Iron Maiden jest jak Coca-cola- napoj, ktory nie kazdemu smakuje, jednak jest czyms wiecej niz tylko napojem. Takie wlasnie jest Iron Maiden- nie kazdy ich lubi, ale sa czyms wiecej niz tylko zespolem.
Przesluchalem plyte juz wiele, wiele razy. Wydaje mi sie, ze jestem juz w stanie mniej-wiecej o kazdej z piosenek cos napisac. Z gory uprzedzam, ze to tylko i wylacznie moje osobiste odczucia!
Diffrent World- cukierkowy refren, a nastepnie bardzi nieudana proba spiewy w wyzszej tonacji przez Bruca. Kawalek jest bardzo, bardzo przcietny, faktycznie nie pasujacy do plyty. 5/10
These Colours Don't Run- brrrr. Intro i outro- tego na tej plycie stanowczo za duzo! 4 piosenka, ktora uslyszalem w trakcie oczekiwania na plyte. Nie wiem jak Wy, ale mnie ta piosenka uspokoila! Ciekawie zaspiewany (szczegolnie tzw. wyliczanka:- ), mila melodia, fajny tekst. Ot, cos, czego mozna sie bylo spodziewac po Maidenach. W paru momentach slychac klawisze, ktore ani nie przeszkadzaja, ani nie dodaja "tego czegos". Jak dla mnie mocna 7/10
Brighter That A Thousand Suns- moze jestem juz za stary, moze jestem juz gluchy, a moze po prostu juz dawno wyroslem z tego typu brzmienia. Faktycznie- cos sie w tej piosence dzieje, ale na mnie nie robi to zadnego wrazenia. Wrecz zmuszalem sie do sluchania BTATS. Wiem, ze wielu forumowiczow uwielbia ten kawalek. Jak dla mnie jest on momentami na sile "udziwniony"... Takiego Maiden nie chce, o nie! 5+/10
The Pilgrim- wielkie zaskoczenie! Pierwsze uderzenia przypominaja mi poczatek z "Dani California" Red Hotów. Nicko gra jak zawsze, ale jednoczescie wystawia pazurki! Z wczesniejszych zapowiedzi, podobno ten kawalek mialbyc typowym zapychaczem, a okazalo sie inaczej... Prawdziwe i drapiezne Maiden. "changin a water into wine"- uwielbiam ten moment! Bez chwili zastanowienia jedna z moich ulubionych piosenek z AMLOAD. Podoba sie juz po pierwszym przesluchaniu! Bardzo mocne 8/10
The Longest Day- nastepna Paschendale? Pfff...

Gdzie tam znajdziemy porywajacy refren, dzwieki, ktore wrecz maluja przed nami obraz wojny? Zamiast tego mamy dramatyczny poczatek, a potem pif paf, zamiast wielkiego BOOM. Wybaczcie, ale to typowy sredniaczek, z fajnym tekstem. Panowie z IM- posiedzcie dluzej nad swoimi kompozycjami! 6/10
Out Of The Shadows- znowu- intro, outro... Posrodku jest milo i przyjemnie. Jednak "juz to gdzies slyszalem"- Wasting Love, Tears Of The Dragon. Daleko tej balladce do "Navigate The Seas Of The Sun". Bardzo daleko. Piosenka mnie nie zawiodla, Iron Maiden i dobre ballady to niestety dwie, bardzo odlegle od siebie rzeczy. Nie zmienia to faktu, ze posluchac mozna. Moze sie tez oczywiscie spodobac, dlatego 7/10
The Reincarnation Of Benjamin Breeg- na poczatku mowilem- ale syf! Dlugie, nudne, "niby" mroczne. Teraz bardziej zrozumialem ten kawalek i o dziwo... Zaczal mi sie podobac! Szczegolnie na pochwale zasluguje Bruce. Spiewa spokojniej, mocniej i nizej niz na reszcie piosenek. Kawalek ma klimat, ale trzeba sie z nim osluchac... No i najlepiej omijac outro, ktore pasuje tak jak ja na ksiedza. 7+/10
For The Greater Good Of God- nikogo juz nie zdziwie- intro i outro oczywiscie! Bruce spiewa niesamowicie na samym poczatku jak i na koncu. Takiego Bruca ja chce! Po przyjemnym wstepie, czeka nas narastajacy klimat i po chwili... Sciana dzwieku z Brusikiem, ktory wyje jak wilk do ksiezyca... Oj, bardzo nieladnie... Opracowalem metode na ten kawalek- nie slucham srodka tej piosenki! Najdluzsza kompozycja, ktora zapowiadala sie wspaniale (po 30 sekundowych fragmentach). 6/10
Lord Of Light- tytul brzmi znajomo :- ). Zaczyna sie spokojnie, na glos Bruca zostal nalozony jakis efekt. Po chwili male boom i znow to samo. Aj, darujcie mi ta zabawe z wysokimi skalami u Bruca... Niech zaspiew choc odrobine nizej. Chce uslyszec mocne brzmienie jak na Tyranny Of Souls! Refren podoba mi sie, nie jest nadzwyczajny (tak samo jak wiekszosc kawalkow na plycie). Solowki sa naprawde niezle! Tylko dla nich ocena podskoczyla- 7/10
The Legacy- najlepsze cacuszko na sam koniec:- ). Brawa dla Panow z Maiden. Brawo dla Harrisa! Czy IM brzmialo tak kiedykolwiek? Jak dla mnie TL to mroczniejsze Dance Of Death. Powiedzialbym, ze wrecz grobowe. Wokal niesamowity, agresywny, w pewnym momencie mialem wrazenie, ze Bruce wrecz szczeka! Solowki sa srednie, slabo je slychac, ale... Moze taka jest magia tego kawalka? Pokochalem go po pierwszym przesluchaniu. Prawdziwe epickie dzielo wielkiego kompozytora. Prawdziwa perelka na stosunkowo nierownym AMLOAD. Piosenka, ktora juz stala sie klasykiem! Mam nadzieje, ze Ironi wyrobia z nia na koncertach. Jest naprawde ciezka do zagrania! Moze znajdzie sie na soundtracku do jakiegos filmu? Moglaby, bo przenosi Nas do bardzo odlegych czasow. Ocena oczywista- 10/10. the Legacy nie musi sie kazdemu podobac, mozna narzekac na dlugie intro i niepotrzebne (?) outro. Jednak jak dla mnie to majstersztyk... Cos, na co czekalem, cos na co liczylem, cos co bede sluchal az do konca moich, krotkich juz dni!
Ocena ogolna? Iron Maiden to cos wiecej niz zespol. To swoista magia, ktora stworzylo kilku muzykow swoja bardzi ciezka praca. Nie bede potepiac ich dziela, ich artystycznej wizji. 8/10. Napewno AMLOAD jest lepsze od DOD. Pelne eksperymentow, dojrzalsze, pelniejsze, z mniejsza iloscia slabizn. Moze Bruce mnie w wiekszosci kawalkow nie przekonal. Moze intra i outra w takiej ilosci sa wrecz nudne. A moze po prostu, jeszcze nie poznalem magii tej plyty...
W jedyn z wywiadow, przeprowadzonym z osoba, ktora dlugo towarzyszyla Maidenom przeczytalem bardzo ciekawy i trafny fragment. Brzmial on mniejwiecej tak- "Jak oceniasz najnowsza plyte XXX zespolu Iron Maiden?" "Tak jak kazda- lubie ja. Jednak moim zdaniem Panowie z Iron Maiden popelniaja jeden wielki blad. Wydaja plyte, nastepnie szaleja na wielkich trasach koncertowych. Wracaja z nich, sa wypaleni, zmeczeni i zabieraja sie szybciutko do pisania nowych utworow. Nagrywaja je takze szybko i wydaja nastepna plyte. Powinni wiecej czasu poswiecac swoim kompozycjom. Dopieszczac je."
Takie tez bedzie podsumowanie AMLOAD, procz kilku utworow, reszta jest nijaka. Nie dopieszczona, nie do konca przemyslana. Czasami tez zagrana/zaspiewana na sile. Modle sie, aby Iron Maiden przed swoja ostatnia, 15nasta juz plyta, posiedzieli dluzej nad kawalkami, nie nagrywali ich tak szybciutko. Bardziej przemysleli niektore pomysly. I zeby Bruce, nie probowal juz na sile spiewac tak jak kiedys. AMEN.