Re: Setlista 2006 - dyskusja
: wt paź 17, 2006 10:29 pm
Powiedziałbym, że nawet tłumy nowych fanówArtur pisze:albumem "BNW" zyskali sobie grono nowych fanów
Polski Fan Klub Iron Maiden
https://sanktuariumfc.org/forum/
Powiedziałbym, że nawet tłumy nowych fanówArtur pisze:albumem "BNW" zyskali sobie grono nowych fanów
No nigdzie, ale sam wiesz jak ty i reszta ekipy uwielbiacie BNW i sądzicie, że jest niedościgionym ideałem. Tak jak mówiłem każdy album odniósł jakiś sukces. A o DOD jakoś tutaj cicho i panuje taka ogólna opinia, że jest kiepski. Chodziło mi właśnie o brak rozmów o DOD, skoro ty także uważasz go za (jakiś) sukces.Artur pisze:A teraz pytanie za 100 punktów - gdzie napisałem, że "DOD" nie był sukecesem ?? Jak mi to pokażesz to wystąpię z wnioskiem o przyznanie Ci NoblaJak się domyslasz mało to prawdopodobne
![]()
Coś mi się zdaje, że nie tyle muzyka przyczyniła się do sukcesu tylko powrót Bruce'a i Adrian'a, a to jest dla mnie troszkę niesprawiedliwe, no ale takie są prawa rynku. Ciekawe czy tyle osób uwielbiałoby BNW gdyby wyszedł po np. DOD, a DOD byłby pierwszym albumem po Reunion.Artur pisze:Jak na realia lat 80 to może i nie byłby dużym sukcesem, ale jak na lata 90 to już raczej tak, mniej płyt niż w latach 80. teraz schodzi o czym świadczą choćby notowania Billboardu...
Nic nie unika - spójrz powyżej. Sukces to sukces, nie ważne czy przez to, że album jest genialny czy też nie. Niestety jest to dla mnie nie do przyjęcia, ale nie mam na to wpływu i muszę się z tym pogodzić.Artur pisze:Chcę zauważyć, że mówimy tutaj raczej o wymiarze komercyjnym, bo to dużo mniej względne niż artystyczny - tak dla przypomnienia, niestety jak widać ciągle unika to Twojej uwadze
Powtórzę - było głośno gdyż powrócił Bruce i Adrian. Jednak rozumiem ich reakcje.Artur pisze:Nie, chodzi mi o to, że nie słuchałeś Maiden wtedy, gdy wydawali "BNW" i nie wiesz jak ludzie się odnosili do powrotu Dickinsona i jak głośno było o tym albumie wtedy... Proste.
Nie, poprzez słuchanie i oglądanie bootlegów. Wiem, że to nie to samo co bycie live, ale zawsze to jest jakaś namiastka i bootlegi naprawdę są pomocne (przynajmniej dla mnie). To nie są tylko świetne pamiątki z trasy. Ty np. patrzysz na to inaczej, gdyż zapewne nie zbierasz bootów video. Lepsze to niż słuchanie opinii innych bądź czytanie recenzji, gdyż tutaj mam dowody na to jak było i widzę to na własne oczy (podejmuję sam ocenę, a tak to muszę się zgodzić z opinią recenzenta).Artur pisze:Fajnie, tylko na jakiej podstawie to mówisz ?? Bo przeczytałeś biografię, przeglądałeś neta ?? I o to mi chodzi, skoro w 2000 roku słuchaczem Maiden nie byłeś, to o czym my tu mówimy ?? Bo gadasz jakbyś już od lat ich słuchał i wiesz jakie podniecenie, jakie reakcje towarzyszyły danemu albumowi...
Do Twojej wiadomości - albumem "BNW" zyskali sobie grono nowych fanów.
Ja, owszem, uwielbiam "BNW", ale nie jest dla mnie niedoścignionym ideałem, bo ideałów nie ma to raz, a dwa, że na równi z "Bravem" stawiam 4 inne albumy Maiden.BartSmith pisze:No nigdzie, ale sam wiesz jak ty i reszta ekipy uwielbiacie BNW i sądzicie, że jest niedościgionym ideałem
No przy całym szacunku, ale jednak "DOD" to dla mnie album słabszy od "BNW", nawet zakładając, że "BNW" jest "tylko" dobry czy coś takiego. Ale do rzeczy - "DOD" również był sukcesem komercyjnym, może nawet wiekszym niż "BNW", ale jednak atmosfera przed wydaniem "BNW" była gorętsza, to pamiętam w sumie....BartSmith pisze:Tak jak mówiłem każdy album odniósł jakiś sukces. A o DOD jakoś tutaj cicho i panuje taka ogólna opinia, że jest kiepski. Chodziło mi właśnie o brak rozmów o DOD, skoro ty także uważasz go za (jakiś) sukces.
Masz rację, takie są fakty - powót Bruce i Adriana nakręcił koniunkturę, dobrze, że to rozumiesz. Toteż nie powinno być dziwnym, że "BNW" był niemalże skazany na sukces, co mu się powiodło... no ale uważam, że muzyka też miałaznaczenie, i "BNW" jawi się jako coś świeższego, bardziej porywającego od "DOD"...BartSmith pisze:Coś mi się zdaje, że nie tyle muzyka przyczyniła się do sukcesu tylko powrót Bruce'a i Adrian'a, a to jest dla mnie troszkę niesprawiedliwe, no ale takie są prawa rynku
Owszem, ciekawe to, tym bardziej, że "DOD" to przecież logiczna kontynuacja poprzedniczki i nie wiadomo co by było gdyby ukazały się w odwrotnej kolejności.... no, ale dość gdybaniaBartSmith pisze:Ciekawe czy tyle osób uwielbiałoby BNW gdyby wyszedł po np. DOD, a DOD byłby pierwszym albumem po Reunion.
No, to w czym problem jest ??BartSmith pisze:Powtórzę - było głośno gdyż powrócił Bruce i Adrian. Jednak rozumiem ich reakcje.
No dobra, tylko nie bardzo wiem o co Ci teraz chodzi. Owszem, nie słucham bootlegów, ale toteż dlatego nie wygłaszam jakichś opinii o trasach bo po prostu się tym nie interesuję....BartSmith pisze:Nie, poprzez słuchanie i oglądanie bootlegów. Wiem, że to nie to samo co bycie live, ale zawsze to jest jakaś namiastka i bootlegi naprawdę są pomocne (przynajmniej dla mnie). To nie są tylko świetne pamiątki z trasy. Ty np. patrzysz na to inaczej, gdyż zapewne nie zbierasz bootów video. Lepsze to niż słuchanie opinii innych bądź czytanie recenzji, gdyż tutaj mam dowody na to jak było i widzę to na własne oczy (podejmuję sam ocenę, a tak to muszę się zgodzić z opinią recenzenta).
Co z tego, że nie byłem? Byłem za to fanem w 2003 na trasie DODWT i GMETIDT i jakoś nie uważam (i nie uważałem) aby te trasy były wybitne . A raczej powinienem być bardziej podniecony wtedy, kiedy zaczynałem ich słuchać, gdyż miałem wtedy większą manię niż teraz, no i byłem 1wszy raz na ich koncercie. Teraz, jak tak chwilę się zastanowię, kiedy nie jestem "przymulony" trasą i ich uwielbieniem (nie ma co ukrywać, że jak się jest w środku "młyna", dodatkowo pierwszy bądź drugi raz się ich widzi live to nie zważa się na niedociągnięcia czy nienajlepszy występ) inaczej oceniam niż wtedy. Kiedyś uważałem trasę DODWT za b. dobrą, a GMETIDT za dobrą, teraz oceniam je trochę gorzej. Wszelkie wspomnienia i uczucia odkładam na bok i wtedy to jest najlepsze żeby racjonalnie ocenić trasę. Niestety wiele osób (nie mówię, że ty) ocenia koncert bądź trasę nie na podstawie trzeźwej oceny tylko na wspomnianiach - bo to był mój n-ty koncert i było to czy tamto.
Heh, nie znam Kratosa, więc to raczej nie mój kolegaBartSmith pisze:W sumie jakby nie patrzeć to z każdym albumem zyskują bądź tracą fanów - to rzecz normalna. A, że wtedy akurat tak się złożyło, że twoi koledzy (to do Kratosa) zaczęli ich słuchać to nie znaczy, że multum osób także i to dzięki BNW.
Nigdzie nie twierdzę, że było inaczej. Przecież to oczywiste, że głównie było to zasługą podniecenia, wyczekiwania związanych z powrotem synów marnotrawnychBartSmith pisze:Ja nadal uważam, że było to spowodowane bardziej przez powrót Bruce'a i Adrian'a do zespołu oraz ze względu na długa trasę BNWT a nie ze względu na wybitność albumu.
Opisałem jak ja oceniam trasę na podstawie bootlegówArtur pisze:No dobra, tylko nie bardzo wiem o co Ci teraz chodzi. Owszem, nie słucham bootlegów, ale toteż dlatego nie wygłaszam jakichś opinii o trasach bo po prostu się tym nie interesuję....Przypominam, że dyskutujemy o sukcesie/nie-sukcesie albumu "BNW"I ja nie oceniam sukcesu "BNW" przez pryzmat wspomnień/sentymentów, bo to nie ma nic do rzeczy. Jak już, to sentymentalnie mogę podchodzić do oceny muzyki zawartej na albumie...
Ta część była do Kratosa. Fanów dużo przybyło, ale nie wiem dlaczego. Może dlatego, że BNW jest taki cięższy trochę i wiele kawałków wpada w ucho dość szybko? Może też, że net zaczął się rozwijać oraz to, że młodym fanom nie podobał się głos Blaze'a (i albumy), a dopiero zaczęli słuchać IM jak poczuli power'a kiedy przyszedł Bruce z Adrian'em.Artur pisze:Heh, nie znam Kratosa, więc to raczej nie mój kolega![]()
I wiesz, fakty są takie, że "BNW" podbił serca młodszej widowni musisz się z tym pogodzić.
Dodam jeszcze, że mimo wszystko DOD nie miał szans z BNW jeżeli chodzi o sukces (nie ważne jaki). Powrót Bruce'a i Adrian'a, nowa płyta po "złączeniu", mniejszy dostęp do neta, dłuższa i znacznie lepsza trasa, granie na festiwalach, Rock In Rio - to wszystko wpłynęło na sukces BNW nie licząc samego albumu.Artur pisze:Nigdzie nie twierdzę, że było inaczej. Przecież to oczywiste, że głównie było to zasługą podniecenia, wyczekiwania związanych z powrotem synów marnotrawnychPoza tym, wtedy ludzie kupowali raczej albumy w ciemno, bo internet nie był tak poszechny, więc wielu ludzi kupowało raczej kota w worku... Nie zawsze zresztą płyta osiąga super nakład bo jest wybitna, to zresztą raczej rzadkość... wystarczy znana nazwa zespołu i odpowiednie wydarzenie z tym związene, typu powrót charyzmatycznego wokalisty (Dick i "BNW" w 2000, Halford i "AOR" w 2005 choćby, żeby podać najbardziej oczywiste przykłady) albo też odpowiedni marketing
akurat o tym czy trasa byla lepsza czy gorsza to sprawa indywidualna.. ja osobiscie wole trade z dod.. ale tu potwierdza sie to conapisales wczesniej ze trasy lubi sie bardziej jak sie na niej bylo.. a jeszcze jak na 3 koncertach to juz w ogoleBartSmith pisze:znacznie lepsza trasa, granie na festiwalach, Rock In Rio - to wszystko wpłynęło na sukces BNW nie licząc samego albumu.
Wszystko jeszcze przed namiArtur pisze:Heh, nie znam Kratosa, więc to raczej nie mój kolega
Jasna sprawaBartSmith pisze:Dodam jeszcze, że mimo wszystko DOD nie miał szans z BNW jeżeli chodzi o sukces (nie ważne jaki).
OczywiścieBartSmith pisze:Powrót Bruce'a i Adrian'a, nowa płyta po "złączeniu", mniejszy dostęp do neta, dłuższa i znacznie lepsza trasa, granie na festiwalach, Rock In Rio - to wszystko wpłynęło na sukces BNW nie licząc samego albumu.
Niestety gorzej :/ I w Polsce i na świecie, choć akurat na świecie może "AMOLAD" jeszcze łyknie "DOD"...BartSmith pisze:A tak przy okazji, jak się ma AMOLAD do DOD? Chodzi mi o sprzedaż.
NiewykluczoneKratos pisze:Wszystko jeszcze przed nami
jak dla kogo ;] dla mnie AMOLAD to majstersztyk !! Najlepsza płyta maiden !! Tuż za nią DOD , a za DOD BNW ;]syzygy pisze:Grają całą płytę- rewolucja na starość Laughing Tylko szkoda, że ta płyta do najlepszych nie należy Laughing
Jak najbardziej się zgadzam. Ciekawe czy freeforce za kilka miesięcy nadal będzie tak ubóstwiał AMOLAD...Joker pisze:Jak ktoś lubi zepsute snikersy to spoko. Smacznego. Ja tam wolę stare wino - SIT, SSOASS, Powerslave i wszystko co wcześniej.
No no Hallowed, czyżbyś nie podzielał zdania Barta n/t "AMOLAD" ??Hallowed pisze:Jak najbardziej się zgadzam. Ciekawe czy freeforce za kilka miesięcy nadal będzie tak ubóstwiał AMOLAD...
Wiesz, umowy żadnej nie mamy, że co on napisze, to muszę się zgodzić (i na odwrót), więc zdanie o AMOLAD mam nieco inne. Na początku była super, ale szybko wyszła jej przeciętność.Artur pisze:No no Hallowed, czyżbyś nie podzielał zdania Barta n/t "AMOLAD" ??Hallowed pisze:Jak najbardziej się zgadzam. Ciekawe czy freeforce za kilka miesięcy nadal będzie tak ubóstwiał AMOLAD...![]()
nie ma szans, najwyzej zostanie wymieniony jakis klasyk na inny, choc to bardzo malo prawdopodobneBudziol pisze:Mam nadzieje ze setlista nie ulega zadnym zmianom podczas kolejnych koncertow?