Strona 3 z 3
Re: Halford solo czy z Judas Priest?
: ndz sty 22, 2006 2:03 pm
autor: S1MON
juz eulogy mniej usypia
Re: Halford solo czy z Judas Priest?
: ndz sty 22, 2006 2:29 pm
autor: zygfryd
metal pisze:
Ale ja wcale nie neguję tego ze kawałek moze sie podobać. Niektórzy lubią takie nudne, na siłę rozciągnięte utwory w których niewiele się dzieje

Sam jesteś nudny

. Na siłę to on rozciągnięty IMO nie jest, może wyjąłbym z całego utworu ze 2 minuty faktycznie nudnego szeptu (w dodatku powtarzanaego co linijkę), ale cały numer nie jest nudny - on jets klimatyczny

.
Re: Halford solo czy z Judas Priest?
: ndz sty 22, 2006 2:41 pm
autor: Deleted User 622
zygfryd pisze:metal pisze:
Ale ja wcale nie neguję tego ze kawałek moze sie podobać. Niektórzy lubią takie nudne, na siłę rozciągnięte utwory w których niewiele się dzieje

Sam jesteś nudny

. Na siłę to on rozciągnięty IMO nie jest, może wyjąłbym z całego utworu ze 2 minuty faktycznie nudnego szeptu (w dodatku powtarzanaego co linijkę), ale cały numer nie jest nudny - on jets klimatyczny

.
Nie wiem na jakiej podstawie twierdzisz ze ja jestem nudny :>... Ja na takiej samej moge stwierdzić ze jesteś pryszczaty.
Klimatyczny to jest Headless Cross Sabbathów... jeśli byłbym na koncercie Judasów i zagrali by Lochness to bym zasnął <zieeeew>
Re: Halford solo czy z Judas Priest?
: ndz sty 22, 2006 2:46 pm
autor: zygfryd
metal pisze:
Nie wiem na jakiej podstawie twierdzisz ze ja jestem nudny :>... Ja na takiej samej moge stwierdzić ze jesteś pryszczaty.
A tak sobie.

Co do pryszczy - zależy ile pryszczy na jednostkę kwadratową skóry

.
Klimatyczny to jest Headless Cross Sabbathów... jeśli byłbym na koncercie Judasów i zagrali by Lochness to bym zasnął <zieeeew>
O masz, czyli żadnych balladek nie powinno się na koncertach grać?
Re: Halford solo czy z Judas Priest?
: ndz sty 22, 2006 3:26 pm
autor: Deleted User 622
zygfryd pisze:metal pisze:Klimatyczny to jest Headless Cross Sabbathów... jeśli byłbym na koncercie Judasów i zagrali by Lochness to bym zasnął <zieeeew>
O masz, czyli żadnych balladek nie powinno się na koncertach grać?
Tego nie napisałem :>
Re: Halford solo czy z Judas Priest?
: pn mar 13, 2006 8:22 am
autor: Frouse
zdecydowanie JP!
Re: Halford solo czy z Judas Priest?
: pn mar 13, 2006 6:51 pm
autor: Deleted User 2259
Tak z JP

Re: Halford solo czy z Judas Priest?
: ndz lis 19, 2006 3:46 am
autor: Jack87
tak z JP...chociaż bardzo lubie takie klimaty jak
Jugulator gdzie był Ripper , nadał im troche mroczniejszego klimatu co mi się spodobało ,
Demolition nie był już taki dobry , wole
Angel Of Retribution 
Re: Halford solo czy z Judas Priest?
: ndz lis 19, 2006 9:45 am
autor: Clayman
Ta jasne. Sad Wings Of Destiny, Stained Class, Killing Machine, British Steel, Screaming for Vengeance, Defenders of the Faith, Turbo, Ram it Down, Painkiller. Jak z tym mają konkurować te 2 płyteczki Halforda ?? Wiadomo że solo Halford jest świetny, ale Halford + KK + Tipton + Travis >> solo Halford
Re: Halford solo czy z Judas Priest?
: ndz lis 19, 2006 1:07 pm
autor: Nomad
Akurat Travisa najmniej lubie z perkusistów Judas Priest, wolę nawet Hollanda ,aprzede wszystkim Binksa i Philipsa, płyty z Travisem to najgorsze płyty Judasa,może poza Painem .
Travis nie nadaje sie do kapeli jaką jest Judas Priest, gra bardzo szybko,technicznie, Judas Priest to kapela gitarowa ,o korzeniach typowo bluesowych i gra Travisa poprostu nie pasuje ,co z tego że jest świetny technicznie, ja wolałem Hollanda który grał oszczędnie i spokojnie, a już Binks czy Philips to byli mistrzowie. Travis czyni z JP typową metalową nawalanke ,nie ma już w grze Priest tych smaczków gitarowych bo perka zagłusza wszystko.
Halford solo Judasów nie rozwala rzecz jasna, ale Resurection to płyta naprawde świetna, może z 5 płyt Judas Priest jest od niej lepsze,stawiam ją na równi z Painkillerem,a może nawet jest lepsza.
Re: Halford solo czy z Judas Priest?
: ndz lis 19, 2006 7:38 pm
autor: Tipton
Nomad pisze:Akurat Travisa najmniej lubie z perkusistów Judas Priest, wolę nawet Hollanda ,aprzede wszystkim Binksa i Philipsa, płyty z Travisem to najgorsze płyty Judasa,może poza Painem .
Travis nie nadaje sie do kapeli jaką jest Judas Priest, gra bardzo szybko,technicznie, Judas Priest to kapela gitarowa ,o korzeniach typowo bluesowych i gra Travisa poprostu nie pasuje ,co z tego że jest świetny technicznie, ja wolałem Hollanda który grał oszczędnie i spokojnie, a już Binks czy Philips to byli mistrzowie. Travis czyni z JP typową metalową nawalanke ,nie ma już w grze Priest tych smaczków gitarowych bo perka zagłusza wszystko.
Halford solo Judasów nie rozwala rzecz jasna, ale Resurection to płyta naprawde świetna, może z 5 płyt Judas Priest jest od niej lepsze,stawiam ją na równi z Painkillerem,a może nawet jest lepsza.
kwestia gustu...mozliwosci hollanda skonczyly sie przed ram it down, priest potrzebowal nowego perkusisty a travis byl najlepszym wyborem w owym czasie (dzis postawilbym na jarzombka). nie wyobrazam sobie aby holland byl w stanie podazyc za painkillerem nie mowiac juz o jugu...
halford solo jest niezly, choc od przekombinowanego crucible wyzej stawiam word of words i small deadly space, czyli fight
Re: Halford solo czy z Judas Priest?
: sob kwie 09, 2022 5:29 pm
autor: Dreamdeath
Ja oczywiście wolę Roba z Priest gdyż miedzy innymi Judas Priest był jednym z pierwszych grup metalowych jakie było mi dane usłyszeć. Ale znam taką osobę którą przykładowo bez dwóch zdań wskazałaby Resurrection jako najlepszy materiał do którego Halford przyłożył rękę
Re: Halford solo czy z Judas Priest?
: pn mar 04, 2024 8:44 pm
autor: Double Impact
Stawiam Ressurection minimalnie wyżej niż British Steel, Screaming for Vengeance i Pankiller. Dlaczego? Dlatego, że w heavymetalowym stylu Judas Priest, Defenders of the Faith nie ma sobie równych. Nigdy wcześniej ani później nie zagrali czegoś na takim poziomie. Halford na R zrobił coś innego, w nieco innej odsłonie a przy tym na nieprawdopodobnie wyrównanym poziomie. 12 utworów i każdy bardzo dobry/świetny. Ten album byłby znakomitą ścieżką dźwiękową do amerykańskiego kina akcji lub drogi.