Koncert świetny, to co działo się na płycie to chwilami piekło było, jak dla mnie oczywiście

Szczerze to stwierdzam, że na płycie chyba sporo debili było, no ale trudno:/ Cały obolały byłem, tak spocony jak nigdy, ale zastrzeżeń większych nie mam. Strasznie głośno, ale ja do nagłośnienia bym się nie przyczepiał. Że wokalu dobrze nie było słychać?? W "Rosetta Stoned" wokal jest w ogóle niezbyt czytelny, a jeśli chodzi o inne utwory - Adam albo Danny w jakimś wywiadzie mówili, że wokal traktują raczej jako instrument dlatego celowo na koncertach, w jeszcze większym stopniu niż na płytach, go nie eksponują. Jeśli chodzi o długość koncertu to było tyle ile się spodziewałem, coś między 90 a 100 minutami. Szkoda, że "The Pot" nie było. Maynard w ogóle się nie odzywał, jedynie "Good Evening" po odegraniu "Rosetta Stoned", a także "Thank You Very Much, See You Soon(...) In November" między "Vicarious" a "Aenemą". Na innych koncertach na tej trasie był podobno bardziej rozmowny trochę... Danny to faktycznie istny olbrzym

Jeszcze w tej koszulce LA Clippers(42 - Brand) wyglądał w istocie jak koszykarz. Potwierdziło się, że Danny i Justin to taka jakby bardziej wyluzowana połowa zespołu, Adam raczej skupiony, chyba się nie uśmiechał(choć mogę się mylić, bo walcząc na płycie nie wszystko widziałem

), choć po zakończeniu koncertu te jego "ok" jakoś tak mnie ujęło...

No a Maynard jak to Maynard - tyłem do publiki, wykonujący te swoje tańce(Roguc z Comy musiał się go naoglądać), podczas "Jambi" przywdział swój kapelusz... Swoją drogą ciekawego miał irokeza i w ogóle ciekawie wyglądał

Nowy materiał wypadł świetnie, zajebiste "Jambi", piękne "Right In Two", fantastyczny "Vicarious" no i wspaniale połoaczone "Lost Keys/Rosetta Stone". Jeśli chodzi o starszy materiał to najbardziej podobały mi się "Stinkfist", "Schism" i "Sober". "AEnema" też wypadła pięknie. A jeśli chodzi o ten "November" to zobaczymy - albo sobie Maynard jaja robi, albo faktycznie planują drugą część trasy(wtedy prawdopodobnie z kompletnie inną setlistą)... Ogólnie świetny koncert, dzisiaj to zwłaszcza doceniłem, bo wczoraj trochę wnerwiony byłem tym, że pełno debili na płycie było

Ale już mi przeszło, chcę ich znowu zobaczyć.
Set Lista:
1. "Lost Keys"
2. "Rosetta Stoned"
3. "Stinkfist"(z poszerzoną częścią instrumentalną)
4. "Forty Six & 2"
5. "Jambi"
6. "Schism"(jak w przypadku "Stinkfist")
7. "Righ In Two"(z jakimś intrem)
8. "Sober"
9. "Lateralus"
10. "Vicarious"(poprzedzony improwizacją)
11. "AEnema"
Fajnie wyglądała ta przerwa między "Lateralus" a "Vicarious", kiedy Maynard się położył i zaczął machać do publiki jakby na pożegnanie, a reszta sobie usiadła, piła i rozmawiała(Danny i Justin oczywiście byli w dodatku uśmiechnięci).
Mam nadzieję, że wkrótce znowu ich zobaczę i będzie to koncert jednak lepszy, lepiej nagłośniony(mimo wszystko

), bo jednak chyba troszkę zbyt głośno było.Ale to nie do końca wina Spodka, bo to miało miejsce już na wielu koncertacj na tej trasie. I przede wszystkim publika - niektórzy naprawdę zachowywali się jak debile, po co na koncercie Tool pogo ?!?! Idiotyzm, niestety.... mam nadzieję, że następnym razem obędzie się bez takich "ludzi"... A co do kontaktu zespołu z publiką - tacy są, i ja to akceptuję.
Tak więc koncert życia to nie był, ale i tak było świetnie.