Do tego dochodzi luz sceniczny, konferansjerka i to co dla mnie jest najważniejsze. Poczucie, że ten facet wraz z całym zespołem się stara, że jeszcze oni o coś walczą, że nie ma tego komfortu, który mają obecnie Iron Maiden i Judas Priest.
Patrzę na swój ostatni post to źle się troszkę wyraziłem, jeśli chodzi o albumy świetne, takie więcej niż bardzo dobre to jednak Saxon miał sporo takich krążków. Do nich zaliczyłbym : Strong Arm of the Law, Denim and Leather, Power and the Glory, Solid Ball of Rock i Unleash the Beast. 5 albumów, sporo!



