Re: Ankieta tysiąclecia dla elity
: sob sie 03, 2019 11:27 pm
GG to była prowokacja innego cymbała, który chciał sie na nim wylansować, ale nie wyszło, bo trafił na wyjątkowego imbecyla z małym fiutkiem. Bezkompromisowy oryginał hahaha
Polski Fan Klub Iron Maiden
https://sanktuariumfc.org/forum/
Merle faktycznie miał takie pomysły ale czym innym było mieć pomysł a czym innym wprowadzić go w życie. Ten kto słuchał punk rocka Allina wie też dobrze, że nie brzmiało to jak standardowa kapela punkowa z tamtej epoki. Nie było też hardcore punkiem. Ciężko to nawet opisać ale jeśli punk rock był uliczną, chamską i brudną wersją rock'n'rolla to Allin grał uliczną, chamską i brudną wersję punk rocka. Na scenie srał, ciął się, bił się z publiką i inne przyjemności. Zdarzali się goście którzy to wcześniej robili ale nikt nie łączył tego w jednej osobie.
Czy gdzieś to napisałem? Ale łopatologicznie: nie uważam. Uważam natomiast, że Allin to był wykolejony, ekstremalny, jadący po bandzie gość. W szalonym świecie rock'n'rolla on był naprawdę popieprzony. Przez to uważam go za interesującego. Nie za wyznacznik rock'n'rolla czy jego esencję. Po prostu za ciekawego osobnika - więc postanowiłem o nim poczytać, posłuchać jego muzyki etc. Tylko tyle.
Dla mnie ten facet był interesujący z powodu tego co napisałem powyżej. To trochę jak czytanie o psychopatach czy masowych mordercach. Allin oczywiście nie był szurnięty w tym kierunku ale fakt, że taka "osobowość" jak on egzystowała na scenie muzycznej, wydawała muzykę i jakoś się z tego utrzymywała dla mnie jest bardzo ciekawy. Wywiady z nim i z osobami go znającymi są IMHO bardzo interesujące.Vorgel pisze: ↑ndz sie 04, 2019 9:48 am Nie wiem co interesującego może być w sraniu na scenie, dla mnie to raczej kwintesencja upadku do tego stopnia, że musi zrobić coś takiego, by go w ogóle zauważono. I znany jest głównie z tego, a nie ze swojej twórczości, która nie może zaimponować nawet starym punkom.
Muzykiem była (nie wiem czy dalej jest) też Yoko Ono. Nagrała "utwór" Toilet Piece i to jedyny jej kawałek jaki pamiętam. Jest to kilkadziesiąt sekund odgłosów z toalety. Możemy oczywiście podać masę innych podobnych przykładów, w porównaniu z którymi dziewczyny z Shaggs potrafiły jednak coś tam zagrać. Poza tym, nawet zakładając, że zespół Allina grał w jakiejś skali i da się tam rozpoznać muzykę, to Shaggs zapamiętasz z powodu ich nieudolnej twórczości muzycznej, z niczego innego. Allina zapamiętasz bo srał na scenie.Zdan pisze: ↑ndz sie 04, 2019 1:54 pm Nie no. Facet był muzykiem i nagrał tej muzyki całkiem sporo. Do tego grywał i punk rocka i bardziej tradycyjny rock jak i country. Można oczywiście stwierdzić, że to wszystko kiepskie i nie warte uwagi i dla wielu tak jest. Scena alternatywna i punkowa do dziś jednak sięga do jego materiałów a niektórzy wspominają go jako inspirację. Ja zainteresowałem się nim jako swoistą "osobowością". Moim zdaniem - na podstawie książek, wywiadów i wypowiedzi - GG był po części świadomy tego co robi a po części był naprawdę psychotykiem i człowiekiem nie do końca normalnym. Jedno drugiego nie wyklucza.
Przecież ja miałem dokładnie tak samo i też do tego doszedłem na zasadzie fascynacji muzyką z lat 70, a nawet 60. Jednak jedynym obiektywnym kryterium w ocenie muzyki, jest ocena umiejętności muzyków. Wszystkie feelingi to subiektywne odczucie. Bo dla jednego Led Zeppelin będzie miało feeling, dla drugiego to będą jedynie niedbale zagrane dźwięki. A jak gitarzysta gra jak Yngwie Malmsteen, to choćby ktoś nie lubił (ja akurat lubię wczesnego Malmsteena), nie może mu odmówić umiejętności i wirtuozerii.PowerSeventhSon pisze: ↑ndz sie 04, 2019 1:56 pm
Jeśli tak wnioskuję to obaj panowie nie macie racji. Najlepsza muzyka to taka, która łączy emocje i przekaz z dobrymi, selektywnym brzmieniem i umiejętnościami technicznymi muzyków. Sam kiedyś byłem zwolennikiem tego, że przekaz i emocje w muzyce są bez sensu i liczy się tylko technika. Zmieniłem jednak zdanie. Odkryłem głównie za sprawą Thin Lizzy, ale też dogłębnie słuchając hard-rocka lat 70, że elementy prostoty w muzyce są ważne. Należy wszystko dobrze wyważyć.
Allin jak mówiłem nagrał bardzo dużo muzyki. Od hardcore punka po bardziej tradycyjnego rocka po outlaw country. To oczywiście nie jest mistrzostwo techniczne ani wysmakowane symfonie ale nie ma problemu z tym by rozpoznać to jako muzykę. Można jej nie lubić, można twierdzić że to lipa ale muzykiem był. Jak ktoś chce się zagłębić w dyskografię (a to i tak nie wszystko co nagrał):Vorgel pisze: ↑ndz sie 04, 2019 2:02 pmMuzykiem była (nie wiem czy dalej jest) też Yoko Ono. Nagrała "utwór" Toilet Piece i to jedyny jej kawałek jaki pamiętam. Jest to kilkadziesiąt sekund odgłosów z toalety. Możemy oczywiście podać masę innych podobnych przykładów, w porównaniu z którymi dziewczyny z Shaggs potrafiły jednak coś tam zagrać. Poza tym, nawet zakładając, że zespół Allina grał w jakiejś skali i da się tam rozpoznać muzykę, to Shaggs zapamiętasz z powodu ich nieudolnej twórczości muzycznej, z niczego innego. Allina zapamiętasz bo srał na scenie.Zdan pisze: ↑ndz sie 04, 2019 1:54 pm Nie no. Facet był muzykiem i nagrał tej muzyki całkiem sporo. Do tego grywał i punk rocka i bardziej tradycyjny rock jak i country. Można oczywiście stwierdzić, że to wszystko kiepskie i nie warte uwagi i dla wielu tak jest. Scena alternatywna i punkowa do dziś jednak sięga do jego materiałów a niektórzy wspominają go jako inspirację. Ja zainteresowałem się nim jako swoistą "osobowością". Moim zdaniem - na podstawie książek, wywiadów i wypowiedzi - GG był po części świadomy tego co robi a po części był naprawdę psychotykiem i człowiekiem nie do końca normalnym. Jedno drugiego nie wyklucza.
To wszystko było wydawane i to po kilka razy. Na kasetach, na LP, na płytach CD. GG nagrywał z bardzo różnymi składami i do tego różną muzykę więc ciężko się w tym połapać. Natomiast to są rzeczy które ukazywały się w różnego rodzaju wytwórniach.Vorgel pisze: ↑ndz sie 04, 2019 2:37 pm Ale to są jakieś strzępy twórczości, pojedyncze utwory na kasetach, takie coś sobie każdy może w piwnicy nagrać. Wydał to ktoś? Widzę parę wydań LP, nie wiem co to za wytwórnie, ile tego wyszło, czy ktokolwiek cokolwiek z tego słyszał. Ja pamiętam coś co się nazywało Hated in the Nation, tam był ten numer Bite It. To jakaś kompilacja była zresztą.
Wchodzimy w tym momencie w totalny subiektywizm jak to zwykle przy muzyce. Dla jednego muzyka Allina to będzie niesłuchalny hałas a dla drugiego kawał świetnego ulicznego punk rocka. Kwestia sprzedaży ma tutaj drugorzędne znaczenie. Przykład z innej półki - płyta Legend "From The Fjords" z 1979 roku była wytłoczona podaj w 500 egzemplarzach. Dla wielu to jeden z najwspanialszych albumów z muzyką hard/heavy i pierwszy album epic metalowy. Dla innych to nudne pseudo-hard rockowe i prog-rockowe pierdzenie. Kto ma rację? Nikt. To wszystko subiektywne.Vorgel pisze: ↑ndz sie 04, 2019 2:54 pm Ale to nie jest tak, że mamy z jednej strony bestsellery, a z drugiej kompletnie nieudane i nieznane rzeczy. Płyty Mekong Delta też nie stały się bestsellerami, a jest tam twórczość tak wysokich lotów, że jak ktoś się z nimi zapozna, zwróci uwagę przede wszystkim na muzykę.