Re: Brzmienie płyt Iron Maiden- ranking
: czw gru 15, 2011 10:49 pm
a mi sie bardziej od brzmienia BNW podobał AMOLAD i Final Frontier :j
Polski Fan Klub Iron Maiden
https://sanktuariumfc.org/forum/
Jednak porównując Tyranny Of Souls z każdą płytą po reunion, mamy kolosalną różnicę, ale ok. ja się nie znam, może ToS to też inny materiał niż twórczość całego zespołu i nie ma co porównywać. Ja tylko będę się upierał przy tym, że ostatnia płyta została zwalona przy procesie produkcyjnym, a szczególnie brzmienie gitar jest karygodne, moim zdaniem. Wokal też, ale przy dobrych gitarach bym to jeszcze jakoś przeżył.IgorW pisze:Zaskakują mnie ludzie uważający, że lepiej od Steve'a i jego kolegów wiedzą, jaki producent jest najlepszy dla Iron Maiden
Może tak być ale my patrzymy z perspektywy 1go kryterjum, najistotniejszego dla nas, tj. muzykiIgorW pisze:Zaskakują mnie ludzie uważający, że lepiej od Steve'a i jego kolegów wiedzą, jaki producent jest najlepszy dla Iron MaidenSą duże podstawy do założenia, że jakby byli niezadowoleni z Kevina, to podziękowaliby mu zaraz po BNW, no nie?
A może korzystają z jego usług, bo fajnie się z nim gada o piłce nożnej, albo, że ma studio w fajnym, słonecznym mieście?
Weź pod uwagę że np rynek tradycyjnych nośników jest w sporym kryzysie i wiele zespołów, nawet tych dużych, woli ciąć koszty żeby mieć zysk, niż dopracowywać swoje albumy. I stąd brzmienie często jest jakie jest.IgorW pisze:Zaskakują mnie ludzie uważający, że lepiej od Steve'a i jego kolegów wiedzą, jaki producent jest najlepszy dla Iron Maiden Są duże podstawy do założenia, że jakby byli niezadowoleni z Kevina, to podziękowaliby mu zaraz po BNW, no nie? A może korzystają z jego usług, bo fajnie się z nim gada o piłce nożnej, albo, że ma studio w fajnym, słonecznym mieście?
Owszem mamy różnicę, to oczywiste, że to płyty brzmiące inaczej. Inaczej, co nie znaczy gorzej. To subiektywna ocena, jeden lubi brzmienie bardziej sterylne, kto inny bardziej organiczne, upraszczając sprawę. Możliwości jest jednak przecież bardzo wiele, zależnie od zastosowanego sprzętu, techniki czy planowanego efektu. Nie dostrzegam tutaj potrzeby ustanawiania kanonicznych przykładów produkcji czegokolwiek. Nie lubię taśmowej produkcji, choć zdaję sobie sprawę, że nie każdy album musi być czymś odkrywczym.Siwy pisze:Jednak porównując Tyranny Of Souls z każdą płytą po reunion, mamy kolosalną różnicę, ale ok. ja się nie znam, może ToS to też inny materiał niż twórczość całego zespołu i nie ma co porównywać.[cut]
Co dokładnie przez to rozumiesz? Bo ja też patrzę z perspektywy najistotniejszego dla mnie w tej sprawie kryterium, tj. muzyki i jej odbioru, ale nie rozumiem, co to ma do toczącej się dyskusji.krusejder pisze:Może tak być ale my patrzymy z perspektywy 1go kryterjum, najistotniejszego dla nas, tj. muzyki
Być może, choć wątpię, by wszystko można było tym tłumaczyć. Takie St. Anger na przykład miało i znanego producenta i ogromny budżet (1 mln $?), a wyszło kiepsko, raczej przez wątpliwe pomysły zespołu i/lub producenta. Czyli pomysł, założenie (chcemy zabrzmieć jak w garażu), a nie budżet i brak czasu (płytę robili chyba z rok). A Kevin Shirley to już też uznane nazwisko i raczej należy do "tych droższych", więc ewentualnych narzekań na brzmienie ostatnich płyt IM raczej nie należy tłumaczyć kosztami.voivod pisze:Weź pod uwagę że np rynek tradycyjnych nośników jest w sporym kryzysie i wiele zespołów, nawet tych dużych, woli ciąć koszty żeby mieć zysk, niż dopracowywać swoje albumy. (cut)