TOP 50 płyt lata 90 - Vorgel

Zbiór ankiet i Waszych opinii dotyczących innych zespołów.

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: TOP 50 płyt lata 90 - Vorgel

Post autor: Vorgel »

40. Megadeth - Youthanasia (1994)

Obrazek

Po obejrzeniu teledysku do Train of Consequeces daleki byłem od zachwytu. Prawdę mówiąc, olewałem ten album przez jakiś czas, ale w końcu znów przez przypadek trafiłem na ten klip, bo nagrany był na kasecie VHS, a chyba szukałem miejsca by coś nagrać i trafiłem na Mustaine'a śpiewającego, że pakuje manatki i wyjeżdża na zachód. Kupiłem w końcu kasetę i słuchałem przez całe lato 1995 na przemian z Misplaced Childhood. Początek płyty, te kilka utworów to jest istna miazga i miażdży po dziś dzień, a druga połowa zaledwie dobra z okazjonalną plombą. Ale są wspomnienia, jest rock and roll.

Highlights: Reckoning Day, Train of Consequences, Addicted to Chaos, A Tout le Monde, Elysian Fields

39. Marillion – Holidays in Eden (1991)

Obrazek

Ktoś powie, że to pogoń za sukcesem w USA, ale trzeba jasno dodać, że ten album jest uczciwym podejściem do sprawy. Steve Hogarth tak nadaje się do śpiewania rocka progresywnego, jak Lemmy do opery. Najbardziej wiarygodny jest w subtelnych utworach rockowych, pop rockowych, niezbyt skomplikowanych za to melodyjnych z potencjałem na hity. Co prawda Splintering Heart, utwór zdecydowanie progowy wyszedł całkiem dobrze, ale on też nie jest już taki jak to stare progresywne Marillion. A dalej? Idealnie wypadają takie utwory jak Cover My Eyes (Pain and Heaven), No One Can, Holidays in Eden, Dry Land czy hard rockowy This Town. Dwie ballady tu zamieszczone The Party i Waiting to Happen to najsłabsze momenty krążka, chociaż muzycy wciąż przytaczają zagrywki z jakich znani byli wcześniej, zwłaszcza Steve Rothery, który po prostu ma własny, łatwo rozpoznawalny styl. Dobrze, że zmieniono logo na nowe, gdyż posługiwanie się tu kultowym wzorem z płyt z lat 80 byłoby zwykłym oszustwem. Album ma perfekcyjną produkcję, prawdę mówiąc pod tym względem jest chyba najlepiej brzmiącą płytą Marillion, ale nie dlatego go wybrałem. Otóż mam z nim określone wspomnienia, które zawsze powracają jak włączam krążek. Wspomnienia ze starej normalności i pięknych chwil.

Highlights: Jak w opisie.
paulek
-#Lord of the flies
-#Lord of the flies
Posty: 3854
Rejestracja: pn cze 07, 2004 8:22 pm
Skąd: z narodu którego nie ma

Re: TOP 50 płyt lata 90 - Vorgel

Post autor: paulek »

Holidays in Eden w 40 lat 90-tych :facepalm: :facepalm: :facepalm: :facepalm: o ja pierdole; gdzie ja żyję,,,, toz to gówno z tych najrzadszych...
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: TOP 50 płyt lata 90 - Vorgel

Post autor: Vorgel »

Bo tak pisał Beksiński? Niestety ukształtował swoją recenzją pokolenia fanów Marillion, którzy nawet nie wysilili się by tej płyty przesłuchać.
Deleted User 2259

Re: TOP 50 płyt lata 90 - Vorgel

Post autor: Deleted User 2259 »

Dla mnie bardzo 2 dobre płyty, wielbie lata 90 Marillion, podobnie jak i Megadeth z wyjatkiem Countdown <tak Risk i Cryptic tez wielbie>
paulek
-#Lord of the flies
-#Lord of the flies
Posty: 3854
Rejestracja: pn cze 07, 2004 8:22 pm
Skąd: z narodu którego nie ma

Re: TOP 50 płyt lata 90 - Vorgel

Post autor: paulek »

Beksiński sam puszczAŁ IM BLIŻEJ KOŃCa tym rzadsze gówno. A płyta HiE jest po prostu dramatycznie słaba i do takiego Afraid of Sunlight bądź Brave to startu ni ma.... alternatywnie nawet do dwójki Fisha nie ma startu choć to także nie jest cudo....
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: TOP 50 płyt lata 90 - Vorgel

Post autor: Vorgel »

Dla mnie Afraid of Sunlight to nudny szajs, jak i większość tego co Marillion nagrali po Holidays in Eden.
paulek
-#Lord of the flies
-#Lord of the flies
Posty: 3854
Rejestracja: pn cze 07, 2004 8:22 pm
Skąd: z narodu którego nie ma

Re: TOP 50 płyt lata 90 - Vorgel

Post autor: paulek »

Sorki że zapomniałem o kluczowym dla Ciebie argumencie tzn platynie i ilości sprzedaży.....
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: TOP 50 płyt lata 90 - Vorgel

Post autor: Vorgel »

38. Faster Pussycat – Whipped! (1992)

Obrazek

Mocny hard rock zupełnie inny od tego, co zespół prezentował w latach 80. Nie ma tu kawałków typu Poison Ivy czy House of Pain, są dość mroczne utwory, z mrocznymi tekstami i agresywnym wokalem Taime Downe'a. Kiedy powiedziałem Taimemu, że najbardziej z dyskografii Fasterów cenię ten akurat album, wydawał się zaskoczony. To nie była zbyt popularna płyta w momencie ukazania się, gdyż wiadomo co wtedy było grane. Natomiast ich poprzedni krążek pokrył się złotem. Tutaj jednak jadą ostro i naprawdę bezkompromisowo. Także w tekstach. Jednego nawet nie wydrukowano we wkładce uznając za przesadę. Na płycie znajduje się utwór Mr. Lovedog poświęcony legendzie z Seattle, Andrew Woodowi, wokaliście Mother Love Bone. Tamie pochodzi z Seattle i tam też zaczynał karierę zanim przeniósł się do Kalifornii. Obok mrocznych tekstów, mamy też zabawne jak Loose Booty czy stwierdzenia w stylu 'nazwij mnie staroświeckim ale zaliczę cię na pierwszej randce". Album dla ludzi o mocnych nerwach.

Highlights: Nonstop to Nowhere, The Body Thief, Jack the Bastard, Madam Ruby's Love Boutique, Mr. Lovedog, Out with a Bang

37. Manowar – The Triumph of Steel (1992)

Obrazek

Ja wiem, że 70 minut muzyki na jednym wydawnictwie to przesada, chociaż tutaj mająca w pewnym sensie uzasadnienie. Otóż znajduje się tu jedynie 8 utworów, w tym prawie półgodzinny Achilles. A z drugiej strony, jak dla mnie takie The Demon's Whip mogłoby zostać pominięte. Co by jednak nie mówić, Manowar w zupełnie niesprzyjających czasach stanęli na wysokości zadania i nagrali niebywale mocną i agresywną płytę, którą kończy na wyciszenie spokojna ballada Master of the Wind. Album został totalnie zjechany w Metal Hammerze, ale takie recenzje zawsze mnie raczej zachęcały by wysłuchać danego krążka. Facet się pastwił nad ekipą Joeya, że ci nie grają grunge. Co prawda nie ujął tego w ten sposób, ale sens wypowiedzi był taki. Po grunge nie ma już śladu, a Manowar dalej toczy bitwy.

Highlights: Achilles, Agony and Ecstasy in Eight Parts, Metal Warriors, Ride the Dragon,Spirit Horse of the Cherokee, The Power of Thy Sword
Deleted User 357

Re: TOP 50 płyt lata 90 - Vorgel

Post autor: Deleted User 357 »

Z perspektywy czasu ten Manowar się zajebiscie zestarzał i ja bym akurat Demons Whip też zostawił. Nie wiem czy nie moje top 3 Manowar ostatnio
Deleted User 2259

Re: TOP 50 płyt lata 90 - Vorgel

Post autor: Deleted User 2259 »

U mnie top 1 Manowar od zawsze, najlepszy skład jak na mój gust. Rhino i Shankle to prawdziwi wymiatacze.
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: TOP 50 płyt lata 90 - Vorgel

Post autor: Vorgel »

36. Def Leppard – Adrenalize (1992)

Obrazek

Po 5 letniej przerwie wydawniczej i śmierci gitarzysty, Def Leppard wrócili w swoim stylu albumem krótkim. Bo 10 utworów składających się na 45 minut muzyki to płyta krótka jak na rok wydania. I bardzo dobrze. To jeden z plusów w porównaniu z poprzednikiem. A drugi jest taki, że ten album w przeciwieństwie do Hysterii nie jest przeprodukowany. I to mimo, iż pracowano nad nim z przerwami aż 4 lata. To co na tamtej legendarnej płycie zrobiono z wokalami wołało o pomstę do nieba. Tutaj nie ma tego problemu, wszystko jest bardziej oszczędne i po prostu lepsze. Jest jeszcze coś, mimo, iż to nie jest moja ulubiona płyta zespołu, znajduje się tu mój ulubiony utwór w historii Def Leppard. Poświęcony zmarłemu Steve'owi Clarkowi White Lightning. Gdybym robił jakieś top 10 utworów lat 90, pewnie musiałby się w takiej dziesiątce znaleźć. Historyczne zamknięcie rozdziału pod tytułem rock and roll nastąpiło na stadionie Wembley, w koncercie poświęconym pamięci Freddiego Mercuryego. Koncert był transmitowany przez TVP. Def Leppard grali Let's Get Rocked, a 70 tysięcy fanów rytmicznie klaskało nad głowami. To były już ostatki.

Highlights: Let's Get Rocked, Tonight, White Lightning, Stand Up (Kick Love into Motion), Have You Ever Needed Someone So Bad

35. Megadeth – Countdown to Extinction (1992)

Obrazek

2 miejsce na liście Blillboard 200 i podwójna platyna to za mało by Dave odtrąbił sukces nad swoimi głównymi rywalami. Bo pech chciał, że tamci sprzedali kilkanaście milionów tego nudnego kloca wydanego rok wcześniej. Trochę szkoda, że Mustaine tak się tym przejmował, a w połączeniu z największym sukcesem komercyjnym Megadeth przyniosło to powrót do nałogu. 1992 rok był rokiem w którym triumfy świeciło grunge, atmosfera jaka panowała wówczas w USA, a był to rok wyborczy, przypominała jakiś kabotyński cyrk, w którym bardziej lub mniej świadomie wziął też udział lider Megadeth, jako komentator w MTV. Pewnie, że to nie to samo co szmacący się Eddie Vedder z 'Rock the Vote' napisanym na ręce, ale niesmak pozostał. Co to ma wspólnego z Countdown to Extinction? To przede wszystkim płyta z tak zwanym komentarzem społecznym, czyli czymś, czego generalnie nie cierpię w rocku. Ale sama muzyka w tamtym czasie powalała na glebę swoją żywiołowością i rock and rollowym pazurem. Do dzisiaj chętnie wracam do tej płyty, gdyż mam masę pozytywnych wspomnień. Od tamtego momentu stałem się też wielkim fanem Megadeth.

Highlights: Symphony of Destruction, This Was My Life, Countdown to Extinction, Ashes in Your Mouth
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: TOP 50 płyt lata 90 - Vorgel

Post autor: Vorgel »

34. Death – Symbolic (1995)

Obrazek

Jedna z najbardziej oczekiwanych przeze mnie płyt w latach 90. Chuck znany był z tego, że często zmieniał muzyków. Death był zasadniczo solowym projektem Schuldinera, do którego dobierał instrumentalnistów na zasadzie - co chce w danej chwili osiągnąć. Myślę, iż wcześniejsze nieudane próby zrobienia z Death zespołu na więcej niż jedną płytę, zniechęciły Chucka do majstrowania formacji kolektywnej. Jednak z poprzedniego składu ostał mu się jeden muzyk, genialny bębniarz Gene Hoglan. Symbolic to po prostu rozwinięcie idei z krążka poprzedniego, utwory są jednak dłuższe i bardziej progresywne. Pokazują idealnie jakie ambicje miał lider i co będzie szerzej rozwijał w przyszłości. 50 minut Symbolic to dojrzały death metal, ktoś powie, że melodyjny, ale moim zdaniem przede wszystkim techniczny.

Highlights: Symbolic, Empty Words, 1,000 Eyes, Without Judgement

33. Dream Theater – Images and Words (1992)

Obrazek

W dzisiejszych czasach lepiej się do lubienia tego zespołu nie przyznawać. Ale w 1993 roku kiedy ich poznałem, nie było tego śmiesznego kultu Dream Theater i takie rzeczy przyjmowało się z ciekawością. Piszę 'takie rzeczy', bo wówczas prog metal wciąż kojarzył się z formacjami jak Queensryche czy Fates Warning, czyli w gruncie rzeczy zespołami przede wszystkim heavy metalowymi. Dream Theater szli dalej, o wiele dalej i to w stopniu ktoś powie przesadnym i z tym się zgodzę. Ale tutaj jeszcze wszystko zagrało jak należy. Co więcej, udało im się upchnąć wszystko co najlepsze w rocku progresywnym i w metalu na tym jednym albumie, w mniej niż godzinę (kolosalny wyczyn jak na nich). Słychać tu i Rush i Yes, oczywiście kolegów z metalowego podwórka Queensryche, ale nawet formacje jak Voivod (riff w Under a Glass Moon). Skoro więc jest tu wszystko, na tym powinni byli poprzestać i uznać, że spełnili swoją misję. Stało się jednak inaczej, a reszta pozostaje groteskową historią, która snuje się coraz zabawniej do dnia dzisiejszego.

Highlights: Pull Me Under, Take the Time, Metropolis—Part I: The Miracle and the Sleeper, Under a Glass Moon
Awatar użytkownika
Geri666
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4290
Rejestracja: śr lis 17, 2010 11:47 pm
Skąd: Wwa

Re: TOP 50 płyt lata 90 - Vorgel

Post autor: Geri666 »

Vorgel pisze: wt lis 24, 2020 6:34 pm Stało się jednak inaczej, a reszta pozostaje groteskową historią, która snuje się coraz zabawniej do dnia dzisiejszego.
Trudno się nie zgodzić - najlepszy okres DT to ten z Kevinem Moore, który zamiast zapierdzielania po klawiszach, jak małpa po wybiegu, wolał grać klimatyczniej i równoważył techniczne popisy kolegów. DT się kończy w 94 dla mnie, wraz z końcem Kevina Moore w zespole.
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: TOP 50 płyt lata 90 - Vorgel

Post autor: Vorgel »

Na Awake są jeszcze jakieś dobre utwory np Caught in a Web czy Innocence Faded. Ale 75 minut to spora przesada.
Awatar użytkownika
Cold
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 7408
Rejestracja: śr wrz 14, 2005 6:27 pm

Re: TOP 50 płyt lata 90 - Vorgel

Post autor: Cold »

A dla mnie Dream Theater nie musiał się kończyć, bo nawet się nie zaczął. Nie chwyta mnie i nudzi takie "rzeźbienie" na gitarkach, klawiszach i perce. Przerost formy nad treścią, kloce takie. Próbowałem kilkanaście razy, nawet z pozytywnym nastawieniem, że może się tym razem uda. I nic z tego - wciąż kloce, kloce, kloce...
paulek
-#Lord of the flies
-#Lord of the flies
Posty: 3854
Rejestracja: pn cze 07, 2004 8:22 pm
Skąd: z narodu którego nie ma

Re: TOP 50 płyt lata 90 - Vorgel

Post autor: paulek »

W DT najbardziej nie do przejścia jest śpiewak...
Awatar użytkownika
Geri666
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4290
Rejestracja: śr lis 17, 2010 11:47 pm
Skąd: Wwa

Re: TOP 50 płyt lata 90 - Vorgel

Post autor: Geri666 »

Vorgel pisze: wt lis 24, 2020 6:34 pm 34. Death – Symbolic (1995)
Ja mam z tą płytą taki problem, że utwory mi się w niej zlewają. Nie do końca lubię też brzmienie i miks całości. Dużo bardziej wolę poprzedniczkę z fretless bassem i następczynię.
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: TOP 50 płyt lata 90 - Vorgel

Post autor: Vorgel »

Słucham z pierwszego wydania CD i dla mnie brzmienie tam jest perfekcyjne. Jedyny minus jak dla mnie to bezsensowne 2 ostatnie minuty Perennial Quest, w których się nic nie dzieje, a sprawiają wrażenie jakby miały jedynie wydłużyć utwór.
Deleted User 2259

Re: TOP 50 płyt lata 90 - Vorgel

Post autor: Deleted User 2259 »

Nie przepadam za tym albumem Mega <sam nie wiem czemu> a DT to się w ogóle nie spodziewałem. Tak więc to na plus, co oczywiście nie znaczy, że się zgadzam ze wszystkim co tam napisałeś :P. IaW pokonało Master of Puppets w March Metal Madness i zostało tam metalowym albumem wszech czasów, a to mówi samo za siebie. Ta lista jest nawet lepsza niż lata 70 co robiłeś, bo mamy i DT, Megadeth, AiC oraz Manowar. Pozostaje czekać tylko na Metallikę albo Pearl Jam :) 8)
Cold pisze: wt lis 24, 2020 7:01 pm A dla mnie Dream Theater nie musiał się kończyć, bo nawet się nie zaczął. Nie chwyta mnie i nudzi takie "rzeźbienie" na gitarkach, klawiszach i perce. Przerost formy nad treścią, kloce takie. Próbowałem kilkanaście razy, nawet z pozytywnym nastawieniem, że może się tym razem uda. I nic z tego - wciąż kloce, kloce, kloce...
Posłuchaj wałków Don't Look Past Me (on miał się ukazać na Images, ale niestety Pull Me Under wskoczył na jego miejsce) oraz Eve, jak to nie wskoczy, to widocznie nie jest to band dla Ciebie. Ja np uważam, że kloce robi Opeth, choć większość ich płyt lubię. Ewentualnie z ''kloców'' Trial of Tears - top topów, ale to pewnie już słyszałeś.
paulek pisze: wt lis 24, 2020 7:13 pm W DT najbardziej nie do przejścia jest śpiewak...
Na początku lat 90 był w MEGA formie, wystarczy odpalić jakiś bootleg jak np ten:

I jeszcze MP palący szluga podczas The Silent Man <coś pięknego>

https://www.youtube.com/watch?v=c2exgqrLZgI
Deleted User 7916

Re: TOP 50 płyt lata 90 - Vorgel

Post autor: Deleted User 7916 »

Invader pisze: pn lis 23, 2020 8:05 pm U mnie top 1 Manowar od zawsze, najlepszy skład jak na mój gust. Rhino i Shankle to prawdziwi wymiatacze.
Dla mnie zbyt meczaca plyta...
ODPOWIEDZ