geri92 pisze:Dla mnie najlepszy z krótszych numerów. Spokojnie wygrywa z DoG. Chwycił od pierwszego przesłuchania, refren bardzo często sobie śpiewam
+1
Jak dla mnie SOTV też za nim.
Swoją drogą, IESF nagrano w drop D, ale nie słychać tam jakoś szczególnie tego 'mięcha'. Natomiast w SOL zwrotki brzmią baardzo nisko i soczyście....czyżby i tu niski strój?
If 50 million people say a stupid thing, it's still a stupid thing.
geri92 pisze:Dla mnie najlepszy z krótszych numerów. Spokojnie wygrywa z DoG. Chwycił od pierwszego przesłuchania, refren bardzo często sobie śpiewam
+1
Jak dla mnie SOTV też za nim.
Swoją drogą, IESF nagrano w drop D, ale nie słychać tam jakoś szczególnie tego 'mięcha'. Natomiast w SOL zwrotki brzmią baardzo nisko i soczyście....czyżby i tu niski strój?
Nie sądzę.
Co do IESF, to na najniższej, obniżonej do D strunie gra głównie Adrian (oprócz Steve'a), to słychać w tym patataju na jednym z kanałów podczas zwrotek. Dopiero w refrenie lepiej słychać ten Drop D, a pierwszy akord do słów "riff in a sail..." to właśnie D.
Minęły ponad 4 miesiące od wydania SOL - moje odczucia co do tego singla, są jak wyświetlenia na youtube (połowa wyśwetleń w ciągu 1.5 tygodnia).
Szał na początku (w tydzien 4 miliony) - a teraz co jaaaakiś czas wracam posłuchać - dalej przyjemny
Mi się ten utwór nawet podoba, nie jest to oczywiście wielkie dzieło, ale dobry, przyjemny utwór na pewno. Coś jak otwieracz na The Final Frontier. Takie utwory są traktowane z rezerwą bo wszyscy teraz czekają na epiki i długie utwory, a to błąd. Jestem ciekaw jakby takie utwory były odbierane gdyby stanowiły większość na albumach Iron Maiden, być może lepiej.
Po dwóch latach nadal broni się znakomicie, zwłaszcza wykonania na żywo. Jeden z lepszych rockerów po reunion. Stawiam na równi z Wickermanem i Rainmakerem.
Też bardzo lubię Speed of Light, nie uważam go za najsłabszy utwór na płycie. W ogóle The Book of Souls dla mnie jest w całości bardzo mocną płytą i ciężko wskazać słabszy utwór.
Dla mnie to jest najgorszy utwór na tym albumie. Często go skipuję przy słuchaniu albumu. Swego czasu teledysk z tym kawałkiem skutecznie mnie zniechęcał przez dłuższy czas do zakupu albumu (strona wizualna jest ok., chodzi mi o muzykę).
Leci drugi rok od premiery albumu i mogę dać temu wałkowi solidne 5/10. Utwór w zasadzie zły nie jest, ale odstaje mocno od reszty albumu. Trochę za długi jak na to co ma do zaoferowania. Refren jak to u IM trochę za dużo razy. Wokal Bronka zdaje się być zbyt oderwany od melodii. Zdaje mi się jakby śpiewał do czegoś innego
To tyle z minusów.
Na plus to, że dobrze się sprawdza w wykonaniach na żywo (przynajmniej sądząc po video z Wacken '16). Ma też kopa szczególnie w pierwszej części i wywołujący uśmiech krzyk Bronka (z resztą przypomina to Be Quick or Be Dead). Plusem też jest to, że nie muszę go przewijać przy słuchaniu albumu Może nie brzmi przekonująco, ale to ważne
Sardi pisze: ↑wt lip 04, 2017 11:07 pmchyba mi nie powiecie, że Wildest Dreams, czy El Dorado są lepsze od SoL
Nie, ale Rainmaker czy Different World tak
A dwa, to chyba najbardziej niezrozumiała rzecz dla mnie w tym zespole, wypuszczanie jako singli promujących album najsłabszych (albo prawie najsłabszych) utworów z danych krążków. Dlatego słaba konkurencja jak dla mnie nie powinna być argument za dla SoL
Mr. M pisze: ↑wt lip 04, 2017 11:43 pm
A dwa, to chyba najbardziej niezrozumiała rzecz dla mnie w tym zespole, wypuszczanie jako singli promujących album najsłabszych (albo prawie najsłabszych) utworów z danych krążków.
100% racji Mają talent do wybierania najgorszych kawałków na single
Daliby z nowej płyty tytułowy i byłoby pozamiatane.
Tylko po co mają dawać na singla najlepszy utwór? Żeby później pisali, że podali cały tort na małym talerzyku? Wiadomo, że nie! Rozlałaby się fala hejtu, że płyta średnia, że narobili apetytu. Nie wróżyłoby to dobrej sprzedaży. A tak wybierają sobie średniaka, do którego dorobią ideologię, otoczkę marketingową. Dodajcie do tego głód fanów i już na dzień dobry utwór ma wirtualnie +2 gwiazdki w 10-cio stopniowej skali. Ludzie najarają się na album i kupią jeszcze w preorderze. Po przesłuchaniu stwierdzają, że to najlepsza płyta zespołu, bo nie spodziewali się takiego pierdolnięcia! Singiel wróci na swoje pierwotne miejsce (-2 gwiazdki) i wszyscy zadowoleni.
hipcio_stg pisze: ↑śr lip 05, 2017 11:59 am
A tak wybierają sobie średniaka, do którego dorobią ideologię, otoczkę marketingową. Dodajcie do tego głód fanów i już na dzień dobry utwór ma wirtualnie +2 gwiazdki w 10-cio stopniowej skali. Ludzie najarają się na album i kupią jeszcze w preorderze. Po przesłuchaniu stwierdzają, że to najlepsza płyta zespołu, bo nie spodziewali się takiego pierdolnięcia! Singiel wróci na swoje pierwotne miejsce (-2 gwiazdki) i wszyscy zadowoleni.
Opisałeś dokładnie moje odczucia co do SoL Nie uświadamiałem sobie tego, ale widać działa
Dla mnie utwór słabnący. Gdy wyszedł jako singiel bardziej mnie nakręcał teraz jak dla mnie jest takim zapychaczo-rockerem w stylu dawnych lat bez progresji za to na szybkości. Solówki do zapomnienia, zaśpiewane przeciętnie jako utwór nic go nie wyróżnia. Blednie w towarzystwie IESF, BoS czy Empire. Paradoksalnie chciałbym by Maideni grali na albumach więcej szybkich, krótkich utworów z pazurem ale na wyższym poziomie bo to jak dla mnie takie 4/10.
A mi się wydaje, że był napisany podczas sesji nagraniowej Final Frontier i tam był za słaby/średnio pasował to go sobie zostawili na dojrzewanie 5 letnie. Tematyka taka kosmiczna - prędkość światła itp:P