Strona 14 z 16
Re: Najlepszy studyjny album Maiden
: ndz gru 03, 2006 1:26 pm
autor: Żabka
Stormshield pisze:Ja po BNW najbardziej lubię... Iron Maiden i Killers
ale serio? IM to oczywiście rozumiem, ale Killers to bym gdzieś wykopała do tyłu

Re: Najlepszy studyjny album Maiden
: ndz gru 03, 2006 1:27 pm
autor: Jack87
po prostu Killers ma za mało takiego miodu jak Wrathchild , kawałek tytułowy czy też Purgatory
Re: Najlepszy studyjny album Maiden
: ndz gru 03, 2006 1:28 pm
autor: Stormshield
Maidenka pisze:ale serio? IM to oczywiście rozumiem, ale Killers to bym gdzieś wykopała do tyłu

Serio, serio. Bardzo lubię te dwa pierwsze albumy. Pewnie dlatego, że kiedy zaczynałem słuchać IM 6 lat temu przechodziłem wielką fascynację punkiem, co mi z resztą do dziś zostało.
Re: Najlepszy studyjny album Maiden
: ndz gru 03, 2006 1:28 pm
autor: Lucy Phere
Mi z killersów najbardziej sie odoba Gates of tommorow
DZOŁK
Re: Najlepszy studyjny album Maiden
: ndz gru 03, 2006 1:29 pm
autor: Stormshield
Jack87 pisze:po prostu Killers ma za mało takiego miodu jak Wrathchild , kawałek tytułowy czy też Purgatory
A tam. Uwielbiam Murders In The Rue Morgue.
Re: Najlepszy studyjny album Maiden
: ndz gru 03, 2006 1:29 pm
autor: Jack87
a mi z pałerslejwa sik end destroj

Re: Najlepszy studyjny album Maiden
: ndz gru 03, 2006 1:32 pm
autor: Nomad
Co w tym śmiesznego? to świetne płyty, nie trzeba ich jakoś strasznie lubieć, ale szanować trzeba, co nie tyczy sie wszystkich płyt Maiden, bo jak nie szanować początków. Jak mówię ludziom pamiętającym lata '80 że młodzi fani niezbyt cenią np. płytę Killers, to ogarnia ich pusty śmiech.
Re: Najlepszy studyjny album Maiden
: ndz gru 03, 2006 1:36 pm
autor: Żabka
No ja pierwsza płytkę uwielbiam, jednak w Killers nie widzę za wiele ciekawego, jakoś tak ten klimat mi nie pasuje.
nie bić tylko.
Re: Najlepszy studyjny album Maiden
: ndz gru 03, 2006 1:39 pm
autor: Lucy Phere
Dla mnie najlepsze z tych pierwszych albumów podobają mi sie : Transylvania, Strange World, Iron Maiden, Wrathchild, Purgatory. Reszta też jest spoko ale te sa bardziej spoko

Re: Najlepszy studyjny album Maiden
: pn gru 04, 2006 6:01 pm
autor: kpt_nemo
factor :rocx
Re: Najlepszy studyjny album Maiden
: ndz kwie 18, 2010 3:45 pm
autor: Moonchild
Powerslave!
Re: Najlepszy studyjny album Maiden
: ndz kwie 18, 2010 4:14 pm
autor: Deleted User 4432
najlepsza - seventh son
ulubiona - iron maiden
Re: Najlepszy studyjny album Maiden
: ndz kwie 18, 2010 11:24 pm
autor: Alkochochlik
AMoLaD zdecydowanie, ze względu na dojrzałą grę, dojrzałą warstwę zarówno liryczną i muzyczną i dodać do ankiety trza tę opcję!
Re: Najlepszy studyjny album Maiden
: pn kwie 19, 2010 10:22 am
autor: Stokrotka
Trzeba zaktualizować ankietę, ponieważ brakuje AMOLAD. Na dzień dzisiejszy mój głos na BNW.
Re: Najlepszy studyjny album Maiden
: pn kwie 19, 2010 2:19 pm
autor: ttomasz
AMoLaD!!!
Re: Najlepszy studyjny album Maiden
: wt kwie 20, 2010 1:58 pm
autor: IM_Power
TNOTB/PoM/7th Son
nie potrafię wybrać jednego, ale jeden z tych trzech
Re: Najlepszy studyjny album Maiden
: śr kwie 21, 2010 2:50 pm
autor: Wiwern
"Somewhere In Time"
Re: Najlepszy studyjny album Maiden
: czw cze 17, 2010 9:37 pm
autor: voivod
Killers... Minimalnie przed The Number Of The Beast
Re: Najlepszy studyjny album Maiden
: sob cze 19, 2010 3:28 pm
autor: MurderousTrooper
Numerem 1. jest dla mnie Piece of Mind. Nie potrafię tego wytłumaczyć, po prostu kocham tę płytę i już.
Zdecydowanie na drugim miejscu stawiam The X Factor.
Blood On The World's Hands, Sign of the Cross, The Unbeliever, The Aftermath, The Edge of Darkness mówią same za siebie...
Co do trzeciego miejsca, wybór jest zbyt trudny. Z jednej strony mamy genialne kawałki z lat '80-tych z Brucem na wokalu, z drugiej strony mamy Virtual XI i kawałki takie jak
The Clansman czy
The Educated Fool, a z trzeciej najnowsze albumy i geniusz kawałków takich jak
Paschendale czy
Dance of Death... Wybranie jednej płyty z tych wszystkich byłoby pokrzywdzeniem reszty.
Re: Najlepszy studyjny album Maiden
: pt lip 02, 2010 1:47 pm
autor: Iron Soldier
Mój głos na "The Number of the Beast" płyta ma dla mnie pewne znaczenie symboliczne, bo to pierwsza płyta jaką zakupiłem IM.