Najduzszy koncert na trasie!!!!!
2,5 godziny
Po Moonchild pol godzinna przerwa bo barierka nie wytrzymala naporu Agentynczykow. A powiem ze takiego mlyna pod scena to nigdy i nigdzie nie mialem. Ostra jazda na calego.
Pomijajac juz fakt ze mi ktos rozprol kieszen w spodniach i wyciagnal telefon, ale poza tym jazda niezla.
Takze po Moonchild nastapila pol godzinna przerwa gdzie sluzby porzadkowe probowaly naprawic barierke a Bruce wszystkich zabawial na scenie.
Uslyszelismy jedyne na calej trasie solo na perkusji. Tak, tak jedyne takie bo w wykonaniu Brucea
To zabawnie musiało być, będę szukał tego na Youtube, bo niecodzienna sytuacja z tą przerwą, pewnie się Bruce nagadał za całą trasę, bo na tej trasie mało się odzywa . Jedynie historii z telefonem nie zazdroszczę i tej wcześniejszej o której pisałeś - swoją drogą, wychodzi na to, że całkiem dziko tam.
W jakiej formie zespół?
Pytanie cz w tejj dziczy ktokolwiek się odważył wyciągnąć tel żeby coś nagrać. Obstawiam że wydra niestety na pewno tego zrobić nie mógł, mam nadzieje że to była jakaś stara nokia, mniejszy żal
"Maiden... well... it was his 7th concert in Santiago... the first one in 1996 with 10.000 people (I was there obviusly), the second in 2001 with 25.000 aprox, 2004 with 28.000 aprox... then 2008 with 30.000, 2009 with 40.000, 2011 with 50.000 and last night 60.000... it means that maiden is on the top of the loved bands here. No one has come many time as maiden... and sold more tocket than they."
Fajna tendencja wzrostowa, porównując ze spadkową np. w Finlandii. Takie zbanowanie Maiden do roku 1995 w Chile, nieźle się teraz odbija na popularności zespołu. Chyba taki wzrost jest jeszcze tylko w Szwecji i Niemczech + wzrost popularności w USA. W większości krajów Europy jest chyba na stałym poziomie.
Teraz po takim sukcesie tej trasy, jestem już pewny, że za rok ujrzymy Maiden England ponownie. Nie zabiją tak szybko złotej kury
Raczej tak, no i skromnie liczył, bo w 2009 ponad 60K było na Jockey Club w Santiago, ale fakt - koncerty coraz to większe. Siedem koncertów i jakieś 270,000. Aby utrzymać ta tendencję powinni jechać na trasę do Ameryki Łacińskiej w 2016 roku! Na 40 - lecie(...)
Fakt, w USA popularność IM nawet do 2010 bardzo wzrosła, dużo się tam o zespole mówi i to w najlepszych słowach, a ja również sądzę że koncerty w 2014 będą!!! Potem - trzeba nagrać DOBRY(!!!) album studyjny!
RALF pisze:Raczej tak, no i skromnie liczył, bo w 2009 ponad 60K było na Jockey Club w Santiago,
Zgadza się, wówczas mówiło się, że koncerty w Santiago i Sao Paulo były największymi niefestiwalowymi koncertami Maiden. Sukces koncertu w Santiago (frekwencja + entuzjazm publiczności) miał zapewne wpływ na wybór tego miasta do nagrania "En Vivo!" Jednak trasa albumowa przyciągneła tam trochę mniej widzów (43-50 tys. wg róznych źródeł) niż koncert sprzed paru dni.
Duzym sukcesem okazał się też koncert w Buenos Aires (56 tys!) na legendarnym River Plate, to również największy występ Maiden w Argentynie! Odwiedzili też nowe miejsce - Paragwaj. Tamtejsi fani reagowali zresztą bardzo entuzjastycznie obstawiając lotnisko czy hotel w Asuncion. Coprawda tym razem nie było zbyt wielu nowych, czy bardziej egzotycznych miejsc, ale i niewiele miesc pozostało im w Ameryce gdzie dotąd nie grali Koncerty w Brazylii to ponad 130 tys widownia, w tym spektakularny koncert w ramach RiR. Być może ten szczyt popularności wciąz najmocniejszy jest w Ameryce Południowej (przesunął się w stronę Argentyny i Chile ?) i Europie. Na przestrzeni lat mozna było zaobserwowac fale zainteresowania Maiden w Japonii, Usa, Europie, Australii (trumfalny powrót w 2008 i liczne złote płyty) czy Ameryce Południowej.
I choć uważam, że ME była nieco mniej atrakcyjną trasą w porównaniu do SBIT, to w samej Europie (no może poza Rumunią czy względnie Rosją), przyniosła bardzo dobre wyniki. Nawet w Niemczech mimo kilku koncertów 2 odbywały się w miejscach dla ponad 20 tys! Większe niż obiekty typowo halowe. Szwecja - dwa wyprzedane stadiony, a także stadion Eden w Pradze (lepiej niż Sonisphere 2 lata wczesniej, tu widac, że bez tej tematycznej i medialnej formuły "Big4" Sonisphere nie był tak popularnym, a raczej drogim festem. Wszyscy pamiętamy przegięcie z biletami GC na Bemowie ) Dlaczego mniej atrakcyjną ? - wówczas pierwszy raz mogłem zobaczyć 5 kawałków Maiden na żywo, w tym "marynarza", który absolutnie wymiatał Tym razem - 3. Zabrakło mi (podobnie jak Wam ID, Killers, bo już o Still Life ciężko śnić..) I choć wizualnie ciesze się, że było duzo pirotechniki, 3 Edki.. z czego ten na IM bardzo fajny, dobre intro, a nawet filmiki przed Trooperem, Prisonerem, Aces High, to jednak wygląd sceny bardziej podobał mi się na SBIT czy TFF, a może raził mnie po prostu ten błekit kotar i zasłon ? Mam cichą nadzieję, że w przyszłości hmm.. wreszcie zmienią scenę na nieco nowoczesniejszą. Byłbym za krokiem w tym kierunku, niż pokazywanie tego co już było, mimo upływu lat. Wizualnie podniosłoby atrakcyjność koncertów, dochodów też. Choć czym to jest wobec muzyki i emocji, których dostarczają na zywo ? Dobrze wiemy, Up the Irons i do zobaczenia w trasie!
Dla mnie SBIT tez byla bardziej atrakcyjna, ale ME byla wyjatkowa w zwiazku z tym jak intensywnie ja odbylem Choc nadal to jest wszystko zasluga SBIT - to wtedy sobie powiedzialem, ze jesli bedzie Maiden England kiedys w przyszlosci to ide po bandzie! No i stalo sie 21 koncertow i wcale nie powiedziane, ze cos w przyszlym roku sie do tego nie doliczy