Moje odczucia z Flight 666
Wczoraj obejrzałem koncert i film. Koncert odpalilem na kinie domowym więc niesamowite wrażenie, potem obejrzałem na kompie na słuchawkach i dla mnie jak zwykle stereo na sluchawkach to lepsze doznanie heh
co do samego koncertu, na początku obawiałem się pomysłu typu JEDNO MIASTO - JEDNA PIOSENKA, ale Maideni wyszli obronną ręką, w ogóle nie czuć jakieś strasznej przerwy, wręcz przeciwnie - w chwili gdy wycisza się australijska publika po Revelations, widzimy wspaniały potegujący doznania napis The Trooper, Tokyo, Japan trwający dokladnie tyle by tylko rzucić okiem a już po chwili widzimy jak Bruce który wbiegł za scenę w Australii przebiera się w kawalerzystę juz w Japonii. ogólnie dla mnie największym plusem oprócz jakości dźwięku (solówki Adriana trochę mniej wyraziste niż na Rock in Rio np. w 2 minutes) i obrazu, jest to jak zespół wychodzi na scenę (heh dosłownie biorą się za instrumenty pod koniec Churchilla

), podobnie przebieranki Bruca czy np, jak pije wodę podczas piosenki.
Zawsze tego oczekiwałem, pozwala mi to się bardziej złączyć z zespołem i wraz z nim przeżywać te 108 minut show. Czasami przed piosenką jest krótka migawka widoku, lub cech charakterystycznych miasta w którym grają (np. Opera w Sydney + fani stojący obok)
Jestem bardzo zadowolony z formy zespołu, już w Wawie pokazali że granie jest dla nich wszystkim, zaś na DVD dosłownie przez cały koncert widzimy uśmiechy Adriana, rozbawioną twarz Nicko i Janicka, dumną czasami wzruszoną postać Steva i...radość połączona z szaleństwem - Bruca

Na Death On The Road nie było tego aż tak widać a w tym przypadku Bruce jakby wiecej biega więcej żartuje (np daje kopniaka z mina szaleńca

w gong Nicka heh)
Co tu dużo mówić - zespół we wspaniałej formie.
Jedyną rzeczą jaką chciałbym zmienić jest wersja scenografii podczas utworu Iron Maiden. Zdaję sobie sprawę że to koncert upamiętniający 1 część trasy a jak wiemy podczas jej nie było możliwości ujrzeć wielkiej EddieMumii, jak ta co była w Warszawie. No cóż, niby fajnie by było aby ludzie którzy nie widzieli Maiden, zobaczyli co to znaczy hymn Maidenów z mumia, ale chlopaki tez musieli sie trzymać założeń DVD. Oczywiście widzimy za to Edka cyborga
DVD oceniam na równi z Rock In Rio. Ciezko porównać dokladnie gdyz to troszkę inny rodzaj koncertu... również setlisty... ale jeśli chodzi o formę zespołu, rozmach i jakość - jest o oczko lepsze
Co do filmu Flight 666 - niektórzy już widzieli w kinie - ja miałem przyjemność oglądać dziś w nocy w łózku na laptopie
NIe wiem czy to sluszne określenie ale trzyma w napięciu. Na prawdę mimo pozorów nie jest schematyczny (czyli przylot - koncert - wylot - fani) na tyle by to stwierdzić jako wadę, bowiem mamy pewne urozmaicenia np. co jakiś czas poszczególny członek zespołu jest opisywany przez pozostałych (wg. mnie najśmieszniej wypadł Adrian

) jak Day OFF i jego przebieg u każdego z zespołu.
Jest duuużo śmiechu, czy to w samolocie ( heh ta piosenka

) czy to na backstagu. Wypowiedzi Larsa Ulricha, dziennikarzy w niektorych krajach czy też 3 córek i syna Steva to miły innowacyjny dodatek.
Podsumowując, Moim zdaniem, wydawnictwo znakomicie nadaje się na przyrząd do maidenizowania (czyli "zarażania" Maidenami osób niemetalowych

bądź ich nie znających

) Sam zmaidenizowałem 4 ludzi, mnie zmaidenizowano Rock in Rio ;P hehe/
Dla fanów zaś - to wspaniały wgląd w poczynania legendarnego zespołu. Ktoś kto lubi Maiden - obejrzy koncert z łezką w oku z radości jak i wzruszenia (dobra wiem że może przesadzam heh) , że Ironi potrafią zrobić nadal TAKIE show.
Ten kto bardzo lubi - niech zacznie od filmu, potęguje napalenie na show heh
Jestem bardzo zadowolony z zakupu, mogę go z całego serca każdemu polecić i nie zostaje nic innego jak czekać na kolejne DVD/Blu Ray bo znając Maiden - będzie jeszcze lepsze od poprzednich.
