Dzisiaj już próby z nowym gitarzystą, także jutro w stolicy Chile pewnie debiut nowego człowieka
Dziwi mnie, że pojawiają się tu słowa krytyki Kelsey, że rozdaje setlisty i "wygląda jakby na to czekała". Serio? A co ma robić? Grać dupą do ludzi, bo są jakieś kwasy? To właśnie dobrze o niej świadczy. Tak jak o pozostałych. Starają się dać fanom 100%, jak zawsze zresztą.
Drugi jej koncert lepszy niż pierwszy i wokalnie... heh, "Hear me now!" w jej wykonaniu ma więcej mocy
A wiecie, że Kelsey jest z Cradle dłużej niż była Zoe? Sama Zoe napisała wcześniej, że fani ją pokochają i że jest świetną wokalistką. To serio, jak można ją dyskredytować, że się stara?
Ale zostałem zmotywowany i napiszę coś trochę wbrew sobie, jak typowy libek. Takie podejście w naszym kraju ceni chyba sporo ludzi, więc jadę:
[libek mode: ON]
A kto to w ogóle jest Zoe, żeby tak podskakiwać? Jest od kilkunastu miesięcy, załapała się na nagranie 1 płyty z bogatego dorobku zespołu. Jej główne zalety to amerykańskie obywatelstwo i europejski paszport (pochodzi ze Skandynawii), blond włosy kojarzące się z teledyskiem do "Nymphetamine" i Liv Kristine oraz widowiskowe machanie tymi kudłami podczas kawałków bez klawiszy.
Wokal? Wolałem Anabelle Iratni i Lindsay Schoolcraft. Zoe jej brakuje tej mocy w głosie, jest za dużo subtelności.
To w sumie jaki ma mieć kontrakt, będąc w sumie dodatkiem, panią za klawiszami, której nikt chwilę temu z fanów Cradle nie znał i o której 99% zaraz zapomni?
[libek mode: OFF]
Dobrze mi wyszło? Chyba tak, to cisnę dalej.
Najbardziej ich tam chyba podburza legendarna Sarah Jezebel Deva, która skumała się rok temu z Zoe. A wiecie, kim w ogóle jest Sarah Jane Ferridge, jak się naprawdę nazywa?
To gostka, która przyszła na gotowe. Cradle miało problemy z dwoma nagranymi, ale utraconymi albumami, mocnymi rotacjami w składzie. Odeszła od nich m.in. dziewczyna Samotha z EmperoR, Andrea Haugen, znana jako Andrea Meyer, zabita 4 lata temu w Oslo. Był potrzebny damski głos. I nagle, w 1996 wskakuje ona, zaproszona przez Daniego, który wpadł z pytaniem: zaśpiewasz u nas chórki? Sarah nie była przekonana, ale Dani wymyślił jej nawet pseudonim Jebel Deva i się zgodziła.
Spodobało się jej i została, aż do 2008 była przy zespole, ale NIGDY nie była częścią oficjalnego składu. Zawsze była sesyjną wokalistką z coraz większym apetytem na pierwszy plan. Nigdy nie napisała linijki tekstu lub muzyki, śpiewała po prostu zadane fragmenty (których było coraz mniej na przestrzeni lat).
Z biegiem lat Sarah chciała więcej uwagi dla siebie. Ubodło ją, że w "Nymphetamine" nie śpiewa ona, a zaproszono Liv Kristine. Wymusiła swoją wersję piosenki "Nymphetamine" (można znaleźć i porównać), a później cover "Stay" grupy Shakespears Sister, w którym w końcu miała swoje pierwsze skrzypce. W końcu w 2008 roku sobie poszła przekonana, że zakłada kolejny Nightwish, co zakończyło się sporym klopsem.
Kim więc była Sarah Jezebel Deva, żeby tak krytykować i marudzić jak to miała źle? Jestem pewny, że miała gorszy kontrakt niż twórcy muzyki, ale kogo to dziwi?
Teraz pisała - co już wklejałem - że cieszy się, że obecnie w The Kovenant jest równość, więc zakładam, że po reaktywacji (niepełnego) składu z płyty "Nexus Polaris" wszyscy na scenie dostają tam po równo. Tylko żeby się nie zdziwiła, że jak przyjdzie kiedyś do napisania nowej płyty, to jako dziewczyna robiąca w tle "OOooooOOoooo" dostanie jednak mniej niż ci, którzy napisali piosenkę. Ot.