Byłem w Krakowie, był to jeden z tych koncertów na który czekałem bardzo, bardzooooooo długo
Po pierwsze sytuacja podobna jak w Poznaniu czyli mnóstwo Niemców. Na całej trasie po Polsce z zespołem jeździły dwa autokary wypełnione Niemieckimi fanami dla których koncert w takich małych klubikach to jest rzadkość. Wiadomo ~ u siebie Hoseni graja raczej tylko w ogromnych halach albo na festiwalach. Dodatkowo na poszczególne koncerty dojeżdżali jeszcze inni fani. Po koncercie miałem przyjemność rozmawiać z jednym młodym Niemcem który mi dość szczegółowo wytłumaczył skąd tylu jego ziomów wszędzie
W klubie też wiedzieli chyba co się święci bo wszędzie wisiały kartki z informacjami w języku niemieckim.
Występ Farben Lehre niestety przestałem w kolejce po piwo

Chorendalnie długiej
Tutaj Niemcy umiaru nie mają. Piwo po 2 ojro i kolejka na kilometr.
Zaczęło się punktualnie o 20:30. Panowie pojawili się na scenie, ładnie się przywitali, minutę posmęcili i na pierwszy ogień idzie "Strom". I lecieli bez zbędnych przerw przez 1:50h. Ja pod samą sceną, w trzecim rzędzie. Lekko nie było. Chyba jeszcze nigdy nie wyszedłem tak mokry po koncercie

Ale swoja pozycję utrzymałem do samego końca. Setlista idealna. Można narzekać ze czegoś tam nie było ale po co ? Z karteczki przyczepionej do odsłuchu widziałem że zagrali wszystko co na niej mieli + 4 utwory które było na drugiej karteczce z napisem "optionalen". Podczas "Steh auf, wenn du am Boden bist" pojawiło się oczywiście mnóstwo flag, również Polskich.
Czekałem w którym momencie Campino chybnie w tłum. Przez cały koncert wieszał się na kolumnach tak jak by sprawdzał czy przez nie może wyjść na balkon. Widząc jego niezdecydowanie do akcji wkroczył Andi (basista). Wziął rozbieg i rzucił się ludziom na ręce. Teraz Campino nie mógł być gorszy od kolegi i szybciutko wskoczył w tłum. Niestety jeszcze szybciej wyskoczył bo zaalarmowała go ochrona. Przerwali na sekundę koncert i zaczął się dopytywać publiczności czy wszystko gra. Ścisk był nieziemski, Kwadrat chyba lekko przepełniony. Podczas jednej z "fal" jaka przetoczyła się przez pierwsze rzędy prawie i ja się przewróciłem, w ostatniej chwili mnie złapał jakiś gość za mną. Jak poczułem stabilny grunt pod nogami to zdążyłem złapać jeszcze dziewczynę koło mnie. Ta się wyprostowała jak struna i do ucha mi krzyczy "Danke!!!!". Niemka

Zmyliło mnie to że była całkiem, całkiem

Ale co lepsze ~ mijają dwie minuty a laska mnie trąca i podaje mi butelkę z wodą i mruga okiem. Przyjaźń Polsko - Niemiecka na całego
Trzeba też pochwalić ochronę. Jak widzieli jaki jest ścisk to przez niemal cały koncert podawali wodę. To samo robili muzycy (ci jeszcze piwa rozdawali

). Campino cały czas tłumaczył żeby się dzielić.
Co jeszcze ? Pojawił się na scenie Wojtek Wojda z Farben Lehre, razem zagrali "I nikomu nie wolno", podczas "Liebesspieler" Campino wyciągnął z tłumu jakiegoś fana któremu dał zaśpiewać prawie cały tekst. Ten w ramach "podziękowania" zabrał z podestu perkusyjnego chyba z 5 piw i rozdał ludziom w pierwszym rzędzie.

Przed "Alles Aus Liebe" nie obyło się bez tłumaczenia że to nie jest piosenka "iś troje".
Mega zaskoczeniem było dla mnie to że po "You Will Never Walk Alone" wyszli jeszcze i zagrali dwa numery
Oczywiście nie mogło zabraknąć "Zamrożonej Wyborowej" zaśpiewanej całkiem poprawnie, bez karteczek, oczywiście z dużym udziałem publiczności.
Ogólnie koncert uważam za kapitalny. Zabawa od pierwszej do ostatniej minuty. Jak mówiłem ~ tak mokry to jeszcze po żadnym gigu nie byłem. Dziś pół dnia starałem się wysuszyć zawartość portfela (kasa, dokumenty, wizytówki)
