Strona 15 z 42
Re: AC/DC
: wt mar 29, 2016 1:04 pm
autor: LukaSieka
RALF pisze:Nie, to by kompletnie w IM nie miało sensu. Fani nie zaakceptowaliby w Maiden kogoś innego, nawet gdyby to był np. Rober Plant czy Coverdale.
To samo w AC/DC. A już tym bardziej kiedy wokalistą nawet na te kilka koncertów ma być dawno przebrzmiały, zadufany i nadęty gwiazdor z jakiegoś amerykańskiego zespoliku, który tam pasuje tak samo jak Lady Gaga.
Brian Johnson był zamiennikiem Bona, z tą różnicą, że nie był tym o kim pisze wyżej. Bo to tak jakby wtedy w tym 1980 wzięli do kapeli kogoś pokroju Boya Georga albo Dee Snidera z Twisted Sister....
Re: AC/DC
: wt mar 29, 2016 2:41 pm
autor: SebastianArcheo
Szczerze. Guzik mnie obchodzi AC/DC i ten mierny wokalista Aksel Róża - czy jak mu tam. Ale dajcie spokój. Takie sytuacje już w historii miały miejsce. Pamiętna trasa Black Sabbath z Dio. Wkurzony Ronnie odszedł bo nie chciał odstapić miejsca na JEDNE koncert Ozzyemu. Na pomoc przybył "mało znany" Rob Halford. Sprawa powtórzyła się 10 lat później. Pół Ozzfestu zaśpiewał Halford (Judas Priest - grali z Black Sabbath). I co? Świat się nie zawalił. Niech se AD/HD graja nawet z Bono. Kij im w oko!
Re: AC/DC
: wt mar 29, 2016 4:27 pm
autor: voivod'
LukaSieka pisze:RALF pisze:Nie, to by kompletnie w IM nie miało sensu. Fani nie zaakceptowaliby w Maiden kogoś innego, nawet gdyby to był np. Rober Plant czy Coverdale.
To samo w AC/DC. A już tym bardziej kiedy wokalistą nawet na te kilka koncertów ma być dawno przebrzmiały, zadufany i nadęty gwiazdor z jakiegoś amerykańskiego zespoliku, który tam pasuje tak samo jak Lady Gaga.
.
Z Lady Gaga to bym chetnie na to poszedl
Re: AC/DC
: wt mar 29, 2016 8:27 pm
autor: mic7
A moglibyście przestać offtopować i wrócić do tematu AC/DC....
Re: AC/DC
: wt mar 29, 2016 8:34 pm
autor: Schizoid
Nie no, to na pewno jest w jakiś sposób przeszkadzające, ale jak już jest dyskusja, to trudno ją przerwać
A Johnson muzykiem "na wynajem" przez 36 lat jak najbardziej mógł być. Powód? Banalny: pieniądze. Podejrzewam, że z muzyków rockowych, on jest jednym z najbogatszych.
Re: AC/DC
: wt mar 29, 2016 8:37 pm
autor: Kusy
Z tym, że Angus mu powiedział: masz się przywitać, śpiewać i nie wykraczać poza to, to ja też się spotkałem. Ale to tylko dowodzi jakimi byli wyrobnikami. Nagrali epokowe albumy i rockowe hymny. Ale tam poza tym to bracia Young to zwykłe cepy.
Re: AC/DC
: wt mar 29, 2016 9:01 pm
autor: RALF
Kusy pisze:Z tym, że Angus mu powiedział: masz się przywitać, śpiewać i nie wykraczać poza to, to ja też się spotkałem. Ale to tylko dowodzi jakimi byli wyrobnikami. Nagrali epokowe albumy i rockowe hymny. Ale tam poza tym to bracia Young to zwykłe cepy.
Wiesz, pieniądze to nie wszystko, trzeba jeszcze mieć klasę. AC/DC jako ludzie to zawsze straszne tłuki byli, nawet po przeczytaniu ich paru biografii mam ten niesmak - tylko wóda, trawa i ruchanko, byle gdzie z byle kim... po takim czymś za dużo w głowie nie można mieć. Lemmy niby też tak żył, ale on przynajmniej miał pasję historyczną i trochę czytał

Re: AC/DC
: wt mar 29, 2016 9:05 pm
autor: Powerslave_Dś
Angus to akurat zadeklarowany abstynent od lat młodzieńczych i widać, że na dobre mu to nie wyszło.
Ciekawi mnie, że administracja forum zauważa offtopy kiedy w temacie o WIELKYM zespole nagle temat schodzi na mniejszy zespół. Gdy w temacie o mało znanym zespole nagle weszłaby dyskusja o Iron Maiden, AC/DC czy Metallice to byłoby ok.
Re: AC/DC
: wt mar 29, 2016 9:07 pm
autor: Schizoid
Musisz pamiętać, że biografia nigdy w 100% nie pokaże osoby, którą opisuje. Owszem, Lemmy czytał. A Brian lubi samochody i jest to jego wielka pasja. Być może Cliff Williams kocha naturę albo interesuje się numizmatyką? Trudno na kilku kartkach zawrzeć kilkadziesiąt lat czyjegoś życia, w tym wszystkie pasje. Co więcej, zainteresowania i pasje to coś, co w przypadku biografii zespołu jest elementem zbędnym. Potencjalnego nabywcę książki interesuje bardziej to, jak powstał riff do Thunderstruck niż to, czy Angus woli jeść baraninę od wołowiny.
Lemmy owszem, czytał. "Trochę", czyli brał ze sobą w trasę walizkę z książkami

Ale to czyni go na jakiś sposób lepszym od nich? Wątpię. Myślę nawet, że oni w 1/5 nie przeżyli życia tak, jak to robił Lemmy.
Re: AC/DC
: wt mar 29, 2016 9:13 pm
autor: LukaSieka
RALF pisze:AC/DC jako ludzie to zawsze straszne tłuki byli, nawet po przeczytaniu ich paru biografii mam ten niesmak - tylko wóda, trawa i ruchanko, byle gdzie z byle kim... po takim czymś za dużo w głowie nie można mieć.
Takie pasje miało 95% zespołow rockowych i metalowych. Zwłaszcza w latach 70tych i 80tych. Wiec nie ma się co dziwić takim AC/DC. Wszyscy tak robili. Polecam książkę "Głośno jak Diabli" tam jest sporo o AC/DC i innych kapelach, które zadziwiłyby niejednego fana tym co robiły poza sceną

. Mnie np. mocno zdziwiło mocno rock 'n' rollowe podejście Geddy'ego Lee i Alexa Lifesona z Rush

. Fajne historie opowiadają. Zwłaszcza o przełomie lat 70/80 i ówczesnych groupies

.
Powerslave_Dś pisze:Angus to akurat zadeklarowany abstynent od lat młodzieńczych

Nie wiem gdzieś to wyczytał albo jeżeli już to po co on tak dzisiaj gada, bo to co oni wyprawiali z jakąkolwiek absencją nie miało nic kompletnie wspólnego.
Re: AC/DC
: wt mar 29, 2016 9:21 pm
autor: Powerslave_Dś
Też w to nie wierzyłem, ale czytałem to w kilku niezależnych od siebie biografiach i kilku wywiadach. Dotyczy to tylko Angusa. Chodzi mi oczywiście o abstynencję alkoholową. Za to był nałogowym palaczem, a jeśli chodzi o seks to pewnie tak jak reszta AC/DC. Zgadzam się troszkę z Ralfem, jeśli chodzi o seks to AC/DC byli w tym aż nudni. Co drugi tekst bezpośrednio dotyczy tego tematu. Motorhead np. był bardziej zróżnicowany pod tym względem. Zdecydowanie wyżej stawiam Motorhead niż AC/DC, Saxon zresztą też i KISS też. AC/DC ma sporo świetnych utworów, ale coś zawsze sprawiało, że nie byłem fanem tego zespołu. To samo dotyczy Rolling Stones. Jakiś taki z amerykańska rozumiany styl rockersa-cwaniaczka. Dlatego Hameryka zaakceptowała AC/DC, a nie zaakceptowała w pełni innych zespołów hard-rockowych i heavy-metalowych.
Re: AC/DC
: wt mar 29, 2016 9:26 pm
autor: LukaSieka
Powerslave_Dś pisze:Chodzi mi oczywiście o abstynencję alkoholową. Za to był nałogowym palaczem,
Nie pił tyle co Malcolm, ale też pił. Zwłaszcza w latach 70tych. Do tego walili więcej dragów przez całe lata 70te niż pewnie dalibyśmy rade we dwóch unieść

. Co do kobiet to sie nie ma co dziwić. Kto by im się oparł

. A jeżeli nawet mieli ich dość to i tak same waliły drzwiami i oknami. Ale to już jest chyba wpisane po prostu w CV każdego rock 'n' rollowca.
Re: AC/DC
: wt mar 29, 2016 9:49 pm
autor: Powerslave_Dś
W dzisiejszych czasach tak mają politycy, biznesmeni i maklerzy giełdowi. To są królowie życia, muzycy rockowi to przy nich spokojne chłopaki.
Nie porównywałbym nałogowego picia i nałogowego pieprzenia. Pierwsze jest dla wszystkich mężczyzn tylko w zależności od zasobności portfela inne trunki. Drugie tylko dla wybrańców. Tak się śmiesznie zdarzyło, że w końcówce lat '60 i przez większość lat '70 tymi wybrańcami byli m.in rockersi. Dzisiaj muzyk rockowy jest chyba mniej atrakcyjny dla kobiet niż piekarz czy stolarz. Tamci przynajmniej mają pewny fach w ręku. Dlatego muzycy rockowi to częściej walka z globalnym ociepleniem niż skandale w hotelach. To już nigdy nie wróci. Mi się nie podobają ani skandaliści, ani aktywiści społeczno-polityczni. Jedno i drugie jest ersatzem dla muzyki. Jak nie mają co robić niech wymyślają pomysły do utworów.
Re: AC/DC
: śr mar 30, 2016 1:18 am
autor: LukaSieka
Powerslave_Dś pisze:Dzisiaj muzyk rockowy jest chyba mniej atrakcyjny dla kobiet niż piekarz czy stolarz. Tamci przynajmniej mają pewny fach w ręku. Dlatego muzycy rockowi to częściej walka z globalnym ociepleniem niż skandale w hotelach. To już nigdy nie wróci.
I tu się grubo mylisz, bo ci niepozorni chłopcy z kapelek pokroju Coal Chamber, Devildriver, Korn, Papa Roach, Limp Bizkit, Static-X, Deftones, Slipknot, Disturbed, Snot czy innych jak Fear Factory, Avenged Sevenfold, Killswitch Engage, Mastodon niemal idealnie odtworzyli i odtwarzają do dziś to co było na porządku dziennym w latach osiemdziesiątych w trasach, tour busach, hotelach itd..... Imprezy dwu i trzy dniowe, seks, dziewczyny, alkohol w każdej postaci, prochy wszelakiej maści (w tym zabójcze mieszanki leków, alkoholu, narkotyków) to norma na trasach po dziś dzień.
Re: AC/DC
: śr mar 30, 2016 9:25 am
autor: Powerslave_Dś
To o tyle dziwne, że wymieniłeś same zespoły amerykańskie, a to o czym piszesz bardziej kojarzyło się z zespołami z Europy, nie licząc np. Hendrixa czy Morrisona. Gdy Metallica uznawana w USA za zespół mocno imprezowy była na trasie z Tank, menedżer Metalliki błagał muzyków Tank by przestali z nimi imprezować bo przesadzają.
Jeśli tak jest jak piszesz, a nie mam powodów by Ci nie wierzyć, to media bardzo mało o tym piszą. Może już nikogo to nie szokuje w czasach gdy taki Silvio Berlusconi robi swoje "bunga bunga" i nawet tego specjalnie nie żałuje. Tak samo ten finansista na podstawie, którego biografii Scorsese nakręciła Wilka z Wall Street. Musimy też pamiętać, że kiedyś ktoś kto miał 50 lat to już był starszy i poważny pan, a dzisiaj 50- latek może prowadzić bardzo luźne życie i nikogo to nie dziwi. Powojenne pokolenie bardzo zmieniło świat, powiedziałbym nawet, że dostosowało go pod siebie. Nic dziwnego, to był ogromny wyż demograficzny i wszystkie gałęzie gospodarki, a także obyczaje musiały się do nich dostosować.
Re: AC/DC
: śr mar 30, 2016 11:52 am
autor: LukaSieka
Dziś chyba już za bardzo nikogo AŻ TAK to nie dziwi po prostu. Bardzo to spowszedniało. Nie ma to już takiego wydźwięku..... Lata siedemdziesiąte to był czas wyzwolenia kobiet, a rock 'n' roll zdawał być się tego katalizatorem. Wtedy właśnie w 70 i 80 było wszystkiego najwięcej, niemal aż za dużo, bo wielu zapłaciło za taki lifestyle najwyższą cenę, ale uwierz mi - za dużo się nie zmieniło. Może nie wali na koncerty już tyle tłumów co kiedyś, tyle spragnionych wrażeń kobiet (czytaj groupies), ale skłonności, zachowania, zasady pozostają bardzo podobne. Wcale nie tak dawno byłem świadkiem jak po koncercie w Warszawskiej Progresji czterech gości z Morbid Angel obracało jedną blond panne

, podczas gdy przed busem czekały kolejne dwie... Z resztą podobne rzeczy dzieją się na trasach polskiego Vadera czy Behemotha. Wystarczy obejrzeć dvd "Crush.Fukk.Create: Requiem For Generation Armageddon" gdańszczan i przekonasz się o czym jest mowa

.
Re: AC/DC
: śr mar 30, 2016 12:09 pm
autor: RALF
Albo przeczytać "Konkwistadorów Diabła" ... grubo było!
Re: AC/DC
: czw mar 31, 2016 1:51 pm
autor: widman
Życie w trasie to nie jest prosta sprawa - a nawet cytując klasyka "Metal to nie rurki z kremem".
Re: AC/DC
: czw mar 31, 2016 4:56 pm
autor: Powerslave_Dś
Powiedziałbym, że praca w fabryce za 2000 brutto to też nie jest prosta sprawa. Co czwarty Polak tak żyje, ciekawe czy któryś muzyk by się zamienił?
Re: AC/DC
: czw mar 31, 2016 6:25 pm
autor: widman
No teraz już nie, ale taki Lemmy chwilę pracował w fabryce pralek jak był młody. Ale dobrze, że uznał, że ten hałas go wykańczał i zaczął robić swój "hałas"...