Strona 8 z 28

Re: Dance Of Death, czy tylko ja tak uwielbiam ta plyte?

: czw cze 10, 2004 9:13 am
autor: Assasin
Stranger pisze:Tak naprawde to jaka plyta jest DoD okaze sie przy nastepnym albumie. Brave new world tez sie ludzie zachwycali i uwazali za najlepsza, i teraz czesc osob zmienila swoje zdanie. Po prostu za bardzo emocjonalnie podchodzimy do tego co wydaja Maideni i z poczatku ciezko o obiektywizm.
Święta prawda, Święta prawda.

Re: Dance Of Death, czy tylko ja tak uwielbiam ta plyte?

: ndz cze 13, 2004 11:37 am
autor: Judasz
Dla mnei DoD to jeden z najleprzych albumów w karierze Maiden . może peirwsza piosenka nie jest najleprza , powiedzialbym najgorsza na albumie ale np. Rainmaker czy wspaniałe No More Lies ( Jak królujaca piosenka dla meni i której Cover gramy w moim zepsole :solo :D:D :oops: ) sa niezastapione . A akustyczny Journeyman to wzbija człowika w inny świat !

Re: Dance Of Death, czy tylko ja tak uwielbiam ta plyte?

: śr cze 30, 2004 3:23 pm
autor: El Jojasso
Dla mnie ta płyta po prostu wymiata. Świetny wokal Bruce'a dobra oprawa dźwiękowa i wogóle... Brak mi słów... Najbardziej to mi sie podoba singiel Rainmaker, ale Wildest Dreams i Pashandale też wymiatają... Pozdro wszystkim, którym ten album sie podoba...
:rocx

Re: Dance Of Death, czy tylko ja tak uwielbiam ta plyte?

: śr cze 30, 2004 7:28 pm
autor: Deleted User 622
A ja do tej pory nie moge przyzwyczaić się do tej płyty. Coś jest nie tak... Może utwory powinny być ułożone w innej kolejności, może kilka numerów poprostu nie pasuje. Osobno każdy utwór jest bardzo dobry ale jako płyta DOD wydaje mi się nie być zwarta.

Re: Dance Of Death, czy tylko ja tak uwielbiam ta plyte?

: czw lip 01, 2004 3:14 pm
autor: Deleted User 626
metal pisze:A ja do tej pory nie moge przyzwyczaić się do tej płyty. Coś jest nie tak... Może utwory powinny być ułożone w innej kolejności, może kilka numerów poprostu nie pasuje. Osobno każdy utwór jest bardzo dobry ale jako płyta DOD wydaje mi się nie być zwarta.
Coś w tym jest. Ja, jak po raz pierwszy usłyszałem "Wildest Dreams" w Katowicach to sobie pomyślałem, że to będzie świetna płyta. Potem, jak pierwszy raz słuchałem płyty nie zmieniałem zdania. Ale potem usłyszałem "Gates..." i cos mi nie pasowało. Tak samo jak "New Frontier...". Świetny "Paschendale" i potem znowu coś nie tak.

A teraz uważam, że gdyby na albumie nie było "Gates..." i "New Fronrier.." a zamiast "Journeymana" była jego wersja elektryczna to byłby to drugi mój ulubiony album zaraz po Siódmym synu.

Re: Dance Of Death, czy tylko ja tak uwielbiam ta plyte?

: czw lip 01, 2004 4:37 pm
autor: hiroszima
mozna po prostu nie sluchac tych piosenek.

Re: Dance Of Death, czy tylko ja tak uwielbiam ta plyte?

: czw lip 01, 2004 8:13 pm
autor: Siwy
Stranger pisze:Z dodem jednak jest troche inaczej poniewaz co jakis czas odkrywam go na nowo, ostatnio dzieki zakupionym glosnikom 5.1:) .
nawet ta zwykla wersja w DS jest super i mozna uslyszec praktycznie kazdy instrument. dzisiaj wlasnie tak sluchalem tytulowej piosenki i poprostu sam zaczalem tanczyc ze smiercia :D przeniosla mnie ona w inny swiat doprowadzila do duchowej extazy, do nirvany...
dla mnie jest to najlepsza piosenka Maidenow.

Re: Dance Of Death, czy tylko ja tak uwielbiam ta plyte?

: czw lip 08, 2004 3:19 pm
autor: metalord
Dance Of Death to album Ironów, ktory mozemy zaliczyc do najlepszych !
Zreszta... A jest jakis album Iron Maiden, ktory jest do bani ? Ja osobiscie takiego nie dostrzegam :D Nawet plyty z Bayleyem za super... Wiec o czym my tu gadamy... :twisted:

Re: Dance Of Death, czy tylko ja tak uwielbiam ta plyte?

: śr lip 21, 2004 12:38 pm
autor: Hallowed Be My Name
A tutaj moja szersza opinia na temat tej plyty.
Recenzja powstala jakis czas temu i "poszla do szafy" ale teraz postanowilem pokazac ja szerszej publicznosci ;)

Re: Dance Of Death, czy tylko ja tak uwielbiam ta plyte?

: śr lip 21, 2004 4:15 pm
autor: baron
mysle że dod nie jest najlepszą płytą. Ale nie jest złą. To prawda, że kopjiuą samy siebie(w pewnym stopniu), ale to normalne jak się gra 30 lat:P Miło się tego słucha, a najlepszy kawałek... trudno wybrać miedzy nml albo dod. Jednak miejmy nadzieję że kilka utworów z tej płyty znajdzie miejsce w setliście na przyszłoroczną trasę

Re: Dance Of Death, czy tylko ja tak uwielbiam ta plyte?

: śr lip 21, 2004 4:39 pm
autor: Stranger
A tutaj moja szersza opinia na temat tej plyty.
Recenzja powstala jakis czas temu i "poszla do szafy" ale teraz postanowilem pokazac ja szerszej publicznosci
Przyczepie sie do 2 rzeczy :)
Intro do Paschendale nie jest grane na klawiszach, ale na gitarze wykorzystujac technike tapping.

Co do historii powstania Journeymana to nie bylo to tak ze Steve stwierdzil ze teraz moga nagrac akustyczny numer. Na plycie miala sie znalezc jego elektryczna wersja (ktora ostatecznie wyladowala na singlu do No More Lies), jednak juz po nagraniu ktos rzucil propozycje zeby usiasc i zagrac dla zabawy to na akustykach. Spodobalo im sie to na tyle, ze wrzucili to na plyte.

Re: Dance Of Death, czy tylko ja tak uwielbiam ta plyte?

: śr lip 21, 2004 6:38 pm
autor: Hallowed Be My Name
co do tappingu - fakt moj blad :oops:
a co do journeymana - to zespol stevea i to on ma decydujacy glos i bez jego zgody ten numer w takiej formie nie znalazlby sie na plycie ;)

Re: Dance Of Death, czy tylko ja tak uwielbiam ta plyte?

: śr lip 21, 2004 7:24 pm
autor: Stranger
Tak, ale z recenzji wynika ze akustyczny Journeyman byl zamierzony :wink: Poza tym dobra recenzja :)

Re: Dance Of Death, czy tylko ja tak uwielbiam ta plyte?

: czw lip 22, 2004 6:25 pm
autor: Quisi
Faktycznie nawet dobra ta recenzja :wink: Najlepsze jest porownanie lini melodycznej Montsegur do Sherriff Of Heddersfield :)

Re: Dance Of Death, czy tylko ja tak uwielbiam ta plyte?

: pn sie 30, 2004 5:54 pm
autor: kirk_pazdzioch
Słyszałem sześć kawałków z DoD. No i cóż, nie zachwycają one. Nie ma tu nic prawdziwie nowego, wszystko się trzyma tego czego się trzymają Maidenowcy. Kawałki czasami miłe dla ucha, można posłuchać, ale nie znalazłem tam nic wielce odkrywczego i nowego dla IM, a trzeba dodać, że zespół znam dosyć pobieżnie, co nie działa na ich korzyść niestety. No i słabo wykorzystują potencjał, jaki dają trzy gitary. No i na prawdę kawałki się bardzo szybko rozwałkowuje i nie trzeba tego słuchać po kilka razy, żeby pojąć o co chodzi (innymi słowy wpadają w ucho). A i wracając do tych trzech gitar, to zamist kombinowac z orkiestrą, napisali by jakies kawałki z ciekawie rozpisanymi partiami na te instrumenty.
Coś mi się wydaje, ze tej kapeli już nie stać na coś, co by wszystkich zaskoczyło, nieważne czy pozytywnie, czy negatywnie.
A wiecie może kto rozpisał partię na orkiestre smyczkową??

Pozdro

ps.
Wybaczcie ten ton, ale właśnie zachwycam się "SDOIT" DT , a tam na prawdę kawałki potrzebują uważnego wysłuchania i jeden raz nie wystarczy.
A po tak wielkiej kapeli jak IM, która wywarła wielki wpływ na muzyków DT spodziewalbym się czegoś więcej.

ps.2.
EddieTH pisze: Lines In The Sand (gdyby troszeczkę popracować nad refrenem, ech...)
Refren jest świetny... Inna sprawa, że to utwór Dream Theater :P (z albumu "Falling Into Infinity"). Ale oba nagrania (to i "Face in the Sand") jedno na pewno łączy- producentem jest ten sam człowiek, Kevin 'Caveman' Shirley.

Re: Dance Of Death, czy tylko ja tak uwielbiam ta plyte?

: pn sie 30, 2004 7:26 pm
autor: Rainmaker.
Ironi napewno nie raz nas jeszcze zaskoczą, wszysci ci podżegacze jakoś chcieli by zapomnieć chćby o jednej z ostatnich płyt Maiden mianowicie "Brave New World" - horyzontalny i odkrywczy album który po dziś bije świeżością, tylko trzepić się ciągle "Dance Of Death" i peplać w kółko to samo. Maiden w przeciwieństwie do innych zespołów potrafiło pokazać co to znaczy prawdziwy powrót.

Re: Dance Of Death, czy tylko ja tak uwielbiam ta plyte?

: wt sie 31, 2004 5:03 pm
autor: Stranger
Widzielismy powrot, teraz chcemy cos nowego :) :wink:

Ja bym BNW za odkrywczy album nie nazwal. Jest to po prostu Dobre Iron Maiden, podobnie jak Dance of death. Nie oczekujcie ze ten zespol stworzy cos, za czym beda podazac nowotworzace sie zespoly. To juz przerobili kiedys. Graja swietna muzyke na wysokim poziomie i to sie dla mnie liczy.

Re: Dance Of Death, czy tylko ja tak uwielbiam ta plyte?

: wt sie 31, 2004 5:14 pm
autor: kirk_pazdzioch
Nie można się nie zgodzić, że muzyka jest świetna i na wysokim poziomie, jednak to nie zawsze wystarczy. Ja jednak wolę experymenty, nawet jeżeli są nie do końca udane, to przynajmniej poznaje coś nowego, bo nie zawsze było by mnie stać na zakup czegoś czego nie znam, a tu mój ulubiony zespół serwuje takie przeróżne smaczki. Na szczęście dla mnie moje ulubione DT w pewnych niezbyt szerokich granicach experymentuje i to wystarczy, bym w tej muzyce odkrywał coś nowego.
Szkoda, że IM nie pragnie otworzyć przed swoimi fanami jakiś nowych horyzontów.

Pozdro

Re: Dance Of Death, czy tylko ja tak uwielbiam ta plyte?

: wt sie 31, 2004 5:44 pm
autor: MaYeR
kirk_pazdzioch pisze:Szkoda, że IM nie pragnie otworzyć przed swoimi fanami jakiś nowych horyzontów.
To pozostaje kwestia gustow. Iron Maiden ma pewien charakterystyczny styl, w ktorym sie obraca. Fani szukajacy nowym horyzontow moga sluchac przeciez innych kapel.
Osobiscie jak mam ochote na cos "lzejszego" to slucham np. AC/DC albo Led Zeppelin i nie wiem czy czulbym sie zachwycony gdyby Maiden nagle postanowili grac tak "prosta" muze jak bracia Young tylko po to aby sprobowac czegos nowego.
Nie mowie juz o wkraczanie w inne rejony muzyczne..
Jakos tak jest zawsze, ze kapele, ktore staraja sie zmienic swoj styl nie wypadaja na tym najlepiej (moze juz bez przykladow :D )

Re: Dance Of Death, czy tylko ja tak uwielbiam ta plyte?

: wt sie 31, 2004 6:07 pm
autor: kirk_pazdzioch
Ale są też kapele o bardzo szerokich horyzontach, które na jenym albumie potrafia zawrzeć bardzo różną muzykę... Ja tutaj dam za przykład Crimsonowe "THRAK", gdzie mamy taką różnorodność że aż głowa boli. Są leciutkie kawałki jak People, zwariowane jak "Sex slip eat drink dream" (zresztą on też jest w części bardzo lekki), takie podniosłe "Inner Garden", instrumentalne bardzo czadowe "Vroom", niesamowicie ciężkie "Thrak", czy też przepiękną balladkę "Walking on Air"... Do tego jeszcze "Radio", czyli soundscapy Frippa... Polecam, to jest dopiero różnorodność... Myslę że kurczowe trzymanie się jednego stylu, schematów powoduje to, że zespół jest niesamowicie przewidywalny i wyklucza to sukces artystyczny... Takie jest moje zdanie na ten temat. Mi zostało coś takiego jakoś wpojone, że jak muzyk kombinuje, experymentuje, to dobrze o nim świadczy. Jak zaczynałem słuchać Metalliki ( a wtenczas jeszcze muzyka nie była dla mnie tak wazna jak teraz, ot, po prostu czegoś tam posłuchałem, co było modne zazwyczaj...) to kupiłem jako pierwszy album "S&M", bo mnie niesamowicie rajcowało połączenie orkiestry symfonicznej z rockowo-metalową kapelą... Ja po prostu odrzucam stagnacje, brak poszukiwania i zamykanie się w jednej, ciasnej stylistyce.
Iron Maiden to zespół który ma z pewnością niewiarygodny potencjał, ale z niewiadomych mi przyczyn nie chcą go ujawnić w pełnej krasie...

Pozdro