SONISPHERE FESTIVAL - BARCELONA
Po 3 tygodniach i przejechanych 5700km wróciłem. Słów kilka o jednodniowym świecie metalu w stolicy Katalonii. Co tam się działo!!!Jeden z najlepszych koncertów w moim życiu. Coś wspaniałego. Ale do rzeczy.Sonisphere to cykl 6 festiwali organizowanych przez ludzi związanych z Monsters Of Rock i Download. Największą gwiazdą a także współorganizatorem jest METALLICA. I to głównie oni dobierają zespoły. Dzięki wielkie za skład w Barcelonie!!! O organizacji nie będę pisać, kto był na zagranicznym festiwalu ten wie, że rzadko kiedy można się do czegoś przyczepić. Mnie jedynie wkurzał fakt, że żeby coś kupić, najpierw musiałem wymienić kasę na specjalne tickety a dopiero potem udać się na stoiska. Oczywiście kolejki do jednego i drugiego były dość długie, na tyle, że akcja "zjeść i wypić" po 4h koncertów a przed kolejnymi 3h zajęła mi cały występ Machine Head. Akurat jeśli o mnie chodzi to MH to najsłabsza pozycja z gwiazd, więc w ogóle nie żałuje. Plusem natomiast był fakt, że wpuszczono mnie z 2litrową wodą mineralną, która i tak dość szybko się skończyła..Na teren festiwalu wlazłem około 15:30. Akurat na małej scenie zaczęła swój występ pierwsza kapela - THE EYES. Po rozeznaniu się co gdzie jest i przejrzeniu stoisk z gadżetami, usiadłem sobie na drugą połowę ich występu. Hiszpański Hardcore okazał się bardzo dobrym otwieraczem.
15 minut przerwy i pierwsza z bardzo oczekiwanych przeze mnie kapel - GOJIRA. Francuzi nie zawiedli moich oczekiwań i na żywo po prostu gniotą. To co Mario Duplantier robi za perkusją to masakra. Jego podwójna stopa niszczy. Zresztą braciszek też daje radę na vocalu. Cały występ oglądał Adam Duce z MH i Randy Blythe z Lamb of God, który zresztą jest wielkim fanem zespołu i przez cały występ ostawiał niezły headbanging z boku sceny. Wystąpił zresztą gościnnie w swoim ulubionym utworze - BACKBONE.
http://www.youtube.com/watch?v=7xmGP9bS ... re=related
YEEEEAH BABY !!!
Następna kapela to pierwszy zespół dużej sceny - Soziedad Alkoholika. To wielka gwiazda w Hiszpanii patrząc na frekwencję pod sceną. Ja za dużo o nich nie powiem, gdyż poszedłem w stoiska z gadżetami itp.
Zaraz po zakończeniu ich koncertu, na małej scenie zaczął grać MASTODON. Godne pochwały jest to, że kapele zawsze występowały jedna po drugiej na dwóch scenach mimo drobnej obsuwy. Nie wiem skąd głosy, że na żywo ta kapela traci. Widziałem ich drugi raz i jestem pod wrażeniem występu. Na pewno było:
Oblivion
Blood And Thunder
March Of THe Fire Ants
The Wolf Is Loose
Crack The Sky
Crystal Skull
No i nadeszła pora na drugą najważniejszą po Metallice kapele festivalu - LAMB OF GOD. Zagrali na dużej scenie przez co miałem obawy o dobrą miejscówkę, no ale....2 rząd zdobyty. Hiszpanie świetnie się bawią na koncertach, a circle pit na Rednecku był megawyk.... Z ciekawostek, to zaliczyłem pierwszy koncert LoG w Hiszpanii, co mnie bardzo zdziwiło. Mam nadzieję, że i Polska się doczeka, bo jest na co czekać. Jeden z moich ulubionych zespołów, świetna setlista choć paru rzeczy zabrakło. Randy jest mega pozytywnym gościem. Cały czas lata po scenie i strzela miny. No i ten głos...Pytał się czy widzieliśmy Gojirę, bo jego zdaniem to najlepsza "nowa" kapela na świecie. Po koncercie wszystkich zachęcał na występ Down. No i dzień wcześniej spotkałem go na głównej ulicy Barcelony. Był trochę zdziwiony, ze ktoś go poznał, ale bez problemu zrobiłem sobie z nim fotkę. Piątka przybita, życzenia dobrego koncertu jutro i narka. Po czym się cofa i "lekko" wstawiony spytał czy to jest ta La Rambla bo nie wie gdzie jest hehehe.
The Passing
In Your Words
Set To Fail
Walk With Me In Hell
Hourglass
Now You've Got Something To Die For
Ruin
Dead Seeds
Laid to Rest
Redneck
Black Label
Ostatnią kapelę na małej scenie był DOWN. Nie będę za dużo pisał, bo kto był w Krakowie ten wie. Był Hail The Leaf w miejsce Nothing In Return. W pewnym momencie Phil nawizał kontakt wzrokowy z jednym gościem, który siedział na barana u kumpla. Jeden drugiego namawiał żeby do niego przyszedł i w końcu koleś popłynał na rękach ludzi za barierki. Oczywiście zaraz zgarnęła go ochrona, ale Anslemo kazał go puścić do skraju sceny, po czym się położył na scenie, wychylił łeb zza niej, ziomek coś mu tam mówił do ucha a potem objęli się za głowy i odśpiewali razem zwrotkę i refren. Bardzo pozytywny akcent w wykonaniu Anselmo. Szacun. Oczywiście koncert kończył "Bury Me in Smoke" i jak zwykle nastąpiło przekazanie instrumentów. I tak na scenie pojawili się Brann Dailor (Mastodon) na perkusji, Troy Sanders (Mastodon) na basie, Brent Hinds (Mastodon) na gitarce, Mark Morton (Lamb Of God ) na gitarce a śpiewał Joe Duplantier (Gojira). Nie mogło zabraknąc oczywiście Randy'iego, który latał po scenie i ...robił zdjęcia.... MEGA WIDOK. Aha, kostka złapana !!
Po LOG i DOWN w takiej temperaturze miałem już dość. A że na dużej scenie instalował się Machine Head, to postanowiłem się zregenerować przed dwoma największymi gwiazdami.
Slipknot - jedyna ciekawostka to taka, że grali w 8 ponieważ Chrisowi Fehn'owi zmarł ktoś z rodziny i poleciał do USA. Zespół zadedykował mu Dead Memories. O ile pierwszą połowę koncertu przestałem sobie z wygodnego miejsca, o tyle drugą walczyłem już o jak najlepsze miejsca przed Metallica. W końcu miałem flagę

Nie było to wcale takie łatwe, ale ostatecznie dopchałem się do 4 rzędu.
Iowa (Intro)
742617000027
(sic)
Eyeless
Wait and Bleed
Before I Forget
Sulfur
The Blister Exists
Dead Memories
Disasterpiece
Psychosocial
Duality
People = Shit
Surfacing
Spit It Out
'Til We Die (Outro)
Nie wiem dlaczego, ale "siadanie" na SPit It Out w ogóle nie wyszło. Z tego ca zauwazyłem to nieliczni kucnęli...
No i zaczęło się wielkie odliczanie na 7 koncert Metallici. W między czasie niektórzy nie dali rady i się wycofali co pozwoliło mi zająć idealną pozycję w drugim rzędzie. W pewnym momencie pojawił się Ross Halfin (oficjalny fotograł Mety jak i Slipknota - legendarna postać ), więc go zawołałem i pokazałem flagę

uśmiechnął się na widok polskiej flagi ale nie chciał zrobić foty. Na pytanie dlaczego, podrzedł do mnie i powiedział "different country, sorry" - No i tyle z mojej foty na MetonTour....Ale nie to było w sumie moim celem. Flagę miał zobaczyć ktoś inny i się udało. James i Lars na widok flagi się uśmiechnęli i znacząco pokiwali głowami. Warto odnotować, że James dzień wcześniej miał poważne problemy z plecami. Jak sam mówił cały poprzedni dzień spędził na wózku i masażach, żeby mógł zagrać koncert. Przeprosił też i prosił o wyrozumiałość, że przy wolniejszych kawałkach będzie siedział. Metallica zaczęła chwilę po 24.00 i od razu walnęli Fight Fire With Fire.

Już wiedziałem, że to będzie kolejna masakra z ich strony. Co do setlisty to cholernie się cieszę, że usłyszałem All Nightmare Long - mój ulubiony wałek z DM. Cieszy też Of Wolf And Man oraz Phantom Lord które to słyszałem po raz pierwszy. Kostka złapana. I tyle. 2 koncert w tym roku i chyba ostatni. Mam nadzieję na występ w 2010 w Polsce i Czechach, na których mnie nie zabraknie.
1. Fight Fire With Fire
2. Creeping Death
3. No Remorse
4. Of Wolf And Man
5. Fade to Black
6. Broken, Beat And Scarred
7. My Apocalypse
8. Sad But True
9. One
10. All Nightmare Long
11. The Day That Never Comes
12. Master Of Puppets
13. Blackened
14. Nothing Else Matters
15. Enter Sandman
- - - - - - - -
16. Stone Cold Crazy
17. Phantom Lord
18. Seek and Destroy