Strona 3 z 8
Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"
: pt lut 14, 2014 5:26 pm
autor: Odyseusz
Świetna płyta i tyle. Bardzo ją lubię, ma klimat albumu, nadaje się do grania live, jest dużo zagrywek typowych dla zespołu, czuć radość grania. Jedynie może brzmienie kuleje i miejscami głos Brula. Solówki fantastyczne...po raz ostatni.
Tytułowy i Paschendale ale i Face in the Sand to klasyki.
Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"
: pn mar 03, 2014 5:13 pm
autor: Rattlehead
BNW nr 2.
To nie jest zła płyta ale nie tak dobra jaką była BNW w momencie premiery. Rok później wyszło Inferno Motorów, które zmiata całe DOD.
Ale pojedynczych utworów słucha się fajnie. Ja najbardziej lubię Montsegur, Paschendale i tytułowy. Reszty praktycznie nie słucham.
Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"
: pn mar 03, 2014 10:43 pm
autor: Hospes
Rattlehead - wiesz co dobre

to jest właśnie wielka trójka albumu 'Dance of death'. Utwory w tym stylu mógłbym spokojnie przyjmować w kolejnych nowych wydawnictwach Ironów

Montsegur - moc w pigułce [choć taki krótki ten kawałek wcale nie jest]; tytułowy - przykład jak dla mnie typowego epika - świetne muzyczne opowiadanie z wprowadzeniem, rozwinięciem i zakończeniem, przy czym dużo muzycznie i wokalnie się dzieje; Paschendale - moja słabość bo nawiązanie do fabuły historycznej, ale nie to jest najważniejsze - świetny rozbudowany utwór z kilkoma 'przerywnikami' które jakby dzielą go na części, plus do tego oczywiście piękne melodie i gitary. Reszta utworów to już nie ta klasa, ale ogólnie jest całkiem przyzwoicie.
Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"
: pn mar 03, 2014 11:53 pm
autor: Odyseusz
Co kraj to obyczaj, bo dla mnie Montsegur jest jednym z gorszych na płycie

, nr. 3 dla mnie po wiadomych 2 utworach to Face in the Sand! Lubię też Rainmakera, New Frontier i mimo pewnych niedociągnień studyjnych (koncertowo jest znakomity)- No More Lies.
Reszta już dużo słabsza ale takiego naprawdę słabego utworu nie ma.
Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"
: śr lip 08, 2015 9:50 pm
autor: erosinho
Wstyd się przyznać, ale kilka lat nie słuchałem tej płyty. I dzisiaj, podczas prac remontowych w garażu, postanowiłem ją sobie przypomnieć. Wiadomo, że są płyty, które z czasem zyskują na wartości i takie, które ją tracą. Po dzisiejszym przesłuchaniu stwierdzam, że DoD zdecydowanie należy do tej pierwszej grupy. Nawet utwory, które wcześniej mi się nie podobały - jak No More Lies - dziwnym trafem zaczynają do mnie trafiać. Wildest Dreams dalej słaby, ale już nie tak słaby jak 10 lat temu. Face In The Sand fajny numer, tylko jest trochę niewykorzystany, rozkłada go refren, taki zrobiony na siłę. Gates Of Tommorow strasznie wtórny i odstaje. Reszta - świetna i to bez wyjątku. Od Rainmakera, przez Montsegur, tytułowy itd. aż do Journeyman. Osobna kwestia to Paschendale - IMO najważniejszy utwór zespołu po Reunion. Nie dość że genialny utwór, to jeszcze wyznaczył ścieżkę dla kolejnej płyty.
Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"
: śr lip 08, 2015 11:02 pm
autor: Mikojaski
Nie trafia do mnie jakoś ten album, mimo wielu prób

. Duży spadek w porównaniu z przezajebistym bravem, zawsze odstawał w moim rankingu płyt Ironów. Chociaż uczciwie trzeba przyznać że ma parę mocnych utworów.
Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"
: czw lip 09, 2015 10:04 am
autor: erosinho
Z kolei BNW w moim odczuciu wraz z mijającym czasem traci. W dniu premiery była mega zajawka na tą płytę, wszyscy się nią zachwycali, były nawet recenzje stawiające ten album wyżej niż TNOTB (serio, taką też czytałem). A tak naprawdę jest to po prostu bardzo dobra płyta, z kilkoma zajebistymi kawałkami, kilkoma świetnymi i kilkoma wypełniaczami. W życiu nie powiem że BNW jest przezajebistą płytą, bo nie jest. Tak samo jak DoD z resztą. Po prostu Dance Of Death w moich oczach kilkanaście lat po premierze zyskał na wartości. Tak na marginesie - po premierze nie byłem nią zachwycony.
Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"
: czw lip 09, 2015 11:27 am
autor: Deleted User 1499
erosinho pisze: były nawet recenzje stawiające ten album wyżej niż TNOTB (serio, taką też czytałem)
Większość albumów jest wyżej od tego
DOD jest dobrym albumem , ma kilka wypełniaczy i fatalny singiel( WD) ale ogólnie ta płyta nie jest porażką.
Takie kawałki jak tytułowy , Paschendale , Journeyman czy Face In The Sand plus ciut odstający z tyłu ale świetnie sprawdzający się live - No More Lies , bronią tej płyty dość dobrze.
Fakt , jest słabsza i mniej równa niż BNW jak i AMOLAD. Ja bym ją postawił obok TFF.
Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"
: czw lip 09, 2015 2:00 pm
autor: mic7
erosinho pisze:Z kolei BNW w moim odczuciu wraz z mijającym czasem traci. W dniu premiery była mega zajawka na tą płytę, wszyscy się nią zachwycali, były nawet recenzje stawiające ten album wyżej niż TNOTB (serio, taką też czytałem). A tak naprawdę jest to po prostu bardzo dobra płyta, z kilkoma zajebistymi kawałkami, kilkoma świetnymi i kilkoma wypełniaczami. W życiu nie powiem że BNW jest przezajebistą płytą, bo nie jest.
+1 W końcu się doczekałem po tylu latach ,że na Sanktuarium ktoś napisał te parę prawdziwych zdań o BNW

Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"
: czw lip 09, 2015 4:52 pm
autor: gumbyy
mic7 pisze:+1 W końcu się doczekałem po tylu latach ,że na Sanktuarium ktoś napisał te parę prawdziwych zdań o BNW

Dla mnie od zawsze to była dobra i tylko dobra płyta

Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"
: czw lip 09, 2015 5:03 pm
autor: Mikojaski
nie znacie się, mości panowie

Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"
: pt lip 10, 2015 3:15 am
autor: gumbyy
Mikojaski pisze:nie znacie się, mości panowie

Oczywiście, że się nie znam

I zawsze to powtarzam - ja tylko słucham muzyki - metalu od jakichś... hmm... 27 lat

Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"
: pt lip 10, 2015 1:38 pm
autor: Dejavu
erosinho pisze:Z kolei BNW w moim odczuciu wraz z mijającym czasem traci. W dniu premiery była mega zajawka na tą płytę, wszyscy się nią zachwycali, były nawet recenzje stawiające ten album wyżej niż TNOTB (serio, taką też czytałem)
Wcale mnie nie dziwią takie oceny, ja również tak uważam. Po pierwsze - Brave New World to moim zdaniem znakomita płyta. Po drugie - Number dla mnie znakomity nie jest, bo obok utworów świetnych (Children of the Damned, Prisoner, 22 Acacia, Hallowed) są przeciętne albo wręcz słabe na czele z Run to the Hills którego nigdy nie lubiłem.
Co do DoD, to ja uważam ten album za niedoceniany.
gumbyy pisze:Mikojaski pisze:nie znacie się, mości panowie

Oczywiście, że się nie znam

I zawsze to powtarzam - ja tylko słucham muzyki - metalu od jakichś... hmm... 27 lat

To jak długo się słucha ma tu niewielkie znaczenie. Nie ma w tych kwestiach obiektywnej racji i dobrze

Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"
: pt lip 24, 2015 12:36 pm
autor: kamila12345
Jak ten czas szybko leci...

Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"
: pt lip 24, 2015 12:54 pm
autor: gumbyy
Dejavu pisze:Nie ma w tych kwestiach obiektywnej racji i dobrze

Wiadomo, że nie ma czegoś takiego jak muzyka i obiektywizm

Każdy słucha "po swojemu"

Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"
: pt lip 24, 2015 2:10 pm
autor: erosinho
Dejavu pisze:erosinho pisze:Z kolei BNW w moim odczuciu wraz z mijającym czasem traci. W dniu premiery była mega zajawka na tą płytę, wszyscy się nią zachwycali, były nawet recenzje stawiające ten album wyżej niż TNOTB (serio, taką też czytałem)
Wcale mnie nie dziwią takie oceny, ja również tak uważam. Po pierwsze - Brave New World to moim zdaniem znakomita płyta. Po drugie - Number dla mnie znakomity nie jest, bo obok utworów świetnych (Children of the Damned, Prisoner, 22 Acacia, Hallowed) są przeciętne albo wręcz słabe na czele z Run to the Hills którego nigdy nie lubiłem
Stawianie TNOTB i BNW na równi moim zdaniem zakrawa na zwykłą herezję. Number to kamień milowy nie tylko heavy metalu, ale muzyki w ogóle. A BNW? No cóż, kolejna tam dobra płyta znakomitego zespołu. Jestem w stanie zrozumieć opinie fanów, ale jeżeli krytyk muzyczny w poważnym czasopiśmie pisze takie bzdury, to dla mnie jest z niego krytyk jak z koziej dupy trąbka.
I żeby była jasność: nie jestem fanem TNOTB - przynajmniej kilka płyt zespołu stawiam wyżej.
Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"
: pt lip 24, 2015 2:49 pm
autor: Dejavu
A moim zdaniem w tak subiektywnym temacie jak ocena poszczególnych płyt, takie pojęcia jak "herezja" i tym podobne nie istnieją. Jasne, że Number to był kamień milowy, ale trudno, żeby było nim BNW wydane w 2000 roku. Muzycznie można obie płyty oceniać jak się chce i nic w tym dziwnego

Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"
: pt lip 24, 2015 2:50 pm
autor: gumbyy
erosinho pisze:ale jeżeli krytyk muzyczny w poważnym czasopiśmie pisze takie bzdury, to dla mnie jest z niego krytyk jak z koziej dupy trąbka.
A co ma napisać jak tak sądzi?

Jest jakaś jedyna, niepodważalna klasyfikacja płyt IM? Tylko proszę nie pisz o "obiektywnym" ocenianiu płyt, bo coś takiego nie istnieje... Muzyka to emocje, a nie sport w którym można "wycenić" dane umiejętności.
Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"
: pt lip 24, 2015 6:58 pm
autor: brezdi
gumbyy pisze:erosinho pisze:ale jeżeli krytyk muzyczny w poważnym czasopiśmie pisze takie bzdury, to dla mnie jest z niego krytyk jak z koziej dupy trąbka.
A co ma napisać jak tak sądzi?

Jest jakaś jedyna, niepodważalna klasyfikacja płyt IM? Tylko proszę nie pisz o "obiektywnym" ocenianiu płyt, bo coś takiego nie istnieje... Muzyka to emocje, a nie sport w którym można "wycenić" dane umiejętności.
Dokładnie tak. Jeżeli chodzi o Brave New World to stawiam go wyżej niż The Number Of The Beast. Jeżeli chodzi o mnie - na tym pierwszym nie ma dla mnie słabych punktów, jeżeli chodzi o Number to zawiera totalne petardy, które uwielbiam, ale jest np. Gangland z którym mam problemy w odsłuchaniu od początku do końca. Brave New World w moim przypadku tylko zyskuje na czasie, obecnie na pewno bardzo mocno w TOP5 ulubionych. Chciałbym, żeby The Book Of Souls była jak najbardziej do niego zbliżona, ale obawiam się, że to se ne vrati. Panowie od kilku lat już mocno podążają w innym kierunku, wcale nie złym, ale gorszym.
Re: 10 lat po premierze "Dance of Death"
: pt lip 24, 2015 9:25 pm
autor: gumbyy
No dokładnie - ile osób, tyle rankingów... jeden najbardziej ceni "Killers", a ktoś inny "No Prayer...". I to jest w muzyce (sztuce) piękne, że każdy ją odbiera na swój sposób.