no to porównanie żeś walnąłZłapanyWCzasie pisze:Alkoholizm jest 100 razy lepszym wyjściem niż związek z kimś takim.
co do setu - no comments
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
no to porównanie żeś walnąłZłapanyWCzasie pisze:Alkoholizm jest 100 razy lepszym wyjściem niż związek z kimś takim.

Ja nadal mysle, że nie postanowił tylko został zmuszony przez sytuacje materialna. Na zespole nie mogł zarobic mimo, że nagrywał dobry materiał, to postanowil cos z tym zrobic...gumbyy pisze:No to mamy jasny dowód na to, że Blaze postanowił odcinać kupony z epizodu w IM.

3 kawałki maiden spokojnie wystarczały. Przy festiwalach mógł trochę więcej, ale nigdy nie powinien schodzić do takich proporcji. Jak tak dalej będzie to skończy jak Di Anno. Może na jedną czy dwie trasy przyciągnie więcej osób, ale na następnej będą pustki bo ludziom znudzi się oglądanie dokładnie tego samego kolejny raz.ZłapanyWCzasie pisze:A tam masakra,na raz bardzo fajny pomysł, tylko powtarzam ze swoim zespołem i jako zabieg jednorazowy.
Były koncerty Maiden z Blaze w Polsce i było to grane. Był Blaze Bayley i było grane... były okazje.ZłapanyWCzasie pisze:Ja bym tam chciał Sign of the Cross usłyszeć z oryginalnym wokalem .
No to przecież napisałem... było słabo z kasą, to postanowił coś zmienić... Co nie zmienia faktu, że dokonał kiepskiego wyboru. Pójście drogą Di'Anno to nie jest sposób na wielką kasę.Emilio pisze:Ja nadal mysle, że nie postanowił tylko został zmuszony przez sytuacje materialna. Na zespole nie mogł zarobic mimo, że nagrywał dobry materiał, to postanowil cos z tym zrobic...

On by się lepiej dogadał z Iommim żeby wznowić działalność Black Sabbath na takiej zasadzie jak H&H. Wtedy z całą pewnością odkułby się finansowo, bo zainteresowanie byłoby na pewno spore, dla mnie koncert marzeniemetal pisze:Wystarczy poczytać żale Tony'ego Martina (TAAAKIE NAZWISKO!) o tym, że nie opłaca się grać.
Ja również, bez dwóch zdań.Mr.Hankey pisze:Co do Bayleya, to jeśli tylko pojawi się w Polsce, to i tak pójdę na jego koncert. Szkoda, że będzie to tylko cover band, ale nie Blaze pierwszy i nie ostatni zdecydował się na taki krok.
Zgadzam się w 100% nawet kiedy mówimy sobie ,,nie nie moja decyzja nie ma nic wspólnego z moim koteczkiem ja zwyczajnie ją kocham i chce żeby była szczęśliwa heheheh''Budziol pisze:niestety kobitki rządzą naszym życiem
A ja nie wiem, bo wspieranie mend nie leży w mojej naturze. Na koncert ww. O$$y'ego też bym nie poszedł.gumbyy pisze:Ja również, bez dwóch zdań.Mr.Hankey pisze:Co do Bayleya, to jeśli tylko pojawi się w Polsce, to i tak pójdę na jego koncert. Szkoda, że będzie to tylko cover band, ale nie Blaze pierwszy i nie ostatni zdecydował się na taki krok.
Ja tak nie mam i generalnie nie zaglądam muzykom do portfela. Niezbyt mnie obchodzi jaki on jest w życiu prywatnym i jakimi wartościami się podpiera. Tak samo jak nie obchodzą mnie poglądy np. polityczne. Jestem odbiorcą tylko i wyłącznie jego twórczości i to mnie interesuje w momencie koncertu.krusejder pisze:A ja nie wiem, bo wspieranie mend nie leży w mojej naturze. Na koncert ww. O$$y'ego też bym nie poszedł.
Blaze bardziej nie mógł przegiąć, jak mi się zdaje.
I to jest odpowiednia postawa, a nie jakieś tam kanapeczkigumbyy pisze:Ja tak nie mam i generalnie nie zaglądam muzykom do portfela. Niezbyt mnie obchodzi jaki on jest w życiu prywatnym i jakimi wartościami się podpiera. Tak samo jak nie obchodzą mnie poglądy np. polityczne. Jestem odbiorcą tylko i wyłącznie jego twórczości i to mnie interesuje w momencie koncertu.krusejder pisze:A ja nie wiem, bo wspieranie mend nie leży w mojej naturze. Na koncert ww. O$$y'ego też bym nie poszedł.
Blaze bardziej nie mógł przegiąć, jak mi się zdaje.
Zgoda, też staram się tym kierować, ale rozumiem Krusejdera.gumbyy pisze:Jestem odbiorcą tylko i wyłącznie jego twórczości i to mnie interesuje w momencie koncertu.
krusejder pisze: O$$y'ego
Mógł i to już zrobił(a konkretnie jego narzeczona) tylko jeszcze wszystkiego nie słyszałeś.krusejder pisze: Blaze bardziej nie mógł przegiąć, jak mi się zdaje.
W tym wypadku nie do końca bym się zgodził. Wiadomo że jego poglądy i zachowanie poza sceną nie zmienia jego wartości jako artysty, ale śmiem wątpić by ta zmiana nie odbiła się na jakości koncertów. Blaze pewnie nadal będzie dawał radę, ale któryś z wynajętych zespołów już nie koniecznie.gumbyy pisze: Niezbyt mnie obchodzi jaki on jest w życiu prywatnym i jakimi wartościami się podpiera. Tak samo jak nie obchodzą mnie poglądy np. polityczne. Jestem odbiorcą tylko i wyłącznie jego twórczości i to mnie interesuje w momencie koncertu.
Podpisuje się pod tym.Deleted User 804 pisze:Stracił przez to trochę na wiarygodności i obawiam się że właśnie tego może mi najbardziej zabraknąć na następnym koncercie. Taka mała cząstka sprawiająca że występ był czymś więcej niż "tylko" świetnym koncertem...
No więc właśnie ... Czystą sztukę to ja mam w operze, gdzie faktycznie nic nie wiem o 90% występujących śpiewaków, muzyków ani o reżyserze.Deleted User 804 pisze:Obserwujemy jego ostatnie wyczyny, które niezbyt pasują do wcześniej wypowiadanych słów na temat rynku muzycznego, oraz tego co co w muzyce powinno być najważniejsze. Stracił przez to trochę na wiarygodności i obawiam się że właśnie tego może mi najbardziej zabraknąć na następnym koncercie. Taka mała cząstka sprawiająca że występ był czymś więcej niż "tylko" świetnym koncertem...