Jeśli chodzi o utwory to potwierdziło się, że set w tym roku jest obcięty o jeden utwór w porównaniu do zeszłego. Za to mamy znów lokalny szlagier w wykonaniu Kirka i Roba…. Tym samym poleciał z setu cover. Szkoda, ale cóż zrobić, widać James musi mieć przerwę na cygaro.
Niefart/fart chciał, że kawałki “rotacyjne” w ten weekend powtórzyły się całkowicie z weekendem w Hamburgu. Liczyłem na Memory Remains i No Leaf Clover, a miałem powtórkę. Ale nie ma tego złego, bo Battery na żywo zabija. Ten kawałek to jest potęga, łeb mi prawie opadł, a na płycie pojawiły się nawet circle pity. Z nowej płyty If darkness had a son buja najbardziej, a skandowanie temptation wychodzi genialnie. Choć Shadow follows zmiażdżył też fantastycznie.
Chłopaki wyraźnie zadowoleni z pobytu w Helisnkach, zachwalali miasto i kraj w te i we wte. Rok temu w Hamburgu aż taki entuzjazm od nich nie bił. Największe plusy weekendu to Battery, Blackened, Creep i Master. Do tego “egzotyka” koncertów całkowicie w świetle dziennym, na co zwrócił uwagę również Rob
Teraz czas na Warszawę za miesiac!

