Pojechałem w sumie tam przypadkowo, nie planowałem wypadu, ale jakoś tak wyszło, że dotarłem w piątek wieczorem i byłem do wczoraj, kiedy to grało Black Label Society.
Mysle, ze więcej nie wróce na ten fest , nie dla mnie to. Raz byłem, zaliczyłem i starczy. No chyba, że bym miał sie wybrac z jakąś dużą grupą znajmoych.
Miałem wrażenie, że tam było może 20-30% ludzi, którzy przyjechali dla muzyki, reszta była się po prostu napierdolić, bo napiciem tego nazwać nie można

I były kwiatki typu stoi sobie parka i nagle facet dziewczynie z pięści w szyję. Laska momentalny knock out. Kolega chciał pomóc rannej to prawie też oberwał, ale szybko ktoś zawołał ratowników, więc ok. Moim zdaniem jest tam po prostu za dużo ludzi, zbyt mały teren... Robią się zatory, masakryczne kolejki po browary, do kibli, których w nocy i tak większośc nie używa, bo nie chce im się czekać, więc ludzie leją gdzie popadnie

Muzycznie jest w porządku, z ogólną atmosferą chyba tez (nie licząc dziwnych incydentów), ale organizacja tego festu jest po prostu słaba. Niby wszystko w imię wolności, braku regulacji itp. itd., ale jednak uważam, że to raczej nie do końca dobre przy tak ogromnej, masowej imprezie.
No ale BLS skopało dupy, więc mimo wszystko warto było się bujnąć tam cały kraj
