No ale w końcu zawiozłeśblackcocker pisze: ↑ndz lip 06, 2025 7:09 pm Jak żona chce na koncert, przecież nie mogę jej zawieść![]()
02-05/07/2025 - Open'er Festival - Gdynia
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: 02-05/07/2025 - Open'er Festival - Gdynia
www.MetalSide.pl
Re: 02-05/07/2025 - Open'er Festival - Gdynia
Shedao Shai pisze: ↑ndz lip 06, 2025 7:59 pmKurwens, ale cliffhangerblackcocker pisze: ↑ndz lip 06, 2025 7:09 pmRozwałka. One Step Closer to chyba mój ulubiony kawałek LP. Chyba od zawsze. No i jak wjechał to już nie było
Nie wiem czy mam w tym momencie przejąć relację, bo chciałem swoją wrzucić dopiero jak przeczytam relację Cockera. Czekam na znak...
02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
- johnny_o
- Ten, Który Czyta Wszystko
- Posty: 9681
- Rejestracja: śr sty 24, 2018 10:28 am
- Skąd: Prawie Warszawa
Re: 02-05/07/2025 - Open'er Festival - Gdynia
...czego zbierać, ale co dalej? Też chcę wiedzieć! A poważnie - limit znaków wyczerpany?
Re: 02-05/07/2025 - Open'er Festival - Gdynia
A co można zbierać na koncertach.... ARTEFAKTY KURWA!!!
Ewentualnie kontuzje w moshpicie
Ewentualnie kontuzje w moshpicie
02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
- Caracalized
- -#Assassin

- Posty: 2001
- Rejestracja: śr maja 21, 2025 4:53 pm
- Skąd: Catland
Re: 02-05/07/2025 - Open'er Festival - Gdynia
Ja od tej Little Sims to słuchałem ze trzy albumy jakieś, bo swego czasu był na nią hype wśród muzycznych hipsterów i elity z RYMa, w tym u pewnego Pawła Pałasza znanego tutaj innym jako pablosreviews, ten gość centralnie jara się wszystkim co na Rate Your Music ma większy hype. Jej album z 2021 czy 2022 roku taki z żółtą okładką przez długi czas był chyba na pierwszym miejscu wśród płyt ze swojego rocznika na tej stronie, być może nadal jest. I klerycy też się nią jarali i ona była 3 lata temu na Openerze, więc trochę mnie zaskoczyło, że znowu ją tam wzięli po tak krótkim czasie zamiast ogarnąć jej jakąś klubówkę dla odmiany - chyba, że miała w międzyczasie, nie wiem. Mi się podobało parę jej utworów, "I Love You, I Hate You" na pewno, ale ogólnego hype'u jakoś nie czaiłem za bardzo, bo co w sumie w tym nadzwyczajnego czego nie ma w innym rapie czy hip hopie?
Re: 02-05/07/2025 - Open'er Festival - Gdynia
Gdy ogłosili występ Linkin Park na Open'erze moja żona zarzekała się, że jazda na ten festiwal jest bez sensu. Patrzyliśmy na inne okazje, żeby na nich pojechać, ale koncerty solowe były ciężko dostępne i cholernie drogie, a festwial w Czechach szybko się wyprzedał. Jednak gdy pojawiło się info, że dzień przed LP na Openerze zagra Muse od razu do niej napisałem "Kupiłaś już karnety na Open'era?
". Wiedziałem, że przy takim zestawie nie ma szans, żeby nie pojechała, a ja razem z nią. Pozostało tylko "sprzedać" gdzieś dzieci i ukryć przed nimi na co się wybieramy 
Muszę tutaj zaznaczyć, że ani LP ani Muse to nie są kapele, które bym namiętnie słuchał. Bardziej żona. Mamy kilka płyt LP i 2 płyty Muse na półce, ale zazwyczaj nie goszczą zbyt często w odtwarzaczu. A przynajmniej nie gościły dopóki młode nie odkryły Linkin Park
Z obydwoma jednak łączą się jakieś wspomnienia. Linkin Park w 2007 (przed Pearl Jam) to był jeden z naszych pierwszych wspólnych wypadów koncertowych (a na pewno pierwszy wypad pociągiem na Śląsk). Bilety na koncert Muse (w ramach Coke Festiwal w Krakowie) dostaliśmy z kolei w prezencie.
Decydując się na Open'era stwierdziliśmy, że na bogatości idziemy w pole namiotowe i parking
No tanio nie było, ale za to blisko i nie trzeba było stać w korkach. Były za to inne niedogodności, ale o tym za chwilę. Sam teren festiwalu, jak zauważył już Cocker, ogromny. Nie będę porównywał z MF, bo to oczwyiście zupełnie inna skala, ale na Graspopie na pewno nie musiałem tyle łazić między poszczególnymi scenami. Również od pola namiotowego do wejścia było dużo bliżej. Na terenie sporo stref gastro i picia, więc raczej dało się coś bez kolejki znaleźć, jeżeli ktoś ma choć trochę rozumu, żeby nie stawać w pierwszej zauważonej kolejce. Mnóstwo było również dyskotek z DJami. To powinno szybko wzbudzić moje podejrzenia, że coś tu jest nie tak i to chyba nie jest impreza dla mnie. Irytujące było też sprawdzanie opasek przy każdym wejściu na teren imprezy. Ciągnęli, szarpali, raz to mi z minutę sprawdzali czy nie naruszona. Może młodzież tak kombinuje, ale dla mnie paranoja. Za to bez większego problemy wszedłem na teren z nożem w nerce. Tyle na temat profesjonalistów z ochrony.
Pole namiotowe nawet spoko, ale w sobotę po południu doszło do jakiejś awarii wody i do chwili naszego wyjazdu (niedziela 8 rano) tego nie ogarnęli. W efekcie połowa kibli i prysznicy była niedostępa, a te czynne były na samym końcu pola od strony ulicy Zielonej. Na dodatek nie starczyło im przyzwoitości, żeby w takiej sytuacji zrobić wszystkie pozostałe prysznice bezpłatne, tylko wciąż kasowali za "większą połowę" (były 4 kontenery z prysznicami w każdej sekcji - 1 free, 3 płatne).
Dobra, koniec marudzenia, czas przejść do właściwej relacji, czyli... zacznijmy marudzić
Wchodząc od strony pola namiotowego trafiliśmy od razu pod Main Stage, gdzie prezetnowała się (bo przeciez nie śpiewała) niejaka bambi. Zaiste gość z banerem o ratowaniu dzieci #stopbambi dobrze prawił. Straszne gówno. Muzycznie kupa, tekstowo kupa, trochę wyuzdanych ruchów. No przynajmniej była w miarę ubrana, więc obyło się bez pełnej deprawacji. Straszne są te produkty dla młodzieży. Staraliśmy się szybko oddalić, ale jako, że teren był duży, że zanim dodatraliśmy do Altera spokać się z Cockerem, to niestety ponad kwadrans musieliśmy słuchać tej artystyki. Na Melę się spóźniliśmy (właśnie schodziła ze sceny), więc wspólnie poszliśmy posłuchać Metro. Było to oczywiście dość delikatne (ja nie jestem takim fanem współczesnego popu jak kolega Moderator), ale można było się pobujać i dawało nadzieję, że w oczekiwaniu na gwiazdy wieczoru będzie jednak czego posłuchać (o ja naiwny
). Odczucia z koncertu Mother Mother mamy zdecydowanie spójne. Zaczęło się bardzo fajnie i energentycznie. Do tego nie było to monotonne, przynajmniej do pewnego momentu. Jako półgodzinny może 40-minutowy support jak znalzł. Na pełny koncert nie dla mnie. Little Simz... dla mnie takie "koncerty" są nieporozumieniem. Rozumiem disco, gdzie DJ wali muzyką z płyty, ale koncert, gdzie muzyka leci z płyty, wokale lecą z płyty, a artystka (jedyna na scenie) czasem śpiewa, a czasem krzyczy "Jump Jump Poland" (a wokal cały czas gra) to nieporozumienie. Postaliśmy chwilę i poszliśmy dalej "w namioty". NEIL FRANCES - kolejna muzyka z kompa. Pobujaliśmy się kwadrans i poszliśmy na Dean Lewis. Ten grał na żywo. Całkiem fajnie. Wreszcie miła odmiana. Niektóre kawałki całkiem fajne. Muszę przyznać, że nieźle się pobawiłem. A backdropa dyskutowaliśmy podczas koncertu z Cockerem. Naprawdę świetny efekt to zrobiło.
Wreszcie Muse. Dotarliśmy przed ich występem. Zajęliśmy miejsce w lewym picie (za to akurat muszę pochwalić festiwal, ograniczało przepychanie, ścisk, pozwalało kontrolować liczbę ludzi bezpośrednio przed sceną), gdzie było dość luźno. Przed koncertem się zapełniło, ale mieliśmy całkiem niezłą miejscówkę. Jak już wspominałem, nie jestem wielkim znawcą i fanem. Znam oczywiście największe hity, a w drodze do Gdyni słuchaliśmy setlisty z jednego z poprzednich koncertów, więc byłem nieźle przygotowany. Z koncertu sprzed 14 lat pamiętam niewiele - głównie to, że Matt nic nie mówi i że nieźle się bawiłem. Teraz też liczyłem na dobrą zabawę, ale nie oczekiwałem aż tak dobrej. Nowy numer na początek fajnie rozruszał i tak zostało do końca. Do tego fajna oprawa z prostodałościennymi ekranami wiszącymi nad sceną. Czasem tylko za nisko się opuszczały i z niektórych miejsc mogły być problemy z widocznością perkusji oraz klawiszy - u nas na jeden numer zasłoniło właście klawisze. Szkoda też tego mikrofonu na szczycie wybiegu. Może on zasięg gubił. Z drugiej strony ja słyszałem intro na harmonijce, ale tylko jak mocno się na tym skupiłem (a może to moja wyobraźnia
). Ogólnie byłem bardzo zadowolony. Już po tym koncercie uznałem, że było warto się wybrać.
Drugi dzień rozpoczęliśmy... od śniadania na plaży. Zresztą relacjonowałem na żywo: bułka, parówka, jogurt, SPECJAL, widok na ruiny torpedownii. Potem spacer w kierunku Rewy, jakiś kebab (wymyślony przez Moderatora) i już po 18km spaceru, wypoczęci stanęliśmy pod bramą festiwalu (tym razem tą od strony Kosakowa, a nie pola namiotowego). Akurat dobrze się złożyło, bo planowaliśmy zacząć od występu Fisz Emade Tworzywo na Tent Stage, która było obok tej właśnie bramy. Muzyka spoko, wokale dziwne, jakby oderwane od muzyki. Oni grają, on sobie coś gada. Przyjemnie się trochę słuchało i zostaliśmy do końca. Jak wyszliśmy z namiotu okazało się, że pada, więc rozstaliśmy się z Cockerem i jego małżonką, i poszczliśmy na pole wziąć folijki p-deszczowe i narzucić coś cieplejszego na siebie. Skończło się półgodzinną drzemką. Akurat skończyło padać, a my odzyskaliśmy siły, których wcześniej pozbawiło nas... trawienie kebaba (bo przecież nie ten mały spacerem w dusznym, gorącym powietrzu). Niestety przegapiliśmy Trupę Trupa. Chcieliśmy ich zobaczyć. Mamy nawet płytę kupioną kiedyś na jakiejś charytatywnej akcji. A skoro płyty nie słuchamy, to chcieliśmy chociaż na żywo. Szkoda. Tym bardziej, że Cocker chwalił występ. Molchat Doma mnie specjalnie nie ruszył. Posłuchaliśmy z pół godziny, a potem namówiłem towarzystwo, żeby się ruszyć, bo ludzi było zdecydowanie więcej niż w piątek, a byłbym mocno niepocieszony, gdyby zabrakło dla mnie miejsca w picie na LP. Poszlismy coś zjeść, wypić kawkę i pod Main. Przyjście wcześniej wiązało się niestety z koniecznością wysłuchania koncertu Konara. Tu sprostowanie od małżonki dotyczące relacji Cockera: Ona go nie znała, przeczytała nazwę na ekranie, a że była dość charakterystyczna - kojarzyła się z Arnolden i 50 twarzami Greya, to oczekiwała po tym występie ostrego barbarzyńskiego porno
. Czekało ją srogie rozczarowanie. No ja nie rozumiem fenomentu takiej nijakiej, bezpłciowej muzyki. A ta pościelówa z 2mld odtworzeń. Co za nudy. Przecież tam się nic nie działo. Najlepsze momenty to intro i outro koncertu, gdy perkusistka szybciej przeleciała pałkami po bębnach i talerzach. Niby nic specjalnego, ale jak cieszyło po tej godzinie nudy.
Szybkie przemieszczenie i byliśmy już na w miarę niezłej pozycji. Mocno ściśnięci. Jakoś doczekaliśmy. Oj. Co to był za start. Lasery i wejście z Somewhere I Belong. Od razu cała publiczność rozskanana i rozśpiewana. Potem Cut the Bridge i już było widać, że nowy album cieszy się dużą popularnością. Emptiness Machine chyba nie było w okół nikogo kto by nie śpiewał. Na Two Faced Emily i Mike zachęcili do stworzenia pierwszych pitów. Część ludzi zaczęła się cofać, bo te większe rozkręciły się w tylnej części publiczności. Moja żona gdzieś zniknęła, ale my z Cockerem i jego małżonką na razie grzecznie skakaliśmy w miejscu. Na One Step Closer niczym Jack Black i Kyle Gass
"We looked at each other And we each said".... dobra nic nie musieliśmy mówić. Po prostu grzecznie przeprosiliśmy ludzi przed nami i wpierdoliliśmy się na pełnej w środek moshpita. Tu warto nadmienić, że to był chyba najbardziej kulturalny pit w moim życiu. Żadnego chamstwa, żadnych starych, upoconych, najebanych metali. Po prsotu intensywne skakanie, obijanie i śpiewanie. W ten sposób zyskaliśmy jakieś 10 metrów i byliśmy z całkiem blisko przedniej barierki, a tą od wybiegu mieliśmy na wyciągnięcie rekę (2-3 rzędy ludzi). Przy okazji znalazła się moja żona, która trafiła w te okolice kilka numerów wcześniej. Świetna zabawa była już do końca, z fantastyczną, żywiołową trócjką Papercut - Heavy is the Crown - Bleed It Out na zamknięcie. Oj, dawno się tak nie wyskakałem i nie wybawiłem. Ten koncert zdecydowanie przerósł moje oczekiwania. Zdecydowanie wynagrodził mi wszystkie niedogodności związane z przebywaniem na imprezie, której targetem nie jestem. Jest duża chęć na kolejny występ LP (Muse zresztą też chętnie bym jeszcze zobaczył).
Na koniec tak historyjka. Przed wyjazdem żona puściła mi taki fragment skeczu niejakiego Antoniego Syrka-Dąbrowskiego o 40-latku na Open'erze (https://www.youtube.com/shorts/yw75arHSsrE). Ponabijaliśmy się trochę, a w sobotę, po deszczu, było chłodno, więc chodziłem w bluzie (akurat miałem na sobie bluzę Helloween) i ....podchodzi do mnie chłopak (nie miałem ibupromu), tak 20 lat i mówi "Jedzie Pan na Helloween na jesieni, bo ja jadę z tatą. Już mamy bilety. Jest Pan jedyną osobą, którą widziałem w ciuchach Helloween poza moim tatą". No ten fragment standupu stanął mi przed oczami i myślałem, że tam wybuchnę śmiechem.
Muszę tutaj zaznaczyć, że ani LP ani Muse to nie są kapele, które bym namiętnie słuchał. Bardziej żona. Mamy kilka płyt LP i 2 płyty Muse na półce, ale zazwyczaj nie goszczą zbyt często w odtwarzaczu. A przynajmniej nie gościły dopóki młode nie odkryły Linkin Park
Decydując się na Open'era stwierdziliśmy, że na bogatości idziemy w pole namiotowe i parking
Pole namiotowe nawet spoko, ale w sobotę po południu doszło do jakiejś awarii wody i do chwili naszego wyjazdu (niedziela 8 rano) tego nie ogarnęli. W efekcie połowa kibli i prysznicy była niedostępa, a te czynne były na samym końcu pola od strony ulicy Zielonej. Na dodatek nie starczyło im przyzwoitości, żeby w takiej sytuacji zrobić wszystkie pozostałe prysznice bezpłatne, tylko wciąż kasowali za "większą połowę" (były 4 kontenery z prysznicami w każdej sekcji - 1 free, 3 płatne).
Dobra, koniec marudzenia, czas przejść do właściwej relacji, czyli... zacznijmy marudzić
Wchodząc od strony pola namiotowego trafiliśmy od razu pod Main Stage, gdzie prezetnowała się (bo przeciez nie śpiewała) niejaka bambi. Zaiste gość z banerem o ratowaniu dzieci #stopbambi dobrze prawił. Straszne gówno. Muzycznie kupa, tekstowo kupa, trochę wyuzdanych ruchów. No przynajmniej była w miarę ubrana, więc obyło się bez pełnej deprawacji. Straszne są te produkty dla młodzieży. Staraliśmy się szybko oddalić, ale jako, że teren był duży, że zanim dodatraliśmy do Altera spokać się z Cockerem, to niestety ponad kwadrans musieliśmy słuchać tej artystyki. Na Melę się spóźniliśmy (właśnie schodziła ze sceny), więc wspólnie poszliśmy posłuchać Metro. Było to oczywiście dość delikatne (ja nie jestem takim fanem współczesnego popu jak kolega Moderator), ale można było się pobujać i dawało nadzieję, że w oczekiwaniu na gwiazdy wieczoru będzie jednak czego posłuchać (o ja naiwny
Wreszcie Muse. Dotarliśmy przed ich występem. Zajęliśmy miejsce w lewym picie (za to akurat muszę pochwalić festiwal, ograniczało przepychanie, ścisk, pozwalało kontrolować liczbę ludzi bezpośrednio przed sceną), gdzie było dość luźno. Przed koncertem się zapełniło, ale mieliśmy całkiem niezłą miejscówkę. Jak już wspominałem, nie jestem wielkim znawcą i fanem. Znam oczywiście największe hity, a w drodze do Gdyni słuchaliśmy setlisty z jednego z poprzednich koncertów, więc byłem nieźle przygotowany. Z koncertu sprzed 14 lat pamiętam niewiele - głównie to, że Matt nic nie mówi i że nieźle się bawiłem. Teraz też liczyłem na dobrą zabawę, ale nie oczekiwałem aż tak dobrej. Nowy numer na początek fajnie rozruszał i tak zostało do końca. Do tego fajna oprawa z prostodałościennymi ekranami wiszącymi nad sceną. Czasem tylko za nisko się opuszczały i z niektórych miejsc mogły być problemy z widocznością perkusji oraz klawiszy - u nas na jeden numer zasłoniło właście klawisze. Szkoda też tego mikrofonu na szczycie wybiegu. Może on zasięg gubił. Z drugiej strony ja słyszałem intro na harmonijce, ale tylko jak mocno się na tym skupiłem (a może to moja wyobraźnia
Drugi dzień rozpoczęliśmy... od śniadania na plaży. Zresztą relacjonowałem na żywo: bułka, parówka, jogurt, SPECJAL, widok na ruiny torpedownii. Potem spacer w kierunku Rewy, jakiś kebab (wymyślony przez Moderatora) i już po 18km spaceru, wypoczęci stanęliśmy pod bramą festiwalu (tym razem tą od strony Kosakowa, a nie pola namiotowego). Akurat dobrze się złożyło, bo planowaliśmy zacząć od występu Fisz Emade Tworzywo na Tent Stage, która było obok tej właśnie bramy. Muzyka spoko, wokale dziwne, jakby oderwane od muzyki. Oni grają, on sobie coś gada. Przyjemnie się trochę słuchało i zostaliśmy do końca. Jak wyszliśmy z namiotu okazało się, że pada, więc rozstaliśmy się z Cockerem i jego małżonką, i poszczliśmy na pole wziąć folijki p-deszczowe i narzucić coś cieplejszego na siebie. Skończło się półgodzinną drzemką. Akurat skończyło padać, a my odzyskaliśmy siły, których wcześniej pozbawiło nas... trawienie kebaba (bo przecież nie ten mały spacerem w dusznym, gorącym powietrzu). Niestety przegapiliśmy Trupę Trupa. Chcieliśmy ich zobaczyć. Mamy nawet płytę kupioną kiedyś na jakiejś charytatywnej akcji. A skoro płyty nie słuchamy, to chcieliśmy chociaż na żywo. Szkoda. Tym bardziej, że Cocker chwalił występ. Molchat Doma mnie specjalnie nie ruszył. Posłuchaliśmy z pół godziny, a potem namówiłem towarzystwo, żeby się ruszyć, bo ludzi było zdecydowanie więcej niż w piątek, a byłbym mocno niepocieszony, gdyby zabrakło dla mnie miejsca w picie na LP. Poszlismy coś zjeść, wypić kawkę i pod Main. Przyjście wcześniej wiązało się niestety z koniecznością wysłuchania koncertu Konara. Tu sprostowanie od małżonki dotyczące relacji Cockera: Ona go nie znała, przeczytała nazwę na ekranie, a że była dość charakterystyczna - kojarzyła się z Arnolden i 50 twarzami Greya, to oczekiwała po tym występie ostrego barbarzyńskiego porno
Szybkie przemieszczenie i byliśmy już na w miarę niezłej pozycji. Mocno ściśnięci. Jakoś doczekaliśmy. Oj. Co to był za start. Lasery i wejście z Somewhere I Belong. Od razu cała publiczność rozskanana i rozśpiewana. Potem Cut the Bridge i już było widać, że nowy album cieszy się dużą popularnością. Emptiness Machine chyba nie było w okół nikogo kto by nie śpiewał. Na Two Faced Emily i Mike zachęcili do stworzenia pierwszych pitów. Część ludzi zaczęła się cofać, bo te większe rozkręciły się w tylnej części publiczności. Moja żona gdzieś zniknęła, ale my z Cockerem i jego małżonką na razie grzecznie skakaliśmy w miejscu. Na One Step Closer niczym Jack Black i Kyle Gass
"We looked at each other And we each said".... dobra nic nie musieliśmy mówić. Po prostu grzecznie przeprosiliśmy ludzi przed nami i wpierdoliliśmy się na pełnej w środek moshpita. Tu warto nadmienić, że to był chyba najbardziej kulturalny pit w moim życiu. Żadnego chamstwa, żadnych starych, upoconych, najebanych metali. Po prsotu intensywne skakanie, obijanie i śpiewanie. W ten sposób zyskaliśmy jakieś 10 metrów i byliśmy z całkiem blisko przedniej barierki, a tą od wybiegu mieliśmy na wyciągnięcie rekę (2-3 rzędy ludzi). Przy okazji znalazła się moja żona, która trafiła w te okolice kilka numerów wcześniej. Świetna zabawa była już do końca, z fantastyczną, żywiołową trócjką Papercut - Heavy is the Crown - Bleed It Out na zamknięcie. Oj, dawno się tak nie wyskakałem i nie wybawiłem. Ten koncert zdecydowanie przerósł moje oczekiwania. Zdecydowanie wynagrodził mi wszystkie niedogodności związane z przebywaniem na imprezie, której targetem nie jestem. Jest duża chęć na kolejny występ LP (Muse zresztą też chętnie bym jeszcze zobaczył).
Na koniec tak historyjka. Przed wyjazdem żona puściła mi taki fragment skeczu niejakiego Antoniego Syrka-Dąbrowskiego o 40-latku na Open'erze (https://www.youtube.com/shorts/yw75arHSsrE). Ponabijaliśmy się trochę, a w sobotę, po deszczu, było chłodno, więc chodziłem w bluzie (akurat miałem na sobie bluzę Helloween) i ....podchodzi do mnie chłopak (nie miałem ibupromu), tak 20 lat i mówi "Jedzie Pan na Helloween na jesieni, bo ja jadę z tatą. Już mamy bilety. Jest Pan jedyną osobą, którą widziałem w ciuchach Helloween poza moim tatą". No ten fragment standupu stanął mi przed oczami i myślałem, że tam wybuchnę śmiechem.
02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
Re: 02-05/07/2025 - Open'er Festival - Gdynia
I jeszcze jedno. Jak bardzo nie pasowałem do tej imprezy. Jak było odliczanie przed koncertem LP, to z głośników puścili Arianę Grande "One Last Time". Wszyscy na około skakali i śpiewali. Ja słyszałem to pierwszy raz w życiu 
02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
- blackcocker
- -#Moderator

- Posty: 12632
- Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
- Skąd: HerbacianePolaBatumi
Re: 02-05/07/2025 - Open'er Festival - Gdynia
Ej kurwa. Ucięło mi
juz jest pełna wersja XDDD
#blackcocker2023
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Re: 02-05/07/2025 - Open'er Festival - Gdynia
Właśnie nie napisałem o Emily, która wielokrotnie była nagradzana brawami i skandowaniem imienia. Świetna robota w nowych i starych numerach.
02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
- blackcocker
- -#Moderator

- Posty: 12632
- Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
- Skąd: HerbacianePolaBatumi
Re: 02-05/07/2025 - Open'er Festival - Gdynia
No ja jestem nią oczarowany. Nie próbuje podrabiać Chestera, nie żyłuje się na siłę. Super babka
#blackcocker2023
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Re: 02-05/07/2025 - Open'er Festival - Gdynia
Fajne relacje, panowie. Zazdro Linkin Park, bardzo chciałem zobaczyć, ale nie było mi dane w tym roku.
https://www.last.fm/user/kamooo
Re: 02-05/07/2025 - Open'er Festival - Gdynia
Przeczytałem kolosy blackcockera i admina seniora. Fantastyczne pióro. Jak zwykle rzecz jasna.
A
B
C
D
E
B
C
D
E
- blackcocker
- -#Moderator

- Posty: 12632
- Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
- Skąd: HerbacianePolaBatumi
Re: 02-05/07/2025 - Open'er Festival - Gdynia
Kłaniam się 
#blackcocker2023
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
-
Deleted User 8263
Re: 02-05/07/2025 - Open'er Festival - Gdynia
Przez was chyba muszę gdzieś ten LP za rok złapać.
Re: 02-05/07/2025 - Open'er Festival - Gdynia
Fajnie, że dobrze się bawiliście. Osobiście mam nadzieję nigdy na tym spędzie nie zawitać.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
- Shedao Shai
- -#Rainmaker

- Posty: 6365
- Rejestracja: śr cze 01, 2011 8:30 pm
- Skąd: Wrocław
Re: 02-05/07/2025 - Open'er Festival - Gdynia
Dobre relacje. Szacunek. I zazdroszczę tego LP, właśnie ze względu na Emily chciałem ich zobaczyć, bo IMO pasuje tam ekstra, no i nowa płyta zacna.
Ciekawie się czytało takie relacje z Openera osób "spoza bańki". Widzę, że do kwestii lineupowych podeszliście zupełnie inaczej niż ja bym podszedł
, ale zgadzam się z waszymi obserwacjami okołofestiwalowymi. Straszne są te odległości do przejścia między scenami, szczególnie jeśli np. co godzinę chce się przemieścić między tentem a mainem. Mam nadzieję, że nigdy nie będę tam musiał wrócić (tegoroczny niewypał to chyba znak).
Ciekawie się czytało takie relacje z Openera osób "spoza bańki". Widzę, że do kwestii lineupowych podeszliście zupełnie inaczej niż ja bym podszedł
Re: 02-05/07/2025 - Open'er Festival - Gdynia
No w kategorii "impreza" to był niezły szok kulturowy
02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen

