Oceny plyt jednego z moich topowych zespolow. stan na Luty - 2019:
Od ostatniego miejsca do pierwszego (w przygotowaniu najlepsze wałki A7X, oraz top 10 Syn Gates solos!!!)
7. Sounding the Seventh Trumpet (2001) - 6.69/10 (w skali A7X 7/10, dobry debiut)
6. Hail to the King (2013) - 6.90/10 (w skali A7X 7/10, hołd dla wielu rockowych zespołów, maja lepsze płyty)
5. Waking the Fallen (2003) - 7.75/10 (w skali A7X 8/10, bardzo dobry album, sporo kawałków to koncertowe killery, na płycie robią jednak imo ciut mniejsze wrażenie)
4. Avenged Sevenfold (2007) - 7.85/10 (w skali A7X 8/10, najbardziej eksperymentalny album w ich dyskografii, świetna produkcja, i fajne kompozycje)
___________________________________________________
3. Nightmare (2010) - 7.95/10 (w skali A7X 8/10, pierwszy album po śmierci The Reva, Mike Portnoy na garach, świetne wspomnienia, był to pierwszy album na który juz czekalem jako fan, znajomy puszczal mi ich w 2009, ale wtedy mi sie nie spodobali, bo nie slucham raczej nowych wykonawcow, dopiero gdy dowiedzialem sie o udziale w nagraniach Mike'a Portnoya postanowilem sprawdzic ''na poważnie'' co to za band, do dziś zajmuja 6 miejsce w moim rankingu zespolow wszech czasow, nawet wyzej niz Metallica

)
2. The Stage (2016) - 8.22/10 (w skali A7X 8,5/10, odważny krok, postawili na progresywna odslone, i dobrze na tym wyszli, promocja plyty praktycznie zerowa, album ukazal sie z dupy w październiku 2016, poczatkowo bylem lekko rozczarowany, ale po jakims czasie doszedlem do wniosku, ze to ich najlepszy album ''prawie'', bo faworyt moze być tylko jeden. Nowy perkusista znakomicie wpasowal sie w brzmienie zepsolu, dobra produkcja, swietne kompopzycje, czego chciec wiecej, takiego A7X słucha mi się najlepiej, strach pomyśleć jak będzie brzmieć następna płyta

)
1. City of Evil* (2005) - 8.95/10 (w skali A7X 11/10 - przełomowy album, 2,5 miliona sprzedanych egzemplarzy mowi samo za siebie, to wlasnie od tego albumu stali sie naprawde rozpoznawalni, ale na status prawdziwej mega-gwiazdy musieli jeszcze troche poczekac, wspaniale progresywne kompozycje, te singlowe kawalki moim zdaniem sa najslabsze, ale reszta? czlowieku czego tutaj nie ma, wstyd nie znać, po tym albumie juz nic nie musieli nikomu udowadniac, żałuje tylko, ze nie grali jeszcze na zywo Sidewindera i Betrayed, ale w przyszlym roku jest 15 lecie albumu, wiec kto wie)
*- top 9 płyt wszech czasów
