Top 50 płyt - WYZWANIE - Blackmailer
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Blackmailer
Trzy propsy
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Blackmailer
+1. Jest jeszcze Atlantean Kodex
BRUCE SPRINGSTEEN, JAN BO I RICHIE FAULKNER PONAD WSZYSTKO
https://www.last.fm/pl/user/sardynex
setlist.fm/user/matt01
https://www.last.fm/pl/user/sardynex
setlist.fm/user/matt01
- blackcocker
- -#Moderator

- Posty: 12640
- Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
- Skąd: HerbacianePolaBatumi
Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Blackmailer
Zgadzam się w 100%
DOKŁADNIE!!
#blackcocker2023
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
- blackcocker
- -#Moderator

- Posty: 12640
- Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
- Skąd: HerbacianePolaBatumi
Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Blackmailer
HM. Saxon - The Inner Sanctum (2007)

Bardzo lubię XXI-wieczny Saxon, podobnie jak i Accept. Płytka, którą sporo przemęczyłem razem z Sacrifice na przestrzeni paru ostatnich lat, lubię do nich wracać. Ulubione numery: State of Grace, Red Star Falling.
HM. Julee Cruise - Floating Into The Night (1989)

Dla osób kojarzących album raczej nie będzie wielkim zaskoczeniem, że poznałem go dzięki Miasteczku Twin Peaks, w którym to zostały wykorzystane niektóre utwory z wydawnictwa. Tak jak niesamowity jest sam serial, tak niesamowita jest ta płyta. Powiedziałbym wręcz, że ten album to swoisty aneks do pierwszych dwóch sezonów serialu. Muzykę skomponował Angelo Badalamenti, a słowa napisał David Lynch. Płyta niesamowita, zaskakująca, wprowadzająca niepokojący oniryczny, lekko psychodeliczny klimat. Głos wokalistki jest nie do końca wyraźny, nałożono na niego delikatny pogłos, to wszystko dodaje tylko uroku kompozycjom. Julee słyszymy jakby z oddali, trochę jak przez mgłę, co wzmaga wrażenie senności i tajemniczości. Muzyka po prostu płynie, piękne orkiestracje, romantyczne dęciaki i ta niesamowita atmosfera unosząca się jeszcze ponad dźwiękami. Absolutnie nieprzeciętna płyta. Ulubione numery: Into The Night, The Nightingale.
HM. Ramin Djawadi - Game Of Thrones: Season 6 (soundtrack) (2016)

Kocham Grę o Tron. Na przestrzeni lat poziom samego show zmalał, ale muzyka cały czas trzyma się blisko wysoko zawieszonej poprzeczki. W każdym sezonie jest wiele epickich, pięknych i wzruszających utworów, ale to właśnie soundtrack 6 sezonu jest moim ulubionym (świadczy o tym chociażby ilość odłuchań utworów z tej płyty, która według lasta wynosi ok. 600, mój top 2 album na lascie!). Nadchodząca zza Muru groza zaczyna być już wyczuwalna, królowa Daenerys jest na finiszu planowania podboju Westeros, a Cersei knuje jedną z ostatnich wielkich intryg. To właśnie w trakcie finałowego odcinka, gdy Cersei ucieleśniła swój plan, w tle słychać najwspanialszy ze wszystkich utworów Ramina - The Light Of The Seven. Powoli rozkręcająca się, 10-minutowa kompozycja podczas, której na moje ciało wstępują ciarki. Serdecznie polecam fanom serialu i nie tylko. Ulubione numery: Light of the Seven, Blood of My Blood, Needle, Feed The Hounds, Maester, Reign, Bastard
Bardzo lubię XXI-wieczny Saxon, podobnie jak i Accept. Płytka, którą sporo przemęczyłem razem z Sacrifice na przestrzeni paru ostatnich lat, lubię do nich wracać. Ulubione numery: State of Grace, Red Star Falling.
HM. Julee Cruise - Floating Into The Night (1989)

Dla osób kojarzących album raczej nie będzie wielkim zaskoczeniem, że poznałem go dzięki Miasteczku Twin Peaks, w którym to zostały wykorzystane niektóre utwory z wydawnictwa. Tak jak niesamowity jest sam serial, tak niesamowita jest ta płyta. Powiedziałbym wręcz, że ten album to swoisty aneks do pierwszych dwóch sezonów serialu. Muzykę skomponował Angelo Badalamenti, a słowa napisał David Lynch. Płyta niesamowita, zaskakująca, wprowadzająca niepokojący oniryczny, lekko psychodeliczny klimat. Głos wokalistki jest nie do końca wyraźny, nałożono na niego delikatny pogłos, to wszystko dodaje tylko uroku kompozycjom. Julee słyszymy jakby z oddali, trochę jak przez mgłę, co wzmaga wrażenie senności i tajemniczości. Muzyka po prostu płynie, piękne orkiestracje, romantyczne dęciaki i ta niesamowita atmosfera unosząca się jeszcze ponad dźwiękami. Absolutnie nieprzeciętna płyta. Ulubione numery: Into The Night, The Nightingale.
HM. Ramin Djawadi - Game Of Thrones: Season 6 (soundtrack) (2016)

Kocham Grę o Tron. Na przestrzeni lat poziom samego show zmalał, ale muzyka cały czas trzyma się blisko wysoko zawieszonej poprzeczki. W każdym sezonie jest wiele epickich, pięknych i wzruszających utworów, ale to właśnie soundtrack 6 sezonu jest moim ulubionym (świadczy o tym chociażby ilość odłuchań utworów z tej płyty, która według lasta wynosi ok. 600, mój top 2 album na lascie!). Nadchodząca zza Muru groza zaczyna być już wyczuwalna, królowa Daenerys jest na finiszu planowania podboju Westeros, a Cersei knuje jedną z ostatnich wielkich intryg. To właśnie w trakcie finałowego odcinka, gdy Cersei ucieleśniła swój plan, w tle słychać najwspanialszy ze wszystkich utworów Ramina - The Light Of The Seven. Powoli rozkręcająca się, 10-minutowa kompozycja podczas, której na moje ciało wstępują ciarki. Serdecznie polecam fanom serialu i nie tylko. Ulubione numery: Light of the Seven, Blood of My Blood, Needle, Feed The Hounds, Maester, Reign, Bastard
Ostatnio zmieniony ndz maja 12, 2019 4:51 pm przez blackcocker, łącznie zmieniany 1 raz.
#blackcocker2023
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
- blackcocker
- -#Moderator

- Posty: 12640
- Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
- Skąd: HerbacianePolaBatumi
Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Blackmailer
Pochrzaniłem się przy liczeniu XD To problem? Mogę coś wyrzucić
#blackcocker2023
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
- blackcocker
- -#Moderator

- Posty: 12640
- Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
- Skąd: HerbacianePolaBatumi
Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Blackmailer
W sumie już po kłopocieblackmailer pisze: ↑ndz maja 12, 2019 4:51 pmPochrzaniłem się przy liczeniu XD To problem? Mogę coś wyrzucić![]()
#blackcocker2023
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
- blackcocker
- -#Moderator

- Posty: 12640
- Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
- Skąd: HerbacianePolaBatumi
Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Blackmailer
Zaczynamy top 10.
10. Opeth - Ghost Reveries (2005)

Ten album jest absolutnie fenomenalny. Mogę powiedzieć, że jest swoistą hybrydą tego, co Opeth robiło do 2005 roku. Nie jest to jednak wada, to nie zlepek randomowych fragmentów sklejony w coś co się trzyma na słowo honoru. To pełnokrwisty album, pełen agresji, finezji i niesamowitego pisania. Mamy growle, czyste wokale, prog rockowe momenty przeplatane z deathowymi wstawkami rodem z Deliverance, słyszymy soczyste, ciężkie gitary, ale też wiele akustycznych fragmentów, które są swoistym nawiązaniem do pierwszych albumów grupy, na których po ten akustyka często sięgano. Mikael to wirtuoz, stworzył dzieło reprezentatywne dla zróżnicowanej twórczości zespołu i do poziomu którego już raczej niestety nigdy nawet nie podjadą. Ulubione numery: Beneath The Mire, Reverie/Harlequin Forest.
9. Blaze - Silicon Messiah (2000)

Solowy debiut Błażeja bije to, co robił w Maiden na głowe. Nie dlatego, że X i XI są słabymi albumami, ale dlatego że dopiero na Mesjaszu wykorzystał swój pełen potencjał. Nagrał płytę ciężką jak walec, miażdżącą żebra, kopiącą po ryju i dającą do myślenia. Album jest dość mroczny, kompozycje niesamowite. To album na którym w symbiozie żyją wielkie kloce, rockery typu The Launch i jedna z najlepszych ballad, jakie w heavy metalu nagrano. Ulubione numery: Silicon Messiah, Stare at the Sun.
10. Opeth - Ghost Reveries (2005)

Ten album jest absolutnie fenomenalny. Mogę powiedzieć, że jest swoistą hybrydą tego, co Opeth robiło do 2005 roku. Nie jest to jednak wada, to nie zlepek randomowych fragmentów sklejony w coś co się trzyma na słowo honoru. To pełnokrwisty album, pełen agresji, finezji i niesamowitego pisania. Mamy growle, czyste wokale, prog rockowe momenty przeplatane z deathowymi wstawkami rodem z Deliverance, słyszymy soczyste, ciężkie gitary, ale też wiele akustycznych fragmentów, które są swoistym nawiązaniem do pierwszych albumów grupy, na których po ten akustyka często sięgano. Mikael to wirtuoz, stworzył dzieło reprezentatywne dla zróżnicowanej twórczości zespołu i do poziomu którego już raczej niestety nigdy nawet nie podjadą. Ulubione numery: Beneath The Mire, Reverie/Harlequin Forest.
9. Blaze - Silicon Messiah (2000)

Solowy debiut Błażeja bije to, co robił w Maiden na głowe. Nie dlatego, że X i XI są słabymi albumami, ale dlatego że dopiero na Mesjaszu wykorzystał swój pełen potencjał. Nagrał płytę ciężką jak walec, miażdżącą żebra, kopiącą po ryju i dającą do myślenia. Album jest dość mroczny, kompozycje niesamowite. To album na którym w symbiozie żyją wielkie kloce, rockery typu The Launch i jedna z najlepszych ballad, jakie w heavy metalu nagrano. Ulubione numery: Silicon Messiah, Stare at the Sun.
#blackcocker2023
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
- Bon Dzosef
- -#The Alchemist

- Posty: 12450
- Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm
Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Blackmailer
Może nie jaram się Ghost Reveries aż tak, ale fajny wybór bo to rzeczywiście bardzo ciekawy album. Błażej też bardzo na propsie.
Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Blackmailer
Blaze zaskakująco wysoko, ale to nie znaczy, że jest źle. W końcu płyta naprawdę znakomita, najlepsza z jego solowych.
Trasa Mesjasza 2015...kuuuuurłaaa, ale kiedyś było (kwiii). Czemu on się tak zmienił?
Trasa Mesjasza 2015...kuuuuurłaaa, ale kiedyś było (kwiii). Czemu on się tak zmienił?
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
- blackcocker
- -#Moderator

- Posty: 12640
- Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
- Skąd: HerbacianePolaBatumi
Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Blackmailer
Ehhh mi to mówisz? XD Płaczę jak pomyślę, że tak późno go ogarnąłem
#blackcocker2023
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Blackmailer
W sumie dziwi mnie, że nie rozkminiliście go z Sardem jakoś wcześniej. O Błażeju co chwilę było słychać, bo co rusz grywa trasy, a te mają promocję w internetach. Ja właśnie w taki sposób się zaznajomiłem z jego muzyką, nikt mi jej nie pokazał.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
- blackcocker
- -#Moderator

- Posty: 12640
- Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
- Skąd: HerbacianePolaBatumi
Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Blackmailer
Sam nie wiem... tak jakoś wyszło. W sumie nie zdziwiłbym się, jakbym w 2014 roku powiedział, że jebać BB, jak są Maideni XD
#blackcocker2023
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Blackmailer
The Light of the Seven jest przegenialne!
- blackcocker
- -#Moderator

- Posty: 12640
- Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
- Skąd: HerbacianePolaBatumi
Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Blackmailer
TE WYBUCHY!
Ogólnie to chwila przerwy z topką, bo mnie przycisnęli nieźle na uczelni
#blackcocker2023
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
- blackcocker
- -#Moderator

- Posty: 12640
- Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
- Skąd: HerbacianePolaBatumi
Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Blackmailer
8. Riverside - Second Life Syndrome (2005)

Kto mnie zna, wie że Riverside to dla mnie świętość. O ADHD i samym Riverside już trochę pisałem w HM. Drugi długograj warszawskiej ekipy to absolutnie genialny album. Nie obchodzi mnie to, czy zagrali to co ktoś tam kiedyś tam, czy powielili schemat. Podali to w takim wydaniu, które ja połykam bez popity i napawam się nim za każdym razem, gdy tylko wracam do SLS. Płyta jak na wczesne Riverside przystało dość mroczna, ciężkie riffy, świetne melodie i solówki oraz niesamowite kompozycje. Co ciekawe, Portnoy kiedyś powiedział, że SLS to jeden z jego ulubionych albumów 2005 roku, takie słowa mistrza świadczą doskonale o zawartości płyty. Ulubione numery: Second Life Syndrome, Conceiving You
7. Judas Priest - Defenders Of The Faith (1984)

Na liście nie mogło zabraknąć Bogów Metalu. Jeszcze w takim wydaniu! Jedna z najlepszych heavymetalowych płyt wszech czasów, tak być musi. Album bez ani jednego słabego momentu. Mamy zadziornie śpiewającego Halforda, świetne kawałki oraz TEN gitarowy duet. Riffy, solówki, ogólna współpraca pana KK z Tiptonem to miód dla nawet niewprawionych uszu. Heavy metal w najczystszej postaci i niesamowitym wydaniu. Z Priest miałem dość specyficzną relację na początku, w sumie powiedziałbym, że całkowicie ich odrzucałem. Painkillera znalazłem na YT gdzieś na przełomie 2013 i 2014 roku. Numer mnie rozkurwił. Szukałem więcej, ale natykałem się na rzeczy typu Breaking The Law, czy Turbo Lover, które totalnie mnie wtedy nie kręciły. Zastanawiałem się, jak zespół może mieć aż tyle twarzy, nagrać tyle różnych rzeczy i po co w ogóle to robić, gdy ja chcę PAINKILLERA?! Aż mi siebie żal, gdy o tym pomyślę w tym momencie
Ulubione numery: The Sentinel, Night Comes Down, Love Bites
6. Dream Theater - Images and Words (1992)

W sumie nawet nie wiem co napisać o tym albumie... Jedna z płyt, które uważam za w pełni doskonałe, bez choćby jednej wady ani rysy. Przez parę lat uznawałem SFAM za mój ulubiony album od DT, I&W trzymał się tuż tuż za nim. Nie wiem nawet kiedy miejsca się zamieniły. Images to płyta, którą umieściłbym na pewno w zestawieniu typu "Wybierz x płyt, których możesz tylko słuchać do końca życia" itp... Mimo że znam ją na wylot to za każdym razem mnie zachwyca. A zachwycać może wszystko. Od bardzo dobrych wokali James, przez świetne klawisze Moore'a, zajebiste bassline'y Myunga po... właśnie. To co robią na tej płycie Petrucci i Portnoy przechodzi moje pojęcie. Zaskakujące zmiany, świetne przejścia, genialne solówki i riffy. Nie da się tego opisać słowami. Na tej płycie cieszy mnie wszystko: ciężkie "grooviaste" momenty, zwolnienia, części instrumentalne, ale nawet po prostu zwykłe przejścia Portnoya, który tłucze po zestawie jakby się wściekł. Album nie zestarzał się ani trochę. Instrumenty brzmią wyraziście, selektywnie i soczyście, właśnie tak jak lubię. W tym opisie jest dużo chaosu, ale to dlatego, że nie jestem w stanie objąć umysłem absolutnego geniuszu tego krążka. Panowie dawkują tam w odpowiednich ilościach tempo, nastroje i instrumentalne popisy każdego z muzyków. Ulubione numery: (wszystkie, ale...) Metropolis, Learning To Live, Under a Glass Moon (solo Petrucciego mnie za każdym razem rozkłada na łopatki)
5. Riverside - Love, Fear and Time Machine (2015)

No i znów Riverside. Album dla mnie totalnie przełomowy, gdyż poznałem przez przypadek jeden z moich ulubionych obecnie zespołów. LFaTM jest albumem przystępnym i przyjemnym. Nie ma tu muzyki dla konesera prog rocka, są patenty, które nasi przodkowie tysiące lat temu ograli na kamieniach i napiętych skórach dzikiej zwierzyny. Jednak w tej płycie jest coś tak świeżego i pociągającego, że nie da się od niej odejść. Może to właśnie ta prostota i lekkość. Dla mnie numer 1 od Riverside po wsze czasy. Kocham te melodie, płynące kompozycje i świetnie słyszalne zmiany nastrojów, np. Towards The Blue Horizon, który wielbię. Czujemy się sielsko, wracamy pamięcią do przeszłości, do przyjaźni z dzieciństwa. Następnie jednak czujemy grozę i smutek, przygnębienie związane ze śmiercią bliskiej osoby. Piszę tu o tym, bo nigdy, w żadnym utworze, aż tak nie odczułem owych nastrojowych zmian, które aż tak by wpływały na mój odbiór i przeżycie utworu. Ulubione numery: Towards The Blue Horizon, Discard Your Fear, #Addicted

Kto mnie zna, wie że Riverside to dla mnie świętość. O ADHD i samym Riverside już trochę pisałem w HM. Drugi długograj warszawskiej ekipy to absolutnie genialny album. Nie obchodzi mnie to, czy zagrali to co ktoś tam kiedyś tam, czy powielili schemat. Podali to w takim wydaniu, które ja połykam bez popity i napawam się nim za każdym razem, gdy tylko wracam do SLS. Płyta jak na wczesne Riverside przystało dość mroczna, ciężkie riffy, świetne melodie i solówki oraz niesamowite kompozycje. Co ciekawe, Portnoy kiedyś powiedział, że SLS to jeden z jego ulubionych albumów 2005 roku, takie słowa mistrza świadczą doskonale o zawartości płyty. Ulubione numery: Second Life Syndrome, Conceiving You
7. Judas Priest - Defenders Of The Faith (1984)

Na liście nie mogło zabraknąć Bogów Metalu. Jeszcze w takim wydaniu! Jedna z najlepszych heavymetalowych płyt wszech czasów, tak być musi. Album bez ani jednego słabego momentu. Mamy zadziornie śpiewającego Halforda, świetne kawałki oraz TEN gitarowy duet. Riffy, solówki, ogólna współpraca pana KK z Tiptonem to miód dla nawet niewprawionych uszu. Heavy metal w najczystszej postaci i niesamowitym wydaniu. Z Priest miałem dość specyficzną relację na początku, w sumie powiedziałbym, że całkowicie ich odrzucałem. Painkillera znalazłem na YT gdzieś na przełomie 2013 i 2014 roku. Numer mnie rozkurwił. Szukałem więcej, ale natykałem się na rzeczy typu Breaking The Law, czy Turbo Lover, które totalnie mnie wtedy nie kręciły. Zastanawiałem się, jak zespół może mieć aż tyle twarzy, nagrać tyle różnych rzeczy i po co w ogóle to robić, gdy ja chcę PAINKILLERA?! Aż mi siebie żal, gdy o tym pomyślę w tym momencie
6. Dream Theater - Images and Words (1992)

W sumie nawet nie wiem co napisać o tym albumie... Jedna z płyt, które uważam za w pełni doskonałe, bez choćby jednej wady ani rysy. Przez parę lat uznawałem SFAM za mój ulubiony album od DT, I&W trzymał się tuż tuż za nim. Nie wiem nawet kiedy miejsca się zamieniły. Images to płyta, którą umieściłbym na pewno w zestawieniu typu "Wybierz x płyt, których możesz tylko słuchać do końca życia" itp... Mimo że znam ją na wylot to za każdym razem mnie zachwyca. A zachwycać może wszystko. Od bardzo dobrych wokali James, przez świetne klawisze Moore'a, zajebiste bassline'y Myunga po... właśnie. To co robią na tej płycie Petrucci i Portnoy przechodzi moje pojęcie. Zaskakujące zmiany, świetne przejścia, genialne solówki i riffy. Nie da się tego opisać słowami. Na tej płycie cieszy mnie wszystko: ciężkie "grooviaste" momenty, zwolnienia, części instrumentalne, ale nawet po prostu zwykłe przejścia Portnoya, który tłucze po zestawie jakby się wściekł. Album nie zestarzał się ani trochę. Instrumenty brzmią wyraziście, selektywnie i soczyście, właśnie tak jak lubię. W tym opisie jest dużo chaosu, ale to dlatego, że nie jestem w stanie objąć umysłem absolutnego geniuszu tego krążka. Panowie dawkują tam w odpowiednich ilościach tempo, nastroje i instrumentalne popisy każdego z muzyków. Ulubione numery: (wszystkie, ale...) Metropolis, Learning To Live, Under a Glass Moon (solo Petrucciego mnie za każdym razem rozkłada na łopatki)
5. Riverside - Love, Fear and Time Machine (2015)

No i znów Riverside. Album dla mnie totalnie przełomowy, gdyż poznałem przez przypadek jeden z moich ulubionych obecnie zespołów. LFaTM jest albumem przystępnym i przyjemnym. Nie ma tu muzyki dla konesera prog rocka, są patenty, które nasi przodkowie tysiące lat temu ograli na kamieniach i napiętych skórach dzikiej zwierzyny. Jednak w tej płycie jest coś tak świeżego i pociągającego, że nie da się od niej odejść. Może to właśnie ta prostota i lekkość. Dla mnie numer 1 od Riverside po wsze czasy. Kocham te melodie, płynące kompozycje i świetnie słyszalne zmiany nastrojów, np. Towards The Blue Horizon, który wielbię. Czujemy się sielsko, wracamy pamięcią do przeszłości, do przyjaźni z dzieciństwa. Następnie jednak czujemy grozę i smutek, przygnębienie związane ze śmiercią bliskiej osoby. Piszę tu o tym, bo nigdy, w żadnym utworze, aż tak nie odczułem owych nastrojowych zmian, które aż tak by wpływały na mój odbiór i przeżycie utworu. Ulubione numery: Towards The Blue Horizon, Discard Your Fear, #Addicted
#blackcocker2023
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Blackmailer
Polecasz ten album (numer 5) na pierwszy album Riverside czy jakiś inny?
Ostatnio zmieniony ndz maja 19, 2019 4:59 pm przez MaidenFan, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Blackmailer
Za dużo Dream Theater
- blackcocker
- -#Moderator

- Posty: 12640
- Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
- Skąd: HerbacianePolaBatumi
Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Blackmailer
Kurde ciężko mi powiedzieć... mi od razu wszedł i pokochałem ten zespół, ale konserwatywni fani starego Riverside go nie do końca lubią. Ja bym chyba zaczął od Second Life Syndrome na Twoim miejscu
Vorgel, czy ty widziałeś gdzieś wcześniej tutaj Dream Theater? Czy jeden (znakomity) album to już dla Ciebie za dużo?Vorgel pisze:Za dużo Dream Theater
#blackcocker2023
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
