Re: Stratego - opinie
: czw sie 26, 2021 3:59 pm
i każe im przestroić gitary o kwintę w dół, żeby Dickinson mógł śpiewać górki.
Nie jestem wokalistą, ale Be quick wydaje mi się dużo łatwiejszy do zaśpiewana niż wiele numerów, które grają do tej pory, choćby Aces. Przecież tam jest wszystko w średnich rejestrach i bardziej wypluwanie z siebie słów niż jakieś karkołomne wokalizy.
Jak to było? Uderz w stół...Pierre Dolinski pisze: ↑czw sie 26, 2021 11:33 amA gówno prawda. Nie odniosłem się jeszcze właśnie do tego. Tak się składa, że zespół wydał dwa chujowe single(moje zdanie podziela sporo innych osób), ale nie odczuwam z tego powodu nawet cienia satysfakcji. Nie czuję się też tym podekscytowany. Po prostu ubolewam. Tym bardziej, że jeśli to co zostało pokazane światu miało być najbardziej chwytliwe i atrakcyjne, to niestety może to źle wróżyć poziomowi całej płyty. Jest mi przykro, że zespół, który przez większość mojego życia był dla mnie alfą i omegą muzyki ciężkiej, tak bardzo zdziadział i stoczył się twórczo. Poczekam na tą płytę, ale jeśli cała będzie tak chujowa jak te single, to po prostu po raz kolejny będzie mi przykro, tak jak jest mi przykro już od połowy lat 90tych z małymi przerwami. Co to ma wspólnego z kibicowaniem? No ale oczywiście najlepiej wiecie co dzieje się w mojej głowie. Prawdziwa sekta. To Wy gdybyście byli fanami piłki nożnej, to byście chyba organizowali ustawki w obronie honoru tych upadłych bożków. Bardzo lubicie domniemywać na temat cudzych niskich instynktów. Przyjrzyjcie się swoim i nie mierzcie innych swoją miarą.Budziol pisze: ↑czw sie 26, 2021 11:17 amW punktClouD pisze: ↑śr sie 25, 2021 11:18 pm
Tu natomiast czesc uzytkownikow wydaje sie wrecz ekscytowac swoimi domniemywaniami o chujowatosci nowej plyty i kibicuja, aby ten album byl najgorszy w historii, bo bedzie dla nich wieksza pozywka.
Nikomu nie odbieram natomiast prawa do krytyki, po prostu na forum fanow Iron Maiden z reguly oczekuje sie fanow, a nie antyfanow, ale moze to bledne zalozenie
Co do krytyki, nikomu nie zamierzam odbierac jej prawa. Natomiast niektore opinie, ktore na tym poziomieMam dokładnie to samo wrażenie
Ja niby lubię Fear of the Dark, ale jakoś w pełni do mnie nie przemawia, traktuję ją w kategorii fajnej płyty do przesłuchania raz kiedyś, parę pojedynczych piosenek czasem się gdzieś przewinie, ale nie jest to dla mnie muzyka do słuchania non stop i szczególnego spuszczania się nad nią. Po prostu przyjemna płyta. A wokal Dickinsona na niej akurat nie jest tym, który lubię najbardziej. Wolę jego wokal w stylu Chemical Wedding, Accident od Birth, Tyranny of Souls, u Maiden np. Starblind, Legacy, albo większość ostatniej płyty (pomijając momenty, w których za bardzo wchodził w górki, np. w The Great Unknown). W starych wokal wyrywał z kapci, ale głównie w 7 synie, Piece of Mind i Somewhere in Time - oczywiście jak na mój gust, ale jakoś bardziej wolę barwę "dojrzałego" Dickinsona i na Tattooed Milionaire z 1990 r. (i bardziej wolę na TM niż na Fear, mimo że na maidenowej miał chyba większe pole do popisu).Frank Drebin pisze: ↑czw sie 26, 2021 2:56 pmKurczę, jak dla mnie to FOTD bije wszystko po reunion. Dobra produkcja Birtcha, fenomenalny, najbardziej metalowy ever Dickinson, najmocniejszy kawałek w historii grupy (BQOBD 10/10), poza tym "From here.. " (9/10), "Afraid..." (9/10), tytułowy (10/10 i uj że niby "januszowy i ograny", to jest evergreen) no i kilka utworów na takie 6-7/10 ("Judas...", "Fear...", "Childhood's...", "Wasting...", "Chains...", "Fugitive...''). No i biorąc pod uwagę ostatnie dokonania, to i nawet "The Apparition" nie kłuje aż tak bardzo w uszy. Owszem, został oparty na powtarzającym się motywie, ale przynajmniej jest krótki i poprawnie zmiksowany:-)
Otóż to, w weekend wypadałoby już posłuchać