Ja akurat wyszedłem po Turbo, to nie na moje nerwy i uszy wytrzymać jeszcze 3 zespół, a akurat Primal Fear średnio mnie interesował.
Ten pierwszy zespół całkiem w porządku, na plus cover "Holy Diver", chociaż to chyba cały czas grają. Wokalista spoko
Ripper pozamiatał. Ale jak może zaczynać koncert od Painkillera to się nie dziwię. Dużo z Judas, ze 2 z ostatniej solowej płyty i covery. Children of The Sea pozamiatało, ale Gates of Babylon to już była potęga. Wrathchild z Idami też super no i na koniec chóralne Living After Midnight. A głos Tima- potężny. Obecnie to Halford przy nim zmięka.
No i Turbo. Kurna, rozumiem, że Kupczyk to kanoniczny wokalista, ale jak długo Hoffmann jest, to mogą sobie i z Justinem Bieberem grać. Kupczyk odszedł to nie ma co płakać, Struszczyk ma zajebisty głos (a Kupczyk przecież też już nie zaryczy jak na Kawalerii), więc nie widzę powodów do takich chamskich okrzyków. I kurde spieprzyli fajną atmosferę. Chociaż Hoffmann zachował się super, bez napinki "jak się nie podoba, to możecie wyjść, jak chcecie usłyszeć byłego naszego kolegę, to zapraszamy na koncert CETI" i było z klasą.
Co do setlisty, to po okres post Kawaleryjny do 1991 roku to już dla mnie trochę za mocno, więc nie znałem większości kawałków. Ale i tak było super, Hoffmann na gitarze to jest po prostu mistrz, strategicznie usiadłem po prawej stronie (pod okładką Live After Death siedziałem, taki wysoki w jasnobrązowej koszulce) i wszystkie solo z zapartym tchem obserwowałem. Z tych starszych kawałków super był Jaki Był Ten Dzień, Toczy Się Po Linie i Mówili Kiedyś, gdzie Struszczyk sobie świetnie poradził z trudną linią wokalną. No i na koniec Dorosłe Dzieci z dedykacją dla Sobczaka, chóralnie zaśpiewane- wspaniały koniec koncertu. Zobaczę jak wersja nagrana na mojej komórce wygląda na kompie, to może wrzucę później.
Na Primal już nie zostałem, bo ojciec już mnie nie mógł odebrać później. Jeszcze mam koszulkę Turbo Strażnik Światła - zajebista
Także wieczór bardzo udany, na prawe ucho do teraz słabiej słyszę, ale zdecydowanie było warto. WOJTEK TURBO!!
P.S. Nie wiem, czy to jeden z Was może, ale jeden ziomek pod sceną, ten co parę razy był wynoszony w górę, wyglądał kropka w kropkę jak młody Dickinsona
