Wreszcie po wielu nieprzespanych nocach na półce w Media Markcie odnalazłem swoja "Finałową Granicę". Kupiłem zwykła wersje za 56,99 zł. Po zapłaceniu od razu otworzyłem pudełko. Poligrafia moim zdaniem bardzo ładna. Okładka dużo zyskuje gdy patrzy się na nią w rzeczywistości a nie przez ekran monitora. Logo ciekawie zrobione (prześwitujące logo wygląda super xD) Książeczka ładna, ładne grafiki jednak brakuje trochę zdjęć zespołu

Nadruk na płycie troszkę inny niż zwykle i trochę nie w stylu IM. Jednak Mimo tego poligrafia jest bardzo ładna moim zdaniem i w skali od 1 do 6 dałbym jej spokojnie 4. Zyskuje też w moich oczach gdyż dominuje kolor niebieski jeden z moich ulubionych
No to wkładamy płytę do odtwarzacza

1a.Satellite 15... - "Intro" ciekawe kojarzy mi się z początkiem jakiegoś filmu sf

Jest ciekawie nawet bardzo ciekawie. Słuchając ma sie wrażenie że zaczyna się coś niesamowitego. Obyśmy się nie rozczarowali. Głos Bruca brzmi moim zdaniem dobrze jednak jakoś tak hmm trochę inaczej
1b. The Final Frontier - jeśli ktoś mówi że mp3 nieróżni się niczym od oryginału jest porostu głuchy, dźwięk mnie wgniótł w krzesło od razu utwór w moich uszach zyskuje

bardzo fajnie się go słucha. Przyjemny, ciekawy, moim zdaniem fajne solówki (wybredny nie jestem), głos Bruca wszystko to składa sie w bardzo miłą dla ucha całość. Utwór w skali od 1 do 6 dostaje 4+
2. El Dorado - wstęp i zakończenie bym tego utworu bym wywalił i nikt by za tym nie płakał w ogóle jakaś taka nie spójną całość z tego wychodzi. I znów dźwięk oryginału robi swoje utwór na płycie brzmi lepiej niż to co mieliśmy okazje słuchać w internecie. Jako ze słyszałem go już wcześniej nie robi na mnie takiego wrażenia. Przekonałem się do tego utworu dużo wcześniej i z czystym sumieniem mogę dać mu 3
3. Mother Of Mercy - pierwsze skojarzenie BNW. Miła dla ucha melodia. Poczatek wydaje się być opowieścią obrana w muzykę. Trochę wkurza mnie to "spowalnianie" rozkręcenia się utworu ale czepiam się

Słychać w pewnych momentach że Bruce ma problem z nadarzeniem z tekstem ale w sumie fajnie to wyszło widać że się starają chłopaki

Utwór ni to szybki ni wolny. Jednak podoba mi się, jest właśnie taki jaki chciałem żeby był Iron Maiden w czystej postaci

Nie powiem troszkę mnie zaskoczył ten utwór ale pozytywnie. Otrzymuje 4
4. Coming Home - początek bez polotu, jednak gdy zaczyna się wokal utwór odrazu staje się ciekawszy

Nie mogę powiedzieć że jest to zły utwór ale słuchając go wydaje mi się że to taki wypełniacz. jakoś nie porwał mnie zbytnio chociaż, zaśpiewany jest bardzo ładnie a słowa "Coming home far away" w ustach Dickinsona brzmią czarodziejsko

Utworowi dał bym 3. Podobnie do El Dorado bo podejrzewam że podobnie jak z El Dorado trzeba się z nim oswoić.
5. The Alchemist - poczatek szalony myślałem że będzie to coś z mega wykopem jednak troszkę się pomyliłem. Utwór jak utwór. Nie mam się do czego przyczepić jednak w porównaniu do np: Mother Of Mercy wypada trochę blado, na razie najsłabszy utwór na płycie dostaje, no właśnie 2 trochę mało 3 w porównaniu do Coming Home za wiele wiec dostanie 2,5

Jeśli "Coming Home" to miał być wypełniacz jak napisałem powyżej to ten utwór to drożdże żeby było wszystkiego więcej xD
6. Isle Of Aualon - zaczyna się super delikatnie, niepewnie tak jak lubię

Rozkręca się powoli i to bardzo powoli ale gdy osiąga maksymalna prędkość jest jak uderzenie lokomotywy

Przejście z powolnej kompozycji do szybszych rytmów jest bardzo ładne

Utwór nie kojarzy mi się tak naprawdę z niczym co wcześniej skomponowali Maideni. Jest świeży i to jest jego ogromny +. Intro i wolniejsze wstawki kojarzą mi się z Królem Arturem xD Utwór zróżnicowany szybciej - wolniej. wszystko to składa się na bardzo ładna całość i spokojnie temu utworowi można dać 5
7. Starblind - pierwsze skojarzenie znowu BNW. Utwór wydaje mi się trochę taki nie poukładany i hmm no nie podoba mi się, jednak refren jest fajny i tu pojawia się zbieżność xD Na dzień dzisiejszy nie zanosi się żebym wracał do niego z sentymentem. Szkoda bo ma prawie 8 min i dla mnie jest to 8 min niczego ciekawego. Moim zdaniem słabszy od The Alchemist i dostaje ode mnie 2.
8. The Talisman - AMOLAD. Wydaje się ż eten utwór nie wszedł na poprzednia płytę i został wsadzony tutaj. Wejście wydaje się taki trochę psychodeliczny xD Kojarzy mi się z stara babcią siedząca na okrągłym stole i kręcącą się w kulko (lubię wymyślać takie scenki i przypisywać je utworom [jestem normalny]). Poczatek morze trochę rozczarowywać jednak gdy się rozkręci naprawdę ciekawa nuta leci z głośników i podobieństwa do AMOLAD rozmywają się jednak nie znikają. Jednak utwór nie jest nudny, może nie tyle co nudny ale niema tej sennej otoczki którą moim zdaniem posiada wiele kompozycji z AMOLAD. Na początku bałem się że będzie to kolejny wypełniacz jednak podoba mi się ten utwór i daje mu 4
9. The Man Who Would Be King - ten utwór kojarzy mi się z poprzednimi kompozycjami Im jednak nie mogę podać dokładnie z jaka

Utwór nie porywa mnie wsłuchuje się w niego i wsłuchuje i nic. Brakuje mu jakiegoś takiego czaru. Nie jest zły podejrzewam że jak z większością gdy się z nim osłucham będzie zupełnie inaczej jednak liczy się pierwsze wrażenie bo jest najbardziej obiektywne

Tak od siebie dałbym temu utworowi 3

i myślę że bym go ani nie skrzywdził ani nie kokietował

.
10. When The Wild Blows - Najdłuższy utwór na płycie i największe oczekiwania czy będzie nowymi "Rymami" zobaczymy. Intro delikatne i przyjemne dla ucha ładnie komponuje się z odgłosami wiatru i głosem Bruca. Przejście w szybszy rytm bezbłędne gęsia skórka na rekach oczekiwania rosną

Melodia jak na razie super ucieleśnienie IM

Solówki jakoś za bardzo mnie nie porywają ale jako całokształt prezentują się bardzo ładnie, melodyjnie.
Utwór morze być uczta dla kogoś kto lubi słuchać głosu wokalisty jak i dla kogoś kto lubi długie instrumentalne kompozycje bo tutaj zamknięte sa oba te gatunki utworów

Głos Bruca brzmi jakby opowiadał nam jakaś historię. Utwór jest nie tyle śpiewany co właśnie opowiadany i to jest jego +.
Utwór klasa co chwila patrzyłem na wyświetlacz bo chciałem sie upewnić że dużo do końca zostało. Najmocniejszy utwór na płycie daje mu bez niczego 6. Nie nudził mnie byłem ciekawy co będzie dalej jakie dźwięki popłyną z głośników. Ucieleśnienie IM.
Tak wiec płyta moim zdaniem dobra. Dostaje w mojej skali 4

Miło mi się jej słuchało nie znudziła mnie. Cieszę się że nie słuchałem pirata wcześniej. Moim zdaniem chłopaki stanęli na wysokości zadania i chwała im za to. To moja pierwsza recenzja czegokolwiek tak wiec proszę mnie nie besztać jak coś hehe xD Chciałem się z wami podzielić moimi odczuciami ma temat nowej płyty. Pozdrawiam wszystkich. UP THE IRON'S