Generalnie w roku 2010 wyszło bardzo dużo ciekawych i wartych uwagi płyt. Nie wyszła jednak ta jedyna, która zostawiła by wszystkie inne w tyle. Nie uważam, że to źle, na przełomowe dzieła można czekać i latami. Rok był bardzo równy, praktycznie co miesiąc, czy co parę tygodni pojawiał się diamencik, z którym trudno było się rozstać jak i bardzo miło do niego wracać. Oczywiście nie obyło się bez paru solidnych rozczarowań czy niespodzianek. Jest też jeszcze trochę materiału do odsłuchania w kolejce. Zaprezentuję płyty, po które zdecydowanie warto sięgnąć. W pierwszej kolejności pozycje, które były najbliżej absolutnego “10/10”:

ABSCESS Dawn of Inhumanity

AUTOPSY The Tomb Within
Jeśli chodzi o metal, to nagrodę główną trzeba przyznać panom Reifert/Allen/Coralles. Najpierw przecudowny cios w postaci ABSCESS, a później soczysty powrót AUTOPSY z epką The Tomb Within. Zdominowali death metalowe paletko i wycpykali te wszystkie nijakie płyty jak np. Hail Of Bullets, Facebreaker czy Unleashed.
EHNAHRE Taming the Cannibals
Panowie znani z KAYO DOT zrobili fantastyczny krok do przodu tym albumem. W 2008 kiedy wydali pod nazwą Ehnahre swój pierwszy krążek - “The Man Closing Up” już było wiadomo, że warto śledzić ten projekt. Teraz idą jeszcze dalej. John Zorn gra black metal, lubi Incantation i piękne pejzaże. Ogromnie polecam!
DAUGHTERS s/t
Niech się fani Justina Timberlake’a z TDEP uczą od swoich kolegów. Absolutny kop w ryj i najlepsza płyta tego roku jeśli chodzi o szalony noise rock. Słyszę tu wspaniałe korzenie i fascynacje nie nędznym hc, a Łabędziami i Przyjęciem. Dojrzałe, przebojowe, okrutnie masywne. Bez dwóch zdań nawet po tym śniegu da się z Córami biegać maratony jak setki.
SWANS My Father Will Guide Me Up a Rope to the Sky
Powrót SWANS do życia to chyba dla mnie jedno z najważniejszych wydarzeń muzycznych tego roku. Grudniowy koncert dodatkowo umocnił moje zdanie co do nowej płyty. Jest to absolutnie świetny krążek, który na żywo dostaje drugą baterię siły. Rewelacyjne kompozycje, wyważony balans między hałasem, a ciszą. Nowy rozdział dla SWANS cieszy tym bardziej że zapowiada się jako bardzo płodny. Jeśli miałbym którąś z płyt tego roku nosić w portfelu to wybralbym właśnie My Father Will Guide Me Up a Rope to the Sky. ; )
MONSTER MAGNET Mastermind
Całe szczęście, że ochłonęli po 4WD i nagrali absolutnie zajebistą płytę. Krótko mówiąc, piękny hołd dla THE STOOGES, praktycznie same hity, znów świetna forma. Mastermind jest senny jak absynent i ciężki jak Dave Wyndorf
THE DEAD WEATHER Sea of Cowards
Nie wiem czy to przypadkiem nie najlepsza produkcja Jacka Białego. Dzika, młodzieńcza, z masą nawiązań i powiązań. Zagląda w stare dzieje, ale krok stawia do przodu. Jest Janis, delta, Zeppelin i jak w przypadku MM same przeboje. No nie mogę, jak to pięknie brzmi.
anbb Mimikry
Trochę zmiana rejonów. Einstürzende Neubauten spotyka się z Alva Noto i nagrywają “I wish I was a mole in the ground”.(
http://www.youtube.com/watch?v=YETlmOQWkXU) OBŁĘD!
Neurotyczny klimat, śpiew i recytacje w dwóch językach, niesamowicie spójne i idealne pod Blixe pejzaże Alvy. Kompletna dezorientacja. Do tego śliczna Veruschka w tak dziwnie-przyciągającej formie na okładce. Jeśli chodzi o elektronikę, to chyba płyta nr 1.
SCORN Refuse; Start Fires.
Dodałem to ubezpieczające “chyba” jeśli chodzi o elektronikę, bo jak filip z konopii w dzień moich urodzin z wyskoczył z prezentu Mick Harris i przydybał nowym dusznym, odhumanizowanym albumem. Nie wiem jak może wyglądać klasyfikacja najlepszych płyt SCORN, bo żeby taką stworzyć trzeba chyba być szalonym. Harris nie schodzi poniżej pewnego poziomu, RSF to potwierdza i rozłupia bezlitośnie czaszkę solidną dawką wwiercających się w skroń gwoździ.
FAUST Faust is Last
Trochę pomijana jest ta płyta. A taki ważny, sentymentalny, zamykający ich 40-letnią karierę krążek im wyszedł. Rozliczają się z przeszłością w natchniony sposób dając upust luzu i wyrachowania. Może jest to trochę płyta dla cierpliwych, ale z drugiej strony efektywnych momentów także nie brakuje.
GRINDERMAN Grinderman 2
Grinderman 2 to najlepsza pozycja 2010 w kategorii “Nick Cave”. Hehe, no nie wiem co mam więcej powiedzieć, odpalcie sobie klip do Heathen Child, przeczytajcie pod to Bunnego Monro. Grindermana nie da się nie lubić, świetny tak jak i poprzednik.
LILIUM Felt
Trochę na uspokojenie, mniej pustyni, więcej miejskiego klimatu. Delikatne elektroniczne plamy, spokojne wokale, snujące się piękne melodie. Jeśli “Perdition City” ULVER to miasto po północy, tak “Felt” to miasto zaraz nad ranem. Poruszając się w bardzo ograniczonej stylistyce, dotykają fenomenu. Żadnych fajerwerków, można sobie porozmyślać.
DANIEL BJARNASON Processions
Jeśli współczesną muzykę klasyczną uznajecie za nudną, przetrawioną i że niczym już nie może Was zaskoczyć to sięgnijcie po album tego młodego islandczyka. Mnie zaczarował; bardzo intensywna, impresjonistyczna, emocjonalna wariacja.
HYPNOS 69 - Legacy
Jeśli brakuję wam doskonałego rocka progresywnego, wielbicieli King Crimson, VDGG, GG czy nawet trochę Pink Floyd to Legacy jest odpowiedzią na to wołanie. Kalejdoskop nastrojów, wspaniałe struktury i melodie. Bardzo finezyjne, dojrzałe i świeże!
Dalej płyty bardzo dobre i czasem już tylko dobre, tak skrótowo:
ATHEIST - Jupiter / Efektowny powrót, nie niszczą legendy, ale do przodu też nie ruszają. Fantastyczna retrospekcja:)
BLACK BREATH - Heavy Breathing / Bomba! Totalna jazda bez trzymanki
BRANT BJORK - God and Goddesses / Luzacka, gitarowa, fajna do butelki.
BRYAN FERRY - Olympia / Pozycja obowiązkowa na Bal Sylwestrowy, pięknie Ferry śpiewa, elegancko i z witalnością swojego młodego bandu. No i boska Kate Moss na okładce, jak będziecie mieli okazje spójrzcie na wydanie winylowe...
BONGRIPPER - Satan Worshipping Doom / SATAN WORSHIPPING DOOM!
CHRISTIAN MISTRESS - Agony & Opium / proszę państwa heavy metal! i to w dodatku z kobietą na wokalu! approval Fenriza.
CRIPPLED BLACK PHOENIX - I, Vigilante (MCD) / Świetny mini album, jeśli nie liczyć Autopsy to najlepszy “mały” materiał tego roku.
CURRENT 93 - Baalstorm, Sing Omega / lepiej niż poprzednio
DARKTHRONE - Circle the Wagons / Same przeboje! Dużo Mercyful Fate! Wierzę w kościół, który wybudował Fenriz, daję mu na tace.
DEATHSPELL OMEGA - Paracletus / Rozczarowanie. hahaha.
ELECTRIC WIZARD - Black Masses / Czarna dziura, znakomity album, słabych Czarodziej nie nagrywa.
ERALDO BERNOCCHI / BLACKFILM - Along the Corridors / Nie mogło być mowy o wtopie. Niesamowity klimat.
HELL MILITIA - Last Station on the Road to Death / jeden z lepszych bm z tego roku, ten akurat najbardziej punk rockowy:) oczywiście Francja.
KAYO DOT - Coyote / chyba najbardziej “user friendly”, ale pod maską przystępności kryją się pokłady cudownych melodii i zakręconego klimatu. Fantastyczny zespół.
KILLING JOKE - Absolute Dissent / przekonałem się, chyba minimalnie słabszy niż dwa poprzednie, ale po premierze z miesiąc nic innego nie włączałem. Kocham KJ. W sumie to mogłem wrzucić ich do listy na górze, z ładną okładeczką.
KERASPHORUS - Cloven Hooves at the Holocaust Dawn (EP) / Nie ma Angelcorpse jest KERASPHORUS. Bombowy materiał.
KVELERTAK - Kvelertak / już gdzieś tam oceniliśmy, przebojowy, doskonały rock n roll
MUNLY & LUPERCALIANS Petr & The Wulf / Nie tak zajebista jak poprzednie trzy materiały, w których maczał palce Jay, ale i tak zajebista.

JOHN ZORN - Ipsissimus / Zorn, 12-materiałów w roku, to jakiś warto wyróżnić. What Thou Wilt można też wpisać.
LICH KING - World Gone Dead / Jak już uzgodniliśmy najlepszy thrash w tym roku.
ROBERT PLANT - Band of Joy / Fantastyczna, satanistyczna, rytualna! czy to na pewno pan Robert?:)
ROME - L'Assassin (EP) / Epkę należy wyróżnić, bo z całym LP trochę popłynęli trochę za daleko.
SAMSARA BLUES EXPERIMENT - Long Distance Trip / Niezła wycieczka, długa i w piachu po pachy.
THE BAMBI MOLESTERS - As the Dark Wave Swells / Chorwacka płyta roku, zakręccie się wokół tego materiału. Świetny western, chill i … surf rock. Tylko odpoczywać.
TRICKY - Mixed Race / Bardzo dobry album, fajne numery, dużo luzu i zero zobowiązań.
VASAELETH - Crypt Born and Tethered to Ruin / Znakomita death metalowa smoła.
ZACH HILL - Face Tat / Nie ma żartów, doskonały noise rock.
ANAIS MITCHELL Hadestown / smutne przyśpiewki raczej o śmierci, pani ładnie śpiewa, ładnie jej przygrywają
ASTEROID - II / Trzecia płyta to już będzie czołóweczka. Doskonale szwedzi czują klimat, pewnie jacyś bracia WITCHCRAFT.
BURZUM - Belus / Bardzo dobre wyjście z więzienia, w pięknym stylu.
BLACKLODGE - T/ME [3rd Level Initiation = Chamber of Downfall] / Bardziej mi się podoba niż Abigor, bez łańcuchów i gwiazdek, a wciąż kosmicznie.
BLACK WITCHERY - Inferno of Sacred Destruction / Kapela gości z DEFTONES, trochę ściągają od RADIOHEAD, ale i tak wciąż jest to nowatorska porcja muzyki.
BLOOD OF KINGU - Sun in the House of the Scorpion / Na Ukrainie metal gra tylko Roman Saenko, reszta nie istnieje. Znakomity Hate Forest.
BRIAN ENO - Small Craft on a Milk Sea / Szef szefów maluje mlekiem, pływam. Z wielkim wyczuciem to zrobił
CASTAVET - Mounds of Ash / BM z USA, a jednak ktoś tam jeszcze potrafi.
DANZIG - Deth Red Sabaoth / bardzo dobry, wreszcie:)
DIRTY SWEET - American Spiritual / Są dwa numery doskonałe, całość trochę może zbyt zwiewna, ale są dobre rokowania na przyszłość. Dobra strona alt-country ich potrzebuje.
DISHAMMER - Under the Sign of the D-beat Mark (EP) / D-beat baby!
EXODUS - Exhibit B: The Human Condition / Bardzo dobry Exodus
G.B.H. - Perfume and Piss / Punkowi dziadkowie, nie dziadzieją nic a nic!
GOATVARGR - Black Snow Epoch / harsh harsh harsh
GORILLAZ - Plastic Beach / umpa, umpa, umpa
IMMOLATION - Majesty and Decay / Bardzo dobre Immolation
INFERNAL WAR/KRIEGSMASCHINE - Transfigurations / Najlepszy materiał z PL jeśli chodzi o metal, to już wiadomo. Płytka przyszła dopiero przedwczoraj, więc jeszcze za mało odsłuchów żeby coś więcej napisać.
ISOBEL CAMBELL & MARK LENEGAN - Hawk / takie tam współczesne yoko ono i john lennon;)
INCANTATION - Scapegoat (EP) / czekamy, czekamy!
JOHNNY CASH - VI / Nie żyje, a deklasuje konkurencję. To jest gość!
LAO CHE - Prąd stały / Prąd zmienny / ACDC bardzo bardzo dobre narkotyki wzieli.
LIARS - Sisterworld / Trochę leniwe, ale ładnie kiełkuje.
MASTER - The Human Machine / Profesor Speckmann nie zawodzi.
MASSIVE ATTACK - Heligoland / Slow-burner, pomalutku się przekonałem.
MELISSA AUF DER MAUR - Out of Our Minds / Efektownie i z doskonałym Gdańskiem
MICHAEL GIRA - I am not Insane / Piękne, notatki “na brudno”
MURDER BY DEATH - Good Morning, Magpie / Bardzo dobre alt-country.
PAT MATHENY - Orchestrion / ciekawa forma, a muzycznie stary dobry Pat.
ROBERT RICH - Ylang / W akademicki sposób nakreślone pejzaże.
ROME - Nos chants perdus / Rozczarowanie trochę, zamiast całej płyty proponuję włączyć epkę.
OVERKILL - Ironbound / Overkill wydał zawodowy album, lubię ich cholera! lubię!
SKULLFLOWER - Strange Keys to Untune Gods' Firmament / Obowiązkowa pozycja dla wszystkich Chrześcijan.
SPIRITUAL BEGGARS - Return to Zero / Fajowe, jak na SB przystało.
TRIPTYKON - Eparistera Daimones / Trochę za dużo Sepultury nie?:)
TWILIGHT - Monument to Time End / Bardzo dobre, wielopoziomowe granie z Southern Lord.
THE WOUNDED KINGS - The Shadow Over Atlantis / doomskonałe
THE KNIFE in Collaboration with Mt. Sims and Planningtorock - Tomorrow, in a Year / najlepsza płyta THE KNIFE
THE YOUNG GODS - Everybody Knows / bardzo miłe zaskoczenie, że są w takiej dobrej formie.
Można zerknąć też na:
HIGH ON FIRE - Snakes for the Divine / ciężko i skutecznie.
FURZE - Reaper Subconscious Guide / pentagramowy doom zagrany na jednej ręce;)
MASSEMORD - The Madness Tongue Devouring Juices of Livid Hope / w sumie wreszcie nagrali słuchalną płytę
NIGHTBRINGER - Apocalypse Sun / długo, intensywnie, bez cech szczególnych
OMAR RODRIGUEZ & J. FRUSCIANTE - s/t / powinni pomyśleć o większej współpracy
SHINING - Blackjazz /są zajebiste momenty, doskonały cover KC
ROB ZOMBIE - Hellbilly Deluxe 2 / Robcio w formie.
UNIVERS ZERO - Clivages / może nie ma do końca takiego klimatu jak ze starych albumów, ale wydali dobrą płytę. Bardzo sobie cenię UZ i fajnie, że wrócili.
THE BLACK ANGELS - Phosphene Dream / stylowo i konsekwentnie.
chociaż tutaj już więcej rys i jakiś niedociągnięć. Ale spokojnie można zerknąć na te płytki.
O czym warto jeszcze napisać? O tym że trochę zawiodłem się nowym Ufomammut, Cathedral, bardzo obiecującym FOOD z udziałem takich nazwisk jak Molvaer i Fennesz, zawiódł Intronaut,Woven Hand także Watain.
No i bardzo smutny rok z powodu odejścia paru bardzo ważnych osobowości.
Płyt za to było co niemiara, a pewnie jeszcze parę ciekawych kąsków gdzieś się chowa. W razie czego będę uzupełniał.