Mareq555 pisze:Wielki plus dla ,,GOPowskiej" komunikacji miejskiej . Specjalne tramwaje suneły praktycznie jeden po drugim w odstępie 100 m ; ) . Respekt . Widać , że GOP(czy sam Chorzów) ma wielkie doświadcznie w organizacji dużych imprez .
No to dobrze, że już tradycją chyba jest, że po dużych koncertach na Śląskim coś puszczają

Z drugiej strony szkoda, że nocna komunikacja w normalne dni jest taka jaka jest...
Mareq555 pisze:Mnie się zdecydowanie improwizacja najbardziej podobała
No u mnie też zdecydowanie na plus, tylko raz jak jamowali to chciałem żeby już kończyli bo nieco za długie mi sie wydawało. A była to chyba ta ostatnia notabene

Więc jak już skończyli to na amen
mirek.rus pisze:- Antony nie miał kontaktu z publicznością (choć wiem że on już trochę taki jest - ale jak ktoś był na koncercie zespołu Metallica na Śląskim chyba w 2004 roku, to wie co to jest kontakt z publicznością)
No to fakt, jakiś taki nieobecny sie wydawał; szkoda. Ale jeśli taki jest z reguły to ok.
A co do kontaktu z publiką to dla mnie i tak pod tym względem wszystkich przebił Collins z tych co widziałem na Śląskim, extra był. O Vedderze też dużo dobrego słysząłem, ale na Pearl Jam akurat nie byłem.
DeaDe pisze:I wkurzony jestem na te durne improwizacje.
No to bardzo nam przykro... ale widać że chyba wielu takie miało podejście - mają grać same hity i mówić publice jaka jest zajebista itp. A oni takiego "fucka" wszystkim pokazali

Straszne po prostu

Dość konsumpcyjne podejście bym rzekł

Mi znajomy powiedział, żebym sie nie zdziwił jak takie coś będzie właśnie i tak faktycznie było - nie widzę problemu żeby się przed występem wyorientować jak on może wyglądać.. choć pewnie wtedy byłoby sporo mniej luda
Odniosę się też do wypowiedzi Abstracta - tym występem pokazali m.in. jak daleko im do jakiegoś zespoliku MTV - tak więć radzę ważyć słowa ; )
Tak w ogóle to małą analogię tutaj dostrzegam między koncertem Red Hotów a zeszłorocznym koncertem Toola - pod względem kontaktu z publiką było dokładnie to samo w zasadzie, czyli nic tak po prawdzie, a przynajmniej ze strony wokalistów

I na obydwu też 2-óch członków zespołu często się uśmiechało i widać że jakoś chcieli dać odczuć publice że sie cieszą że grają dla nich - na RHCP byli to dla mnie Fru i Chad, na Tool - Danny Carey i Justin Chancellor. Z kolei chyba najważniejsze postaci zespołów - Jones i Flea raczej skupieni byli na grze więc też można odnieść wrażenie, że wali ich gdzie grają i dla kogo; ale też obydwaj jakoś mnie ujęli i utwierdzili w przekonaniu, że publika też ważna - Flea tymi kilkoma słowami a Jones tym jednym jedynym "ok" na samym końcu
I w obydwu przypadkach koncerty bardzo mi się podobały, więc ja raczej nie widzę problemu w tym co kto robi na scenie, bo dla mnie liczy sie przede wszystkim MUZYKA. Reszta też jest ważna, ale muzyka jest ponad tym, dla mnie przynajmniej.
I obydwa zespoły zachowały się po prostu jak artyści IMO - właśnie dla mnie to nie jest ŻADNE rzemiosło - rzemiosłem dla mnie możę być np. to co robi Maiden - solidne ale tylko rzemiosło koncertowe, pogadamy z publiką i tyle. Nie jest dla mnie rzemiosłem za to wyjście na scenę i zagranie niejako bardziej dla siebie niż dla fanów...
A i tak nie wierzę, by nie docenialni oddania fanów, bo nie są głupi - dzięki nim istnieją. Nie muszą przecież tego koniecznie okazywać...
DeaDe pisze:Absolutnie nie było tego widać.
No jeśli dla Ciebie RHCP=Kiedis to faktycznie możnaby tak pomyśleć...
DeaDe pisze:Nawet się przywitać ani pożegnać nie umieli, więc weź nie pieprz.
O kurde

A to takie ważne jest ?? Poza tym jak pisałem wcześniej - Fru często się gęba śmiała jak śpiewał na przykład, Chad też wykonał kilka przyjaznych gestów w strone publiki. Tego krótkiego przemówienia Flea też nie odebrałem jako takiego typowego "na odwal", takiego rzucenia mięsa ludziom..
A poza tym czy dla Ciebie aż tak ważny jest ten kontakt z publiką ? Jeśli jest tak jak tutaj mówią Ci, którzy widzieli sporo ich koncertów (bo ja kimś takim nie jestem), że z reguły tak to wygląda, no to czegoś Ty chciał ? Lizania dupy polskiej publice ?
Ja tutaj nie bronię RHCP z pozycji jakiegoś wielkiego fana, bo przecież raczej ich "tylko" lubię, niż uwielbiam. Zauważam za to nieco dziwne podejście do sprawy - że na siłę muszą się odzywać itp. Jak sie komuś nie podobało muzycznie - ok, jego sprawa i sie kłócił nie będę (choć mnie sie muzycznie baaardzo przecież podobało), ale nie czepiajmy sie tego, że nie pogłaskali nas po głowie i nie powiedzieli, że jesteśmy zajebiści, bez przesady

No i nie mówmy na jamowanie durne tylko dlatego, że sie nie podobało. Jeśli tak robią często na koncertach to nie wiem czym tu sie oburzać
No to tyle ode mnie. Ja bardzo zadowolony jestem i amen

Ciesze sie, że dane mi ich było zobaczyć.