ja mieszkam dwa kroki od tego muzeum i wlasnie tak od 18.30 z kolegami zaczeli walic browarki pod moim blokiem, pozniej poszlismy pod muzeum, ale tylko 4 utworow wysluchalismy i chyba po One wrocilismy pod moj blok walic wode, a pozniej spotkailsmy sie z kolezanka, ktora byla na herbercie chyba na pl. krasinskich i tak sie szwendalismy po Wawie pijac rozne alkohole i jedzac kebaba [ktory notabene okazal sie zlym pomyslem, bo chyba wszyscy rowno zesmy sie struli tym gownem
takze generalnie skonczylo sie tak jak przewidywalem, czyli o 3 nad ranem, kompletnie nawalony wrocilem do domu. glowa juz dawno mnie tak nie bolala. ja mysle, ze to przez ten halas, ktorego doswiadczylem na koncercie
