Strona 24 z 38

Re: Sprzedaż płyty The Final Frontier

: wt sie 31, 2010 12:43 pm
autor: Kozas
No wiadomo, ze lepiej, mowie po prostu jak jest

Re: Sprzedaż płyty The Final Frontier

: wt sie 31, 2010 1:08 pm
autor: IM_Power
Poza tym trzeba pamiętać ,że posiadanie płyt oryginalnych ma sens wtedy gdy się ich słucha,a nie by się pochwalić znajomym albo nie wyjść na pozera w towarzystwie.

Re: Sprzedaż płyty The Final Frontier

: wt sie 31, 2010 1:08 pm
autor: RALF
IM_Power pisze:Mnie martwi , że koncerty IM stają się coraz bardziej masowe i jakby troszkę traci na tym osobisty kontakt z publicznością ,a coraz bardziej chodzi o show .Muzyka ustępuje efektom, ,a jak dla mnie Iron Maiden to zespół którego muzyka broni się sama i fani to docenią, nie potrzebują wybuchów, efektów i tego cyrku ,który nawet lubię ale muzyka to dla mnie 95% tej kapeli.

Chciałbym zobaczyć Ironów z czasów 81/82 roku czy np.z czasów Blaze'a ,gdy na koncertach było mniej osób ale wydaję mi się ,że zespół był bardziej zdeterminowany, niestety w jednej z tych epok nie było mnie na świecie, w drugiej byłem za młody.
Taa, ale widzisz - Iron Maiden to zespół instytucja, jedna z ikon koncertowych wojaży i to właśnie koncerty stworzyły ich legendę, nie przeboje czy aktywność medialna. Maiden już w 1982 było dość widowiskowym zespołem, z biegiem czasu ich strona wizualna ciągle ewaluowała, ąż do poziomu gigantomanii w latach 1985 - 1988. Trasa "Fear Of The Dark 1992" również prezentowała się okazale.

Podczas "Virtual XI Tour" próbowali odtworzyć dawny show - z różnym skutkiem, albowiem Maiden wówczas nie przyciągali tak ogromnej publiczność (w Am Południowej - owszem). Kiedy po powrocie Dickinsona popularność grupy wzrosła do dawnego poziomu - zmienił się charakter ich koncertów, zaczęli grać w większości jako gwiazdy prestiżowych festiwali i na wielkich stadionach.

Trudno tego nie wykorzystać, Dla mnie nieodzowną częścią Iron Maiden jest ich spektakl - taki, "zwariowany" kiczowaty, ale ... miły dla oka. W zasadzie cały rock 'n roll jest kiczowaty. Ja sądzę, że Maiden świadomie dążą do zwiększenia zainteresowania sobą, na tyle na ile pozwala im na to protekcja EMI, środki promocyjne...

Na koncerty Ironów przychodzi od kilkunastu do nawet 100000 widzów, czy to źle - sądzę że każdy zespół marzy by grać dla jak największego audytorium, by "widzieć" swych fanów. A muzyka i tak dotrze do tych "prawdziwych" czyt: "najbardziej zaangażowanych w zespół".

Nawet EDDIE - nie musisz lubić Iron Maiden, żeby lubić Eddie'go - taka prawda, na wszystko jest miejsce!

Re: Sprzedaż płyty The Final Frontier

: wt sie 31, 2010 1:23 pm
autor: gumbyy
IM_Power pisze:Chciałbym zobaczyć Ironów z czasów 81/82 roku czy np.z czasów Blaze'a ,gdy na koncertach było mniej osób ale wydaję mi się ,że zespół był bardziej zdeterminowany,
Jak pamiętam koncerty z Blaze, to jakoś nie przypominam sobie tej "determinacji". To były zwykłe koncerty, podobne do obecnych.
IM_Power pisze:Poza tym trzeba pamiętać ,że posiadanie płyt oryginalnych ma sens wtedy gdy się ich słucha
Generalnie to chyba taki jest sens kupowania płyt. Nie widzę inaczej...
RALF pisze:Sam Dickinson namawiał ludzi do "ściągania z sieci" - nic dodać nic ująć.
Nie do końca... z tego co pamiętam to miało miejsce przy okazji grania przedpremierowo "Wildest Dreams" na koncertach. Bruce zachęcał do nagrywania tego kawałka i udostępniania w sieci. Mówił też, że nie ma nic przeciwko temu, że ktoś ściągnie cały album, pod warunkiem, że później kupi płytę w sklepie. U nas jak widać pamięta się tylko to, co wygodne ;)

Re: Sprzedaż płyty The Final Frontier

: wt sie 31, 2010 5:16 pm
autor: Siwy
gumbyy pisze:IM_Power napisał/a:
Poza tym trzeba pamiętać ,że posiadanie płyt oryginalnych ma sens wtedy gdy się ich słucha

Generalnie to chyba taki jest sens kupowania płyt. Nie widzę inaczej...
Jak nie miałem jeszcze swojego własnego komputera w pokoju, to słuchałem dosyć często z płyt. Teraz słucham praktycznie tylko z mp3, a płyty sobie stoją na stojaku i się kurzą
Dark_noldor pisze:Ja jako 15-latek przegrywałem od kolegi IM na kasety, bo na oryginały mnie nie było stać, ale jakoś muzyki odtwarzanej z kasety była delikatnie mówiąc słaba ;) Warto kupować oryginalne płytki, to tak jak kupić książkę w twardej oprawie zamiast ksero :P
jak zaczynałem słuchać w wieku 13 lat, to pożyczyłem całą dyskografię od starszego brata kolegi, właśnie na "oryginalnych", polskich kasetach i sobie ją przegrałem. Inaczej w tak krótkim czasie nigdy bym nie skompletował całej dyskografii. Później, powoli uzbierałem całą kolekcję, z której w sumie jestem zadowolony.

W dzisiejszych czasach wystarczy kilka godzin i ma się całą dyskografię na dysku...

Re: Sprzedaż płyty The Final Frontier

: wt sie 31, 2010 5:20 pm
autor: panzerschreck
IM_Power pisze:Poza tym trzeba pamiętać ,że posiadanie płyt oryginalnych ma sens wtedy gdy się ich słucha,a nie by się pochwalić znajomym albo nie wyjść na pozera w towarzystwie.
Ja mam kilka takich oryginalnych płyt, których nie słucham, a jedną nawet taką której nie przesłuchałem ani razu, ale cieszę się, że je mam i ani myślę się ich pozbywać ;)

Re: Sprzedaż płyty The Final Frontier

: wt sie 31, 2010 5:21 pm
autor: RALF
Za lat kilka CD będą wyłącznie ozdobą kolekcji domowych... prędzej niż później. :mryellow:

Re: Sprzedaż płyty The Final Frontier

: wt sie 31, 2010 5:23 pm
autor: DaveM
Dokładnie. tak jak jest teraz z winylami. :)

Re: Sprzedaż płyty The Final Frontier

: wt sie 31, 2010 5:24 pm
autor: IM_Power
RALF pisze:Za lat kilka CD będą wyłącznie ozdobą kolekcji domowych... prędzej niż później. :mryellow:
bo ludzie wrócą do vinyli ,ja sam będe je kupował jak będe miał stałe dochody, wtedy moje CD faktycznie się będą kurzyć

Re: Sprzedaż płyty The Final Frontier

: wt sie 31, 2010 6:11 pm
autor: RALF
Vinyl dużo lepiej brzmi, naturalniej... :mryellow:

Re: Sprzedaż płyty The Final Frontier

: wt sie 31, 2010 6:21 pm
autor: gumbyy
Siwy pisze:Jak nie miałem jeszcze swojego własnego komputera w pokoju, to słuchałem dosyć często z płyt. Teraz słucham praktycznie tylko z mp3, a płyty sobie stoją na stojaku i się kurzą
Ja zupełnie nie słucham muzyki z komputera. Nawet nie ma go podłączonego do głośników.
Siwy pisze:W dzisiejszych czasach wystarczy kilka godzin i ma się całą dyskografię na dysku...
Raczej kilka minut... i dlatego nie ma "poszanowania" dla muzyki. Kilka kliknięć i pliczki na dysku. Później słucham jak to ktoś ma gigabajty muzyki na dysku, ale zupełnie nie zna tego co tam naściągał. Ja jestem nauczony do powolnego słuchania i poznawania. Kiedyś kupowało się kilka kaset na miesiąc i to był jedyny dostęp do muzyki. Czasami coś od kumpla się pożyczyło i poznawało. A teraz w kilka chwil całe dyskografie zespołów na dysku... tylko później czasu nie ma to ogarnąć. Fakt, że przez tyle lat co słucham muzy to miałem sporo czasu żeby poznać wiele płyt wielu zespołów. Jak widać było na przykładzie premiery "TFF" to młodzi stażem nie wytrzymali "ciśnienia" i musieli poznać z mp3. Niestety taki łatwy dostęp do muzyki ogranicza sprzedaż płyt... u nas jakoś ludzie zadowalają się mp3 i mają gdzieś oryginalne nośniki...

Re: Sprzedaż płyty The Final Frontier

: wt sie 31, 2010 7:07 pm
autor: Budziol
gumbyy pisze:Kiedyś kupowało się kilka kaset na miesiąc i to był jedyny dostęp do muzyki. Czasami coś od kumpla się pożyczyło i poznawało.
pamiętam, szedłem co tydzień kupić jedną oryginalną kasetę i słuchało się dobólowo :)
czasem żałuję, że tamte czasy już nie wrócą ;)

Re: Sprzedaż płyty The Final Frontier

: wt sie 31, 2010 9:13 pm
autor: Rafaello
Budziol pisze:pamiętam, szedłem co tydzień kupić jedną oryginalną kasetę i słuchało się dobólowo :)
czasem żałuję, że tamte czasy już nie wrócą ;)
W 85-86 roku "oryginalna" kaseta kosztowała ok. 1700 zł. Nie pamiętam jak to się przekładało na zarobki moich starych ale wiem, że na Live After Death sprzedałem połowę rybek, a na Somewhere in Time, to musiałem z dwa tygodnie żebrać u rodziców. Dobrze, że te czasy nie wrócą, chociaż fakt... wtedy każda płyta cieszyła dziesięć razy bardziej niż teraz. Nieważne, jaka się okazała... ważne, że w ogóle udało się ją posiąść.

Re: Sprzedaż płyty The Final Frontier

: wt sie 31, 2010 10:40 pm
autor: AnarchyMen
Mówicie stare dobre czasy ale dzięki mpe-trójką więcej ludzi ma dostęp do muzyki i twórczości Maidenów i innych zespołów taki niby youtube a jest w nim pełno terabajtów muzyki ;) i dobrze

Re: Sprzedaż płyty The Final Frontier

: wt sie 31, 2010 10:50 pm
autor: matik
Rafaello pisze:W 85-86 roku "oryginalna" kaseta kosztowała ok. 1700 zł. Nie pamiętam jak to się przekładało na zarobki moich starych ale wiem, że na Live After Death sprzedałem połowę rybek, a na Somewhere in Time, to musiałem z dwa tygodnie żebrać u rodziców. Dobrze, że te czasy nie wrócą, chociaż fakt... wtedy każda płyta cieszyła dziesięć razy bardziej niż teraz. Nieważne, jaka się okazała... ważne, że w ogóle udało się ją posiąść.
Dokladnie tak było . Pmietam jak dorwałem winylowe LAD . Była to pierwsza moja płyta IM i cieszyłem sie jakbym wygrał milion w totolotka . W latach 80 tych nabyc płyte czy kasete IM to było coś to było wydarzenie . A teraz to wszystko jest duzo prostsze ale czy pozostała ta sama magia...?

Re: Sprzedaż płyty The Final Frontier

: wt sie 31, 2010 10:53 pm
autor: jesper
gumbyy pisze: Jak widać było na przykładzie premiery "TFF" to młodzi stażem nie wytrzymali "ciśnienia" i musieli poznać z mp3.
:facepalm:

Budziol czujesz się młody stażem :?: :roll: :mryellow: ;-)

... ja zassałem wcześniej bo chciałem poznać skoro było dostępne, ciśnienia nigdy nie miałem podwyższonego tylko dlatego że wychodzi jakaś nowa płyta danej kapeli [nawet jeżeli to Iron Maiden] i tak jak coś mi się podoba to zawsze zasysam przed premierą a CDeka i tak kupuję. :roll:

Re: Sprzedaż płyty The Final Frontier

: wt sie 31, 2010 10:56 pm
autor: Budziol
jesper pisze:
gumbyy pisze: Jak widać było na przykładzie premiery "TFF" to młodzi stażem nie wytrzymali "ciśnienia" i musieli poznać z mp3.
:facepalm:

Budziol czujesz się młody stażem :?: :roll: :mryellow: ;-)

... ja zassałem wcześniej bo chciałem poznać skoro było dostępne, ciśnienia nigdy nie miałem podwyższonego tylko dlatego że wychodzi jakaś nowa płyta danej kapeli [nawet jeżeli to Iron Maiden] i tak jak coś mi się podoba to zawsze zasysam przed premierą a CDeka i tak kupuję. :roll:
młody duchem ;)
ciśnienie miałem że mało mnie nie rozsadziło od środka ;) dlatego ściągnąłem przed premierą, co nie przeszkodziło mi w dniu premiery nabyć wersji METAL BOX&2LP
aktualnie poluję na JPN i GR :mryellow:

Re: Sprzedaż płyty The Final Frontier

: wt sie 31, 2010 11:20 pm
autor: gumbyy
Budziol pisze:pamiętam, szedłem co tydzień kupić jedną oryginalną kasetę i słuchało się dobólowo :)
czasem żałuję, że tamte czasy już nie wrócą ;)
Tak było... ale dzięki temu człowiek znał na pamięć każdy dźwięk z całej płyty...
jesper pisze:
gumbyy pisze: Jak widać było na przykładzie premiery "TFF" to młodzi stażem nie wytrzymali "ciśnienia" i musieli poznać z mp3.
:facepalm:

Budziol czujesz się młody stażem :?: :roll: :mryellow: ;-)
To jak widać starsi też nie dali rady ;) mi najbardziej utkwiła w pamięci postawa IM_Power, który tyle gadał o cudzie słuchania po raz pierwszy z CD, a później ściągnął mp3, by następnie żałować tego :lol:

Re: Sprzedaż płyty The Final Frontier

: wt sie 31, 2010 11:22 pm
autor: Budziol
Tak było... ale dzięki temu człowiek znał na pamięć każdy dźwięk z całej płyty...
to fakt, każdą sekundę, stąd tak olbrzymi sentyment do płyt przesłuchanych wtedy :)

Re: Sprzedaż płyty The Final Frontier

: śr wrz 01, 2010 2:20 pm
autor: odja
Coś w tym zapamiętywaniu jest. Jak Marek Gaszyński w poniedzialkowej audycji Muzyka Młodych, puścił Somewhere in Time, to w The Loneliness of the Long Distance Runner na początku płyta mu przeskoczyła i później na koniec wyciszył Alexandra bo czas audycji sie kończył. Do tej pory jak słucham już z CD to oczekuje tego przeskoku i wyciszenia, tyle razy tej płytki nagranej z radia sie nasłuchałem, że zostało coś w podświadomości. :)