Właśnie. Zapomniałem napisać parę słów o koncercie w Będzinie, na którym byłem z szanownym modem Sardim w minioną sobotę. Koncert odbywał się na zamku w Będzinie, który okazał się być naprawdę ładną scenerią na gig. Był to jeden z niewielu pozytywów tego wieczoru.
Zespół spóźnił się z wyjściem na scenę ok. 15 min. Zapowiedział ich wodzirej - jakiś szef od tego cyklu koncertów, w ramach którego odbywał się ten Turbowy - Zamkowe Granie. Ów wodzirej sprawdzał bilety i Sardiemu zabraniał wejść ze swoją wodą, co jest zrozumiałe, ale jakoś dziwne mi się wydało jak bardzo naciskał na to, że jest na dole bar i można z niego skorzystać. Wodzirej ze sceny powiedział, że w trakcie koncertu będzie przerwa. Popatrzyliśmy tylko na siebie zdziwieni, jaka kurwa przerwa? No ale pomyślałem, że może jakaś aukcja charytatywna, np. na pomoc dla powodzian? Okej... Wyszły Turbole. Początek bardzo dobry, Kometa w Ikara, byłem już nieźle rozgrzany, ale niestety nadszedł Sam, Sam, SAAAAAAAM. Już jestem mocno zmęczony tym wałkiem. Następnie blok utworów, z których MVPs byli Pozorne żydzie i Słowa pełne słów - ze wskazaniem na ten drugi, niesamowicie mi siadł. Potem trochę zamuła na Czy mnie nie ma, spanko na Dniu i wleciało Oddychanie. Po Sztucznym Tomek zapowiedział, że teraz będzie przerwa i zapraszają do baru... i tyle XD kurwa, znów o tym barze, ani ile przerwa będzie trwała, ani żadnej innej aktywności, po prostu zapraszamy do baru XD Mam podejrzenie, że jednym z zapisów umowy była taka przerwa, żeby ludzie poszli do tego niesamowitego BARU, o którym mówił wodzirej i teraz Tomek XD no na koncercie biletowanym, takie akcje, żenujące w chuj.
Po 20 minutach z hakiem panowie wrócili. Zaczęli od jedynego przedstawiciela najlepszej płyty Turbo - Na progu życia, uwielbiam. Wszystko będzie OK mnie zmuliło, ale pobudziła ponownie Garść piasku. Ależ to jest koncertowy killer. Na secie widziałem, że przed nami przekładaniec kawaleryjski - część 1, Grzesznicy, część 2. Cieszyłem się oczywiście bardzo na ten OGP. Ale po części pierwszej zamiast Grzeszników zaczęli grać Galeon... No witki mi opadły, kurwa jego mać!!!!!!!!!!! Dość, że po tej barowej przerwie już nie mogłem się fajnie wczuć w koncert, to jeszcze wymienili jeden z najjaśniejszych punktów drugiej części seta i wrzucili Żołnierza... Ehhh. No ale metale się w końcu mogły wybawić. Wybieraj sam przeleciało, Mówili kiedyś super siadło, ale nie było zmiany Tomka z Bobisiem na ostatnią zwrotkę, bo chyba było za mało miejsca, scena była malutka. Aaaa no i rolę barierek sprawowały ławki XD takie zwykłe parkowe ławki, można było chociaż usiąść w trakcie przerwy, jak nie szło się do BARU. Widzieliśmy, że na bisy wydrukowane są tylko Dzieci i Smak, więc zdegustowani wyszliśmy z koncertu, jako że nam się spieszyło, żeby wrócić do Krakowa. Nie lubię wychodzić w trakcie koncertu wykonawcy, którego lubię, no i nie wyszedłbym, gdyby nie przerwa

No nie było to najgorsze moje Turbo, ale zachwycony nie wyszedłem. Było parę momentów, fajny zameczek, ale ogólnie bez zachwytów, jeszcze ta żałosna przerwa... O takich rzeczach się informuje na wydarzeniu zanim ktoś kupi bilet.
Z ciekawych rzeczy Tomek mówił o nowej płycie, powiedział, że już nie podaje konkretnej daty, bo ostatnio podał i może nie powinien XD ale powiedział jeszcze o tym roku. No ciężko mi w to uwierzyć, jeśli jeszcze w tym tygodniu dogrywane były jakieś wokale... XD ale wiadomo jak to jest na tym Turbowym poletku, szkoda, że żadną nowością nie uraczyli w Będzinie.