Strona 10 z 123

Re: Dream Theater

: czw sty 07, 2010 7:52 pm
autor: Tofik
Ja za to uwielbiam Dream Theater bo gra mój ulubiony perkusista Mike Portnoy jaram się nim bardzo :D

Re: Dream Theater

: czw sty 07, 2010 7:55 pm
autor: Deleted User 2259
Tofik pisze:Mike Portnoy jaram się nim bardzo :D
Ja akurat gram na gitarze więc się jaram bardziej Petruccim ;-)

ale widać kogo mam w avku :pijak:

Re: Dream Theater

: czw sty 07, 2010 9:57 pm
autor: Kro
Ja sie zgadzam z Mimskim, tzn. Black Clouds wogole mi sie nie podoba, fest nudny jest i jakies w dodatku smety wspominkowe. Album bez pomyslu. Za to podoba m sie SC, chociaz nie jest jakis wybitny, ale fajnie sie slucha.

Re: Dream Theater

: pt sty 08, 2010 12:09 am
autor: mimski
yankes pisze:Osobiście nie wyobrażam sobie jakiejkolwiek zmiany personalnej w DT. Ewentualnie wspomniany Jordan, ale to niewiele by zmieniło, bo wiadomo, że Portnoy - Petrucci - Myung decydują o wszystkim.
No ja sobie wyobrażam. :) Moim zdaniem wyszłoby im to tylko na dobre.
Nie oczekuje od zespołu z takim stażem jakiejś wybitnej płyty. Poniżej pewnego poziomu nie schodzą, a dzieło/a życia już nagrali.
A ja tak. Liczę, że nagrają album na miarę Images And Words, albo Metropolis. Jeśli jednak będziemy wychodzić z założenia, że dzieło życia nagrali już, to faktycznie od tego zespołu nie można niczego więcej oczekiwać. Takie myślenie prowadzi właśnie do stagnacji.
Tak, jak mówiłem - zmian personalnych nie wyobrażam sobie, ale może powinni rzadziej nagrywać. Może to wpłynęło by na jakość albumów.
Nie sądzę. I tak nagrywają albumy co dwa lata, czyli nie częściej niż to robili w latach dziewięćdziesiątych. A jednak wtedy powstawały dzieła wybitne, a dziś... słabizna. Bez pomysłu, byle jak, byle wydać i mieć to z głowy. Zmiany personalne potrafią działać bardzo odświerzająco. Ostatnio zasłuchuje się w nowy album Fear Factory i jestem zachwycony. Jest po prostu rewelacyjny. FF chyba miało podobny problem. Nagrali trzy świetne albumy, z Demanufacture na czele (moim zdaniem jeden z lepszych albumów w muzyce). I potem pojawiła się stagnacja, jakiś brak pomysłu i nagrali Digimortal (2001). I była kupa, bo album był zrobiony jakby na siłę. Potem odszedł Dino, któremu przestał odpowiadać kierunek narzucony przez Burtona. W uszczuplonym składzie nagrali Archetype (2004), album bez rewelacji, ale przynajmniej dało się słuchać. A potem powstał Transgression (2005). Gniot totalny, z coverem U2 na czele. I w 2009 wrócił Dino, wymienili perkusistę i basistę. Spotkało się ze sobą 4 nowych ludzi i nagrali album, który jest powrotem do korzeni, ale nie stanowi kalki przebojów z lat dziewięćdziesiątych. Za to trzyma ich poziom i klimat. Tak więc zmiany personalne dość mocne wpłynęły bardzo ożywczo na zespół i być może zmainy w Dreamach też zaowocowałyby czymś nowym, ale z klimatem Metropolis, Images And Words, czy Awake. Bo jeśli będzie dalej tak, jak jest teraz, to ja już nie liczę na dobry album pod szyldem Dream Theater. Kurcze... Erotomania trwa 6:44, a dzieje się tam więcej niż przez 16:10 A Nightmare To Remember. Nawet solówki Pietruchy są słabe. Ni z kija nie ma w nich nic wyróżniającego. Wystarczy sobie porównać to z Blind Faith na przykład. Nie ma takiego momentu na BCASL, który dorastał by do pięt solóweczce na Blind Faith. To, że coś jest nie tak widać po kolejnych odsłonach walki z alkoholizmem. Był Glass Prison i była miazga, potem był This Dying Soul i była miazga, a potem był The Root of All Evil, który powtarzał riffy z poprzednich kompozycji tylko zagrane w inny sposób, podobnie Repetance, który stanowił spokojną kalkę This Dying Soul. Nie szło wymyśleć czegoś nowego? Nowych riffów, tylko jechać na patentach nagranych kilka lat wcześniej? A ostatni The Shattered Fortress to miks wszystkiego co się da, jakby jakiś trailer. Coś tu chyba jest nie tak...

Tofik-> Ja nie mówię, że nie lubię DT. Uwielbiam wprost. Metropolis Pt. 2 przesłuchałem na miliony sposobów, pojedyncze utwory, cały album od przodu od tyłu, w pociągu, w aucie, w szkole/na wydziale, na spacerze i uważam, że to dzieło jedne z najdoskonalszych w muzyce. Podobnie z I&W, 6DOIT i Awake. Trochę mniej ToT. Ale to co tworzą od 5 lat dalekie jest do tych albumów. I martwi mnie to, bo nie chcę by Dream Theater, zespół który przez wiele lat był moim ulubionym skonczył się na ToT, jak Meta która skończyła się na Kill'em All. :P

Re: Dream Theater

: ndz cze 20, 2010 8:48 pm
autor: Matek
a mi się ostatnio podoba black clouds :shock: fakt, że tylko w samochodzie*, ale to i itak coś. jestem w szoku ;)

*- wszsystko słuchane w samochodznie dostaje z góry trochę więcej wyrozumiałości, cierpliwości i tolerancji na nudę z mojej strony ;) co w przypadku DT jest kluczowe ;]

Re: Dream Theater

: ndz cze 20, 2010 8:53 pm
autor: Artur
Black Clouds And Silver Linings 7/10. Podejrzewam, że więcej i tak się już nie można po Dream Theater spodziewac. Pozostaje liczyć , że na kolejnych albumach będą pojawiały się 1-2 utwory na takim poziomie jak "The Count Of Tuscany" z ostatniej.

Re: Dream Theater

: ndz cze 20, 2010 9:04 pm
autor: Matek
count jest niesamowity! to fakt :)

Re: Dream Theater

: ndz cze 20, 2010 9:10 pm
autor: Artur
dla chyba mnie jeden z najlepszych ich utworów w ogóle

Re: Dream Theater

: ndz cze 20, 2010 11:38 pm
autor: Tofik
Prawda The Count of Toscany jest nie samowity ostatnio odkryłem, że każda płytę co słucham Dremów to znajdzie się taki kawałek którego nie rozumiem co w nim chcieli przekazać albo melodia nie ta heh :D

Re: Dream Theater

: czw wrz 09, 2010 9:40 pm
autor: mimski

Re: Dream Theater

: czw wrz 09, 2010 10:27 pm
autor: krusejder
motyla noga !!

Re: Dream Theater

: czw wrz 09, 2010 10:30 pm
autor: Kro
Juz o tym byla gadka w newsach muzycznych ;-)
Ja prawie z krzesla spadlem jak to przeczytalem. Ciekawy jestem kogo wezma

Re: Dream Theater

: czw wrz 09, 2010 10:59 pm
autor: Kuba
Kro pisze: Ja prawie z krzesla spadlem jak to przeczytalem. Ciekawy jestem kogo wezma
Larsa Urlicha :lol:

Re: Dream Theater

: czw wrz 09, 2010 11:11 pm
autor: M@ti
Albo Justina Biebera.

Re: Dream Theater

: pt wrz 10, 2010 1:06 am
autor: mimski
Mimo wszystko, mam nadzieję że wyjdzie im to na zdrowie. Bo ostatnio ten zespół nie nagrywa dobrych płyt. Octavarium jest słabe, Systematic Chaos ujdzie, choć rewelacji nie ma. Black Clouds to słabizna straszna. Może mała odmiana da porządnego kopa tej kapeli, tak jak to było z Fear Factory.

Re: Dream Theater

: pt wrz 10, 2010 1:16 am
autor: Michcio
:cry: :cry: :cry:
jedna z gorszych wiadomości ostatni jaką usłyszałem. Naprawde. Ostatnia kapela, o której"rozpadzie" mogłem pomyśleć... Rozpad, nie rozpad. Odeszła główna postac.. Jak dla mnie to juz nie będzie ten sam Teatr Marzeń. To będzie inny zespół. Uhh :cry:

Re: Dream Theater

: pt wrz 10, 2010 1:40 pm
autor: syzygy
Bardzo dobrze, dwie ostatnie płyty to tragedia ;-)

DT niech się rozpadnie, jak mają tak grać.

Re: Dream Theater

: pt wrz 10, 2010 2:33 pm
autor: Kro
Bardzo dobrze, dwie ostatnie płyty to tragedia ;-)
Tak jak napisalem w newsach, tyko ostatnia ;-)

Re: Dream Theater

: pt wrz 10, 2010 6:11 pm
autor: voivod
Nie kłóćcie sie, wszytkie ich płyty to taka sama tragedia.

Re: Dream Theater

: pt wrz 10, 2010 6:13 pm
autor: Gomber
ja powiem tak. Dt słucham prawie od samego początku bo od wydania albumu Images & Words. Śledzę dokonania tej kapeli dokładnie. i oni po prostu złych albumów nie nagrywają (no może poza Falling Into Infinity). Tak to każdy album ma swój jakiś tam określony klimat. Niektóre albumy są po prostu bardziej zróznicowane. Opus magnum tego zespołu to oczywiście Scenes From Memory. Wcześniej też było bardzo dobrze ( Awake - najlepiej zaśpiewana płyta DT) ale tu osiągnęli szczyty swojego stylu. Następujący po nim Six Degrees jest również świetny, choć prezentuje całkowicie inny klimat, jest ciężej a momentami jakby ezoterycznie. Świetna płyta. Następnie mamy okres fascynacji mocnymi brzmieniami, starym thrashem spod znaku metalici czy megadeth czyli Train Of Thought. Płyta równa ale momentami wychodzi zjawisko które powraca częsciej na kolejnych płytach. A mianowicie skumulowanie popisów technicznych. Momentami kompozycje są nieskładne i stawają się tylko pretekstem do popisów technicznych ( Honor Thy Father czy This Dying Soul) . Takie troche granie dla grania, komplikowanie dla komplikowania.
Na szczęscie potem zespół wydaje Octavarium - moim zdaniem najlepsza płyta od czasów Six Degrees. Tu jest wszystko poukładane, zachowane są proporcje pomiędzy graniem cięzkim, klimatycznym, pejzażami i popisami technicznymi. Do tego kompozycje przebojowe które po prostu są świetne. Sacrifice Sons czy Octavarium to prawdziwe perełki. These Walls to świetny singlowy kawałek.

Następnie mamy kontrakt z Roadrunnerem i panowie znowu chcą grac metalowo-cięzko. Systematic Chaos płytą złą moze nie jest ale mnie rozczarowała po tak świetnym Octavarium. Znowu jest przesyt popisów technicznych, momenty grania dla grania. Płytę ratuje suita In The Presence Of The Enemies (klimat). Całościowo płyta za bardzo mi przypomina mi za cięzki Train Of Thought.

Black Cloud And Silver Linings jest płytą troszkę inną. Choć po wysłuchaniu początku A Nightmare To Remember i a Rite Of Passage można odnieść wrażenie że to kopia Systematic Chaos. Na szczęscie w drugiej częsci A Nightmare... kawałek nieźle sie rozwija. Potem już płytka jest dobra. Przebojowa ballada Wither ( wolę wersje z singla, bez gitary z samym fortepianem.) Mocny, atakujący mnogością motywów Shattered Fortress - zajebiste solo Pietruchy, Rushowaty Best Of Times czy kolos w postaci Count Of Tuscany to kawałki w znanym starym stylu DT. Zwłaszcza ten ostatni bardzo głęboko zapada w pamięci. Jedyny problem tej płyty jest taki że jest to wszystko już słyszeliśmy. Niczym ta płyta nie zaskakuje.

Odejście Portnoya źle wróży, gdyż był on w tej kapeli jednym z dwóch główcnych kompozytórów i tekściarzy. Nie wiem jak to będzie, kto bedzie zastępował. Tak więc następna płyta to być albo nie być. Albo nowe świeże otwarcie albo definitywny koniec i odgrzewanie kotleta