Shadows Of The Valley - opinie
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
- dostoevsky
- -#Assassin

- Posty: 2347
- Rejestracja: pn sty 30, 2006 3:55 pm
- Skąd: St Andrews
Re: Shadows Of The Valley - opinie
Początkowo słuchając "The Book of Souls" nie założyłbym, że "Shadows..." będę kiedykolwiek słuchał nałogowo... a ostatnio nie mogę się od tego utworu oderwać. 
-
RidingOntheWind
- -#Trooper

- Posty: 317
- Rejestracja: czw cze 18, 2015 7:25 am
Re: Shadows Of The Valley - opinie
Gdyby nie fatalny refren i niepotrzebna, pierwsza minuta miałbym to samo. Utwór ma naprawdę dobre momenty, dobre solówki, bardzo mi się podoba głos Dickinsona w zwrotkach. Wszystko chrzani ten refren, nudny i tak często powtarzany.
-
MaidenZary
- -#Prisoner

- Posty: 100
- Rejestracja: czw lip 30, 2015 3:05 pm
Re: Shadows Of The Valley - opinie
Myślę, że intro wpływa pozytywnie na całościowy wydzwięk utworu. Człowiek sobie odpala i nagle łapie się za głowę i myśli - o nie, znowu auto plagiat, lamery nawet linie wokalne powtarzają z poprzedniej płyty, będzie słabo - a potem trach i grają przyjemnie i od razu uśmiech na twarzy, nabrali mnie dziady i zacieram rączki
Refren natomiast bardzo lubię i uważam, że 3 razy to nie często vide Angel and the gambler :-)
- hipcio_stg
- -#Moonchild

- Posty: 1682
- Rejestracja: pn lip 08, 2013 7:13 am
Re: Shadows Of The Valley - opinie
Wstęp zawsze będzie super, ale w WY. Niepotrzebnie go powielili. Utwór jest znany nawet wśród Januszy, więc słaby zabieg - a szkoda, bo utwór to mocna ósemeczka. Mogło by być wyżej...
-
Nomad.1985
- -#Trooper

- Posty: 352
- Rejestracja: sob cze 11, 2016 10:58 am
Re: Shadows Of The Valley - opinie
Shadows of the Valley ma bardzo porywające zwrotki, bardzo dobre, klasyczne solówki i oooo o wiele lepsze niż w The Red and the Black. Bardzo za to nie podoba mi się intro, które nie pasuje do reszty utworu i refren. Mimo to jednak utwór ten daje nadzieje na przyszłość. Gdyby panowie skomponowali więcej takich utworów w klimacie zwrotek z tego utworu byłoby bardzo dobrze. Przede wszystkim KRÓTSZYCH utworów, 4-5 minutowych.
Re: Shadows Of The Valley - opinie
Nie rozumiem tej chęci niektórych osób do powrotu do krótkich utworów biorąc pod uwagę różnicę poziomów pomiędzy większością długich kawałków z ostatnich płyt, a tymi krótkimi, takimi jak Speed of Light, Wildest Dreams, Death Or Glory, El Dorado itd.Nomad.1985 pisze:Shadows of the Valley ma bardzo porywające zwrotki, bardzo dobre, klasyczne solówki i oooo o wiele lepsze niż w The Red and the Black. Bardzo za to nie podoba mi się intro, które nie pasuje do reszty utworu i refren. Mimo to jednak utwór ten daje nadzieje na przyszłość. Gdyby panowie skomponowali więcej takich utworów w klimacie zwrotek z tego utworu byłoby bardzo dobrze. Przede wszystkim KRÓTSZYCH utworów, 4-5 minutowych.
Inna sprawa, że być może jestem nieobiektywny, bo patrząc na lata 80 też zdecydowanie wolę posłuchać Powerslave, Seventh Son czy Caught Somewhere in Time niż The Trooper albo Killers. Tyle że w latach 80 te krótkie utwory były bardzo dobre, a te obecnie to są sympatyczne utworki które właściwie są przystawką przed daniem głównym w postaci tych długich utworów
Jest tyle zespołów grających szybki, krótki, zwykły (żeby nie powiedzieć kwadratowy
Co do samego Shadows of the Valley - świetny refren, bardzo dobry riff po refrenie, zwrotki średnio do mnie przemawiają, piękna solówka Adriana,po niej świetna melodia i wokal - fantastyczny fragment. Co do skojarzeń z innymi utworami a przede wszystkim z Wasted Years, jakoś mi to nie przeszkadza, niektórzy reagują tak alergicznie jakby zagrali to na niestrojących instrumentach
-
Nomad.1985
- -#Trooper

- Posty: 352
- Rejestracja: sob cze 11, 2016 10:58 am
Re: Shadows Of The Valley - opinie
Na albumach z lat '80 długich utworów było bardzo mało i przez to są one czymś specjalnym. Nie wyobrażam sobie by na tych płytach ich liczba wynosiła 3 czy 4. Świetnie się komponują obok krótkich utworów i są ich bardzo dobrym rozwinięciem. Warto też zauważyć, że np. Phantom of the Opera, Hallowed Be thy Name,To Tame a Land czy Infinite Dreams na dzisiejsze standardy Iron Maiden to byłyby utwory conajwyżej średniej długości. Z naprawdę długich utworów do 1992 r. mamy tylko dwa utwory : Rime of the Ancient Mariner i Seventh Son of a Seventh Son i w obu przypadkach takiej długości by nie było gdyby nie zwolnienia w środku. Raczej się zgodzimy, że ciężko by sobie było wyobrazić te utwory bez tych zwolnień. Jeśli chodzi o np. Where Eagles Dare, The Duellists, Caught Somewhere in Time czy Loneliness of Long Distance Runner są one dość długie, ale nie ze względu na jakieś dziwne intra tylko znakomite popisy muzyków. Każdy z tych utworów rozpoczyna się od normalnego, heavy-metalowego uderzenia czyli czegoś czego zespół już praktycznie nie stosuje.
Jakąś zapowiedzią sztucznie wydłużonych utworów IM był dopiero Virtual XI z dwoma wiadomymi utworami z powtarzanymi refrenami. Na Brave New World i Dance of Death bardzo długich utworów jest sporo, ale każdy trzyma wysoki poziom ( Nomad, Dream of Mirrors, Thin Line Between Love and Hate, Dance of Death i Paschendale). To jednak mimo wszystko też nie jest większość płyty. Potem już zespół jednak bije rekordy na ilość długich utworów na płycie ( A Matter of Life and Death) lub długość samych utworów ( Book of Souls) .
To, że krótkie utwory tak wyglądają to sobie zdaję sprawę, ale może tak się dzieje dlatego, że główny kompozytor nie jest nimi zainteresowany. Skąd wiesz czy gdyby Ironi weszli do studia i akurat nabrali ochoty do pisania takich utworów nie byłyby bardzo dobre. Gdyby tak Steve zechciał napisać kilka takich kawałków, może zatęsknił za takim graniem? Progresywnych kolosów Ironi w ostatnim czasie napisali już bardzo, bardzo dużo i może czas na coś innego? Dlaczego tylko rock progresywny ma być obecny w muzyce Iron Maiden, a coraz mniej jest w tej muzyce hard-rocka. Przecież muzycy wychowywali się głównie na hard-rockowych zespołach, Steve Harris też, Ufo to był jego ulubiony zespół.
Jakąś zapowiedzią sztucznie wydłużonych utworów IM był dopiero Virtual XI z dwoma wiadomymi utworami z powtarzanymi refrenami. Na Brave New World i Dance of Death bardzo długich utworów jest sporo, ale każdy trzyma wysoki poziom ( Nomad, Dream of Mirrors, Thin Line Between Love and Hate, Dance of Death i Paschendale). To jednak mimo wszystko też nie jest większość płyty. Potem już zespół jednak bije rekordy na ilość długich utworów na płycie ( A Matter of Life and Death) lub długość samych utworów ( Book of Souls) .
To, że krótkie utwory tak wyglądają to sobie zdaję sprawę, ale może tak się dzieje dlatego, że główny kompozytor nie jest nimi zainteresowany. Skąd wiesz czy gdyby Ironi weszli do studia i akurat nabrali ochoty do pisania takich utworów nie byłyby bardzo dobre. Gdyby tak Steve zechciał napisać kilka takich kawałków, może zatęsknił za takim graniem? Progresywnych kolosów Ironi w ostatnim czasie napisali już bardzo, bardzo dużo i może czas na coś innego? Dlaczego tylko rock progresywny ma być obecny w muzyce Iron Maiden, a coraz mniej jest w tej muzyce hard-rocka. Przecież muzycy wychowywali się głównie na hard-rockowych zespołach, Steve Harris też, Ufo to był jego ulubiony zespół.
Re: Shadows Of The Valley - opinie
Nie twierdzę, że długości utworów wyglądały wtedy tak samo jak teraz, ale że ten kierunek już wtedy był i zespół pisał dłuższe utwory niż większość innych heavymetalowych kapel (np. można porównać długości utworów z Piece of Mind czy Powerslave do powstałych w podobnym czasie płyt jak Defenders of the Faith, Screaming for Vengeance, Heaven and Hell, Holy Diver itd.) - przy czym długości nie uznaję za zaletę samą w sobie, stwierdzam jedynie fakt.Nomad.1985 pisze:Na albumach z lat '80 długich utworów było bardzo mało i przez to są one czymś specjalnym. Nie wyobrażam sobie by na tych płytach ich liczba wynosiła 3 czy 4. Świetnie się komponują obok krótkich utworów i są ich bardzo dobrym rozwinięciem. Warto też zauważyć, że np. Phantom of the Opera, Hallowed Be thy Name,To Tame a Land czy Infinite Dreams na dzisiejsze standardy Iron Maiden to byłyby utwory conajwyżej średniej długości.
Co do zwolnień to równie dobrze można powiedzieć, że gdyby nie takie zwolnienia, to Yes też miałoby dużo krótsze utwory na swoich płytachNomad.1985 pisze:Z naprawdę długich utworów do 1992 r. mamy tylko dwa utwory : Rime of the Ancient Mariner i Seventh Son of a Seventh Son i w obu przypadkach takiej długości by nie było gdyby nie zwolnienia w środku. Raczej się zgodzimy, że ciężko by sobie było wyobrazić te utwory bez tych zwolnień. Jeśli chodzi o np. Where Eagles Dare, The Duellists, Caught Somewhere in Time czy Loneliness of Long Distance Runner są one dość długie, ale nie ze względu na jakieś dziwne intra tylko znakomite popisy muzyków. Każdy z tych utworów rozpoczyna się od normalnego, heavy-metalowego uderzenia czyli czegoś czego zespół już praktycznie nie stosuje.
Co do intr - "normalne heavymetalowe uderzenie" - masz na myśli, że powinno się zaczynać od razu od riffu? Ja nie uważam, żeby to była jakaś konieczność, jeśli tylko intro jest dobre - w Starblind, Isle of Avalon, The Great Unknown, Dream of Mirrors, The Legacy albo Dance of Death absolutnie mi nie przeszkadzają długie intra, a już w The Red and the Black uważam intro za zbędne - wszystko zależy od tego co wnosi. Generalnie uważam, że zdecydowanie częściej są dobre niż zbędne. Co do popisów muzyków - według mnie ich nie brakuje, choćby ze względu na sekcje solowe z wymienionych wyżej - DoD, Isle of Avalon, R&B z pięknymi fragmentami itd.
Inna sprawa, że już wcześniej zdarzały się "rozwleczone" intra, np. Alexander the Great czy The Loneliness of the Long Distance Runner (w tym drugim intro jest chyba nawet moją ulubioną częścią utworu, jest fenomenalne) więc nie jest tak, że wymyślili sobie coś takiego dopiero kilkanaście lat temu.
Ja myślę że jest odwrotnie, że te krótkie utwory wychodzą słabiej, bo nie są zainteresowani ich pisaniem. Nie ma sensu pisać czegokolwiek na siłę. Tak samo jak w ich przypadku nie widzę sensu żeby zmuszali się do pisania krótkich numerów. Skoro muszą się zmuszać do tego, to może lepiej robić to co przychodzi im łatwiej.Nomad.1985 pisze:To, że krótkie utwory tak wyglądają to sobie zdaję sprawę, ale może tak się dzieje dlatego, że główny kompozytor nie jest nimi zainteresowany. Skąd wiesz czy gdyby Ironi weszli do studia i akurat nabrali ochoty do pisania takich utworów nie byłyby bardzo dobre. Gdyby tak Steve zechciał napisać kilka takich kawałków, może zatęsknił za takim graniem?
Serio uważasz, że tylko prog rock jest teraz obecny w ich muzyce? Przecież cały czas to jest heavymetalowy zespół. Piszesz jakby nagrali coś w stylu Close To The Edge Yes (czego bardzo bym im życzył) a tak nie jestNomad.1985 pisze:Progresywnych kolosów Ironi w ostatnim czasie napisali już bardzo, bardzo dużo i może czas na coś innego? Dlaczego tylko rock progresywny ma być obecny w muzyce Iron Maiden, a coraz mniej jest w tej muzyce hard-rocka. Przecież muzycy wychowywali się głównie na hard-rockowych zespołach, Steve Harris też, Ufo to był jego ulubiony zespół.
Jeśli chodzi o kierunek przyszłych albumów - ja tam się cieszę, że w ogóle nagrywają i niech nagrywają to, co najbardziej chcą. Ja osobiście chciałbym najbardziej, żeby nagrali jeszcze bardziej progresywną płytę, taką naprawdę serio progresywną w pełnym tego słowa znaczeniu.
Jak widać ile osób tyle opinii
Re: Shadows Of The Valley - opinie
Intro to połączenie WY z Isle Of Avalon. Resztę też gdzieś słyszeliśmy, ani to świeże, ani dobre, typowy wypełniacz. Dobrze, że przynajmniej solówki są na dobrym poziomie.
Re: Shadows Of The Valley - opinie
Jak dla mnie ostatnią heavy metalowa płytą zespołu jest Dance Of Death. Od AMOLAD odeszli od hv. Z jednym się zgodzę - ile osób tyle opinii. :-)Dejavu pisze: Przecież cały czas to jest heavymetalowy zespół.
-
Nomad.1985
- -#Trooper

- Posty: 352
- Rejestracja: sob cze 11, 2016 10:58 am
Re: Shadows Of The Valley - opinie
Inne zespoły heavy-metalowe praktycznie nie miały długich utworów w latach '80. Saxon miał tylko Crusadera i Eagle has Landed, Accept Princess of the Dawn i Heaven is Hell, a wspomniane wyżej Judas Priest z lat 80 chyba tylko Blood Red Skies. Dio miał sporo epickich utworów, ale też nie przekraczały pewnej długości. Najdłuższe jego utwory z pierwszych płyt to chyba All the Fools Sailed Away i tytułowy z Lock Up the Wolves . Zresztą tutaj dotykamy ciekawej sprawy, żeby utwór był epicki nie musi wcale być bardzo, bardzo długi. To mi się właśnie u Ironów nie podoba, że dla nich długość jest najważniejszą wartością, ważniejszą niż wszystkie inne.
Ironi grają ciągle heavy-metal, ale coraz mniej w ich muzyce energicznych i melodyjnych zagrywek gitarowych i agresywnej sekcji rytmicznej . Nawet jeśli powstają kawałki w domyśle heavy-metalowe to produkcja robi im dużo złego.
Loneliness of Long Distance Runner ma wspaniałe intro, ale jest to nieporównywalne z dzisiejszym przepraszam za określenie brzdąkaniem w stylu wejścia w tytułowym z nowej płyty lub Red and Black. Zresztą na albumach z lat '80 nie ma żadnych przypadkowych dźwięków.
Ironi grają ciągle heavy-metal, ale coraz mniej w ich muzyce energicznych i melodyjnych zagrywek gitarowych i agresywnej sekcji rytmicznej . Nawet jeśli powstają kawałki w domyśle heavy-metalowe to produkcja robi im dużo złego.
Loneliness of Long Distance Runner ma wspaniałe intro, ale jest to nieporównywalne z dzisiejszym przepraszam za określenie brzdąkaniem w stylu wejścia w tytułowym z nowej płyty lub Red and Black. Zresztą na albumach z lat '80 nie ma żadnych przypadkowych dźwięków.
Re: Shadows Of The Valley - opinie
Zatem tym bardziej pójście w tę stronę przez Iron Maiden nie powinno nikogo dziwićNomad.1985 pisze:nne zespoły heavy-metalowe praktycznie nie miały długich utworów w latach '80. Saxon miał tylko Crusadera i Eagle has Landed, Accept Princess of the Dawn i Heaven is Hell, a wspomniane wyżej Judas Priest z lat 80 chyba tylko Blood Red Skies. Dio miał sporo epickich utworów, ale też nie przekraczały pewnej długości. Najdłuższe jego utwory z pierwszych płyt to chyba All the Fools Sailed Away i tytułowy z Lock Up the Wolves .
To prawda, ale z drugiej strony, jeśli długi utwór nie jest epicki to samo w sobie nie jest to jeszcze jego wadą. I mówię to jako zwolennik epickich utworówNomad.1985 pisze:Zresztą tutaj dotykamy ciekawej sprawy, żeby utwór był epicki nie musi wcale być bardzo, bardzo długi.
Re: Shadows Of The Valley - opinie
Jak pierwszy raz słuchałem tego kawałka, to mówię "kurde... ten początek to riff strickte z "Wasted Years"..."
No ale co jak co, nie psuje oceny końcowej całego albumu.
No ale co jak co, nie psuje oceny końcowej całego albumu.
-
Deleted User 2259
Re: Shadows Of The Valley - opinie
Ducha clansamana tutaj mamy, daje 7.poki co najlepszy walek obok tytulowego
