eśli ktoś się jeszcze waha czy wybrać się na koncert warszawski, czy nie, to niech tego nie robi, tylko bierze dupę w troki i jedzie. To co zobaczyłem w Dreźnie przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Chłopaki są w niesamowitej formie, energia od nich wręcz emanuje. Grają tak niesamowicie ostro teraz, jak nie grali od dawien dawna. Brzmienie gitary Angusa to prawdziwy majstersztyk, co szczególnie słychać na Let There Be Rock- jak brzytwa. Set świetny, ale przez to, że taki dobry, to za szybko ten koncert zleciał

. Kolejny atut to scena- nie spojlerując zbytnio ona żyje wraz z muzyką.