Re: Sprzedaż płyty The Final Frontier
: wt sie 31, 2010 12:43 pm
No wiadomo, ze lepiej, mowie po prostu jak jest
Polski Fan Klub Iron Maiden
https://sanktuariumfc.org/forum/
Taa, ale widzisz - Iron Maiden to zespół instytucja, jedna z ikon koncertowych wojaży i to właśnie koncerty stworzyły ich legendę, nie przeboje czy aktywność medialna. Maiden już w 1982 było dość widowiskowym zespołem, z biegiem czasu ich strona wizualna ciągle ewaluowała, ąż do poziomu gigantomanii w latach 1985 - 1988. Trasa "Fear Of The Dark 1992" również prezentowała się okazale.IM_Power pisze:Mnie martwi , że koncerty IM stają się coraz bardziej masowe i jakby troszkę traci na tym osobisty kontakt z publicznością ,a coraz bardziej chodzi o show .Muzyka ustępuje efektom, ,a jak dla mnie Iron Maiden to zespół którego muzyka broni się sama i fani to docenią, nie potrzebują wybuchów, efektów i tego cyrku ,który nawet lubię ale muzyka to dla mnie 95% tej kapeli.
Chciałbym zobaczyć Ironów z czasów 81/82 roku czy np.z czasów Blaze'a ,gdy na koncertach było mniej osób ale wydaję mi się ,że zespół był bardziej zdeterminowany, niestety w jednej z tych epok nie było mnie na świecie, w drugiej byłem za młody.
Jak pamiętam koncerty z Blaze, to jakoś nie przypominam sobie tej "determinacji". To były zwykłe koncerty, podobne do obecnych.IM_Power pisze:Chciałbym zobaczyć Ironów z czasów 81/82 roku czy np.z czasów Blaze'a ,gdy na koncertach było mniej osób ale wydaję mi się ,że zespół był bardziej zdeterminowany,
Generalnie to chyba taki jest sens kupowania płyt. Nie widzę inaczej...IM_Power pisze:Poza tym trzeba pamiętać ,że posiadanie płyt oryginalnych ma sens wtedy gdy się ich słucha
Nie do końca... z tego co pamiętam to miało miejsce przy okazji grania przedpremierowo "Wildest Dreams" na koncertach. Bruce zachęcał do nagrywania tego kawałka i udostępniania w sieci. Mówił też, że nie ma nic przeciwko temu, że ktoś ściągnie cały album, pod warunkiem, że później kupi płytę w sklepie. U nas jak widać pamięta się tylko to, co wygodneRALF pisze:Sam Dickinson namawiał ludzi do "ściągania z sieci" - nic dodać nic ująć.
Jak nie miałem jeszcze swojego własnego komputera w pokoju, to słuchałem dosyć często z płyt. Teraz słucham praktycznie tylko z mp3, a płyty sobie stoją na stojaku i się kurzągumbyy pisze:IM_Power napisał/a:
Poza tym trzeba pamiętać ,że posiadanie płyt oryginalnych ma sens wtedy gdy się ich słucha
Generalnie to chyba taki jest sens kupowania płyt. Nie widzę inaczej...
jak zaczynałem słuchać w wieku 13 lat, to pożyczyłem całą dyskografię od starszego brata kolegi, właśnie na "oryginalnych", polskich kasetach i sobie ją przegrałem. Inaczej w tak krótkim czasie nigdy bym nie skompletował całej dyskografii. Później, powoli uzbierałem całą kolekcję, z której w sumie jestem zadowolony.Dark_noldor pisze:Ja jako 15-latek przegrywałem od kolegi IM na kasety, bo na oryginały mnie nie było stać, ale jakoś muzyki odtwarzanej z kasety była delikatnie mówiąc słabaWarto kupować oryginalne płytki, to tak jak kupić książkę w twardej oprawie zamiast ksero
Ja mam kilka takich oryginalnych płyt, których nie słucham, a jedną nawet taką której nie przesłuchałem ani razu, ale cieszę się, że je mam i ani myślę się ich pozbywaćIM_Power pisze:Poza tym trzeba pamiętać ,że posiadanie płyt oryginalnych ma sens wtedy gdy się ich słucha,a nie by się pochwalić znajomym albo nie wyjść na pozera w towarzystwie.
bo ludzie wrócą do vinyli ,ja sam będe je kupował jak będe miał stałe dochody, wtedy moje CD faktycznie się będą kurzyćRALF pisze:Za lat kilka CD będą wyłącznie ozdobą kolekcji domowych... prędzej niż później.
Ja zupełnie nie słucham muzyki z komputera. Nawet nie ma go podłączonego do głośników.Siwy pisze:Jak nie miałem jeszcze swojego własnego komputera w pokoju, to słuchałem dosyć często z płyt. Teraz słucham praktycznie tylko z mp3, a płyty sobie stoją na stojaku i się kurzą
Raczej kilka minut... i dlatego nie ma "poszanowania" dla muzyki. Kilka kliknięć i pliczki na dysku. Później słucham jak to ktoś ma gigabajty muzyki na dysku, ale zupełnie nie zna tego co tam naściągał. Ja jestem nauczony do powolnego słuchania i poznawania. Kiedyś kupowało się kilka kaset na miesiąc i to był jedyny dostęp do muzyki. Czasami coś od kumpla się pożyczyło i poznawało. A teraz w kilka chwil całe dyskografie zespołów na dysku... tylko później czasu nie ma to ogarnąć. Fakt, że przez tyle lat co słucham muzy to miałem sporo czasu żeby poznać wiele płyt wielu zespołów. Jak widać było na przykładzie premiery "TFF" to młodzi stażem nie wytrzymali "ciśnienia" i musieli poznać z mp3. Niestety taki łatwy dostęp do muzyki ogranicza sprzedaż płyt... u nas jakoś ludzie zadowalają się mp3 i mają gdzieś oryginalne nośniki...Siwy pisze:W dzisiejszych czasach wystarczy kilka godzin i ma się całą dyskografię na dysku...
pamiętam, szedłem co tydzień kupić jedną oryginalną kasetę i słuchało się dobólowogumbyy pisze:Kiedyś kupowało się kilka kaset na miesiąc i to był jedyny dostęp do muzyki. Czasami coś od kumpla się pożyczyło i poznawało.
W 85-86 roku "oryginalna" kaseta kosztowała ok. 1700 zł. Nie pamiętam jak to się przekładało na zarobki moich starych ale wiem, że na Live After Death sprzedałem połowę rybek, a na Somewhere in Time, to musiałem z dwa tygodnie żebrać u rodziców. Dobrze, że te czasy nie wrócą, chociaż fakt... wtedy każda płyta cieszyła dziesięć razy bardziej niż teraz. Nieważne, jaka się okazała... ważne, że w ogóle udało się ją posiąść.Budziol pisze:pamiętam, szedłem co tydzień kupić jedną oryginalną kasetę i słuchało się dobólowo
czasem żałuję, że tamte czasy już nie wrócą
Dokladnie tak było . Pmietam jak dorwałem winylowe LAD . Była to pierwsza moja płyta IM i cieszyłem sie jakbym wygrał milion w totolotka . W latach 80 tych nabyc płyte czy kasete IM to było coś to było wydarzenie . A teraz to wszystko jest duzo prostsze ale czy pozostała ta sama magia...?Rafaello pisze:W 85-86 roku "oryginalna" kaseta kosztowała ok. 1700 zł. Nie pamiętam jak to się przekładało na zarobki moich starych ale wiem, że na Live After Death sprzedałem połowę rybek, a na Somewhere in Time, to musiałem z dwa tygodnie żebrać u rodziców. Dobrze, że te czasy nie wrócą, chociaż fakt... wtedy każda płyta cieszyła dziesięć razy bardziej niż teraz. Nieważne, jaka się okazała... ważne, że w ogóle udało się ją posiąść.
gumbyy pisze: Jak widać było na przykładzie premiery "TFF" to młodzi stażem nie wytrzymali "ciśnienia" i musieli poznać z mp3.
młody duchemjesper pisze:gumbyy pisze: Jak widać było na przykładzie premiery "TFF" to młodzi stażem nie wytrzymali "ciśnienia" i musieli poznać z mp3.![]()
Budziol czujesz się młody stażem![]()
![]()
![]()
![]()
... ja zassałem wcześniej bo chciałem poznać skoro było dostępne, ciśnienia nigdy nie miałem podwyższonego tylko dlatego że wychodzi jakaś nowa płyta danej kapeli [nawet jeżeli to Iron Maiden] i tak jak coś mi się podoba to zawsze zasysam przed premierą a CDeka i tak kupuję.
Tak było... ale dzięki temu człowiek znał na pamięć każdy dźwięk z całej płyty...Budziol pisze:pamiętam, szedłem co tydzień kupić jedną oryginalną kasetę i słuchało się dobólowo
czasem żałuję, że tamte czasy już nie wrócą
To jak widać starsi też nie dali radyjesper pisze:gumbyy pisze: Jak widać było na przykładzie premiery "TFF" to młodzi stażem nie wytrzymali "ciśnienia" i musieli poznać z mp3.![]()
Budziol czujesz się młody stażem![]()
![]()
![]()
![]()
to fakt, każdą sekundę, stąd tak olbrzymi sentyment do płyt przesłuchanych wtedyTak było... ale dzięki temu człowiek znał na pamięć każdy dźwięk z całej płyty...