Re: A Matter Of Life And Death - opinie
: ndz mar 09, 2014 3:56 pm
Dla mnie VXI i NPFTD to zdecydowanie najbardziej nieudane ich albumy.
Polski Fan Klub Iron Maiden
https://sanktuariumfc.org/forum/
Factor zjada całe VXI bez popityOdyseusz pisze:Bzdura , oprócz Angel ... to bardzo fajny album.
Prawda!RALF pisze:Dla mnie VXI i NPFTD to zdecydowanie najbardziej nieudane ich albumy.
I tak THOTB i POM są lepsze of 7th Sona. Przecież Powerslave został wydany zaraz po POM, a jest od zawsze uważany za bardzo dobry album. No Prayer to po prostu kiepska płytaOdyseusz pisze:Tymbardziej, że No Prayer następuje po albumie genialnym co też zawsze rzutuje na ocenę i sprawia, że albumowi jest trudniej.
Chyba cie jezus opuścił ??Rattlehead pisze:Cały Factor to byłaby nieporównywalnie lepsza płyta z Brucem. Bez dwóch zdań! Chciałbym jej posłuchać właśnie z Dickinsonem i założę się, że byłaby od dwie gwiazdki lepsza, bo pod Bruce'a zagrana bardziej dynamicznie.
A nie ciekawi Cię to? Przecież Bruce zjada Blaze'a jednym okrzykiemChyba cie jezus opuścił ??
Zdecydowanie. Dołożyłbym do tego grona jeszcze Dance of Death (ma kilka momentów, ale jako całość mnie nie przekonuje).RALF pisze:Dla mnie VXI i NPFTD to zdecydowanie najbardziej nieudane ich albumy.
W kwestii, że Dickinson jest sto razy lepszy od Blaze'a się z tobą zgodzę, bo to najprawdziwsza prawda, ale X Factor jest nie do ruszenia. Kilka lat temu pewnie tak bym pisał, że chciałbym usłyszeć X Factora z Dickinsonem na wokalu, ale obecnie uważam, że nie ma co zmieniać. Blaze idealnie do tej mrocznej muzyki, zawartej na dziesiątym albumie, się nadaje. Ortodoksyjny fan IM to chyba chciałby na wszystkich płytach usłyszeć Bruce'a, a nie zajmować się obroną X FactoraRattlehead pisze:Jesteś ortodoksyjnym fanem Maiden, dla którego Factor jest nie do ruszenia??Ja wiem, że to niezła płyta ale z kiepskim wokalistą, który na tle Dickinsona wypada blado po prostu.
Manowara tak chcą załatwić, bo zarzucają im brak pomysłów i skok na kasę, a DeMaio gada wciąż o tym, że "stare albumy są takie true i takie heavy, że są godne ich ponownego nagrania"widman pisze:Dla mnie już re-recording płyt jest rzeczą za którą powinni odstrzeliwać jaja dubeltówką. I co z tego, że Dickinson zjada Blaze'a? Taka ta płyta była jest i będzie. Nic nie potrzeba nagrywać na nowo. Takim zabiegiem Harris tylko dużo straciłby w moich oczach i niestety wywaliłbym wszystkie płyty przez okno. Takich rzeczy się nie robi. To może jeszcze nagrać Iron Maiden i Killers z Brucem, w ogóle wszystko raz jeszcze, z nowymi okładkami w audiofilskim dźwięki, oczywiście z drugim dyskiem w mixie 5.1 DTS. W sumie nie zdziwiłbym się gdyby to ludzie kupowali chętniej niż zwykłe cedeki.
Bo inaczej by sobie nie poradził. Taka prawda.widman pisze:Dla mnie muzycznie bardzo dobra pozycja, wokalnie Blaze pasuje tutaj, pisane to ewidentnie pod niego...
Tego nie powiedziałem. Factor to niezła płyta ale wznoszenie zachwytów na jej cześć jest nadużyciem. Skoro Factor jest taki wspaniały to co powiesz na Bestię, POM czy 7Th Sona?widman pisze:Co prawda Dickinsonem on nie był, ale znów nie było jakoś masakrycznie do dupy.
To właśnie ortodoksi tak bardzo bronią XF i VXI, a już niektórzy daliby się za nie pokroić. W sumie to co napisałeś wcześniej potwierdza to co linijkę wyżej cytujęwidman pisze:Ja jestem ortodoksem w sprawie Maiden - na pewno nie karmią mnie bezwiednie wszystkim, co zapragną wydawać.
Te ślimoki teraz to kalka samych siebie i karykatura. Dla mnie Manowar się skończył na TRIUMPH OF STEEL. Niech se nagrywają wszystko raz jeszcze, dla mnie to już jest mega gówno i ich sprawa. Mnie tym nie kupią.Rattlehead pisze:Manowara tak chcą załatwić, bo zarzucają im brak pomysłów i skok na kasę, a DeMaio gada wciąż o tym, że "stare albumy są takie true i takie heavy, że są godne ich ponownego nagrania"
Tego się nie dowiemy, ale może i by tak było.Rattlehead pisze:Bo inaczej by sobie nie poradził. Taka prawda.
No wspaniały, muzycznie świetna płyta przecież. A szczerze to dla mnie najlepsze to "Iron Maiden" i "Killers" - dalej potem to już progresywne gównoRattlehead pisze:Tego nie powiedziałem. Factor to niezła płyta ale wznoszenie zachwytów na jej cześć jest nadużyciem. Skoro Factor jest taki wspaniały to co powiesz na Bestię, POM czy 7Th Sona?
Nie wiem czym spowodowane jest nie lubienie przez Ciebie dwóch najrówniejszych i najlepszych albumów IM na rzecz Prayera czy SiT, no bo Powerslave i erę DiAnno to jeszcze zrozumiem. No ale po Blejzowych to właśnie te albumy z Dickinsonem, które wymieniłeś są najbardziej bronione przez ortodoksówwidman pisze:I tak dziwnie trafiłeś, bo ja oprócz dwóch pierwszych to jeszcze "Powerslave" i "Somewhere in time" i "No prayer..".
Śmiem twierdzić, że nawet wcześniej na Fighting the world.widman pisze:Te ślimoki teraz to kalka samych siebie i karykatura. Dla mnie Manowar się skończył na TRIUMPH OF STEEL. Niech se nagrywają wszystko raz jeszcze, dla mnie to już jest mega gówno i ich sprawa. Mnie tym nie kupią.
No ale czy bronione nie są słusznie?Rattlehead pisze:Nie wiem czym spowodowane jest nie lubienie przez Ciebie dwóch najrówniejszych i najlepszych albumów IM na rzecz Prayera czy SiT, no bo Powerslave i erę DiAnno to jeszcze zrozumiem. No ale po Blejzowych to właśnie te albumy z Dickinsonem, które wymieniłeś są najbardziej bronione przez ortodoksówwięc w poprzednim poście się w sumie wytłumaczyłeś.
Mroku tam jest co nie miara. Zaczynając od tekstów, a kończąc na muzyce i sposobie śpiewania Blaze'a.Dejavu pisze:Co wy tak z tym mrokiem rzekomo obecnym na X Factor? Ciągle słyszę, jaki to mroczny album, a ja tego kompletnie nie słyszę. Ok, nie ma tam rzeczy w stylu "Can I Play With Madness", ale to nie czyni tej płyty mroczną
No, ot to. Teksty same w sobie są mroczne. A śmiesznie byłoby ułożyć muzykę jak do jakiegoś Run to the hills i śpiewać o wojnie albo tułaczce duszy czy jeszcze lepiej - sensie zycia. Poza tym Steve miał na głowie rozwód, chyba śmierć ojca no i problem z Brucem, wiedział, że jest ciężkie zadanie przed Iron Maiden. To wszystko się nałożyło i wyszedł bardzo ciężki i dołujący album. Mimo, że momentami są przebłyski radosnego i "starego" iron maiden.FaithNoMore pisze:Mroku tam jest co nie miara. Zaczynając od tekstów, a kończąc na muzyce i sposobie śpiewania Blaze'a.Dejavu pisze:Co wy tak z tym mrokiem rzekomo obecnym na X Factor? Ciągle słyszę, jaki to mroczny album, a ja tego kompletnie nie słyszę. Ok, nie ma tam rzeczy w stylu "Can I Play With Madness", ale to nie czyni tej płyty mroczną
Bo fanatycy wiecznie będą bronić X Factora z racji tej mroczności tekstów i mrocznego klimatu nie chcąc zderzyć się z rzeczywistością i stwierdzić, że to album nieporównywalnie gorszy niż chociażby Powerslave, nie mówiąc już o TNOTB czy POM.Dejavu pisze:Co wy tak z tym mrokiem rzekomo obecnym na X Factor? Ciągle słyszę, jaki to mroczny album, a ja tego kompletnie nie słyszę. Ok, nie ma tam rzeczy w stylu "Can I Play With Madness", ale to nie czyni tej płyty mroczną
Mnie się zdaje, że tłumaczenie tego albumu takim jakim jest zahacza o dorabianie ideologii. Popatrz na chociażby Queen i ich Innuendo. Wszyscy wiedzieli, że Freddie niedługo umrze. Przy Headlong ledwo trzymał się na nogach, a na These Are The Days Of Our Lives wyglądał już jak cień cżłowieka. I co? Powstał świetny album, oceniany dzisiaj jako jeden z najlepszych Queen. Ale nie przeczę też, że całkowicie się to nie nałożyło na członków zespołu. Ludzie mają różną psychikę.widman pisze: Poza tym Steve miał na głowie rozwód, chyba śmierć ojca no i problem z Brucem, wiedział, że jest ciężkie zadanie przed Iron Maiden. To wszystko się nałożyło i wyszedł bardzo ciężki i dołujący album. Mimo, że momentami są przebłyski radosnego i "starego" iron maiden.
Zależy w porównaniu, z którymi albumami. Wolę sto razy Factora niż VXI o czym już chyba pisałem wcześniej.widman pisze:No ale czy bronione nie są słusznie?
A co to ma wspólnego z bronieniem owego albumu? Dejavu spytał się, gdzie tu mroczność się pojawia itd. i to pytanie raczej nie jest związane z obroną dziesiątej studyjnej płyty Iron Maiden. A to, że jest mroczna nie ma nic do opinii na temat Factora.Rattlehead pisze: Bo fanatycy wiecznie będą bronić X Factora z racji tej mroczności tekstów i mrocznego klimatu nie chcąc zderzyć się z rzeczywistością i stwierdzić, że to album nieporównywalnie gorszy niż chociażby Powerslave, nie mówiąc już o TNOTB czy POM.
Nie chodzi o żadną ideologię i dorabianie jej. W tamtym okresie Steve był w trudnym momencie swojego życia. Rozwód z długoletnią partnerką, odejście Dickinsona z zespołu i pewnie jeszcze parę czynników się pojawiło i na to wszystko złożyło. Stąd taka tematyka tekstów, a nie inna. Nie każdy jest tak odporny psychicznie, że w czasie kiedy życie mu się wali, on będzie pisał tekst o udanym związku, albo o otaczającej go naturze i kwitnących kwiatkach na łące.Rattlehead pisze: Mnie się zdaje, że tłumaczenie tego albumu takim jakim jest zahacza o dorabianie ideologii. Popatrz na chociażby Queen i ich Innuendo. Wszyscy wiedzieli, że Freddie niedługo umrze. Przy Headlong ledwo trzymał się na nogach, a na These Are The Days Of Our Lives wyglądał już jak cień cżłowieka. I co? Powstał świetny album, oceniany dzisiaj jako jeden z najlepszych Queen. Ale nie przeczę też, że całkowicie się to nie nałożyło na członków zespołu. Ludzie mają różną psychikę.
Pisząc to po części dawałem wyraz mojej zgody z kolegą Dejavu.A co to ma wspólnego z bronieniem owego albumu? Dejavu spytał się, gdzie tu mroczność się pojawia itd. i to pytanie raczej nie jest związane z obroną dziesiątej studyjnej płyty Iron Maiden. A to, że jest mroczna nie ma nic do opinii na temat Factora.
No przeca napisałem to w swoim poście i nie przeczę, że tak było.FaithNoMore pisze:Nie każdy jest tak odporny psychicznie, że w czasie kiedy życie mu się wali, on będzie pisał tekst o udanym związku, albo o otaczającej go naturze i kwitnących kwiatkach na łące.