Emilio pisze: To jest dobre dla 16 latków, w pewnym wieku trzeba się określić.
Ja tak nie uważam. Lubie country, hard rocka, klasyczny heavy metal, brit pop, rock progresywny czy poezje śpiewaną. Po co ograniczać się do metalowych patatajów?
Sorki za offtop.
Ja też lubię country np. Cenię tą muzykę właśnie za pewnego rodzaju zamknięcie na inne gatunki, konserwatyzm, ortodoksję i to, że muzycy nie kolaborują z innymi gatunkami muzycznymi.
Właśnie życzyłbym sobie by muzycy heavy-metalowi byli takimi samymi konserwatystami jak muzycy country w podejściu do tworzenia.
Tak samo lubię posłuchać dobrej muzyki elektronicznej, nie przeszkadza mi nu-romantic czy blues-rock. Rock progresywny spod znaku Jethro Tull, King Crimson, Marillion wręcz bardzo lubię.
Nawet pop mi nie przeszkadza, powiem więcej jak na RMF FM leci jakiś utwór techno jak mam nockę to nawet się fajnie przy tym robi.
Jedyne czego nie lubię to zafałszowany "rock" w stylu tej całej alternatywy, mam wrażenie, ze to muzyka której jedynym celem jest "genderyzacja" świata. Facet ma być miły, wrażliwy, okularki, sweterek, grzyweczka i delikatny piskliwy śpiew o tym, że go boli życie.
Kobieta? ostra, agresywna, wulgarna, krzykliwa i najlepiej wygolona na łyso.
Poza tym to jest tak straszliwie nieszczere, ten pozowany bunt, najczęściej Ci muzycy dorastali w jakichś dobrych domach. Z tego wyszło to całe hipsterstwo.
Wicker Man się dziwi, że w Polsce nie ma heavy-metalu w mainstreamie, dlatego, że nawet heavy-metal jest dla tych ludzi którzy decydują co ma być na festivalach za prawicowy. Oni tam tylko wpuszczają jakieś lewicowe hard-cory, anarchistyczne punki, jakichś wojujących gejów, feministki. Zobaczcie na poglądy tych muzyków.
Najlepszy przykład to Madonna, w latach 80 autentycznie fajny pop, każdy zna La Isle Bonita dla przykładu, fajny kawałek do zabawy, może nie jest to genialne jak Michael Jackson czy Abba, ale dobre. Coś jak nasze Kombi. I co? nagle zapragnęło się pani Madonnie pozować na niezależną artystkę, parę wypowiedzi politycznych, parę skandali z Krzyżem na scenie i co? nagle wszyscy "poczytni" dziennikarzy nie widzą już w Madonnie popu, ale sztukę!
Przecież to jest śmieszne.
A jakie filmy dostają Oskary?, coś co bez "przesłania" byłoby zjechane w mediach jako kicz, gdy doda się tam geja, antysemityzm czy emancypację kobiet to nagle same zachwyty jakie to alternatywne, niezależne i w ogóle trendy.