Dziś (a w sumie wczoraj) odhaczyłem event pt. Blaze of Perdition + Totenmesse + Shodan w Kamiennej 12, Hype Parku, czy jak to zwał, bo już sam nie nadążam
Shodan - muzyka dla ludzi, którzy nienawidzą rocka. Sądząc po raczej oziębłych reakcjach wśród publiczności, chyba nie tylko mi się nie podobało. Zapamiętałem ich źle z 2021 roku, dalej jest źle.
Totenmesse - duża sprawa, bo pierwszy koncert w rodzinnym mieście. I trzeba przyznać, że panowie się postarali. Na repertuar złożyły się głównie nowsze kompozycje, zaś z debiutu zaprezentowano tylko 2 - na sam początek i koniec gigu. Nie powiem, zespół na żywo wypada naprawdę dobrze. Oczekiwania były spore, wszak jeszcze w 2021 Stawrogin mówił mi coś o koncertach i czekało się na te sztuki w zasadzie latami, ale jak przyszło co do czego, to nie miałem powodów do narzekań. Wujas to dobry wokalista dla tej kapeli i choć podświadomie oczekiwałem, że ryczeć będzie Maryj, to "nowy" sprawdził się jak najbardziej okej, także w starszych numerach. W ogóle ciekawie oglądało się Stawa w wydaniu innym niż kuchnia gruzińska. Widać, że to plumkanie na słynnym 5-strunowym basie sprawia mu przyjemność, z łatwością odnajduje się w innej roli. Zresztą patrząc po ostatnich wyczynach Gruzji, może tego zwyczajnie potrzebował
Blaze of Perdition - no i pan Paweł no kuuuurwa. To zawsze przyjemność oglądać tego faceta w akcji. Jest to bez dwóch zdań jeden z absolutnie topowych polskich gardłowych w black metalu. Ostatnie BoP może nie zachwyca, ale na żywo zespół robi bardzo dobrą robotę. Ich występ trwał 55 minut, czyli krócej niż styczniowy występ Manbryne w tym samym miejscu, ale był wystarczająco treściwy. Mimo wszystko najbardziej zapamiętam z niego Pawła "odgrywającego" Night's Blood Dissection podczas ustawiania dźwięku
A teraz mniej przyjemnie: tę małą salę na Kamiennej należy zabić dechami i wykorzystywać jedynie jako magazyn na rupiecie, bo jako miejsce do koncertów (przynajmniej tych ekstremalnych) zupełnie się nie sprawdza. Na Shodan dźwięk leżał i kwiczał zupełnie. Chłop coś tam gada, dedykuje jakiś numer organizatorowi (nie mam pojęcia, czy to było coś pozytywnego, czy negatywnego) i go zapowiada, a ja mam takie "ale co ty chłopie pierdolisz, nikt cię tu nie rozumie xD". Na Totenmesse było już lepiej, choć główny wokal nagłośniony był gorzej niż wokal wspierający, co było dość kuriozalne. Blaze of Perdition zabrzmiało już spoko, ale musiałem się wycofać na tyły, bo pod sceną za bardzo nawalało. A mowa tylko o dźwięku, bo osobną kwestią jest naprawdę beznadziejny brak przestrzeni w rzeczonym miejscu. Nie wiem, może w takim maju, czerwcu, czy nawet wrześniu, da się tam zrobić koncert, ale jak pizga, to nie ma zmiłuj. Co prawda jest ta rampa przed wejściem, ale powodzenia z wystaniem tam, jeżeli odzież oddałeś do szatni - a dzisiaj z Shodan człowiek akurat chciał się ulotnić. Cen rozwodnionego piwa nawet nie komentuję, bo sytuacja jest chyba ogólnopolska i zna ją każdy zainteresowany.
Reasumując: całkiem miły wieczór w beznadziejnym venue. Mam tylko nadzieję, że Lucifera za tydzień zabookowali na dużej sali, choć ten zespół akurat nie powinien być szczególnie zły do nagłośnienia. Co innego Ulcerate, które gra na Kamiennej 14 listopada - tej sztuki już kompletnie nie wyobrażam sobie w tym miejscu i jeśli ktoś wybiera się na ten koncert, to życzę mu, żeby orgowie poszli po rozum do głowy i wybrali jedyną słuszną opcję.
EDIT: Nic nie złapałem