Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Tu dyskutujemy tylko o Iron Maiden

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

RALF
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 10216
Rejestracja: czw maja 24, 2007 11:16 pm
Skąd: Pabianice

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Post autor: RALF »

Pamiętam doskonale, że w latach '80 w Polsce tzw. środowisko dzieliło się na tych, którzy IM uwielbiali i tych, którzy z nich ... kpili. Tylko, ja pytam - gdzie dziś jest Maiden a gdzie te zespoły wychwalane przez owych prześmiewców? Po owocach ich poznacie...
Deleted User 5490

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Post autor: Deleted User 5490 »

Pamiętam, kiedy burasy z blokowiska na którym mieszkałem, takie typowe lumpenproletariackie wypierdki z robotniczych rodzin, tzw. prawomyślni metale, którzy rzadko kiedy bywali trzeźwi i logicznie myślący, wyżywali się na tej płycie bekając rozkosznie pomiędzy łykami jabola, że to komercha, bo w metalu nie może być klawiszy, syntezatorów itd. Niestety w latach 80 gra na instrumentach klawiszowych, syntezatorach kojarzyła się ciemnemu ludowi głównie z nurtem popu, z zespołami disco czy ambitniejszymi nurtami pop rocka, typu new romantic. Z zespołami począwszy od Modern Talking, poprzez AHA, skończywszy na np. Simple Minds. Prawomyślny aborygen z blokowiska brzydził się takich rzeczy niczym tolkienowski Gollum jedzenia przyprawionego i poddanego obróbce termicznej. :)
Dla zapijaczonych chłopaczków z blokowiska taki skok epokowy jakim było pojawienie się Somewhere In Time, był nierealny. Nie nadążali intelektualnie. Pionierskie albumy, które przecierały nowe szlaki nazywali komercją. :D
RALF
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 10216
Rejestracja: czw maja 24, 2007 11:16 pm
Skąd: Pabianice

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Post autor: RALF »

Dokładnie! KREATOR, SODOM, DESTRUCTION, stara META to była "ich muza" - bynajmniej zawsze unikałem tej żulni. Dla mnie to byli "podludzie", to właśnie tacy jak oni psuli reputację tzw. metalowi. Jak mawiał Wój Crowley "Nie pochylam się nad niewolnikami, nigdy ich nie znałem, niech będą martwi i przeklęci - AMEN".
Deleted User 5490

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Post autor: Deleted User 5490 »

:) Od zawsze nie lubiłem tego kwadratowego, prostackiego niemieckiego thrash metalu. Sodom musieli nagrać trzy płyty, żeby wreszcie nauczyć się grać. Exumer nie nauczyli się nigdy. :) Pomyśleć, że kiedyś próbowałem polubić takie rzępolenie jak np. Destruction. Zmuszałem się do słuchania tych płyt i im częściej słuchałem, tym częściej nie miałem ochoty na słuchanie muzyki. W końcu dałem sobie spokój, bo nie widziałem w tym dziadostwie nic. :D
RALF
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 10216
Rejestracja: czw maja 24, 2007 11:16 pm
Skąd: Pabianice

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Post autor: RALF »

W Polsce większość metalowców rozumuje tak:" im szybciej i brutalniej, tym lepszy stuff - wypijmy jabolka znów" Debile, już dawno nie utożsamiam się z tym środowiskiem (z żadnym się w pełni nie identyfikuję, bo jestem ponad to...) - co nie zmienia faktu, iż kilkanaście grup tzw. metalowych poważam, cenię ich za muzykę, nie koniecznie za konotacje gatunkowe.
Awatar użytkownika
LukaSieka
-#The Man Who Would Be Spammer
-#The Man Who Would Be Spammer
Posty: 18842
Rejestracja: pt lut 22, 2013 12:35 am
Skąd: Konin

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Post autor: LukaSieka »

Pierre Dolinski pisze::) Od zawsze nie lubiłem tego kwadratowego, prostackiego niemieckiego thrash metalu. Sodom musieli nagrać trzy płyty, żeby wreszcie nauczyć się grać. Exumer nie nauczyli się nigdy. :)
Ciekawe, że właśnie te trzy płyty, na których rzekomo nie umieli grać są tymi najlepszymi, najbardziej wpływowymi... Co do Exumer i stwierdzenia, ze nie umieli grać nigdy rozkładam po prostu ręce . To samo samo jeżeli chodzi o Destruction :facepalm:. Ja nie lubie takiego podejścia. Rozumiem je, ale nie lubię, bo według mnie można grać najprościej na świecie i grać przy tym dobrą i bardzo dobrą muzykę. Nie trzeba przebierać palcami jak Yngwie Malmsteen albo Steve Vai, żeby robić ciekawe rzeczy. Nie lubię tych prze produkowanych, sterylnych, syntetycznych rzeczy, które mają tyle wspólnego z Rock 'N' Rollem i Heavy Metal tyle co tak na prawdę nic. Nie negowałem nigdy zachwytu nad takim Megadefikiem, Metallicą czy innymi zespołami thrashowymi z USA, bo też lubię posłuchać rzeczy pokroju Exodus, Vio-lence, Forbidden, Testament czy Dark Angel. Tak samo nie negowałem nigdy "Somewhere In Time". Raczej wręcz przeciwnie. Jest to moja najlepsza płyta Iron Maiden nagrana z Dickinsonem. Jednak nie zmienia to faktu, że można przy tym jarać się prostszymi rzeczami pokroju Sodom, Destruction, Venom, D.R.I., Motorhead, Discharge , AC/DC, Ramones czy G.B.H. Według mnie nie ma w tym nic dziwnego czy tym bardziej złego, śmiesznego.
So what if the master walked on the water. I don't see him trying to stop the slaughter.
filip
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 394
Rejestracja: sob cze 22, 2013 3:03 pm
Skąd: Głubczyce

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Post autor: filip »

To było do przewidzenia , że na te prowokacje zaraz odpowie LukaSieka .
Non Stop - rec. Powerslave by Roman Rogowiecki.
Obrazek
Awatar użytkownika
Pampa
-#Charlotte
-#Charlotte
Posty: 16
Rejestracja: wt gru 15, 2015 9:40 am

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Post autor: Pampa »

LukaSieka pisze:
Pierre Dolinski pisze::) Od zawsze nie lubiłem tego kwadratowego, prostackiego niemieckiego thrash metalu. Sodom musieli nagrać trzy płyty, żeby wreszcie nauczyć się grać. Exumer nie nauczyli się nigdy. :)
Ciekawe, że właśnie te trzy płyty, na których rzekomo nie umieli grać są tymi najlepszymi, najbardziej wpływowymi... Co do Exumer i stwierdzenia, ze nie umieli grać nigdy rozkładam po prostu ręce . To samo samo jeżeli chodzi o Destruction :facepalm:. Ja nie lubie takiego podejścia. Rozumiem je, ale nie lubię, bo według mnie można grać najprościej na świecie i grać przy tym dobrą i bardzo dobrą muzykę. Nie trzeba przebierać palcami jak Yngwie Malmsteen albo Steve Vai, żeby robić ciekawe rzeczy. Nie lubię tych prze produkowanych, sterylnych, syntetycznych rzeczy, które mają tyle wspólnego z Rock 'N' Rollem i Heavy Metal tyle co tak na prawdę nic. Nie negowałem nigdy zachwytu nad takim Megadefikiem, Metallicą czy innymi zespołami thrashowymi z USA, bo też lubię posłuchać rzeczy pokroju Exodus, Vio-lence, Forbidden, Testament czy Dark Angel. Tak samo nie negowałem nigdy "Somewhere In Time". Raczej wręcz przeciwnie. Jest to moja najlepsza płyta Iron Maiden nagrana z Dickinsonem. Jednak nie zmienia to faktu, że można przy tym jarać się prostszymi rzeczami pokroju Sodom, Destruction, Venom, D.R.I., Motorhead, Discharge , AC/DC, Ramones czy G.B.H. Według mnie nie ma w tym nic dziwnego czy tym bardziej złego, śmiesznego.
Dokładnie albumy z tamtych lat są rewelacyjny ,,infernal overkill'' , ,,endless pain'' ,,persecution mania'' to miazga bez względu na ich poziom techniczny. Pamiętam jak te albumy kupowałem jeszcze na kasetach pirackich! A wracając do ,, somewhere in time '' to dla mnie najlepszy album iron maiden chociaż cenię sobie bardzo wszystkie albumy z tamtych czasów.
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 12490
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Post autor: Schizoid »

Roman Rogowiecki to nawet się pokazał w filmie dokumentalnym z pierwszej trasy po Polsce i innych krajach zza żelaznej kurtyny, to się pochlebnych słów spodziewałem :D

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
RALF
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 10216
Rejestracja: czw maja 24, 2007 11:16 pm
Skąd: Pabianice

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Post autor: RALF »

Było dużo pozytywnych recek IM w prasie, te z NON STOP - najgorsze... Kto dziś pamięta Non Stop a kto IM...
Awatar użytkownika
Dejavu
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4927
Rejestracja: pt maja 31, 2013 9:30 pm

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Post autor: Dejavu »

LukaSieka pisze: Ciekawe, że właśnie te trzy płyty, na których rzekomo nie umieli grać są tymi najlepszymi, najbardziej wpływowymi... Co do Exumer i stwierdzenia, ze nie umieli grać nigdy rozkładam po prostu ręce . To samo samo jeżeli chodzi o Destruction :facepalm:. Ja nie lubie takiego podejścia. Rozumiem je, ale nie lubię, bo według mnie można grać najprościej na świecie i grać przy tym dobrą i bardzo dobrą muzykę. Nie trzeba przebierać palcami jak Yngwie Malmsteen albo Steve Vai, żeby robić ciekawe rzeczy. Nie lubię tych prze produkowanych, sterylnych, syntetycznych rzeczy, które mają tyle wspólnego z Rock 'N' Rollem i Heavy Metal tyle co tak na prawdę nic. Nie negowałem nigdy zachwytu nad takim Megadefikiem, Metallicą czy innymi zespołami thrashowymi z USA, bo też lubię posłuchać rzeczy pokroju Exodus, Vio-lence, Forbidden, Testament czy Dark Angel. Tak samo nie negowałem nigdy "Somewhere In Time". Raczej wręcz przeciwnie. Jest to moja najlepsza płyta Iron Maiden nagrana z Dickinsonem. Jednak nie zmienia to faktu, że można przy tym jarać się prostszymi rzeczami pokroju Sodom, Destruction, Venom, D.R.I., Motorhead, Discharge , AC/DC, Ramones czy G.B.H. Według mnie nie ma w tym nic dziwnego czy tym bardziej złego, śmiesznego.
Ja mimo tego, że jestem fanem artystów którzy stawiają na zdecydowanie bardziej skomplikowane formy niż wspomniane przez Ciebie kapele i wolę bardziej sterylne brzmienia oraz głównie wirtuozerskie albo progowe granie, to mam ciężki ubaw z osób z takim podejściem jakie tutaj było zaprezentowane odnośnie tego prostszego grania. Nie wiem, czy to wynika z chęci jakiegoś dowartościowania się (czym?) czy wywyższenia (czym?) - no, ale cóż. A do jakich "odkrywczych" i "mądrych" wniosków z obszaru socjologii tutaj niektórzy doszli na podstawie słuchanej muzyki... bardzo ciekawe rzeczy :lol:

Odnośnie tej recenzji SiT to mam wrażenie, że facet miał niewielkie pojęcie o czym tak naprawdę pisał. Nie to, że krytykuje mój ulubiony album Maiden - ma do tego prawo, ale byłoby miło gdyby w jakiś konkretny sposób potrafił uzasadnić swoją opinię.
Awatar użytkownika
AncientMariner
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4870
Rejestracja: sob lis 22, 2014 4:50 pm
Skąd: Poznań

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Post autor: AncientMariner »

Dejavu pisze:mam ciężki ubaw z osób z takim podejściem jakie tutaj było zaprezentowane odnośnie tego prostszego grania. Nie wiem, czy to wynika z chęci jakiegoś dowartościowania się (czym?) czy wywyższenia (czym?) - no, ale cóż. A do jakich "odkrywczych" i "mądrych" wniosków z obszaru socjologii tutaj niektórzy doszli na podstawie słuchanej muzyki... bardzo ciekawe rzeczy :lol:
No właśnie. Mam wrażenie czytając te posty, ze co niektórych panów trochę poniosło :) . Tak sobie to czytam i od razu kojarzą mi się tego rodzaju wypowiedzi z tekstami i żartami mojego pięćdziesięciodwuletniego sąsiada, który nie rzadko docina mi odnośnie słuchania i grania takiej muzyki jak Iron Maiden, Saxon, Dio lub AC/DC... Według tego mojego znajomego jegomościa takie granie i brzmienia z albumów The Number of the Beast, Iron Maiden, Piece of Mind, Killers, High Voltage, Let There Be Rock, które kiedyś przesłuchał nie dość, ze mocno archaiczne to do tego po prostu prostackie granie czy wręcz wygłupy przeznaczone tylko dla niemądrych dzieci. Za kwintesencję i szczyt rockowej muzyki uważa zaś grupy takie jak Genesis, Yes, Camel, Pink Floyd, Pendragon, Anekdoten i Emerson, Lake & Palmer. Ja mam trochę inne podejście do muzyki. Słuchanie Genesis i Pink Floyd nie musi wcale wykluczać z mojej płytoteki niektórych tytułów z repertuaru Slayer, Kreator bądź Iron Maiden. Dla mnie jest to ciągle ta sama dobra muzyka, która mi się podoba :). Ale może dla niektórych się mylę :)

Sama płytka Somewhere in Time jest oczywiście świetna i jak ktoś napisał w tytule tematu - magiczna. Co raz częściej sięgałem przez ostatni rok po ten album i bardzo zyskały u mnie te "mniejsze" utwory. Po kilka razy cofam cd kiedy leci the Loneliness of the Long Distance Runner albo Deja-Vu. Bujają te utworki konkretnie :) .
RALF
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 10216
Rejestracja: czw maja 24, 2007 11:16 pm
Skąd: Pabianice

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Post autor: RALF »

Typowa paplanina snobistycznego wyznawcy art - rocka, który pomimo swych artystowskich aspiracji częstokroć popada w niezdrowy samozachwyt i pretensjonalnoś oraz egzaltację... Bardzo lubię klasyków art - rocka ale i masę innych stylów muzycznych. Puść kiedyś temu snobowi "Empire..." czy inny epik Maiden, zobaczymy, co powie ?
paulek
-#Lord of the flies
-#Lord of the flies
Posty: 3818
Rejestracja: pn cze 07, 2004 8:22 pm
Skąd: z narodu którego nie ma

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Post autor: paulek »

typowa paplanina snobistycznego wyznawcy art - rocka, który pomimo swych artystowskich aspiracji częstokroć popada w niezdrowy samozachwyt i pretensjonalnoś oraz egzaltację... Bardzo lubię klasyków art - rocka ale i masę innych stylów muzycznych. Puść kiedyś temu snobowi "Empire..." czy inny epik Maiden, zobaczymy, co powie ?
Akurat Empire... to bezbrzeżna nuda i nie ma że boli 8) ale już takie Time Of a Land, Alexander, Sign Of The Cross, Talisman, Between ... i inne wiadomo jakie :wink: to czysty progressive rock i tyle, tyle, że Ralf mnie pozy, a więcej pokory i będzie gut :wink:
Deleted User 5490

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Post autor: Deleted User 5490 »

LukaSieka pisze: Ciekawe, że właśnie te trzy płyty, na których rzekomo nie umieli grać są tymi najlepszymi, najbardziej wpływowymi... Co do Exumer i stwierdzenia, ze nie umieli grać nigdy rozkładam po prostu ręce . To samo samo jeżeli chodzi o Destruction :facepalm:. Ja nie lubie takiego podejścia. Rozumiem je, ale nie lubię, bo według mnie można grać najprościej na świecie i grać przy tym dobrą i bardzo dobrą muzykę. Nie trzeba przebierać palcami jak Yngwie Malmsteen albo Steve Vai, żeby robić ciekawe rzeczy. Nie lubię tych prze produkowanych, sterylnych, syntetycznych rzeczy, które mają tyle wspólnego z Rock 'N' Rollem i Heavy Metal tyle co tak na prawdę nic. Nie negowałem nigdy zachwytu nad takim Megadefikiem, Metallicą czy innymi zespołami thrashowymi z USA, bo też lubię posłuchać rzeczy pokroju Exodus, Vio-lence, Forbidden, Testament czy Dark Angel. Tak samo nie negowałem nigdy "Somewhere In Time". Raczej wręcz przeciwnie. Jest to moja najlepsza płyta Iron Maiden nagrana z Dickinsonem. Jednak nie zmienia to faktu, że można przy tym jarać się prostszymi rzeczami pokroju Sodom, Destruction, Venom, D.R.I., Motorhead, Discharge , AC/DC, Ramones czy G.B.H. Według mnie nie ma w tym nic dziwnego czy tym bardziej złego, śmiesznego.
Jeden lubi ogórki, drugi ogrodnika córki. Ja napisałem czego nie lubię, Ty napisałeś co lubisz. Amen. NIe musisz mnie rozumieć. Nawet się nie staraj. Szkoda Twojego życia. Nie musisz lubić mojego podejścia. Nie mieszkamy razem. :D Ja uszanuję, że nie lubisz tych przeprodukowanych, sterylnych, syntetycznych rzeczy. Jaraj się Sodom do upojenia i na zdrowie a mi pozwól mieć moje zdanie o ich trzech pierwszych płytach. :mrgreen:
Dejavu pisze:Ja mimo tego, że jestem fanem artystów którzy stawiają na zdecydowanie bardziej skomplikowane formy niż wspomniane przez Ciebie kapele i wolę bardziej sterylne brzmienia oraz głównie wirtuozerskie albo progowe granie, to mam ciężki ubaw z osób z takim podejściem jakie tutaj było zaprezentowane odnośnie tego prostszego grania. Nie wiem, czy to wynika z chęci jakiegoś dowartościowania się (czym?) czy wywyższenia (czym?) - no, ale cóż. A do jakich "odkrywczych" i "mądrych" wniosków z obszaru socjologii tutaj niektórzy doszli na podstawie słuchanej muzyki... bardzo ciekawe rzeczy :lol:
Możesz mieć ciężki ubaw z takich jak ja. To nie jest zabronione. Na zdrowie. Jak Cię to jakoś dowartościowuje, to doskonale to zrozumiem.
Poza tym jakoś specjalnie nie rusza mnie to co sobie o mnie myślisz.
W moich wynurzeniach nie było ani grama wniosków z obszaru socjologi. Po co takie górnolotne pierdoły? No ale zgoda. Chciałeś zabłysnąć. Niech Ci będzie.
Tak po prawdzie to były tylko zwykłe wspomnienia związane z moim podwórkiem w dzieciństwie, z ludźmi w których towarzystwie musiałem nauczyć się żyć i jakoś tam ich rozumieć, choć bardzo się różnili ode mnie. Większość z nich wyrosła na żuli, niektórzy już nie żyją. To nie ja się wywyższyłem, tylko oni się poniżyli. Dla mnie to żadna satysfakcja czuć się lepiej od zapijaczonego menela, który zmarnował sobie życie. :)
Odmawiasz mi prawa do wspomnień i własnych odczuć? Jakim prawem? Może wyjaśnij?

To tyle Panowie Sieka i i Dejavu. ;)
filip
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 394
Rejestracja: sob cze 22, 2013 3:03 pm
Skąd: Głubczyce

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Post autor: filip »

Ciąg dalszy podróży w czasie - kolejny owoc poszukiwań - czytajcie , kto był niech wspomina , kto nie był niech żałuje.
http://imgur.com/a/2xYNo
RALF
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 10216
Rejestracja: czw maja 24, 2007 11:16 pm
Skąd: Pabianice

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Post autor: RALF »

Mam ten numer!
filip
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 394
Rejestracja: sob cze 22, 2013 3:03 pm
Skąd: Głubczyce

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Post autor: filip »

Super, mam nadzieję , że są tacy którzy widzą to pierwszy raz w życiu . Linkować ,czytać , pisać
Awatar użytkownika
Dejavu
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4927
Rejestracja: pt maja 31, 2013 9:30 pm

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Post autor: Dejavu »

filip pisze:Super, mam nadzieję , że są tacy którzy widzą to pierwszy raz w życiu . Linkować ,czytać , pisać
Dziękuję Ci za wrzucenie, ten i wszystkie artykuły które wrzuciłeś tutaj widziałem pierwszy raz. Ciekawa lektura :)
Powerslave_Dś
-#Ancient mariner
-#Ancient mariner
Posty: 500
Rejestracja: wt sty 19, 2016 6:42 pm

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Post autor: Powerslave_Dś »

Pierre Dolinski pisze: takie typowe lumpenproletariackie wypierdki z robotniczych rodzin
Właśnie przez takie myślenie Polska będzie jednym z tych krajów w którym już zawsze będzie panował podział na "my pany" i "wy pany". Ten podział do którego komuna się bardzo przyczyniła .Po 1989 r. był konserwowany przez różne Unie Wolności, Platformy Obywatelskie i Gazety Wyborcze, które szermowały sobie prawo do bycia jedynym reprezentantem "inteligencji".
Jeśli chcesz wiedzieć podział na typowych robociarzy i inteligencję jest sztuczny, często ktoś pracujący fizycznie musi coś zeskanować, wpisać do komputera lub zwyczajnie pomyśleć logicznie. Często też pracownik biurowy musi użyć trochę mięśnia gdy przyjdzie mu np. podnieść karton z papierami lub danymi ważący 20 kg. Po co tworzyć takie głupie podziały?

Znałem kiedyś bezdomnego heavy-metalowca, kilka razy z nim piłem na torowisku we Wrocławiu gdzie spotykali się ludzie w weekendy i akurat on ten album uwielbiał podobnie jak Seventh Son of a Seventh Son. Więc nie wiem po co tworzyć jakieś takie dziwne zależności. Muzyka jest piękna dlatego, że wymyka się od takich typowych zależności. Mam rozumieć, że fani Killers i Number of the Beast codziennie walą 0,7 do obiadu albo wręcz jabola czy tam dwa czteropaki Tatry. Natomiast fani Somewhere in Time i Seventh Sona to wykształceni i zamożni właściciele mieszkań z ogródkiem za miastem?
ODPOWIEDZ