Generalnie stwierdzam, że koncert był dobry, ale najsłabszy Dreamów na jakim byłem. Świetne nagłośnienie. Chodziłem po płycie i niemal w każdym miejscu był wszytko słychać rewelacyjnie. Forma muzyków również wysoka. La Brie nawet nie fałszował, a Mangini po prostu jest przekozak, ale całościowo to jednak nie to co kiedyś. Pewnie wynika to z rozchodzenia się moich muzycznych zainteresowań i twórczości Dreamów, zwłaszcza tą, którą Nas raczą na ostatnich trzech płytach. Po prostu setlist w mojej ocenie był średni, choć mogłem się go spodziewać. Liczyłem jednak na Metropolis, ale niestety... Początek świetny, nawet These Walls dało radę, ale Forsaken to lipa straszna. Nie mówiąc o On The Backs i Count Of Tuscany... ta solówka Pietruchy jest fatalna. Wynudziłem się strasznie. Zmarnowane 5 minut koncertu. Endless Sacrifice dało radę, podobnie Learning To Live. Zdecydowanie najjaśniejsze punkty to jednak Ytse Jam, Caught In A Web i Fatal Tragedy. Great Debate jest świetnym kawałkiem, ale dlaczego nie grają Glass Prison, albo Misunderstood?
No nic, liczę na nową płytę, choć ten promocyjny kawałek nie nastraja. Dlaczego nie mogą nagrać czegoś w klimatach I&W, Awake, tylko budują jakieś rozbudowane suity, które ostatecznie brzmią jak jakiś jam session. Widać to było na dzisiejszym koncercie. Te Great Debate to kawałek trwający ponad 13 minut, a jest spójny w odróżnieniu od A Count i On The Back Of Angels.
Nie mówię, że Dreamy muszą napierdzielać niczym ruskie czołgi pod Kurskiem, ale jakby nagrali album w takich klimatach
http://www.youtube.com/watch?v=k0NCIF7yWNs
to byłbym usatysfakcjonowany. Słucham właśnie sobie ostatnio OSI i dziwie się czemu takiego albumu nie nagrały Dreamy, tylko raczą Nas niekończącymi się solówkami i jamowaniem.
Po dzisiejszym stwierdzam, że najsłabszym ogniwem jest Rudess, który owszem technikę ma perfekcyjną, tylko że obecnie to jej pokazy zajmują czołowe miejsce, a gdzieś zatracił się pomysł, którego nie brakuje Moore'owi.
Podsumowując, jeśli następna płyta będzie taka jak promocyjny kawałek, to na następnym koncercie Dreamów raczej się już nie pojawię. Nie wydam ponad 100 złotych być usłyszeć jeden czy dwa kawałki z dawnych lat, jak chociażby Glass Prison, Pull Me Under, Metropolis, Beyond This Life, czy Erotomania, albo Voices.