Strona 8 z 17
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
: czw lip 03, 2014 11:43 pm
autor: Slaug
zakalec, popkultury?
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
: pt lip 04, 2014 12:19 am
autor: Zakkahletz
Oczywiście, muzyka popularna i jej otoczka to elementy popkultury.

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
: pt lip 04, 2014 8:28 am
autor: beaviso
SIT to pierwsze dźwięki Maiden, które usłyszałem niemal 28 lat temu - i do dziś słucham z największą namiętnością. Jedyna płyta, której słucham w całości i często. Do znudzenia? Nie, ona nigdy mi się nie znudzi. Mam kultową kasetę z tym albumem kupioną w 1986 (za 1600 ówczesnych zł), w ogóle moją pierwszą, i jest to jedyny przedmiot, który ma znaleźć się w mojej urnie - niech brzmi mi na wieki...
M.
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
: pt lip 04, 2014 11:15 am
autor: Slaug
a w tym sensie popkultury, spoko

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
: sob lip 05, 2014 10:54 pm
autor: Schizoid
Mój pierwszy i ulubiony album iron Maiden. Kocham go za to, że jest praktycznie bezbłędny. Tu nie ma wypełniaczy. Każdy utwór trzyma poziom. Brawa należą się też Riggsowi za okładkę. Świetne dzieło. No i na koniec mój ulubiony utwór tego zespołu, "Alexander the Great". Słuchanie tego krążka to przyjemność!
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
: wt wrz 29, 2015 6:11 pm
autor: Deleted User 2259
29 lat dziś !!!!!!!
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
: wt wrz 29, 2015 9:04 pm
autor: Mr. M
Invader pisze:29 lat dziś !!!!!!!
I wciąż brzmi lepiej niż większość "nowoczesnych" płyt

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
: wt wrz 29, 2015 9:19 pm
autor: beaviso
A dla mnie 29 lat z Maiden. I początek Caught Somewhere In Time do dziś wywołuje we mnie ciary.
M.
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
: wt wrz 29, 2015 9:34 pm
autor: Deleted User 1499
Nie przestanę sobie zadawać pytanie czemu tak kozackiej scenografii nie sfilmował nikt i nie wydał porządnego proshota.
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
: wt wrz 29, 2015 9:37 pm
autor: Frost No
Tez pamietam jak scigalem ten album z programu drugiego PR , byl odtworzony w calosci . Pamietam rowniez recenzje w Non Stopie gdzie ktos , nie pamietam juz kto napisal ze Alexander to niekonczaca sie tekstowo paplanina . Pierwsze recenzje kolegow tez byly rozne , syntezatory , Waysted Years itp . Pozniej trasa i swietne recenzje , pamietam bylem w tym czasie na Saxon ale to nie ta liga byla . Dzis plyta lsni , pelna pomyslow , piedestal .
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
: wt wrz 29, 2015 11:21 pm
autor: beaviso
Do tego tylko 8 utworów i ok. 50 minut, ale za to najwięcej długich, doskonałych i niepodbitych do dzisiaj solówek gitarowych - CSIT, ATG, no i Adrian w Strangerze wyznaczający sam sobie niedoścignione granice piękna, które można wydobyć z gitary.
M.
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
: śr wrz 30, 2015 1:22 pm
autor: filip
Recenzja w Non- Stop Antoni Piekut
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
: pt paź 02, 2015 9:28 pm
autor: Deleted User 6661
Pamiętam, że jako młokos czekałem na SiT w napięciu, - była to wszak pierwsza nowa płyta Maiden w moim życiu, której oczekiwałem (zacząłem słuchać IM po ukazaniu się Powerslave). Pamiętam moje ogromne rozczarowanie, gdy kolega nagrał mi puszczonego chyba w Trójce singla. "Wasted Yeras" spodobał się od razu, ale pozostałymi dwoma utworami byłem zdegustowany. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że to były utwory ze strony "B" singla - sądziłem, że znajdą się na płycie. Dopiero więc po usłyszeniu albumu odetchnąłem - i pokochałem go od razu. Był to zresztą pierwszy CD Maiden, jaki kupiłem na początku lat 90-tych.
Filipie - pamiętam Piekuta, chociaż nie za wiele przypominam sobie z tej recenzji. Z tego, co pamiętam, zachwalał Strager In A Strange Land i postulował, aby Iron Maiden szedł w tym kierunku.
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
: sob paź 03, 2015 12:38 pm
autor: RidingOntheWind
Wspaniały album choć Piece of Mind i Seventh Son of a Seventh Son są u mnie nie do pobicia. Gitarowo obok Powerslave najlepszy album Ironów, ale wokalnie jednak właśnie tamte dwa stawiam najwyżej. Te 4 albumy to szczyt perfekcji Iron Maiden jeśli chodzi o wykonanie i kompozycje.
The Number of the Beast to mimo swojej legendy momentami jeszcze nie to, a na Brave New World jednak nie ma już tej arcywysokiej formy.
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
: sob paź 03, 2015 1:28 pm
autor: filip
Uwaga !!! Recenzja SIT autorstwa Antoniego Piekuta z NON STOP nr 11/1986 . Witajcie w starych czasach .
"IM prezentują nurt perfekcjonistyczny w metalu. Chodzi o precyzję gry gitarzystów , dokładność breaków ,wymyślanie zmian tempa i rytmu parę razy w ciągu numeru ,dykcję wokalisty , który nie zjada sylab i nie mówi językiem przedmieść. Budowa każdego utworu jest misterna:koniecznie oryginalny wstęp, pierwsza zmiana tempa na patataj-patataj z akcentem na talerzu na każde taj , po tej inwokacji kolejna zmiana i czas na pierwszą zwrotkę itd.;
po ostatniej zwrotce prawdziwy popis instrumentalny ze zmianą tempa lub powrotem do pierwszego . Wg tego schematu na tej płycie jest 7 utworów na 8.Co tu jest dobrego a co złego?Przede wszystkim zespół jest dobry. Grają doskonale na tych gitarach , nie powtarzają się w solówkach, a niektórych dialogów gitar nie powstydziłaby się żadna supergrupa gitarowa . Odnosi się wrażenie , że z każdego szkicu melodyjki zrobią coś godnego słuchania i to nie przy pomocy niekontrolowanych improwizacji lecz starannie rozpisanych partii instrumentalnych .
Gdyby wybrać z płyty fragmenty zawierające owe popisy byłby materiał na jeden z największych albumów w historii metalu . Coś jest jednak nie tak .
Po dłuższym wsłuchiwaniu się w to wszystko wiem już na pewno, że chodzi o wokal .Nie,że głos za słaby albo , że śpiewać nie umie ( śpiew tu przecież oryginalne jak na metal bolerowate podziały i rytmy ).A jednak kiedy przychodzi kolej na Dickinsona 7 numerów na osiem siada zdecydowanie.Może to ta irytująca maniera modulowania głosu co brzmi tak jak byś zaczął śpiewać " Ave Maria" i przez całe "aaaaa" co sekundę wciskał sobie jabłko Adama w gardło . Może też jednostajność tego wysoko postawionego głosu , wąska skala , która ogranicza możliwości ekspresji .Lecz z drugiej strony , ten sam głos świetnie siedzi w owym jedynym na 8 kawałku pt Stranger in a strange land - ale ten jest wolniejszy , ma jednostajne tempo , a zmiany napięcia uzyskuje się przez chwilowe ściszanie gitar i zostawianie klawiszowego tła . Może też owe paraliżujące działanie ma też sama ilość wyśpiewywanego tekstu - jest rzeczą niesłychaną , żeby w metalowym kawałku tekst zawierał 500 słów !!! Toż to gadanina nie do wytrzymania . A do tego jakie brednie , np.przepisany z encyklopedii życiorys Aleksandra Macedońskiego , albo podręcznikowy opis zjawiska deja-vu z częstochowskimi rymami , bez polotu , fantazji , talentu . Nie upieram się zresztą , że w metalu teksty muszą być sztuką samą w sobie , ale po pierwsze ,jak perfekcja to perfekcja , a po drugie , czy nie lepiej mieć do czynienia z mądry niż z głupim ? Szkodę muzyce robi i tak sposób śpiewania . A może , gdyby tak zrezygnować ze schematu i pójść w kierunku wyraźnie najlepszego , wspomnianego już Stranger ... Bo w obecnej formie nie sposób polubić tej płyty , albo wysłuchać i nie wściec się tak jak wścieka się każdy widząc marnowanie szansy lub psucie dobrego . Teksty -zero ( nie masz racji . Red.) , kompozycje-2 , instrumenty - siedem , śpiew- jeden . Jak można jednocześnie oceniać tak różne oblicza tej płyty ? Piekut "
Uff , niezła perełka . Pozdrawiam z podróży w przeszłość . Odnalazłem Non -stopy , MM itp z lat młodości , przeglądnę , zrobię kilka fotek , i wrzucę na forum ku uciesze młodszych i starszych .
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
: sob paź 03, 2015 2:40 pm
autor: RidingOntheWind
Strasznie słabiutka recenzja. Jestem wręcz zniesmaczony. Tak jakby autor w ogóle nie wiedział o czym pisze. Fragment "Przede wszystkim zespół jest dobry. Grają doskonale na tych gitarach " to jakaś komedia.
Jednak oczywiście to i tak fajny rarytas i duże brawa dla Ciebie, że posiadasz jeszcze te gazety w domu. Szacunek!
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
: śr gru 30, 2015 6:45 pm
autor: Pampa
Dejavu pisze:Somewhere in Time to album genialny. Zgadza się wszystko - od brzmienia, przez kompozycje i klimat czy formę poszczególnych muzyków skończywszy na najmniej ważnym czyli na okładce, którą osobiście uważam za ich najlepszą ever. Utwory po prostu wgniatają w fotel.
Uwielbiam brzmienie tej płyty, takie futurystyczne, dużo przestrzeni i ciekawy chorus w gitarach. Sam grając lubię osiągać brzmienia tego typu i to zdecydowanie wpływ słuchania tej płyty.
Zgadzam się ze wszystkim dla mnie to zdecydowanie najlepsza płyta porywa swoim klimatem, którego nie ma na żadnej innej płycie za każdym razem jak włączam ciary na ciele

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
: śr gru 30, 2015 8:47 pm
autor: Schizoid
Słabe partie Bruce'a? Ten człowiek wiedział w ogóle, o czym pisze? SIT oraz Seventh Son to jak dla mnie najlepsze płyty Maiden pod względem wokalnym.
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
: śr gru 30, 2015 10:46 pm
autor: filip
takie to recenzje . Mam jeszcze NON STOP z rec, Powerslave i LAD . Postaram się wkleić ku ogólnej uciesze.
Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...
: ndz sty 03, 2016 12:04 pm
autor: Deleted User 5490
Facet najwyraźniej nie lubi Iron Maiden. Niby szanuje ten zespół, ale za wszelką cenę chciałby mu przywalić i szuka pretekstu. Ja rozumiem, że jakaś płyta może się nie podobać, ale trzeba to uzasadnić w konkretny sposób. Sęk w tym, że recenzje często piszą goście, którzy gówno na muzyce się znają. Dla takich nawet jeśli coś nie tak zadzwoni, to nie wiedzą w którym kościele. Wielu tzw. redachtoruff muzycznych nie ma ani wykształcenia w tej dziedzinie ani choćby podstaw jakiejś teorii. Jedyną ich siłą jest to, że wydaje im się, iż są dobrze osłuchani w klimatach.
Uważam, że jeśli pisze się recenzję pochlebną, to należy uzasadnić dlaczego zdaniem autora jest tak pięknie. Jeśli pisze się, że album jest do dupy, to wypadałoby wyraźnie wskazać słabe strony. Co tu mamy? Jakieś życzeniowe konfabulacje na temat technik głosowych wokalisty. Zwykłe pieprzenie dupka bez podstaw w wiedzy.
Ciekaw jestem jak się czuje ten szanowny pan po 30 latach od sprodukowania tego gówna... tzn. tej "recenzji".
Zgadzam się, że nie wszystko musi się podobać, ale chyba jeśli się tym z kimś dzielimy w mediach, to to do czegoś zobowiązuje.
Każdy za przeproszeniem może sobie nasrać na środku swojego szałasu, ale dlaczego od razu chwalić się gównem całej społeczności.