Whitesnake oni mnie absolutnie zaskoczyli, liczyłem na krótki spokojny występ na 4-5 kawałków, a tu no po prostu rewelacyjnie odegrany ponad godzinny występ. Wielkim fanem ich nie jestem, w całości znam ich aby ostatnią płytę Forevermore i tylko te kawałki no i jeszcze parę starych hitów kojarzyłem (wie ktoś co zagrali jako pierwsze, bo jakoś nie mogę przypomnieć sobie tytułu tej piosenki) ale po tym co pokazali chyba zacznę ich częściej słuchać i z chęcią wybrałbym się na ich koncert. Lepszego supportu nie można było sobie tego wieczoru wyobrazić. Świetnie rozgrzali publikę swoimi numerami, w dodatku rewelacyjne solo na perkusji i później także samodzielne popisy obu gitarzystów. W ogóle rewelka, Coverdale i spółka świetnie się spisali. Taki support to ja rozumiem!
Judas Priest Bogowie Metalu nie zawiedli, do tej pory jestem w szoku. Moc, miazga, mistrzostwo! Koncert życia, co ja mówię w ogóle najlepsze 2 godziny życia! Maiden przy Priest to łagodne baranki. Jak opadła kurtyna to myślałem że dostanę zawału, ludzie których do tej pory podziwiałem przez ekran monitora czy tv stali teraz 3 metry prze de mną. Rewelacja, brak mi słów by opisać to co się działo, stałem przed Glennem w 2 rzędzie od barierki (przede mną stało małżeństwo pepików ok. 30 parę lat, którzy cały koncert tylko stali i gapili się, zero reakcji, nie śpiewali, klaskali tylko raz po Green Manalishi, totalne manekiny, a obok nich stało inne małżeństwo które zdążyło już dobrze osiwieć, po 65 lat mieli na pewno jak nie więcej i co robili o dziwo podrygiwali w rytm muzyki, śpiewali, a babcia nawet od czasu do czasu headbanding włączyła

co zresztą zauważył z uśmiechem zarówno Coverdale jaki i później Glenn, respekt dla staruszków).
Wracając do Priest, każdy utwór zagrany rewelacyjne, mistrzowskie popisy Glenna (przy solówce na BTROD myślałem że padnę z zachwytu), nasz młody koleżka też się nieźle spisywał, co prawda luki po KK nie zapełnił ale było nieźle, ja i tak na Tiptona wciąż patrzyłem

Rob też mistrz, powrócił do wielkiej formy świetnie śpiewał, świetnie się wczuwał w każdy tekst, Ian jak zwykle z tyłu ale ciągle uśmiechnięty tworzył świetne tło no i Scott także robił swoje. Power był na maksa przy każdym numerze, trzeba było tam być żeby to poczuć. Każdy kawałek wypadł idealnie. Jeszcze na koniec zaskoczyli mnie i zagrali Living after Midnight, aż mi się łzy w oczach pokazały. Bogowie Metalu nic dodać nic ująć. Szkoda że nie byłem przy samych barierkach (ach te pepiki) bo bym więcej flagą pomachał, ale Rob i Glenn i tak widzieli napis Judas Priest is my religion i się uśmiechnęli, a Glenn puścił oczko i pokazał palcem więc misja wykonana, później rzuciłem flagę na scenę, ale Glenn nie zauważył i nie podniósł (ale później zerknął że coś tam leży ale może zczaił że to Polska flaga i nie chciał Czechom psuć humoru jak ostatnio KK w Ostravie, ktoś też rzuciła naszą flagę na Whitesnake ale również nie podnieśli, pepiki zamiast się burzyć to by własną flagę rzucili, a nie był jeden Czech z flagą koło mnie ale z flagą Wielkiej Brytanii) w Katowicach flagę rzucę Glennowi prosto w twarz to na pewno zauważy i podniesie
Organizacja po prostu świetna, wciąż rozdawali wodę, bez niej wysechłbym do Pristów, a tak co chwila otrzymałem kubełek zimnej wody i szalałem ile się dało, no pytam się czemu w Polsce tak nie ma! Człowiek by u nas umarł z pragnienia a wody zero! W dodatku ochrona miła, nie też co niektóre dziady na polskich koncertach. Nagłośnienie też na plus, zwłaszcza na Whitesnake, na Judas Priest momentami za głośno były gitary i nie było słychać Roba, ale i tak tragedii nie było. Publika też rewelacja, oprócz tych dwóch wspomnianych wcześniej kołków wszyscy wokół mnie skakali i śpiewali, świetnie się bawiłem. Hala jak widziałem prawie pełna więc frekwencja dopisała. Szkoda, że nic nie złapałem ale pamiątka jakaś jest bo kupiłem sobie to co po koncercie zostało z arsenału Judas Priest czyli... magnesy, mam teraz lodówkę odzianą w okładki albumów Priest

na nie szczęście zgubiłem bilet

Nagrałem parę filmików z występy WS i Priest, jak później wrzucę na YT to oczywiście wstawię link
No nic, teraz tylko czekać na ostatni w życiu koncert Judas Priest w Katowicach.