koncert zaliczony i co więcej bardzo udany! szkoda, że jako support nie zagrał w poznaniu koniec świata, bo ten pawilon to był bardzo słaby. za to tym pierwszym radzę się przyjrzeć, jak będziecie mieli okazję.
hm, więc pidżama. ludzi bardzo dużo, arena niemal wypełniona. a wiadomo, ze ta hala ma fajny klimat. swoją drogą to pidżama to już niezła klasa, skoro hale zapełniają

zaczęli dwoma kawałkami ze 'złodziei zapalniczek' i to nie był moim zdaniem dobry wybór (ale mają wydać tę płytę nagraną ponownie, więc można wybaczyć). reszta reprertuaru super, wszystko co w pidżamie najlepsze i do tego wykonanie bez zarzutu. warto wspomnieć też o gościach. jako pierwszy był pan z akurat i zrobił super wrażenie! taki zwyczajny, skormny, a wymiatał na scenie! zagrali świetne 'lubię mówić z tobą' i chyba zrobiło na nim wrażenie, ze cała sala to śpiewała

widać, ze facet bardzo dobrze śpiewa, to na jego plus. potem na scenę wkroczył titus, tak ten wieśniak z acid drinkers. i tu nastąpił śmiech na sali, bo nijak nie pasował, a dodatkowo już taką wiochę odstawił... skórzane spodnie, ten kretyński angielski akcent (chyba w ogóle nic po polsku nie pwiedział) i idiotyczna maniera śpiewu (np: skopanie bardzo fajnego 'news from tienanmen'). mogę zrozumieć sceniczne wygłupy, albo jakąś kreację artystyczną, ale ten koleś tak się cały czas zachowuje. nieważne, szkoda się rozpisywać o tym buraku. na koniec był muniek i oczywiście pokazał klasę. zagrali 'kinga' i bardzo fajnie im to wyszło. btw, ciekawe czemu jak muniek wchodził, to grabaż zaintonował 'hej kolejorz...'
dobra, nie bedę się rozpisywał, bo i tak nikt tego pewnie nie przeczyta. w każdym razie polecam, bo koncert piewsza klasa! a do tego w innych miastach macie jeszcze lepszy skład.