Zdecydowanie, koncert dnia 5.06 był moim najlepszym koncertem w życiu.
Wspaniała forma zespołu, zszokowanie wyglądem i otoczeniem o2 Arena,
sold out, drugi rząd naprzeciw Bruca. Po raz pierwszy pod scena
doświadczyłem tak dobrego udźwiękowienia. No i ponadto na tym koncercie
był po raz pierwszy mój tata (siedział a raczej stał na trybunach i jak
to sam określił: takiego show i formy zespołu sie nie spodziewał,
ludzie wokół niego znali większość słów i byli niezwykle aktywni).
Tata obserwując publiczność określił rozpiętość wiekową od około
7 lat do ponad 60 (starsze posiwiale kobiety w koszulkach Maiden

).
Drugi koncert oczywiście był podobny

. Na pewno glos Bruca
ciut gorszy, ale troszkę zmieniona gadka + ciekawsze running free,
wywoływanie przez Bruca meksykanskiej fali na widowni i sam fakt
ostatniego gigu wywołał niemałe emocje.
Na obu koncertach rozmawiałem z pewnym fanem, który przyjechał z Arizony
wraz ze swoim synkiem, okazało sie że 6 sierpnia jedząc lunch nieopodal
o2, spotkał Janicka z synkiem. Zjedli razem lunch, porobili zdjęcia, a
Janick zaproponował ze może ich wpuścić na afterparty, przekazując te
czerwone opaski odblaskowe.
Wniosek jest jeden, trzeba być we właściwym czasie i we właściwym
miejscu...odrobina szczęścia, z tego co słyszę i czytam Maideni nie
gwiazdorzą i jak sie dobrze wtrafi i dobrze zagada można sie z nimi
spotkać np na zamkniętym afterparty.
Pewnie Robert widziałeś na afterparty tego typa z synkiem, i przyznasz
że całkiem intrygujacy koleś ;p.
Jeśli chodzi o moje szczęście to pomijając wspaniały wypad do Londynu,
koncerty, plus mecz na Wembley (Man United vs Man City) to.... spotkałem
Roda Smallwooda
Po przylocie do Londynu, wychodząc ze stacji Victoria, spotkałem go na
chodniku. Szedł se na luzie z plecakiem i palił papierosa

. Trochę
głupio było mi go zaczepiać, ale okazał sie na tyle spoko, ze trochę
ze mną pogadal ( m.in. o formie Bruca, gigach w o2 ), i zgodził sie na
fotkę:
