Strona 3 z 4

Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?

: sob lut 18, 2006 9:30 am
autor: BartSmith
Piwowarus pisze:Tylko niech go zmieniają co trasę, a nie tak jak to jest od kilku lat uzywają tego samego, tylko że w różnych narzutach. Właściwie to nie wiem dlaczego w Chorzowie był fajny, taki jak za najstarszych lat, a w Szwecji i Rock am Ring używali już tego znanego juz chociażby z RiR
Zgadzam się! Eddie powinien zostać, ale nie mogą robić takiej tandety. To sie robi powoli monotonia i Eddie według mnie traci na klimacie. Przecież w Chorzowie i Pradze wszystko grało, Eddie wyglądał inaczej, dawał klimat Early Days, a potem zmienił się w "popularnego" Eddiego, jakiego znamy od lat, i który zmienia tylko charakteryzację. Wiem, są wyjątki jak np. GMETID, ale to za mało. No, ale i tak ostatnie słowo należy do Harrisa! :wink: Widocznie wynika to z tego, że wyczerpały się pomysły lub uznano, że taki jest najlepszy.

Nie mniej jednak Eddie i tak jest dla mnie czymś wyjątkowym i nie wyobrażam sobie koncertu bez jego udziału (nawet jak wygląda podobnie).

Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?

: sob lut 18, 2006 3:51 pm
autor: Xanathos
Odpowiadając na pytanie zawarte w temacie: dzieło sztuki. Zdecydowanie. Chyba żaden (jeżeli się myle to mnie poprawcie) zespół nie ma swojej maskotki. Co najważniejsze Eddie z płyty na płytę jest inny. Nie wyobrażam sobie ani okładki ani kocertu ani w ogóle Maiden bez Edwarda. Hehe, Ed ma nawet swoją własną biografię i swoją grę. Ogólnie fajny gość z tego Edzia :rocx

Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?

: ndz lut 19, 2006 10:40 am
autor: Putra
Xanathos pisze: Hehe, Ed ma nawet swoją własną biografię i swoją grę. :rocx
Gra stara , ale ma swoją wartość kolekcnonerską .. Tak wogóle to można ją gdzieś jeszcze dostać ?

Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?

: ndz lut 19, 2006 10:45 am
autor: Putra
Hahhahahah .....NIe , najbliżej Kraków ;d . A swoją drogą jeszcze jaka cena ?

Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?

: ndz lut 19, 2006 11:11 am
autor: Xanathos
Putra pisze:Gra stara , ale ma swoją wartość kolekcnonerską .. Tak wogóle to można ją gdzieś jeszcze dostać ?
Niedawno na allegro widziałem za 130 zł. Nie kupiłem.

Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?

: ndz lut 19, 2006 1:58 pm
autor: Putra
Z tego co widze , to ładna rozbieznosc cen w Media a na Allegro ..

Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?

: ndz lut 19, 2006 2:05 pm
autor: syzygy
Vlad Tepes pisze:W Media Markt w Częstochowie jest na półce.
A tak a propos.... To w tym Media nic prawie nie ma !!! Z Maiden został już tylko Virtual i Edward The Great, tego Ed huntera chyba też już nie ma... z innymi zespołami nie lepiej, półki są prawie puste.... Ostatnia większa dosatwa bnyłą chyba w wakcaje jakoś...

Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?

: ndz lut 19, 2006 2:08 pm
autor: zygfryd
Ludzie... jak wy szukacie? http://allegro.pl/search.php?string=ed+hunter
A tak a propos.... To w tym Media nic prawie nie ma !!! Z Maiden został już tylko Virtual i Edward The Great, tego Ed huntera chyba też już nie ma... z innymi zespołami nie lepiej, półki są prawie puste.... Ostatnia większa dosatwa bnyłą chyba w wakcaje jakoś
Gdzie nie ma, tam nie ma :P. W Łodzi jakoś niedawno było dużo Maideńców. Jak w dziurze jakiejś mieszkasz i w Media Markt stoi jeden sprzedawca, który podaje produkty jak w spożywczym, to się nie dziw :P. Aczkolwiek EH to nigdy w MM nie widizałem, takie wydania to na necie się kupuje.

Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?

: ndz lut 19, 2006 2:08 pm
autor: Nomad
We Wrocławiu jest tak samo, była specjalna półeczka gdzie były wszystkie płyty IM, teraz już nie zostało nic. Jest jeszcze z 15 albumów na normalnych półkach.

Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?

: ndz lut 19, 2006 2:08 pm
autor: Metalophil
Xanathos pisze:Odpowiadając na pytanie zawarte w temacie: dzieło sztuki. Zdecydowanie. Chyba żaden (jeżeli się myle to mnie poprawcie) zespół nie ma swojej maskotki. Co najważniejsze Eddie z płyty na płytę jest inny. Nie wyobrażam sobie ani okładki ani kocertu ani w ogóle Maiden bez Edwarda. Hehe, Ed ma nawet swoją własną biografię i swoją grę. Ogólnie fajny gość z tego Edzia :rocx
poprawiam - Vic Rattlehead(Megadeth) czy np.Murray(DIO)

Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?

: ndz lut 19, 2006 2:11 pm
autor: syzygy
zygfryd pisze:Jak w dziurze jakiejś mieszkasz i w Media Markt stoi jeden sprzedawca, który podaje produkty jak w spożywczym, to się nie dziw
No chodzi o Częstochowę... Tam były wszystkie Mejdeńce w lato, ale już zeszły i nie ma nic... Podobnie z resztą.... A DOTR audio to nigdy nie widziałem... (DVD stoi w gablocie) Dbają o klientów :lol:

Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?

: ndz lut 19, 2006 2:24 pm
autor: CubeX
DOTR audio zakupiłem właśnie w MM w Częstochowie, tuż po premierze. A dvd choć stoi na półce, to raczej kupować go nie warto, ze względu na ten błąd na jednej z płytek - chyba nic w tym względzie się nie zmieniło na razie?

Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?

: ndz lut 19, 2006 3:00 pm
autor: Majek
ThunderBird pisze:We Wrocławiu jest tak samo, była specjalna półeczka gdzie były wszystkie płyty IM, teraz już nie zostało nic. Jest jeszcze z 15 albumów na normalnych półkach.
Boże :D Chciałbym, żeby w Świnoujściu było "tylko" 15 albumów na półce :P U nas w ogromnym Empiku jak się trafią 3 płyty na raz to jest szczęście niesamowite :D

A wracając do tematu. Również nie wyobrażam sobie jakiejkolwiek płyty Maiden bez Eda. Jest rozpoznawalny na całym świecie i nie może go zabraknąć na żadnym wydawnictwie :)

Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?

: pn lut 20, 2006 8:55 am
autor: CubeX
Dziełami sztuki to wizerunki Eddiego nie są, ale dlaczego od razu jako drugą ewentualność stawiać "tandetę"? To określenie ma bardzo pejoratywne znaczenie, a przecież jest mnóstwo rzeczy "po środku". Chodzi mi o ilustracje, filmy, itd., itp., produkowane każdego dnia w kosmicznych ilościach, które nie wchodzą w kanon "lektur obowiązkowych", a jednocześnie nie nikną z afisza natychmiast, bo tak powinno robić się ze szmirą i tandetą.
Inna sprawa, że nad gustami się podobno nie dyskutuje. Choć więc niektórych moich znajomych Edzio trochę brzydzi, to ja go uwielbaim po prostu. Krótko mówiąc, prawda, jak w większości przypadków, leży gdzieś pośrodku.

Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?

: pn lut 20, 2006 2:23 pm
autor: Nomad
Każdy go uwielbia w głębi duszy, jestem tego pewien.

Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?

: pn lut 20, 2006 2:54 pm
autor: iEvE
ThunderBird pisze:Każdy go uwielbia w głębi duszy, jestem tego pewien.
:shock:
Ja nawet o nim śnie :shock:

Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?

: pn lut 20, 2006 6:36 pm
autor: CubeX
Kiedy kobieta śni o Edwardzie, zaraz nasuwa mi się na myśl pytanie: koszmary to, czy też sny erotyczne?

Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?

: pn lut 20, 2006 8:42 pm
autor: Copycat
Koszmary zdecydowanie :lol:

Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?

: sob lut 25, 2006 7:47 pm
autor: Ogatan Szlachetny
CubeX pisze:Dziełami sztuki to wizerunki Eddiego nie są, ale dlaczego od razu jako drugą ewentualność stawiać "tandetę"? To określenie ma bardzo pejoratywne znaczenie, a przecież jest mnóstwo rzeczy "po środku". Chodzi mi o ilustracje, filmy, itd., itp., produkowane każdego dnia w kosmicznych ilościach, które nie wchodzą w kanon "lektur obowiązkowych", a jednocześnie nie nikną z afisza natychmiast, bo tak powinno robić się ze szmirą i tandetą.
Inna sprawa, że nad gustami się podobno nie dyskutuje. Choć więc niektórych moich znajomych Edzio trochę brzydzi, to ja go uwielbaim po prostu. Krótko mówiąc, prawda, jak w większości przypadków, leży gdzieś pośrodku.
i z tym zdaniem sie zgodze...edwary mogą być nazywane malutkimi "dziełkami" gdzyż autor kiedy tworzył owego potworka bazował zapewnwe na swojej wyobraźni nie kopiując nikogo i niczego...mamy jednak problem my fani IM bo nosząc koszulki z wizerunkami edwarda nosimy tylko kopie a to nie może być nazywane dziełami sztuki bo kopia jest zawsze gorsza od oryginału...ale kto by się tym przejmował :wink:

ja swoją drogą jakbym ubrała na zajęcia koszulke z eddiem to moje grono profesorskie spojrzałoby od razu bardziej srogim okiem...ach te fanaberie...wiecie Historycy sztuki uwielbiają sobie utrudniać zycie... :roll:

Re: Eddie: tandeta? dzielo sztuki?

: ndz lut 26, 2006 7:48 pm
autor: BeBe
Ogatan Szlachetny pisze:
CubeX pisze:Dziełami sztuki to wizerunki Eddiego nie są, ale dlaczego od razu jako drugą ewentualność stawiać "tandetę"? To określenie ma bardzo pejoratywne znaczenie, a przecież jest mnóstwo rzeczy "po środku". Chodzi mi o ilustracje, filmy, itd., itp., produkowane każdego dnia w kosmicznych ilościach, które nie wchodzą w kanon "lektur obowiązkowych", a jednocześnie nie nikną z afisza natychmiast, bo tak powinno robić się ze szmirą i tandetą.
Inna sprawa, że nad gustami się podobno nie dyskutuje. Choć więc niektórych moich znajomych Edzio trochę brzydzi, to ja go uwielbaim po prostu. Krótko mówiąc, prawda, jak w większości przypadków, leży gdzieś pośrodku.
i z tym zdaniem sie zgodze...edwary mogą być nazywane malutkimi "dziełkami" gdzyż autor kiedy tworzył owego potworka bazował zapewnwe na swojej wyobraźni nie kopiując nikogo i niczego...mamy jednak problem my fani IM bo nosząc koszulki z wizerunkami edwarda nosimy tylko kopie a to nie może być nazywane dziełami sztuki bo kopia jest zawsze gorsza od oryginału...ale kto by się tym przejmował :wink:

ja swoją drogą jakbym ubrała na zajęcia koszulke z eddiem to moje grono profesorskie spojrzałoby od razu bardziej srogim okiem...ach te fanaberie...wiecie Historycy sztuki uwielbiają sobie utrudniać zycie... :roll:
Zgadzam się z obydwoma panami.Dziełem sztuki może być obraz van Gogha albo Picassa, ale Edzio raczej takowym nie jest. Jednak nie jest też tandetą, chociaż teraz.