Re: HELLHAIM/ ROADHOG/ Axe Crazy - Polska 2023
: ndz lis 12, 2023 1:36 am
To dotarliśmy do Łodzi i wróciliśmy do domu 
Hellhaim. Na nich pojechaliśmy i chłopaki nie zawiedli. Dobra sztuka. 5 numerów z Let the Dead i 5 ze Slaves. Wreszcie zero coverów. Zespół, który ma dwie dobre płyty + EPkę i sporo dobrych koncertowych strzałów nie musi się podpierać obcymi numerami. Dostaliśmy również, po ładnej owacji od skromnej publiczności, nowy numer: Czekam na znak. Zaskoczenie, że po polsku
Brzmiało to całkiem fajnie.
Axe Crazy. Zaczęli jak wczoraj w Krakowie od Fuel for Life. Na drugim numerze wysypały się efekty jednemu z gitarzystów i zrobiła się przerwa. Wyszliśmy z sali i większość koncertu słuchaliśmy z oddalenia rozmawiając z Mateuszem. Wróciliśmy pod koniec pokrzyczeć "ANGRYYY MACHINES"
Koncert raczej poprawny (poza sporą wtopą ze sprzętem), ale nie porywający jak dla mnie.
Roadhog. Set jak dzień wcześniej w Krakowie. Również z udziałem Mateusza w With Enemy by my Side. Publiczność bawiła się dobrze. Na koniec wykrzyczany bis, ale chłopaki mogli zaoferować tylko jeden z granych wcześniej numerów i padło na Run from the Devil. Ten numer w podstawowej części seta wypadł zresztą najlepiej.
Publiczności nie było zbyt wiele. Oceniłbym na ok. 30 osób, ale zabawa pod sceną była całkiem niezła na wszystkich trzech koncertach.
Hellhaim. Na nich pojechaliśmy i chłopaki nie zawiedli. Dobra sztuka. 5 numerów z Let the Dead i 5 ze Slaves. Wreszcie zero coverów. Zespół, który ma dwie dobre płyty + EPkę i sporo dobrych koncertowych strzałów nie musi się podpierać obcymi numerami. Dostaliśmy również, po ładnej owacji od skromnej publiczności, nowy numer: Czekam na znak. Zaskoczenie, że po polsku
Axe Crazy. Zaczęli jak wczoraj w Krakowie od Fuel for Life. Na drugim numerze wysypały się efekty jednemu z gitarzystów i zrobiła się przerwa. Wyszliśmy z sali i większość koncertu słuchaliśmy z oddalenia rozmawiając z Mateuszem. Wróciliśmy pod koniec pokrzyczeć "ANGRYYY MACHINES"
Roadhog. Set jak dzień wcześniej w Krakowie. Również z udziałem Mateusza w With Enemy by my Side. Publiczność bawiła się dobrze. Na koniec wykrzyczany bis, ale chłopaki mogli zaoferować tylko jeden z granych wcześniej numerów i padło na Run from the Devil. Ten numer w podstawowej części seta wypadł zresztą najlepiej.
Publiczności nie było zbyt wiele. Oceniłbym na ok. 30 osób, ale zabawa pod sceną była całkiem niezła na wszystkich trzech koncertach.
Z tego co dowiedziałem się od chłopaków, to klub nie był gotowy na metalowy koncert, ale udało się wszystko jakoś ogarnąć.