Strona 13 z 34
Re: The X Factor - sukces czy porażka?
: śr cze 21, 2006 6:20 pm
autor: Abstract
Taki ambitny ... ?:) Jest troszeczkę inny poprostu

Re: The X Factor - sukces czy porażka?
: śr cze 21, 2006 7:54 pm
autor: Qba666
Nawet nie wiesz jak ja twoich postow nie lubie czytac
Re: The X Factor - sukces czy porażka?
: śr cze 21, 2006 7:58 pm
autor: Qba666
Widze ze kultura na wysokim poziomie stoi. Wracajac do temau wiadomo ze nikogo na sile do tej plyty sie nie przkona.
Re: The X Factor - sukces czy porażka?
: śr cze 21, 2006 8:00 pm
autor: Qba666
Przeciez nie narzekam.

Re: The X Factor - sukces czy porażka?
: czw cze 22, 2006 3:52 am
autor: BartSmith
Pisałem już o tym, że każdy ma swoje zdanie

. Ja uważam piosenkę The Assassin za jeden z nagorszych kawałków Maiden, a są tacy, którzy go bardzo lubią. Podobnie jest z Somewhere In Time, ja go uwielbiam, a np. herki go nie lubi. Jest wiele fanów Slayer'a, a ja np. nie lubię ich stylu grania. Ileż można tłumaczyć

Re: The X Factor - sukces czy porażka?
: czw cze 22, 2006 9:35 am
autor: likipiki
Bart, jaki więc byłby cel forum dyskusyjnego iron maiden, gdyby o gustach nie można było rozmawiać?

Re: The X Factor - sukces czy porażka?
: czw cze 22, 2006 10:26 am
autor: BartSmith
likipiki pisze:Bart, jaki więc byłby cel forum dyskusyjnego iron maiden, gdyby o gustach nie można było rozmawiać?

Mi chodziło raczej o to, że niektórzy poprostu nie mogą zrozumieć, że ktoś może nie lubić "jakiejśtam" piosenki. Tak jak Vlad napisał, są tacy którzy uważają, że "to co mi się podoba jest dobre".
Re: The X Factor - sukces czy porażka?
: czw cze 22, 2006 10:48 am
autor: zygfryd
likipiki pisze:Bart, jaki więc byłby cel forum dyskusyjnego iron maiden, gdyby o gustach nie można było rozmawiać?

Ale z niewinnej rozmówki bardzo łatwo o poziom powermetalzone/gondolin/judaspriest forum

. A tego przecież chyba nie chcemy.
Re: The X Factor - sukces czy porażka?
: czw cze 22, 2006 10:56 am
autor: likipiki
przyznam, że nie mam pojęcia jaki jest tam poziom

Re: The X Factor - sukces czy porażka?
: czw cze 22, 2006 11:50 am
autor: remi
a co sądzicie o albumach Blaza, który warto kupic, chodzi mi o jego solowe
Re: The X Factor - sukces czy porażka?
: czw cze 22, 2006 11:53 am
autor: Metalophil
pierwszy - Silicon Messiah, pozostałe to już tylko popłuczyny po nim
Re: The X Factor - sukces czy porażka?
: czw cze 22, 2006 11:56 am
autor: likipiki
przesada. SM rzeczywiście najlepszy, ale TD wcale mu aż tak bardzo nie ustępuje. kompozycyjnie obydwa są super. nowocześnie nagrane.
jeśli chodzi o B&B, to w sumie najsłabszy jest z jego solowej kariery.
ale i tak każdy wie, że jeśli chodzi o Blaze'a to najlepiej sięgnąć po jego konertówkę 'As Live As It Gets'. bo to świetny kawałek 'żywej' muzyki. a bayley skutecznie złamał opinię 'słabego wokalisty na koncertach'.
Re: The X Factor - sukces czy porażka?
: czw cze 22, 2006 12:07 pm
autor: Piwowarus
Ja właśnie nie mogę się przekonać do Tenth Dimension, za żadne skarby nie wchodzi mi ta płyta. Tak mnie nudzi, że muszę prawie biegać po pokoju by nie zasnąć. Natomiast Blood & Belief stawiam tylko trochę niżej od Silicon Messiah. No i wiadomo, koncertówka stoii najwyżej.
Re: The X Factor - sukces czy porażka?
: czw cze 22, 2006 12:10 pm
autor: zygfryd
Ja słuchałem do tej pory SM i B&B i obie oceniam mniej więcej na równi jako dobre płyteczności. Nic do obesrania, kilka kawałków bardzo dobryc, reszta albo miła albo średnia. Raczej bez kup.
Re: The X Factor - sukces czy porażka?
: czw cze 22, 2006 12:11 pm
autor: syzygy
Piwowarus pisze:Ja właśnie nie mogę się przekonać do Tenth Dimension, za żadne skarby nie wchodzi mi ta płyta.
hehe, mam to samo, kawałek tytułowy mi najbardziej psauje chyba.
z B&B "Regret " miażdży wszystkie inne kawałki solo Blaza, ale płytka jako całośc taka sobie. Chyba jednak Silicon najlepszy

Re: The X Factor - sukces czy porażka?
: czw cze 22, 2006 12:21 pm
autor: Nomad
No to ja sobie coś napiszę.
Czasami mi sie wydaje,że X Factor to nie tyle płyta Iron Maiden,co autorska płyta Steva Harrisa i Blaze'a Bayleya, Dave i Nicko,którzy zawsze byli rzecznikami tradycyjnego Maidenowego grania i Janick,któremu najlepiej pasują brzmienia w stylu No Prayera czy nawet Tatooed Milionaire Bruce'a z pewnością nie do końca czuli ten album.
A wypowiedzi Steve'a że to najlepszy album Maiden,niestety są w stylu wypowiedzi Bruce'a ,że Skunkworks miażdzy wszystko co Bruce wcześniej nagrał z IM, takie odcinanie sie od przeszłości, na siłe,czasem jest to dobre,ale nie w tych dwóch przypadkach.
Aczkolwiek i tak szanuję tą płytę, bo jest to takie wyznanie Steve'a Harrisa, człowieka z problemami ,na życiowym zakręcie, szanuje też za to ,że zespół nie poddał sie po odejściu Bruce'a ,które było nie do końca w porządku,wobec zespołu ,przynajmiej wtedy tak to wyglądało. Szanuje też mimo wszystko Blaze'a bo podjął sie roli zastępcy Bruce'a co wymagało odwagi, szanuje mimo ,że jego głos raczej mi sie nie podoba.
Jeśli mam ją oceniac tylko za to co na niej sie znajduje,to moja ocena nie jest już tak wysoka,bo czasem płyta jest irytująca, czasami zespół przesadza,z tym wszechobecnym smutkiem, nie mówie że jest to nieszczere,ale słuchacza,niekoniecznie "tru" fana Maiden

,może poprostu denerwować,co najbardziej występuje w Unbeliever,Judgement of Heaven i 2.Am. Man on the Edge natomiast zupełnie tu nie pasuje i jest nagrane troche na siłe,wg.mnie oczywiście. Teksty są mądre,ale do dwóch sie przyczepie, Fortunes of War i Aftermath, nie lubie takiej tekatyki ,zwłaszcza u Maiden, po tej płycie Maiden coraz częsciej poruszał taką tematyke,zresztą takie teksty występowały już na Fear of the Dark. Także od tej płyty w muzyce Iron Maiden,więcej jest melancholii,refleksyjnosci,powagi, też nie do konca mi sie to podoba, choc czasem ma swój urok.
Słyszałem opinie,że artysta wykonuje najlepiej sztuke,gdy jest w kryzysie,z pewnoscią ci którzy najlepiej lubią X Factor ,zgadzają sie z tą opinią.
Re: The X Factor - sukces czy porażka?
: czw cze 22, 2006 1:01 pm
autor: iEvE
Nomad pisze:A wypowiedzi Steve'a że to najlepszy album Maiden,
emocje chyba, wiadomo co wtedy 'Arry miał.
Nomad pisze:ypowiedzi Bruce'a ,że Skunkworks miażdzy wszystko co Bruce wcześniej nagrał z IM
Tego nie jestem w stanie nawet pojąc
Dla mnie ta płyta, jak Nomad ładnie zauważył, jest melancholinja i nie lubie jej słuchać i znam ją zdecydowanie najmniej. Po prsotu mnie nie ciągnie, nie podoba mi się na całej lini, od okładki po zawartość (w sensie, że nie podoba jak na Maiden rzecz jasna).
Re: The X Factor - sukces czy porażka?
: czw cze 22, 2006 1:06 pm
autor: Metalophil
jeden z najlepszych albumów Maiden - zdecydowana czołówka - chciałbym żeby nowa płyta do niego nawiązywała - z wokalem Bruce`a byłoby to jeszcze ciekawsze. Obok BNW najczęście słuchany przeze mnie album Maiden :solo Taki "Sign Of The Cross", "Lord Of The Flies" czy "Edge Of Darkness" ta absolutna masakra!!! :rocx :rocx :rocx
Re: The X Factor - sukces czy porażka?
: czw cze 22, 2006 1:21 pm
autor: Nomad
Lord of the Flies jest rzeczywiście bardzo dobry, zwłaszcza refren i zwrotki,polubiłem go od koncertu Wrocławskiego,choc moim zdaniem Blaze wykonuje ten utwór ,troche ciekawiej.
O wiele bardziej lubie LotF niż Man on the Edge,który nie ma ciekawej melodii i bezbarwny refren, ogólnie dla mnie lepiej jakby go nie było.
Edge of Darkness ,przez pewien czas uważałem za najlepszy na płycie, teraz troche mniej go lubie,ale w czolówce płyty jest. Natomiast Sign of the Cross to zdecydowanie nr.1 płyty, chyba też najlepszy utwór z Blazem na wokalu, naprawde znakomita kompozycja ,a w częsci instrumentalnej mamy wymiatanie jak za starych dobrych lat .
Aftermath,Look for the Truth i Fortunes of War to z kolei utwory,które podobają mi sie czasem,a czasem nie zależy od dnia,ogólnie jednak na plus. Zdecydowanie na plus jest Blood on the World's End, głównie za niesamowite intro Harrisa . Zdecydowanie na minus są za to Judgement of Heaven , 2.Am i Unbeliever .
Re: The X Factor - sukces czy porażka?
: czw cze 22, 2006 1:26 pm
autor: Metalophil
a dla mnie judgement, fortunes i aftermath miażdżą tak samo jak te co wymieniłem, a blood też jest ekstra bo przynajmniej trochę eksperymentalne jeśli chodzi o to intro.faktycznie troszeczkę słabszymi momentami płyty są 2 am i unbeliver, ale tutaj to już po prostu sprawdza się moja "teoria 40-minutowych płyt" - czyli gdyby "the x factor" wyszło na winylu w latach 80. było pozbawione 3-ch ostatnich kawałków to płyta byłaby genialną, a tak jest - jak dla mnie (jeśli chodzi o ocenę całości) 9/10 spokojnie :rocx