Metallica
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Metallica
Jeden jedyny przedstawiciel gatunku, który sprzedał się z pełną świadomością i premedytacją, byle być jak Bon Jovi i Motley Crue. Jak ja gardzę tym zespołem to słów brak. Gdyby chociaż od początku mówili: tak, chcemy być popularni jak Motley Crue nawet gdybyśmy mieli nagrać łzawą balladę, płytę z orkiestrą czy wydać komiks. Ale oni śmiali się z Motleyów, a Hetfield pisał sobie na gitarze "Kill Bon Jovi". Nic w ich wykonaniu mnie nie zdziwi. Kiedy KISS mają marketing na poziomie kondomów z ich logo, cóż, to jest taki zespół, nieco komiksowy ale nigdy tego nie ukrywali, zawsze byli z tym fair wobec fanów. A Metallica od początku grała na true metali, a większych pozerów niż oni nie ma w całej pieprzonej galaktyce.
Re: Metallica
Jak w oczy spogląda Ci milionowy hajs i perspektywa bycia na topie (a co za tym idzie jeszcze większego hajsu) to nagle przestajesz być radykałem. Tylko najbardziej twardzi są w stanie to przetrwać i pozostać "sobą". Najmniej z całej tej bandy czepiałbym się Hetfielda a najbardziej Ulricha i wbrew pozorom amebowatego i miękkiego Hammetta - gościa który zagra to co się mu powie. Hetfield z tego wszystkiego wydaje mi się najmniej szkodliwy i najmniej decyzyjny.
Re: Metallica
Ale ja nie widzę nic złego w zarabianiu szmalu nawet pisząc piosenki na zamówienie jak robił np. Desmond Child. Metallica jednak pozowała na thrasherów z Bay Area, równając się prawdziwością z Exodusem, było Kill'em All, Hetfield darł się na jakimś festiwalu, że oni nie są jak ci glamowcy, tylko prawdziwy metal i zaraz skopią wszystkim tyłki. Tymczasem kiedy natrafiła się pierwsza okazja żeby iść po miliony drogą Bon Jovi czy MC, zrobili to, i to w dodatku z producentem Motley Crue. A najgłośniej ryja darli z wszystkich. Czy Mustaine sobie pisał na gitarze "Kill Nikki Sixx"? No nie. Rywalizował z Metallicą, co było normalne z jego punktu widzenia i całkiem fair wobec fanów. No Ale Mustaine nie chciał być Motley Crue. Wszyscy jadą po Larsie jako nieformalnym liderze Metalliki, który ich pchał z premedytacja w komerchę, a w Hetfieldzie widzą fajnego kolesia, który jest prawdziwy. Moim zdaniem obaj są równie mało wiarygodni i obaj są odpowiedzialni za głupoty, które wygadywali i za to co zrobili. Pierwszym sygnałem dla prawdziwego metala, który znał ich od początku powinien być już ten cyrk jaki odstawili przy okazji Grammy w 1989 roku (ja ich poznałem dopiero w '88 i byłem młody, jednak po czarnym albumie się połapałem). Ale jak sobie posłuchać wywiadów z Hetfieldem i Ulrichem z tamtego okresu, James przy Larsie brzmi jak jakiś półanalfabeta. Nie jest możliwym by ten facet bez Larsa mógł sensownie prowadzić jakikolwiek zespół. Stąd wrażenie, że to Lars jest tam dyktatorem.
PS. Hammett to dla mnie nie jest żaden poważny muzyk, mogliby go zastąpić kimkolwiek i dalej pisać ballady przynoszące miliony.
PS. Hammett to dla mnie nie jest żaden poważny muzyk, mogliby go zastąpić kimkolwiek i dalej pisać ballady przynoszące miliony.
Re: Metallica
Ja też nie widzę nic złego w koszeniu kasy. Ba! Uważam, że to całkiem normalne domagać się kasy za swoją pracę. Problem tego zespołu polegał na tym, że w oczy zajrzała mu kariera. Potężna wielka kariera - nie musieli być już tylko "thrashersami". Nie musieli nawet być "heavy metalowym zespołem". Mogli grać w swojej lidze a raczej w lidze właśnie Crue, Gunsów i całej reszty. Poniekąd nie dziwię się, że wymiękli i stwierdzili, że komercja to jednak dobry pomysł. Ballady to dobry pomysł, klipy to dobry pomysł, wielkie trasy to dobry pomysł. Hetfield wydaje mi się właśnie nieszkodliwym, prostym metaluchem - to redneck którego dieta muzyczna to metal, country i klasyki hard rocka. Sam z siebie nie wymyśliłby przemiany zespołu na M. Hammett to największe ciepłe kluchy w metalu a Cliff gdy przemiana się dokonywała już nie żył. Moim zdaniem to Ulrich tak tym wszystkim kręcił - on z nich miał największego nosa do reklamy, wkręcania się tam gdzie trzeba itd. Myślę, że Hetfield byłby zadowolony będąc w kapeli grającej na poziom popularności "Master Of Puppets" i nagrywając kolejne płyty będące mniejszą lub większą wariacją na temat.
- Bon Dzosef
- -#The Alchemist

- Posty: 12444
- Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm
Re: Metallica
Maideni pozostali sobą, olali perspektywy grania pod amerykę co najmniej kilka razy.Zdan pisze: ↑czw lip 11, 2019 7:00 pm Jak w oczy spogląda Ci milionowy hajs i perspektywa bycia na topie (a co za tym idzie jeszcze większego hajsu) to nagle przestajesz być radykałem. Tylko najbardziej twardzi są w stanie to przetrwać i pozostać "sobą". Najmniej z całej tej bandy czepiałbym się Hetfielda a najbardziej Ulricha i wbrew pozorom amebowatego i miękkiego Hammetta - gościa który zagra to co się mu powie. Hetfield z tego wszystkiego wydaje mi się najmniej szkodliwy i najmniej decyzyjny.
Re: Metallica
I oni właśnie pozostają jednym z tych wyjątków o których wspomniałem. Robią rzeczy po swojemu bez oglądania się na trendy. Za to - pełen szacunek. Motorhead też tak robili.Dzosef pisze: ↑pn lip 15, 2019 11:15 amMaideni pozostali sobą, olali perspektywy grania pod amerykę co najmniej kilka razy.Zdan pisze: ↑czw lip 11, 2019 7:00 pm Jak w oczy spogląda Ci milionowy hajs i perspektywa bycia na topie (a co za tym idzie jeszcze większego hajsu) to nagle przestajesz być radykałem. Tylko najbardziej twardzi są w stanie to przetrwać i pozostać "sobą". Najmniej z całej tej bandy czepiałbym się Hetfielda a najbardziej Ulricha i wbrew pozorom amebowatego i miękkiego Hammetta - gościa który zagra to co się mu powie. Hetfield z tego wszystkiego wydaje mi się najmniej szkodliwy i najmniej decyzyjny.
Re: Metallica
Motorhead nawet by nie potrafili. Lemmy z tym głosem nawet śpiewając ballady (które przecież śpiewał) nie miał szans.
Re: Metallica
W sumie. Nie bardzo sobie wyobrażam jak miałby wyglądać miękki i "amerykański" album Motorhead. Nie przechodzi mi to przez mózg. Jakieś ballady, klawiszki, przeprodukowane brzmienie....
Re: Metallica
Nie wyobrażasz sobie? To idź do tematu z zabawą Motorhead, a dowiesz się tam, że okres 87-92 był dla niektórych amerykański i uwaga, komercyjny.
Re: Metallica
ŻE JAK?! Ok. Wymiękam w tym momencie. Cóż. Są gusta i guściki ale powiedzmy, że tak bardzo się z tym nie zgadzam że nawet nie chcę tam wchodzić.
Re: Metallica
Z tego co pamiętam 1916 promował utwór I'm So Bad. A spokojna ballada 1916 miała tekst o krwi i flakach, z pewnością nikt nie myślał nawet by to na singlu wydawać, nie mówiąc już o teledysku.
Re: Metallica
Z kolei na March or Die jest taki walec jak Bad Religion. Nie wiem gdzie to amerykańskie. Nawet popularny Hellraiser to nie jest radiowy hicior.
Re: Metallica
Jest też Jack the Ripper, killerski Asylum Choir, typowy motorowy scorcher Stand. Głos Lemmyego nie pozwolił im mieć radiowych hiciorów, ale przecież nie potrzebowali ich.
- AncientMariner
- -#Clansman

- Posty: 4872
- Rejestracja: sob lis 22, 2014 4:50 pm
- Skąd: Poznań
Re: Metallica
Na pewno najbardziej przystepny okres. Ale to cały czas dobry Motorhead
Lemmy ogólnie miał rekę do pisania chwytliwych numerów. Pisał przeciez utwory dla Ozzyego i Doro. Z tym ze jego wokal na pewno nie zawojowałby w takich lekkich trackach.
Re: Metallica
Największy komercyjny sukces Motorhead to Ace of Spades i koncertowy album No Sleep Til Hammersmith. Sam numer Ace of Spades jest bardziej przystępny niż cokolwiek na Rock and Roll, tam nic się nie wybiło.
- AncientMariner
- -#Clansman

- Posty: 4872
- Rejestracja: sob lis 22, 2014 4:50 pm
- Skąd: Poznań
Re: Metallica
Nie chodzi przeciez o popularnośc czy rozpoznawalnosc tylko o to że tamte płyty był lżejsze, ładniej brzmiały i bardziej wpadały w ucho.
Re: Metallica
Nie uważam, że to są płyty lżejsze. Poza balladami, których tak naprawdę jest niewiele. Zresztą Love Me Forever to ciężki numer w tonacji molowej. A Ace of Spades wpadł w ucho nawet wokalistce Spice Girls i sobie koszulkę ubrała
Rock and Roll ma słabą produkcję, mało selektywne brzmienie i tak naprawdę ciężko mi się tego słucha. W tamtych czasach lepiej produkowano płyty.
-
Deleted User 2259
Re: Metallica
A może dobrą płytę by nagrali tak dla odmiany? 