Strona 9 z 12

Re: najbardziej "przereklamowany" album Maiden

: wt gru 29, 2009 9:56 pm
autor: Artur
panzerschreck pisze:No Artur, przecież Sea of Madness to taka mielizna i zapychacz że aż szkoda gadać- co to w ogóle jest ta przewodnia melodia, soundtrack do gry z Commodore? I to Casio pod dickinsonowskim "ooooo".
Uwielbiam te Twoje nietuzinkowe, acz często nietrafione porównania :mrgreen:

"Sea Of Madness" to kawałek pierwsza klasa, doooobry refren, do tego świetne zwolnienie w środku.

EDIT: zresztą, o czym my tutaj mówimy. Gdzieśtam przyznałeś, że generalnie z heavy metalem Ci nie po drodze :P więc wytykanie heavy metalowi wiejskości to w zasadzie zarzut trącący absurdem. A swoją drogą, w takim HM znajdzie się masę kawałków o większej "wiejskości" niż "Sea Of Madness". W sumie to akurat "wiejski" to jedna z ostatnich rzeczy jakie mi na myśl przychodzą. To bardzo rockowy wręcz utwór, dość gęste jak na IM riffy, utworów tego pokroju Maiden wiele nie stworzył, mnie na myśl przychodziły tylko "22 Acacia Avenue", "Powerslave" i "Ghost Of The Navigator".
Ja z kolei mogę się dziwić takiemu uwielbieniu "Long Runnera", a już obwołanie go jednym z najlepszych kawałków IM w ogóle - sorry, nie ze mną te numery Bruner ;-)
panzerschreck pisze:Co do reszty- każda płyta niemalże ma swoje niedoskonałości. Problem polega na tym, że w przypadku Numbera o tych niedoskonałościach się kompletnie zpaomina i jest właśnie tak o czym sam piszesz- że w rankingach itd. to ona właśnie jest umieszczana, a gdzież tej płycie do debiutu, PoM, SiT, Siódmego? Nie mówię, że to najgorsza płyta Maiden, nie odbieram jej ważności, ale właśnie dlatego umieszczam ją w tym temacie, a nie w temacie o płytach mało ważnych czy najsłabszych ;)
A co do Black Sabbath- akurat słaby strzał, bo pierwsze BS to najlepsze BS, więc z niedoskonałościami to musisz gdzie indziej szukać ;) I wybacz, ale na pierwszych BS nie przypominam sobie takiej NIEDOSKONAŁOŚCI jak Gangland ;)
Pierwszy zarzut jest, wybacz, wręcz absurdalny, bo równie dobrze możnaby powiedzieć takie rzeczy o każdej płycie którą się wysoko stawia. Skoro, z reguły (czyli, na oko, w 90% przypadków) "Number" jest stawiany w , powiedzmy, pierwszej trójce maidenowych płyt to coś jest na rzeczy.
To przecież tutaj rodzi się coś co można określić stylem Maiden, bo nie ukrywajmy, ale na późniejszych płytach tego zespołu nie mieliśmy do czynienia z takim zabarwionym punkiem metalem jak na pierwszych 2-óch. To na "Numberze" zespół zaczął grać to z czym się Maiden większości kojarzy. Oczywiście nie czyniłoby to z tego albumu arcydzieła (ale bdb album już na pewno), ale dochodzą do tego świetne kompozycje i w związku z tym ogólny kult tej płty jest dla mnie w pełni zrozumiały.
Co do "Gangland" - co kto lubi, nie nazwałbym tego tak wielką pomyłką jak Ty byś to chciał widzieć, choć jasne, że nie jest to utwór który się będzie jakoś pamiętało. Ale szkoda mimo wszystko, że "Total Eclipse" się nie znalazło zamiast niego - to jest faaajny numer.

Co do Black Sabbath - pomijam już że najlepsze (najdoskonalsze może bardziej) Sabbath to 3 i 5, nieważne. Uznając już, że najbardziej wpływowe i być może najwybitniejsze dokonania tej formacji to pierwsze 2 albumy, to trudno nie dostrzec, że akurat te płyty takie całkowicie doskonałe nie są. W sumie można to zarzucić większości dokonań Maiden, co nie zmniejsza ich genialności.

Re: najbardziej "przereklamowany" album Maiden

: wt gru 29, 2009 10:08 pm
autor: panzerschreck
Artur pisze: Uwielbiam te Twoje nietuzinkowe, acz często nietrafione porównania :mrgreen:

"Sea Of Madness" to kawałek pierwsza klasa, doooobry refren, do tego świetne zwolnienie w środku.
Panie, weź pan werbli w Deja Vu posłuchaj, zwolnienia w Strangerze, a dobry refren to masz w Loneliness :B Ja widzę, że w duchu ze mną się zgadzasz, ale masz stare sentymenty jakieś :mrgreen:
Artur pisze:Pierwszy zarzut jest, wybacz, wręcz absurdalny, bo równie dobrze możnaby powiedzieć takie rzeczy o każdej płycie którą się wysoko stawia. Skoro, z reguły (czyli, na oko, w 90% przypadków) "Number" jest stawiany w , powiedzmy, pierwszej trójce maidenowych płyt to coś jest na rzeczy.
To przecież tutaj rodzi się coś co można określić stylem Maiden, bo nie ukrywajmy, ale na późniejszych płytach tego zespołu nie mieliśmy do czynienia z takim zabarwionym punkiem metalem jak na pierwszych 2-óch. To na "Numberze" zespół zaczął grać to z czym się Maiden większości kojarzy. Oczywiście nie czyniłoby to z tego albumu arcydzieła (ale bdb album już na pewno), ale dochodzą do tego świetne kompozycje i w związku z tym ogólny kult tej płty jest dla mnie w pełni zrozumiały.
Co do "Gangland" - co kto lubi, nie nazwałbym tego tak wielką pomyłką jak Ty byś to chciał widzieć, choć jasne, że nie jest to utwór który się będzie jakoś pamiętało. Ale szkoda mimo wszystko, że "Total Eclipse" się nie znalazło zamiast niego - to jest faaajny numer.
Ale to jest dokładnie to o czym mówię- ona jest ważna, krystalizował sie styl, przyszedł Dickinson, wypłynęli na szersze wody, ale czy przez to zasługuje ona na to, żeby być okrętem flagowym ich dyskografii i wsadzana wszędzie i powszechnie uznawana za najlepszą? Dokładnie do tego piję, nie odmawiam jej należnego miejsca w historii, ale to tyle- Maiden kilkukrotnie ją przebili w przyszłości, a i czas pokazał że ich początki, jeszcze nie w pełni "maidenowe" wcale nie były takie złe ;) I owszem są na Numberze świetne kawałki, ale nie potrafię przejść obojętnie obok tego, że obok tych dobrych rzeczy są tak masakrujące mnie gnioty ;) Teraz tak już prosto z mostu- czy są lepsze albumy od Numbera w dyskografii? Tak. Czy więc słusznie Number jest wsadzany wszędzie jako TEN album IM? Nie. Czy w związku z tym można więc uznać go za przereklamowany? :B
Artur pisze:Co do Black Sabbath - pomijam już że najlepsze (najdoskonalsze może bardziej) Sabbath to 3 i 5, nieważne. Uznając już, że najbardziej wpływowe i być może najwybitniejsze dokonania tej formacji to pierwsze 2 albumy, to trudno nie dostrzec, że akurat te płyty takie całkowicie doskonałe nie są. W sumie można to zarzucić większości dokonań Maiden, co nie zmniejsza ich genialności.
Najlepszy Black Sabbath to 1 i 3 ;) Ale tak już bez mrugania okiem- ja wszystko to rozumiem, z tą doskonałością, tyle tylko że dla mnie to najzwyczajniej trochę inny kaliber ;)

Re: najbardziej "przereklamowany" album Maiden

: wt gru 29, 2009 10:39 pm
autor: Artur
panzerschreck pisze:Ja widzę, że w duchu ze mną się zgadzasz, ale masz stare sentymenty jakieś :mrgreen:
panzerschreck pisze:a dobry refren to masz w Loneliness :B
zapomnij Pan :mrgreen:
panzerschreck pisze:ale czy przez to zasługuje ona na to, żeby być okrętem flagowym ich dyskografii i wsadzana wszędzie i powszechnie uznawana za najlepszą?
no co do tego to z mojej strony odpowiedź znajdziesz tutaj:
Oczywiście nie czyniłoby to z tego albumu arcydzieła (ale bdb album już na pewno), ale dochodzą do tego świetne kompozycje i w związku z tym ogólny kult tej płty jest dla mnie w pełni zrozumiały.
i mówiąc o świetnych kompozycjach mam na myśli 6 utworów z tej płyty, a "Invaders" swoją drogą też bardzo lubię, bo cholernie podoba mi się linia melodyczna tego kawałka (zresztą, w tym Maiden zawsze był dobry), może refren mógłby być ciekawszy, ale zwrotki są świetne.

Ja, żeby zakończyć dyskusję, to powiem, że od lat czołówka płyt Irony Majdan to DLA MNIE (żeby już nie wchodzić w dłuższe dysputy, bo pakować się muszę :razz: ) :

Iron Maiden
The Number Of The Beast
Piece Of Mind
Somewhere In Time
Seventh Son Of A Seventh Son
Fear Of The Dark
Brave New World

kolejność chronologiczna oczywiście. I od lat w zasadzie tak to wygląda i zmian w tej materii nie przewiduję ;) a jeśli kogoś np. dziwi obecność w tym towarzystwie "FOTD" to cóż, przykro mi, nie chce mi się już tego wyjaśniać; kiedyś bodaj coś pisałem o tym :D No, przyznam, że wrócę solidnie do "Killers" bo nie ukrywam, że nigdy nie formułowałem w stosunku do tej płyty w zasadzie żadnych zarzutów, zawsze bardzo lubiłem, więc może czas żeby wskoczyła do ekstraklasy. Może chodziło mi o to, że to na w/w były kawałki genialne, a na "Killers" bardzo dobre (przy czym w zasadzie tylko takie, żadnych gniotów).

Także, muszę podziękować za kolejną merytoryczną, miłą i kulturalną wymianą zdań z Tobą Pancurze :mrgreen: Te 2 ostatnie cechy to w zasadzie immanentne w dysputach z Tobą, dlatego tak bardzo je sobie cenię :mrgreen: :*

Re: najbardziej "przereklamowany" album Maiden

: wt gru 29, 2009 10:45 pm
autor: Elevatorman
oczywiście Fear Of The Dark

Re: najbardziej "przereklamowany" album Maiden

: wt gru 29, 2009 10:51 pm
autor: panzerschreck
Artur pisze:
panzerschreck pisze:Ja widzę, że w duchu ze mną się zgadzasz, ale masz stare sentymenty jakieś :mrgreen:
panzerschreck pisze:a dobry refren to masz w Loneliness :B
zapomnij Pan :mrgreen:
No i to jest właśnie to o czym mówię- sam przyznałeś, że czasy bycia thrashowcem już się skończyły, trzeba znowu uderzyć się w pierś i przyznać się do zmiany zdania w innych kwestiach :mrgreen:
Artur pisze:Oczywiście nie czyniłoby to z tego albumu arcydzieła (ale bdb album już na pewno), ale dochodzą do tego świetne kompozycje i w związku z tym ogólny kult tej płty jest dla mnie w pełni zrozumiały.
Oczywiście nie czyniłoby to z tego albumu arcydzieła (ale dobry album na pewno) ale dochodzą do tego totalnie przeciętne kompozycje i w związku z tym ogólny kult tej płty jest dla mnie w pełni niezrozumiały

Sam przyznasz, że o wiele lepiej ;)
Artur pisze:Ja, żeby zakończyć dyskusję, to powiem, że od lat czołówka płyt Irony Majdan to DLA MNIE (żeby już nie wchodzić w dłuższe dysputy, bo pakować się muszę :razz: ) :

Fear Of The Dark
OK, jako, że nic Twojego zdania nie zmieni w tej kwestii jak sam piszesz, to merytorycznie, jak mam w zwyczaju to robić, nie podejdę do sprawy, pozwolę sobie skomentować to tak:

Obrazek

;)
Artur pisze:Także, muszę podziękować za kolejną merytoryczną, miłą i kulturalną wymianą zdań z Tobą Pancurze :mrgreen: Te 2 ostatnie cechy to w zasadzie immanentne w dysputach z Tobą, dlatego tak bardzo je sobie cenię :mrgreen: :*
:oops:

Do usług Arczi i do następnego razu :mrgreen:

Re: najbardziej "przereklamowany" album Maiden

: wt gru 29, 2009 11:01 pm
autor: Artur
panzerschreck pisze:Oczywiście nie czyniłoby to z tego albumu arcydzieła (ale dobry album na pewno) ale dochodzą do tego totalnie przeciętne kompozycje i w związku z tym ogólny kult tej płty jest dla mnie w pełni niezrozumiały

Sam przyznasz, że o wiele lepiej ;)
wstydziłym się pod tym podpisywać ;-)

a żeby zakończyć to proszę Cię, daruj już sobie te orbazki dla 15-latków, sądziłem, że mierzysz wyżej ;) mnie to w każdym razie nigdy nie śmieszyło :razz:

Pozdro666 \m/

Re: najbardziej "przereklamowany" album Maiden

: wt gru 29, 2009 11:05 pm
autor: panzerschreck
Artur pisze:wstydziłym się pod tym podpisywać ;-)
Och, nie bądź taki skromny, nie wstydź się, już tyle czasu jesteś tu na forum- sami swoi, popatrz, nie jest tak źle ;)
Artur pisze:Oczywiście nie czyniłoby to z tego albumu arcydzieła (ale dobry album na pewno) ale dochodzą do tego totalnie przeciętne kompozycje i w związku z tym ogólny kult tej płty jest dla mnie w pełni niezrozumiały
:mrgreen:
Artur pisze:a żeby zakończyć to proszę Cię, daruj już sobie te orbazki dla 15-latków, sądziłem, że mierzysz wyżej ;) mnie to w każdym razie nigdy nie śmieszyło :razz:

Pozdro666 \m/
Mnie ciągle w sklepach o dowód pytają, szczególnie od kiedy włosy ściąłem, poza tym słucham Paradise Lost (to już w ogóle masakra jest)- weź nie wymagaj ode mnie za wiele :mrgreen:

Re: najbardziej "przereklamowany" album Maiden

: śr gru 30, 2009 10:27 am
autor: Deleted User 4432
dance of death na pewno nie jest przereklamowany, jest po prostu zły i wszyscy o tym wiedzą. fear the dark jest często wymieniany jako jedna z najlepszych płyt maiden , i chyba faktycznie tak jest .
stawiam na somewhere in time , często spotykam się z opinią .że to arcydzieło a jak dla mnie jest mocno nierówny .

Re: najbardziej "przereklamowany" album Maiden

: śr gru 30, 2009 12:00 pm
autor: kapitan żbeak
numLock pisze:dance of death (…) jest po prostu zły i wszyscy o tym wiedzą.
Ja bardzo lubię ten album. Jest na pewno lepszy od AMOLAD. Przynajmniej ja tak uważam ;)
numLock pisze:fear the dark jest często wymieniany jako jedna z najlepszych płyt maiden , i chyba faktycznie tak jest .
że na zasadzie "jedzmy gówno, miliony much nie może się mylić"? :B

Żeby uprzedzić potencjalne imputacje: nie twierdzę, że Fear of the Dark jest albumem beznadziejnym, wręcz przeciwnie. Jednak nazywanie go "najlepszym albumem" jest imho sporym nadużyciem, wręcz nieporozumieniem. Jak powszechnie wiadomo: De gustibus non est disputandum. ;)

Re: najbardziej "przereklamowany" album Maiden

: śr gru 30, 2009 2:33 pm
autor: vyrus
numLock pisze:dance of death na pewno nie jest przereklamowany, jest po prostu zły i wszyscy o tym wiedzą
DOD zjada kolejno: Amolad, X Factor, Virtual, No Prayer, debiut, Reszta to sprawa dyskusyjna. Ja rozumiem, że twoim zdaniem DOD jest najgorszą płytą Maiden ? :razz: Bo dużo złych płyt to oni nie nagrali.

Re: najbardziej "przereklamowany" album Maiden

: śr gru 30, 2009 2:51 pm
autor: panzerschreck
vyrus pisze:
numLock pisze:dance of death na pewno nie jest przereklamowany, jest po prostu zły i wszyscy o tym wiedzą
DOD zjada kolejno: Amolad, X Factor, Virtual, No Prayer, debiut, Reszta to sprawa dyskusyjna. Ja rozumiem, że twoim zdaniem DOD jest najgorszą płytą Maiden ? :razz: Bo dużo złych płyt to oni nie nagrali.
Ja wiem, że akurat wydanie DoD to Twoja najgłębsza młodość i była to pewnie pierwsza ich płyta jaką usłyszałeś, może przy jej dźwiękach wypiłeś nawet swoje pierwsze w życiu piwo, ale mówiąc, że DoD zjada debiut nawet nie jesteś kontrowersyjny- jesteś po prostu śmieszny. To samo z Virtualem i Factorem- Sign of the Cross czy Clansman pokazują jak IM powinno nagrywać "epickie" utwory bez napinki, poza tym taki Futureal kasuje cokolwiek z DoD czy AMOLAD. Pozdrawiam ;)

Re: najbardziej "przereklamowany" album Maiden

: śr gru 30, 2009 4:10 pm
autor: vyrus
Wyznacznikiem śmieszności są czyjeś gusta ? Równie dobrze ja mogę napisać, że jesteś śmieszny ale po co ? Maiden zacząłem słuchać po premierze DOD także nie trafiłeś a pierwszm albumem był Powerslave, drugim POM. Clansman czy SOTC nie są w stanie uratować całej płyty a o tym tu piszemy. Co do debiutu to można pisać, że w tamtych czasach było to jakieś przełomowe wydarzenie ale dzisiaj ta płyta nie jest w stanie się obronić i tyle. DOD poporstu się dobrze słucha i mimo słabszych momentów (NML czy WD)nie przełączam utworów. I to odróżnia ten album od tych które wymieniłem. Również pozdrawiam ;-)

Re: najbardziej "przereklamowany" album Maiden

: śr gru 30, 2009 6:45 pm
autor: Deleted User 4432
kapitan żbeak pisze:
numLock pisze:fear the dark jest często wymieniany jako jedna z najlepszych płyt maiden , i chyba faktycznie tak jest .
że na zasadzie "jedzmy gówno, miliony much nie może się mylić"? :B
nie, na zasadzie ,że dla mnie rzeczywiście jest rewelacyjny ,szczerze to akurat w moim osobistym rankingu nie znajdzie się wśród tych najlepszych ale nie uważam by był przeceniany.
a rozumiem, że twoim zdaniem DOD jest najgorszą płytą Maiden ? :razz: Bo dużo złych płyt to oni nie nagrali.
no właśnie większość jest co najmniej świetna . dod uważam za najgorszą bo raz , że nie podobają mi się wokale (nie wiem czy ktoś to dostrzega oprócz mnie ale na brave new world są bez zarzutu, a na wydanym 2 lata po dod tyranny of souls nawet zajebiste) , dwa - kompozycje są denne , epickie w kiczowato-patetyczny sposób(to a propos porównania z sign of the cross i clansmanem w poście wyżej), nie znajduję tam też takich naprawdę zapadających w pamięć motywów. poza dod nie przepadam też za 'no prayer' "sit" jest nierówne , "amolad" raczej kiepskie.

Re: najbardziej "przereklamowany" album Maiden

: śr gru 30, 2009 11:22 pm
autor: panzerschreck
vyrus pisze:Wyznacznikiem śmieszności są czyjeś gusta ? Równie dobrze ja mogę napisać, że jesteś śmieszny ale po co ? Maiden zacząłem słuchać po premierze DOD także nie trafiłeś a pierwszm albumem był Powerslave, drugim POM. Clansman czy SOTC nie są w stanie uratować całej płyty a o tym tu piszemy. Co do debiutu to można pisać, że w tamtych czasach było to jakieś przełomowe wydarzenie ale dzisiaj ta płyta nie jest w stanie się obronić i tyle. DOD poporstu się dobrze słucha i mimo słabszych momentów (NML czy WD)nie przełączam utworów. I to odróżnia ten album od tych które wymieniłem. Również pozdrawiam ;-)
Wiesz, gusta gustami, ale z takim czymś można wyjechać wtedy, kiedy Ty byłbyś fanem speed metalu ze Słowacji, a ja black metalu z Macedonii i kiedy chcielibyśmy to pogodzić- wtedy nie byłoby w zasadzie o czym mówić, bo rzecz rozbiłaby się o gusta. Ale kiedy mówimy konkretnie o debiucie IM (bo resztę Twoich typów jestem w stanie przełknąć, nawet Virtuala którego ja akurat całkiem lubię chociaż jest beznadziejną płytą i od takiego Nubmera o którego tyle się ścierałem wczoraj na pewno słabszą) w porównaniu do DoD, gusta tu nie mają nic do rzeczy- to jest właśnie ta z sytuacji kiedy zahaczamy o śmieszność ;) Bo zastanówmy się co nam ma do zaoferowania DoD? Muzykę zmanierowanych, lekko już znudzonych staruszków, lecących po wypracowanych wcześniej schematach, serwujacych kilka przyjemnych melodii, będących jednak popłuczynami po innych. Co tu takiego interesującego, spójrzmy: szybka stopa w Face in the Sand, pierwsyz w historii utwór napisany przez Nicko? No żal niesamowity, nawet porządnie wyprodukować tego nie potrafili, ani dać sensownej okładki. Tym bardziej kiedy ten album został wydany po takim miazgatorez jak BNW- ja przyznam,że po usłyszeniu DoD byłem zniesmaczony, a lat miałem ledwie 15 i o muzyce pojęcie zerowe. I choć byłem nawet na koncercie z tej trasy, wiadomo emocje te rzeczy nigdy nie powiem dobrego słowa na DoD- to nawet nie jest asłuchalne, bo jak wspomniałem kilka radosnych melodii jest. To jest po prostu niegodne słuchania przez szanującego sie, znającego inne albumy Maiden człowieka :B ;)

EDIT: Czy wyczerpałem znamiona eseju? Czy można już otworzyć nowy dział?

Re: najbardziej "przereklamowany" album Maiden

: pt sty 01, 2010 10:22 pm
autor: Budziol
BNW

lubie ten album jak wszystkie zreszta MAIDENow ;)
ale nigdy nie rozumialem i do dzis nie rozumiem strasznej podniety tym albumem i ciagle nadzieje ze znow moze nagraja album zblizony do tamtego

Re: najbardziej "przereklamowany" album Maiden

: sob sty 02, 2010 11:35 pm
autor: Kro
vyrus pisze:Maiden zacząłem słuchać po premierze DOD także nie trafiłeś
No wlasnie chyba trafil, bo o to mu chodzilo ze zaczales sluchac IM jak DOD juz bylo.

Jak dla mnie slabiutki album, oklepane schematy no i zdazyly sie takie pasztety jak np. Wildest Dreams :roll: . Dodatkowo te same schematy zostaly powielone na AMOLADzie :roll: . Czekamy na cos nowego, ale znowu nie az tak bardzo odstajacego od "klasycznego" Maiden, poprostu zeby bylo swieze. Metallica potrafila to zrobic na DM, ale po drodze musiala wydac taki shit jak SA, poprostu sie odbili od dna. Maideni tak nisko nie sa i mam nadzieje ze nie beda, ale poprostu brna coraz dalej w "nijakosc". Licze ze mnie jeszcze czyms zaskocza na plus oczywiscie.

Re: najbardziej "przereklamowany" album Maiden

: ndz sty 03, 2010 11:20 am
autor: vyrus
Kro pisze:
vyrus pisze:Maiden zacząłem słuchać po premierze DOD także nie trafiłeś
No wlasnie chyba trafil, bo o to mu chodzilo ze zaczales sluchac IM jak DOD juz bylo.
Co z tego, że było skoro nie wiedziałem o jego istnieniu ? A chodziło o to czy zacząłem słuchać od DOD czy może od czegoś z lat 80.

Re: najbardziej "przereklamowany" album Maiden

: pt sty 29, 2010 12:08 am
autor: Raztyck
Brave, nie wiem czemu ale jak zobaczyłem pytanie to od razu mi się nasunąła ta płyta. :roll:

Re: najbardziej "przereklamowany" album Maiden

: wt lut 16, 2010 9:25 am
autor: CardicalC
Jak dla mnie TNOTB. Można by wyciąć z niej RTTH, tytułowy, HBTN i ewentualnie Children... Pozostałe utwory są gorszymi lub lepszymi wypełniaczami

Re: najbardziej "przereklamowany" album Maiden

: ndz kwie 18, 2010 3:24 pm
autor: Alkochochlik
Pewnie mnie zjecie, postawiłem na Piece of Mind...
Nie dorónuje imo SSoaSS, AMoLaD, czy choćby BNW