Doktor przepisuje Ci 2 dawki "gustu muzycznego" dziennie,może pomoże:]
Dotrzeć do tego klubu to jakiś koszmar,gdyby nie napis sprejem na ścianie "Rude boy z drugiej strony budynku" to byśmy z pół godziny tam jeszcze kluczyli;]
Ale do rzeczy:
Majster Kat - ktoś upadł na głowę mocno się kalecząc gdy umieszczał Słowaków na początku - sam koncert oczywiście świetny, tylko <piii> krótki!!! Po zagraniu 6 kawałków niestety musieli zejść,na pocieszenie zostaje mi fakt że od wokalisty dostałem do łapy ich płytę;]
Witchking/Kruk - nie lubię,więc nie widziałem dłużej niż parę minut,ale z tego co słyszałem to potwierdza się fakt że Witchking powinien zmienić wokalistę żeby utrafić w me wysublimowane gusta
Overdrive - Nastawiony byłem raczej sceptycznie,ale o dziwo panowie zagrali całkiem dobry koncert,pomijam fakt że wokalista jeden utwór zaśpiewał z kartki;] Osobna sprawa to "maskotka" Overdrive - sgt. Kelly - nie do opisania
Crystal Viper - No cóż,potwierdziło się jaki zespoł heavy metalowy jest najlepszy w Polsce,świetny koncert = zajebisty cover "Agents of Steel" na którym zdarłem gardło,jedyny minus to nie najlepszy dobór kawałków z jedynki (brak Night Prowler)
Horrorscope - Nie lubię ich więc ciężko mi się nimi zachwycać,ale obiektywnie przyznaję że koncert zagrali dobry
Sacred Steel - No cóż,wcześniej znałem ich twórczość więc wiedziałem mniej więcej czego się spodziewać,ale to co usłyszałem...Generalnie jestem zdania że kolega Mutz jest olbrzymim fanem heavy metalu i heavy metalowych wokalistów,więc bardzo chciałby śpiewać jak Halford, a że koledzy z zespołu bardzo go lubią, więc nie mieli serca mu powiedzieć że śpiewać to on nie potrafi. Kiedy facet śpiewał średnim pasmem jeszcze jakoś się to dało wytrzymać, ale kiedy wchodził w wysokie tony,zaczynał się istny armageddon - dziwię się że wszystkie szyby wytrzymały ten fałsz, ogólnie zespół muzycznie daje radę,lubię taki mało wyszukany heavy ale Gerrit jest chyba najgorszym wokalistą jakiego słyszałem w bandzie heavy metalowym - tu nawet nie chodzi o lubienie czy nie lubienie, nie lubić to ja mogę np. Joacima Cansa który jednak mimo wszystko śpiewa czysto - o Mutzu ktoś pieknie napisał na innym forum "jeśli komuś podoba sie jego głos to jest głuchy" - nie mogę się nie zgodzić. Ciekawostką było zagranie coveru Empty Tankard - oczywiście wokalnie zmasakrowanego - w życiu bym się nie spodziewał że zagrają akurat kawałek thrashowy.
Omen - Zniszczenie, ofc. Same zajebiste kawałki (Deathrider,Warning Of Danger, Battle Cry, Ruby Eyes Of The Serpent..),żywioł, świetna gra Powella, znakomity kontakt z publicznością,najlepszy koncert całego festu.
Ogólnie festiwal jak najbardziej na plus - co prawda jakoś nie zauważyłem tych konkursów z płytami do wygrania - był o gitarę (z zajebistymi kryteriami - najlepiej bawiąca sie osoba na koncercie CV - wygrał zapewne jakiś kuzyn bądź znajomy Barta

) No i podczas Omen rzucono publice wzmacniacz

Trochę nie wypalił pomysł z darmowymi hardrockerami - potem walało się to po podłodze,głównie z powodu akcji przeprowadzonej przez jedną grupkę - "jesienią Hardrockery odlatują na południe"
Ale mówię - ogólnie było naprawdę dobrze,już czekam na następną edycję :]